|
|
| Temat miesiąca |
Kumpel z rogami, trąbą, dziobem...
O tym, że pies potrafi być wspaniałym i niezwykle wiernym przyjacielem człowieka, nikogo nie trzeba przekonywać. Jak się jednak okazuje, czasem ciepłe uczucia szczekające czworonogi kierują w stronę zwierząt innego gatunku. Znane są przypadki silnych więzi emocjonalnych pomiędzy psem i kotem, szpakiem, dzikiem, a nawet słoniem!
Pies jest zwierzęciem stadnym i w jego naturze leży tworzenie różnych relacji między przedstawicielami swojego gatunku. Dzikie psie sfory wybierają samca alfa, który pełni funkcję przywódcy i przewodnika i ma pewne przywileje: pierwszy je, pierwszy kryje suki, ale też pierwszy broni współbraci przed napastnikiem. Niemniej zaskakują silne więzi łączące psy z przedstawicielami zupełnie innych gatunków świata fauny.
Przyjacielskie predyspozycje
- Przyjaźnie psów ze zwierzętami innych gatunków tworzą się spontanicznie między konkretnymi osobnikami - mówi zoopsycholog Antonina Kondrasiuk. - Mogą być autentyczne i długotrwałe, ale nie należą do repertuaru ich naturalnych zachowań.
Nie każdy pies jest w stanie zaprzyjaźnić się z domowym kotem, królikiem czy chomikiem, nie mówiąc już o zwierzętach dzikich, których zapach jest zupełnie inny niż tych żyjących wśród ludzi. W nawiązywaniu międzygatunkowych relacji nie bez znaczenia jest też rasa. Psy, które pierwotnie zostały wyhodowane do polowań lub walk, nie nawiążą nici sympatii z przedstawicielami obcych gatunków zwierząt, zwłaszcza jeśli ten ich naturalny instynkt jest cały czas wykorzystywany. Dlatego nawet nie warto próbować tej sztuki z amstaffem, husky czy foksterierem.
- Oprócz setki kotów mamy kilkanaście psów - mówi Katarzyna Strzelecka, prezes fundacji Azylu Koci Świat. - Są po ciężkich przejściach, niektóre brały udział w walkach psów. One mają zakodowaną w głowach agresję w stosunku do innych zwierząt. Jedna z pracownic wypuściła kiedyś takiego psa z boksu, a ten w ciągu 30 sekund zagryzł kota. Ale mamy także pod opieką pekińczyki, które mieszkają z kotami. Trudno stwierdzić, że zawiązała się między nimi niezwykła relacja, one po prostu żyją obok siebie.
- O tym, czy psy będą w stanie tworzyć przyjazne związki z przedstawicielami innych gatunków, decydują pierwsze tygodnie ich życia, kiedy powinny przejść wczesną socjalizację - wyjaśnia Antonina Kondrasiuk. - Kilkutygodniowe szczenię powinno spokojnie i bezpiecznie poznawać jak najwięcej przedstawicieli różnych gatunków, dotyczy to także kontaktów z człowiekiem. Wtedy jest szansa, że będzie ich traktowało jako coś znajomego, a nie jako potencjalną ofiarę. Pies wychowany z kotami, królikami, owcami czy drobiem nie powinien na nie polować i istnieje prawdopodobieństwo, że w takich relacjach pojawi się więź lub przyjaźń z osobnikiem, który jest przedstawicielem gatunku będącego naturalną ofiarą psowatych.
Katarzyna Strzelecka uważa, że równie ważne jak socjalizacja są wrodzone predyspozycje psa do tworzenia więzi z innymi niż on zwierzętami. Często trafiają do niej psy, które z całą pewnością nie były dobrze socjalizowane w szczenięctwie, a mimo to nie atakują każdego kota.
Pokochać porzuconego
Psy z Azylu Koci Świat cieplejsze uczucia okazują przybyłym tam w wyniku interwencji kozom. Nieraz zdarzało się, że wesoło biegały razem po podwórku.
- Musimy jednak pamiętać, że liczy się nie tylko chęć psa do zabawy - kontynuuje pani Katarzyna. - Pies, którego wypuszczę do brykania z kozami, musi być zdrowy i w miarę duży, bo niestety te brodate stworzenia nie mają żadnego wyczucia.
Dlatego takie kontakty zawsze powinny być nadzorowane przez człowieka. Różne gatunki zwierząt mają różną mowę ciała i różne zachowania, jeśli czworonogi nie nauczą się siebie nawzajem, może się to dla nich skończyć nawet śmiercią.
Przyjaźń z kozami jest bardziej prawdopodobna, gdy w stadzie znajduje się dużo zwierząt, a przy tym ich skład ciągle się zmienia (azyle, przytuliska, domy tymczasowe). Wtedy psy postrzegają inne gatunki pod wspólnym dachem jako coś naturalnego. Przy tym obserwują zachowania swoich psich pobratymców i jeśli jeden z nich jest dobrze nastawiony do odmiennych przedstawicieli świata fauny, chętnie biorą z niego przykład.
Tak było u Dominiki Madejskiej, która zaopiekowała się znalezionym w lesie koziołkiem, samcem sarny (historię tę opisywaliśmy w PP 12/09). Jaś, bo takie imię dostał malec, bardzo szybko został zaakceptowany przez psią ferajnę. Jedna z suczek Dominiki opiekowała się nim jak własnym szczenięciem, a reszta stada traktowała go jak psiego malucha. Był wylizywany, podbiegał do bramy, gdy ktoś przychodził, spał we wspólnym legowisku. W końcu koziołek uwierzył, że jest psem. Co ciekawe, wkrótce po przygarnięciu Jasia Dominika kupiła kozę, żeby karmić go jej mlekiem. I choć z wyglądu do siebie podobne, zwierzęta te nie były w stanie się zaprzyjaźnić. Dla koziołka wyznacznikiem jestestwa stały się psy.
Podobna jest historia dzika Manniego. Najprawdopodobniej został porzucony przez matkę lub odłączył się od stada i zgubił, gdyż samotnego i głodnego znaleźli na polu mieszkańcy niemieckiej wsi Ehringhausen. Zaopiekowała się nim rodzina Dahlhausów. Państwo ci mieli suczkę Candy, szczenię rasy jack russell terrier. Oczywiście obawiali się konfrontacji zwierząt, bo przecież teriery nie mają w genach zamiłowania do przedstawicieli innych gatunków. Szybko jednak okazało się, że pies i dzik znalazły wspólny język. Ba, stały się najlepszymi przyjaciółmi.
- Są razem przez cały dzień - powiedział Wilhelm Karl Dahlhaus niemieckiej gazecie "Bild". - Bawią się w chowanego, a najbardziej lubią broić wśród krzewów i żywopłotów. W swoim towarzystwie zawsze czują się świetnie.
Mężczyzna jest myśliwym i zdaje sobie sprawę z tego, że Manni nie może zostać wypuszczony na wolność. Zapewnia, że będzie miał u niego schronienie do ostatnich dni swojej starości. Zresztą pewnie Candy serce by pękło z rozpaczy, gdyby musiała rozstać się ze swoim już nie tak dzikim kompanem. Taką relację doskonale rozumieją prowadzący schronisko im. Świętego Franciszka w Fair Oak w brytyjskim hrabstwie Hampshire. Przebywa tam Coco, świnka wietnamska, która myśli, że jest psem. Oczywiście tę przynależność gatunkową wypielęgnowała w swojej głowie dzięki zażyłości z owczarkiem niemieckim Jayem. Stali się najlepszymi przyjaciółmi, a Coco domaga się chodzenia na smyczy, głaskania i poddawania jej tym samym zabiegom pielęgnacyjnym co Jay. Postanowiła nawet sprawować pieczę nad przybyłymi do schroniska szczeniętami. W zamian szczekający kompan broni jej przed innymi zwierzętami i spędza z nią czas zarówno na odpoczynku, jak i na szalonych zabawach.
Eksperymenty zoologiczne
Ponieważ obserwacje zachowań psów wskazują na to, że są one w stanie zaakceptować obecność przedstawicieli innego gatunku, zależnością tą zaczęły się interesować ogrody zoologiczne na całym świecie. W wielu z nich podejmuje się eksperymentalne próby wykorzystania suk jako mamek, i to z nadzwyczaj dobrymi rezultatami. Suczki najczęściej dobierane są do dzikich kotów, które z różnych powodów nie mogą być wykarmione przez swoje naturalne matki (odrzuciły potomstwo, nie mają pokarmu albo nie przeżyły porodu). Pracownicy zoo często za wszelką cenę starają się uratować noworodki, zwłaszcza tych gatunków, które z trudem rozmnażają się w ogrodach zoologicznych. Takich zastępczych matek często używa się w parku safari w Hefei we wschodnich Chinach. Latem 2009 roku urodziło się tam troje lwiątek i jedno tygrysiątko, lecz samica ani jednego, ani drugiego gatunku nie potrafiła wykarmić dzieci, więc szybko zadecydowano się przystawić je do suczki. Znalezienie odpowiedniej kandydatki na mamkę nie jest proste. Przede wszystkim musi ona mieć silnie rozwinięty instynkt macierzyński, a przy tym nie mieć oporów przed zwierzętami innych gatunków. Ponadto sama musi być niedługo po porodzie, aby jej organizm wciąż produkował mleko. Mamki często znajdowane są w schroniskach. Karmicielka młodych dzikich kociąt okazała się idealna: wylizywała maluchy, cierpliwie nadstawiała sutki i uczyła prawidłowych zachowań stadnych. Została od nich odseparowana, gdy młode zaczęły jeść stały pokarm. Wprawdzie suczka bardzo przywiązała się do lwiątek i tygrysiątka, jednak te drapieżniki mogłyby w przyszłości zrobić jej krzywdę.
Na nierozdzielanie tygrysicy i suczki zdecydowała się natomiast Maria Krakowiak z warszawskiego ogrodu zoologicznego. O niezwykłej relacji między suczką Fridą i tygrysicą sumatrzańską Zoją pisaliśmy w PP 9/09. Połączono je, gdy obydwie miały kilka tygodni i początkowe zdziwienie i ataki Zoi zmieniły się w wielką przyjaźń. Obydwie bawiły się ze sobą, chodziły razem na spacery po zoo, odpoczywały w swoim towarzystwie. Rozdzielano je tylko w nocy i na czas karmienia. Być może Frida nigdy nie zaakceptowałaby kontaktu z tygrysem, gdyby ich pierwsze spotkanie nie odbyło się, gdy miała dwa miesiące.
Naturalne instynkty
Niektóre międzygatunkowe przyjaźnie nawiązują się bez udziału człowieka. Janusz Krzyżowski w swojej książce "Bajki buddyjskie" tę zatytułowaną "Pies i słoń" rozpoczyna tak: "W Indiach mówi się, że słoń i pies są największymi wrogami, podobnie jak kot i mysz. Psy lubią głośno szczekać, gdy tylko zobaczą słonia, a rozdrażnione słonie przepędzają zawsze szczekające psy". Niezwykle wobec tych faktów wypada wielka przyjaźń, jaka połączyła słonicę Tarrę i suczkę Bellę (fot. str. 22). W ośrodku Hohenwald w Tennessee w USA trzymane są słonie, które zostały odebrane nienależycie zajmującym się nimi ogrodom zoologicznym i cyrkom. Wśród nich jest właśnie Tarra. Natomiast kundelka Bella pojawiła się tam jako bezdomny pies i na pewno nikt nie sprowadzał jej po to, aby słonica miała towarzystwo. Nikomu nawet taki pomysł nie przyszedłby do głowy. Różnica wzrostu jest zatrważająca, lecz Tarra potrafi swoją wielką nogą głaskać Bellę po brzuchu, a suczka z upodobaniem i ufnością oddaje się tym pieszczotom.
O mocy ich przyjaźni pracownicy ośrodka przekonali się, gdy kundelka zachorowała. Miała uraz kręgosłupa i nie mogła się ruszać, przez trzy tygodnie przebywała więc w budynku, w którym mieści się biuro ośrodka. Tarra stała pilnie przy jego bramie dniami i nocami. Od czasu do czasu wydawała z siebie przywołujące psa dźwięki. Gdy Bella poczuła się trochę lepiej, wyniesiono ją na chwilę na dwór, aby pokazać słonicy. Radość olbrzymki wzruszyła wszystkich. Suczka szybko wróciła do zdrowia i mogła dołączyć do stęsknionej przyjaciółki. Teraz znów chodzą razem na spacery, razem jedzą i śpią.
Opiekuńczym instynktem wykazał się wyżeł niemiecki, który w Bells Beach w Australii uratował kangurzątko. Jego matka została zabita przez samochód, a pies nie zastanawiał się długo, gdy zobaczył obok niej opuszczone i głodne maleństwo, wziął je w pysk i zaniósł do swojej opiekunki, Brigitte Allan. Ta zawiozła małego kangurka do ośrodka dla dzikich zwierząt Jirrahlinga. Tam zaopiekowano się nim i po odkarmieniu wypuszczono na wolność. Zanim się to stało, niezwykłej parze zrobiono sesję zdjęciową. Pies, choć należy do rasy myśliwskiej, nie czuł wobec kangurzątka instynktu łowieckiego, przeciwnie, okazał mu troskę. Gdyby pozwolono im częściej spędzać ze sobą czas, może staliby się nierozłącznymi przyjaciółmi. Tym bardziej że kangur traktował swojego czworonożnego wybawiciela jak mamę.
Taką dzielną postawą wykazał się też inny pies w Australii, kundelek Leo. Mieszkał ze swoimi opiekunami, drugim psem i małymi kociętami w Melbeurne. Pod koniec 2008 roku w ich mieszkaniu wybuchł pożar. Rodzina wraz z psem wybiegła na ulicę, wołali też Leo. Ten jednak postanowił zostać i pilnować kociąt. Pomimo dramatycznej sytuacji nie ewakuował się, nie myślał o ratowaniu swojego życia, ale siedział dzielnie przy pudełku. Na szczęście w miarę szybko do całej gromadki dotarli strażacy i udało się uratować wszystkie zwierzaki.
Nie tylko ssaki
O ile można powiedzieć, że psy łatwo zaprzyjaźniają się z innymi ssakami, o tyle bliskie relacje z ptakami wydają się zadziwiające. W centrum ptaków drapieżnych i gadów Ringwood w New Forest w Wielkiej Brytanii John Picton postanowił poznać ze sobą małą sowę i 6-miesięcznego greyhounda. Sowa została odebrana matce, która cały czas ją dziobała. John chciał tylko, aby pies i ptak się tolerowały. W tym celu sówka Shrek była karmiona w tym samym pomieszczeniu, w którym przebywał półroczny Torque. Chodziło o wzbudzenie u niej pozytywnych skojarzeń z psem. Opiekun dbał także, aby greyhound zaakceptował sowę jako członka stada. Efekt przerósł najśmielsze wyobrażenia Johna.
- Ich relacje są rozczulające - powiedział. - Torque traktuje Shrek jak swoją adopcyjną córkę, wciąż chodzi wokół niej i nie spuszcza z niej oka. Gdy ja wieczorem oglądam telewizję, zwierzęta bawią się ze sobą wesoło.
Wielka psio-ptasia przyjaźń połączyła też biszkoptowego kundelka z Chin ze szpakiem. Zwierzęta wytworzyły niezwykłą symbiozę - nie tylko są dla siebie towarzystwem, ale także wzajemnie pomagają sobie w życiu. Gdy kundelek spokojnie leży, szpak wydziobuje z jego sierści insekty. W zamian za tę przysługę pies odstrasza każdego, kto próbuje złapać szpaka. Para ta bowiem budzi sporą sensację wśród przechodniów, gdyż właściciel czworonoga, Chińczyk Qiao Yu, stworzył specjalny stelaż, dzięki któremu ptak może chodzić na spacery razem ze swoim kudłatym przyjacielem.
Otwartość na świat pod kontrolą
Predyspozycje psów do nawiązania przyjaźni z inni zwierzętami są związane zarówno z procesem szczenięcej socjalizacji, jak i późniejszymi doświadczeniami. Nie należy jednak zapominać, że pies jest drapieżnikiem. Zanim spróbujemy przedstawić mu naszego chomika czy kota, warto dobrze poznać jego samego. Bo może się okazać, że nasz domowy pieszczoch oprócz człowieka nie akceptuje żadnego innego gatunku.
- Pies potrafi upolować osobniki małe, ale także ofiary kilkakrotnie większe od siebie - dodaje Antonina Kondrasiuk. - Czynnikiem wyzwalającym potrzebę łowiecką jest ucieczka ofiary. Nieważne, czy pies jest najedzony czy głodny, instynkt działa, co jest szczególnie widoczne u ras myśliwskich, których selekcja miała za zadanie utrwalanie go. Człowiek może jedynie kontrolować takie zachowanie.
Właśnie dlatego tak ważne jest wczesne oswajanie psa z otoczeniem. Jeśli nasz pupil od szczenięcia będzie miał kontakt z przedstawicielami innych gatunków, prawdopodobnie wychowamy istotę o wielkim sercu, otwartą na cały zwierzęcy świat.
Anna Czerwińska
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
lara50 01:59 | 12-03-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Przyjaźń międzygatunkowa, dla wielu stanowi pojęcie abstrakcyjne, wręcz rzadko spotykane. Jednak człowiek jest w błędzie, wiem o tym doskonale, bo sama mogłam doświadczyć jak dobrze mój pies potrafi dogadać się z kozą. Uczucia zwierzęcia są o tyle piękniejsze od ludzkich, że stworzenie nie patrzy na rzeczy, przez które współcześnie relacje międzyludzkie są zaburzone. Mowa tu np. o wyglądzie zewnętrznym, albo jak to teraz nazywanej popularności. Spójrzmy prawdzie w oczy, zwierzęca przyjaźń jest bardziej szczera i zupełnie inna niż nasza. Dla niego nie liczy się czy istota, z którą świetne się dogaduje i przyjaźni jest tysiąc razy większa, głupsza czy mądrzejsza. Zwierzak potrafi oddać serce i długotrwale kochać. Oddać temu uczuciu wszystko co może. Dlatego tak bardzo cenię sobie relacje psa do innych gatunków.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ania3456 01:37 | 12-03-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Zwierzęta(a szczególnie psy)- są bardzo podatne na nowe przyjaźnie.Każdy pies jest inny i każdy może zaprzyjaźnić się z innym gatunkiem. Jeden przyjaźni się z chomikiem,zaś drugi ze słoniem. Przyjaźń międzygatunkowa jest naprawdę pięknym, ale i coraz częściej spotykanym zjawiskiem. To co My-Ludzie uważamy za coś nieprawdopodobnego, wręcz absurdalnego, to dla zwierząt jest to zupełnie neutralne. Nie powinno nas więc to dziwić, gdyż przykładem tej rzekomo "niespotykanej" przyjaźni jest piękna przyjaźń pomiędzy człowiekiem , a psem. Powiecie , że to jest coś innego, niż przyjaźń pomiędzy np. psem i kotem, jednak dla psa nie ma znaczenia, to jakiego gatunku jesteś, ważne abyś umiał go kochać.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Niedzielinka 10:36 | 08-03-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Przyjaźń to wielki skarb. Według mnie wszystkie psy są MISTRZAMI ŚWIATA w bezinteresownym dawaniu swojej przyjaźni innym. Okazuje się, że nie tylko ludziom. Pies może przyjaźnić się równie dobrze z kotem (mimo stereotypu ;)), ze słoniem, świnką, czy ptakiem. Myślę, że mogę to zjawisko porównać z relacjami między ludźmi. Mam tu na myśli przyjaciół o różnych kolorach skóry, z różnych stron świata. Mimo tak różnego wyglądu, kultury i zachowań taka przyjaźń jest możliwa. Psy czują tak samo jak ludzie, dlatego nie powinniśmy się dziwić, widząc pieska bawiącego się z innym zwierzakiem. Muszę jednak przyznać, że taki widok jest niesamowicie rozkoszny i nie sposób się nie rozczulić :).
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ola_love_dog 11:44 | 26-02-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Z pewnością większy pies będzie śledził uważnie tropem większe gatunki, możliwe jest też, że poszukuje rówieśników podobnego wzrostu, aby nie czuł się odosobniony i "inny". Psiaki potrzebują wiele miłości, lecz są też ciekawe świata, dlatego próbują zaprzyjaźnić się z takimi zwierzętami jak: słoń, żyrafa itp. Możliwe, że chcą pokazać innym kolegom, bądź swojemu stadzie, że jest odważny. Pies wcale nie myśli- co się stanie, gdy podejdzie do słonia- albowiem w poprzednich wiekach, ku okresu udomowienia psa i wspólnego życia z człowiekiem- nie miał okazji nawiązywać kontaktów poza gatunkiem ludzi i mniejszych zwierząt, np. podczas polowania (królik). Musimy jednak pamiętać, że to my jesteśmy odpowiedzialni za Naszego pupila, nie zawsze musi nawiązywać wspaniałe relacje z drugim gatunkiem. Nigdy nie wiadomo, czy słoń nie nadepnie przez przypadek czworonogu na ogon, łapę. Może się też zdarzyć podczas kłótni, że nasz pies ugryzie zwierzę ziarnojadne, a ptak może ze złości zrobić mu nie lada krzywdę. Pies ma instynkt myśliwski- więc biega za kurakami, lecz co się stanie; gdy ujrzy to kogut (alfa wśród kur). Dlatego pilnujcie jak oczka w głowie swoich zwierząt, choćby nie wiem jak był zaprzyjaźnione z innym gatunkiem!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
justynala 01:40 | 19-02-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psy.. czym nas jeszcze zadziwia? Wiadome jest, że pomagają ludziom w różny sposób- jako psy policyjne, psy przewodniki, psy lawinowe.. można by tak dalej wymieniać, ale czy trzeba, bo wiadomo że są one najlepszymi, najwierniejszymi przyjaciółmi człowieka, którym tylko wystarczy nasza miłość, aby oddały się nam całkowicie tym swoim małym, kochającym serduszkiem. Ale jak widać to nie jest wszystko co nasze pupile potrafią, nie tylko zaprzyjaźniają się z ludźmi, ani nie tylko z rodzajem swojego gatunku, ani nie tylko z kotami (bo o takich przyjaźniach na pewno prawie każdy słyszał). To także ze słoniem, kangurem i z innymi dzikimi zwierzętami. Jest to niesamowite jak psy są empatyczne i jak potrafią kochać różne gatunki i związać się z każdym. Ten fakt jeszcze bardziej wzmacnia siłę ich jestestwa i niepodważalność, że są one fenomenalne i nikt nie może temu zaprzeczyć.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Ewa971234 12:15 | 18-02-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wiem coś o tym... Znalazłam kiedyś małą kotkę. Wzięłam ją do
siebie. W tym samym czasie miałam małego i młodego kundelka na
podwórku. Tak się złożyło, że się polubili. Oni się wręcz
kochali. Kiedy Kitka- ten kotek- dorosła, nadszedł czas, żeby
się okociła. A wiecie, gdzie się okociła? W budzie Maxia- mój
kundelek-. Gdy kotki jeszcze były małe, Max w ogóle nie dał
dojść do budy. Pozwalał dopiero, jak kotki trochę podrosły.
Jeden z kociaków został u nas. To była kotka. Wiecie co zrobiła?
Okociła się w tej samej budzie, tego samego psa Maxia- tam gdzie
sama przyszła na świat. Max zachowywał się tak samo, jak przy
pierwszej kotce. Kotki traktował, jakby to były jego pieski.
Niestety, ta druga kotka zaginęła. Ale ta pierwsza, którą
znalazłam żyje do dziś razem z pieskiem Maxiem.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Jira 09:22 | 21-02-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Myślę, ze jeszcze w wielu przypadkach psom uda się nas zadziwić, zaskoczyć. Umiejętność tworzenia relacji - i to bliskich relacji, ze zwierzętami innych gatunków jest jednak - faktycznie fenomenalna. Czy to słoń, czy szpak czy sowa... Mimo, że nie mają wspólnego systemu porozumiewania, jednak potrafią zawrzeć znajomość, często bardzo bliską. Jest to niesamowite, jak potrafią przystosować się do siebie, by tylko nawiązać kontakt. Doświadczyć czegoś takiego, widzieć taką przyjaźń to niesamowite przeżycie. Bardzo dobrze, że takie pozytywne przeżycia zostały opisane w temacie miesiąca.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Yorkshire terrier 12:06 | 18-02-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wiem coś o tym... Znalazłam kiedyś małą kotkę. Wzięłam ją do
siebie. W tym samym czasie miałam małego i młodego kundelka na
podwórku. Tak się złożyło, że się polubili. Oni się wręcz
kochali. Kiedy Kitka- ten kotek- dorosła, nadszedł czas, żeby
się okociła. A wiecie, gdzie się okociła? W budzie Maxia- mój
kundelek-. Gdy kotki jeszcze były małe, Max w ogóle nie dał
dojść do budy. Pozwalał dopiero, jak kotki trochę podrosły.
Jeden z kociaków został u nas. To była kotka. Wiecie co zrobiła?
Okociła się w tej samej budzie, tego samego psa Maxia- tam gdzie
sama przyszła na świat. Max zachowywał się tak samo, jak przy
pierwszej kotce. Kotki traktował, jakby to były jego pieski.
Niestety, ta druga kotka zaginęła. Ale ta pierwsza, którą
znalazłam żyje do dziś razem z pieskiem Maxiem.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |