|
|
| Temat miesiąca |
Kontrowersyjny impuls
Akcesoria elektryczne wykorzystywane jako pomoc w szkoleniu budzą skrajne emocje. Ich zwolennicy tłumaczą, że obroże, niewidzialne ogrodzenie czy elektryczny pastuch służą do zapewnienia psu bezpieczeństwa, a nie do sterowania nim. Przeciwnicy uważają je za brutalne narzędzia sprawiające zwierzęciu ból. Ci, którzy chwalą sobie ich działanie, zapewniają, że impuls elektryczny przypomina tylko nieprzyjemne uszczypnięcie. Kto ma rację?
Beauceron radośnie buszuje w pobliskich krzakach, biegnie drogą, skręca w las, po chwili wraca, znowu oddala się na dużą odległość, ale zawsze sprawdza, czy jego opiekunowie, Zoja i Grzegorz Żakowie, podążają za nim.
Nie zawsze jednak tak było. Właściciele Bariego mieszkają w okolicach Warszawy, rozumieją potrzeby swojego psa, dlatego pozwalają mu się wybiegać na pobliskich łąkach i polnych drogach. Chcą, żeby był szczęśliwy i zapewniają mu dużo ruchu nieograniczonego smyczą. Bari został wyszkolony, ale ma jedną słabość - uwielbia gonić dzikie zwierzęta.
- Początkowo nas słuchał i reagował na komendy. Jednak pewnego dnia na spacerze pobiegł za sarną i nie pomagały nasze wołania. Często się zdarzało, że Bari odbiegał bardzo daleko. Zawsze wracał, ale były momenty, że traciliśmy go z oczu. Baliśmy się, że coś mu się stanie, że zginie albo sprowokowany przez innego psa wda się w bójkę – opowiada pani Zoja.
Opiekunowie Bariego poprosili więc o pomoc profesjonalistę. Trenerka sprawdziła poziom wyszkolenia beaucerona i zaproponowała kilka rozwiązań. Pies wracał na zwołanie, kiedy w pobliżu nie było dzikich zwierząt, jednak gdy tylko je dostrzegł, natychmiast ruszał w pogoń. Dlatego zaproponowała elektryczną obrożę.
– To było niesamowite! - wspomina pani Zoja. - Gdy na skraju lasu pojawił się zając, zawołała psa, lecz nie posłuchał. Uruchomiła impuls w obroży i Bari się zatrzymał, po czym wrócił na zawołanie. Byliśmy z mężem zachwyceni tą metodą. Ale też pełni obaw, czy nie zrobimy psu krzywdy. Bardzo go kochamy i nie wchodziła w grę żadna bolesna metoda treningowa.
Łagodny impuls
Pani Zoja i jej mąż przeszukali wszystkie możliwe źródła, by znaleźć jak najwięcej informacji na temat działania i szkodliwości obroży elektrycznych. Wśród nich przeczytali wiele słów krytyki i dezaprobaty dla tego wynalazku, ale też opinie doświadczonych szkoleniowców, którzy na co dzień korzystają z takiej pomocy dydaktycznej.
- Czasem proponuję właścicielowi psa zastosowanie obroży elektrycznej w sytuacji, gdy faktycznie ma ona szansę przynieść pożądany efekt. Zawsze najpierw pokazuję jej działanie na sobie – mówi trener i hodowca psów sportowych. – Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak minimalny impuls dociera do psa. Wydaje im się, że porażamy go prądem, paraliżujemy. Nic z tych rzeczy, on odczuwa dyskomfort w momencie, gdy nie wykonuje naszego polecenia.
Większość takich urządzeń wydaje dźwięki lub wibruje, zanim wyśle impuls elektrostatyczny. Prąd w obrożach ma różne poziomy natężenia. Najczęściej do skutecznego działania wystarcza ustawienie najniższej wartości.
- Podstawowym kryterium przy wyborze pomocy treningowych jest ich jakość – wyjaśnia Artur Ligęza, dystrybutor urządzeń marki PetSafe. – Nasze produkty mają certyfikaty ECMA (Electronic Collar Manufacturers Association) zapewniające, że są niezawodne. Natężenie prądu nie zagraża psu, a obroże są wodoodporne, przez co nie ma ryzyka wysłania zbyt silnego impulsu podczas deszczowej aury lub po wejściu psa do wody.
Obecnie na rynku jest coraz więcej urządzeń nieznanego pochodzenia, które wyglądają jak markowe produkty, kuszą niską ceną, lecz ich jakość jest wątpliwa. Testując pięć takich samych urządzeń, w każdym można stwierdzić znaczne różnice w natężeniu na tych samych poziomach mocy. To jest niedopuszczalne! Trzeba pamiętać, że używając źle działającej obroży, możemy zrobić krzywdę zwierzęciu – przestrzega Artur Ligęza. - Markowa obroża ma wiele zabezpieczeń, jednym z nich jest automatyczne zawieszenie jej pracy po kilkunastu sekundach działania impulsu.
Braki w edukacji
W porównaniu z wiedzą mieszkańców innych krajów Unii Europejskiej świadomość społeczna Polaków dotycząca potrzeby wyszkolenia psa jest bardzo niska. Na Zachodzie ustawa nakłada na właścicieli taki obowiązek, dlatego tam drugim krokiem po zakupie szczenięcia jest zapisanie go do psiej szkoły.
Opiekunowie czworonogów uczęszczających na zorganizowane szkolenia w naszym kraju stanowią niewielki procent wszystkich posiadaczy psów. Dlatego też ludzie bardzo często nie są w stanie zapanować na spacerze nad własnym pupilem. Psy są nieposłuszne, uciekają, bywają agresywne. Tych zachowań należy oduczać od pierwszych dni życia w nowym domu. Kiedy czworonóg dorasta i dojrzewa, staje się to coraz trudniejsze. Powszechny dziś brak czasu i dosyć wysokie ceny kursów szkoleniowych powodują, że problem narasta.
- Jeszcze kilka lat temu ludziom przychodzącym na zajęcia zależało, żeby kurs trwał jak najdłużej. Chcieli jak najwięcej się nauczyć i móc korzystać z naszych rad – mówi Marcin Luciak, szkoleniowiec i pozorant z Warszawy. – Dziś chcą maksymalnie skrócić czas nauki. A przecież nie da się psa wyszkolić w jeden weekend, nie można tego też zrobić eksternistycznie. Opiekun musi poznać psa i nauczyć się z nim obchodzić. Bardzo często załamani właściciele czworonogów zgłaszają się do szkół z prośbą o pomoc. Sugerują użycie obroży elektrycznej, myśląc, że jest ona receptą na całe zło. Nic bardziej mylnego!
Producenci urządzeń treningowych zamieszczają na swoich stronach internetowych filmiki instruktażowe, które mają pomóc nabywcom ich produktów prawidłowo obchodzić się z nimi. Wskazane jest jednak skonsultowanie się ze szkoleniowcem, gdyż niedoświadczony posiadacz czworonoga może źle interpretować niektóre zachowania psa. Trener nauczy go odpowiednio odczytywać mowę ciała zwierzęcia, pokaże, jak się do niego zwracać, jakim tonem wołać, a przy okazji zaprezentuje, jak właściwie obchodzić się z obrożą, kiedy się okaże, że faktycznie jest niezbędna.
Tak było w wypadku pani Zoi, jej męża i Bariego. Po obserwacji zachowań beaucerona wspólnie z trenerką przekonali się, że nie ma sensu częste stosowanie impulsu.
- Chociaż nasz pies od dwóch lat zawsze wychodzi na spacer w obroży elektrycznej, użyliśmy impulsu tylko kilka razy – wspomina pani Zoja. – Traktujemy ją jako zabezpieczenie, a nie jako narzędzie sterowania psem! Zdecydowaliśmy, że będziemy ją stosować tylko w sytuacji zagrożenia, kiedy chcemy, żeby Bari natychmiast do nas wrócił. I dokładnie takie zadanie spełnia.
Co by było, gdyby…
Właściciele Bariego szybko docenili niezawodność urządzenia. Na jednym ze spacerów potężnego beaucerona zaatakował o wiele mniejszy, biegający bez opiekuna basset hound. Zaczęła się szamotanina.
- Na szczęście dla tamtego psa Bari miał na szyi obrożę i mogłam go skutecznie odwołać, oczywiście używając komend i impulsu – opowiada pani Zoja. – Poturbowany basset uciekł z piskiem, kiedy Bari rozluźnił chwyt. Byłam sama na spacerze, nie wyobrażam sobie, co by się stało, gdybym nie mogła zareagować w ten sposób.
Ale Zoja i Grzegorz Żakowie mogli też przekonać się o zawodności urządzenia. Taka przykra niespodzianka spotkała ich na wyjeździe na Kujawach. Ponieważ pies stale chodzi w obroży elektrycznej, ma dużo swobody również na obcym terenie. Podczas wyprawy na rozległe łąki wypatrzył stado saren i rzucił się za nimi. Właściciele natychmiast zaczęli go przywoływać, lecz bezskutecznie. Pan Grzegorz nacisnął więc pilota do obroży, ale ten nie zadziałał… Zwiększył impuls, któremu cały czas towarzyszyło uporczywe wołanie jego i żony, ale pies nadal gonił.
- Okazało się, że mąż nie włączył obroży przed spacerem – wspomina pani Zoja. – Bari poczuł zew i pognał za sarnami, które wyprowadziły go w pole. Zgubił się. Było to dla niego nowe miejsce i nie umiał do nas wrócić.
Państwo Żakowie długo i bezskutecznie szukali psa, zamieścili ogłoszenia w kilku portalach internetowych, wraz ze zdjęciem pupila i obietnicą sporej nagrody dla znalazcy.
- Znalazł się po trzech dniach – relacjonuje właścicielka. – Pewien człowiek zobaczył, jak się błąka. Zainteresował się też dziwną obrożą na jego szyi, pomyślał, że to jakiś wartościowy pies, i zabrał go do domu. Zobaczył nasze ogłoszenie w internecie i kilka godzin później Bari był już z nami. Od tamtej pory sprawdzamy dwa razy, czy obroża jest naładowana i włączona.
Lek na szczekliwość
Obroże elektryczne sprawdzają się również w opanowywaniu nadmiernej szczekliwości psów, zwłaszcza w mieście. Czasem są jedynym wyjściem, gdy sąsiedzi zaczynają tracić cierpliwość, bo za ścianą pies wyje lub ujada przez kilka godzin, a jego opiekun jest w pracy. W Holandii można doprowadzić do eksmisji z domu właściciela ujadającego czworonoga, dlatego tam ten problem najczęściej rozwiązuje się przy użyciu elektronicznych akcesoriów.
- Zdecydowanie nie popieram wykorzystywania obroży elektrycznych do szkolenia psów, ponieważ uważam, że jest wiele różnych, mniej awersyjnych sposobów na naukę określonych zachowań – mówi Anna Woźniak, szkoleniowiec i zoopsycholog. – Ludzie, którzy nie mają czasu na poznanie zachowań własnego psa, na nauczenie go podstawowych komend, nie powinni w ogóle decydować się na czworonoga. Jednak problem hałasującego psa pozostawionego w domu, gdy właściciel wychodzi do pracy, może być trudny do rozwiązania.
Zoopsycholog podkreśla, że najpierw należy wykorzystać wszystkie możliwe środki, żeby zgłębić powody takiego zachowania pupila. Szczekliwość miewa podłoże psychiczne, może wynikać z lęku separacyjnego, potrzeby obrony własnego terytorium (mieszkania) albo ze zwykłej nudy i nadmiaru energii, która znajduje ujście akurat w szczekaniu. Często okazuje się, że wystarczy zapewnić psu forsowny spacer przed wyjściem do pracy, zostawić mu włączone radio lub kilka nowych zabawek, a problem zniknie. Jeśli jednak jest on bardziej
złożony, można zastosować specjalne obroże, które emitują ultradźwięki lub uwalniają nieprzyjemny dla psa zapach cytryny w momencie, gdy zaczyna on hałasować. Niektóre urządzenia mają czujnik wibracji krtani, co umożliwia aktywację obroży już wtedy, gdy pies zaczyna warczeć lub wyć. Zaletą tych produktów jest możliwość wykorzystywania ich podczas nieobecności właściciela. Minusem obroży zapachowej jest konieczność częstego dokupywania pojemników ze sprayem.
Obrożę można również zastosować u czworonogów, które mieszkają na dworze i są zamykane w kojcach podczas nieobecności właścicieli.
- Mam kilka psów, które na co dzień, kiedy mają przerwę miedzy treningami, mieszkają w kojcach. Gdy wychodzę do pracy, również tam odpoczywają – mówi właściciel psów sportowych.
- Mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzie sąsiedzi życzą sobie spokoju i ciszy, nie akceptują ujadających psów. Niestety owczarki nie należą do cichych. Są impulsywne i czujne. Kilka razy, kiedy wychodziłem z domu, zakładałem im obroże reagujące na wibracje krtani. Teraz wystarczą jedynie atrapy, a psy są spokojne, wiedzą, że nie wolno im szczekać, gdy są zamknięte. Co innego na treningach. Tam wyszczekują się do woli.
Niewidzialne ogrodzenie
Artur Ligęza, który od czterech lat wprowadza na rynek polski artykuły amerykańskiej firmy PetSafe, zajął się tym nieprzypadkowo.
- Żona marzyła o husky. Ponieważ mieliśmy dobre warunki na trzymanie psa tej rasy, kupiliśmy go – wspomina pan Artur. – Problemy się zaczęły, gdy Sara zaczęła dorastać. Wykopywała tuje, potem za cel obrała sobie róże… Mimo że spędzaliśmy z nią dużo czasu na zabawie i bieganiu, nudziła się, gdy tylko zostawała sama.
Właściciele wybudowali duży zadaszony kojec, w którym zamykali suczkę, gdy nie było ich w pobliżu. Sara znosiła to z pokorą, ale opiekunowie zdawali sobie sprawę z tego, że krzywdzą husky, który z natury powinien być wolny, nieograniczony kratami. Pan Artur przeczytał w internecie o technologii niewidzialnego ogrodzenia i postanowił wypróbować ten wynalazek. Sprowadził je z zagranicy i zastosował według zaleceń. Sprawdziło się doskonale.
- Od momentu zainstalowania ogrodzenia mój pies ma do dyspozycji cały ogród. Biega dookoła domu, ma swoje utarte szlaki, a przede wszystkim jest wolny. Nie ma dostępu jedynie do wysepek z kwiatami i tujami. Nauczył się błyskawicznie, że do tych miejsc nie należy się zbliżać – cieszy się pan Artur.
Prostszym sposobem, niewymagającym zakopywania kabla, jak w wypadku ogrodzenia niewidzialnego, jest zastosowanie pastucha elektrycznego dla psów. Bardzo ważne, żeby nie było to urządzenie do ogradzania pastwisk dla krów czy koni, w którym natężenie prądu jest znacznie wyższe, czyli już niebezpieczne dla naszego pupila.
- Kupiliśmy elektrycznego pastucha, kiedy nasza pierwsza suka, podhalanka, zaczęła uciekać z podwórka przez siatkę – mówi pani Agnieszka, właścicielka hodowli owczarków podhalańskich. - Ogrodziliśmy teren dookoła i od tamtej pory nie wyszła już ani razu. Pozostałe psy też trzymają się z daleka od ogrodzenia. Co ciekawe, doskonale wiedzą, kiedy jest włączone, bo słyszą cichy dźwięk agregatu.
Biała taśma ogrodzenia może być również stosowana jako atrapa w miejscach, do których chcemy ograniczyć psu dostęp, np. dookoła drzewek, rabatek, oczka wodnego.
Bezpiecznie i z rozmysłem
Niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na wypróbowanie któregoś z omówionych urządzeń elektrycznych, czy też nic nas do tego nie przekona, należy pamiętać, że zostały one wyprodukowane, by wspomagać szkolenie, egzekwować to, co pies już potrafi. Nigdy nie zastąpią trenera i nie sprawią, że pupil nauczy się wszystkich komend. Przeciwnie, nadużywane lub stosowane nieumiejętnie mogą doprowadzić do tego, że pies stanie się nerwowy, ogłupiały, przestanie reagować na nasze komendy, zrobi się agresywny lub zacznie uciekać zawsze, gdy uda mu się wybiec bez obroży.
W najgorszym wypadku możemy wychować nieszczęśliwego czworonoga, który nie odejdzie od nas na krok, będzie się bał otwartych przestrzeni i będzie okazywał strach lub agresję wobec wszystkich nowych sytuacji. Z całą pewnością żaden właściciel i miłośnik psów nie chciałby, żeby jego pupil był nieszczęśliwy. Dlatego zanim sięgniemy po któryś z tych produktów, poznajmy jego działanie i nauczmy się, w jakich sytuacjach należy go stosować.
Żaneta Żmuda-Kozina
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
Yoanna 06:25 | 15-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
W kwestii obroży elektrycznej zawsze byłam na ,,nie". Artykuł ten nieco otworzył mi oczy i wiem, że we właściwych rękach przedmiot ten przynosi pożądane efekty, równocześnie nie zadając psu bólu. Jednak dalej nie jestem na tyle przekonana do tej metody, by po nią sięgnąć. Budzi to dalej we mnie mieszane uczucia i nie do końca mi się podoba. Zgadzam się z wypowiedzią flat, że obroża ta zadowala ludzi, a nie ich pupili. Zanim wprowadzona ją na większą skalę szkoleniowcy i właściciele wiedzieli, jak obchodzić się z psami. Nie było mowy o jakimkolwiek ,,mechanicznym wychowaniu", jak pozwolę sobie to nazwać. Wszystkie te metody, mniej lub bardziej kontrowersyjne mają nam pomóc w znalezieniu porozumienia z psem i w gruncie rzeczy, polepszyć wspólne funkcjonowania każdego dnia. Ale, o ile mogę użyć klikera, o tyle po obrożę elektryczną nie mam ochoty sięgać. :)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
sowa605 06:52 | 13-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ostatnio sie zapomnialam zalogowac wiec ponownie przesylam komentarz:
Jak wiele wynalazków,tak i obroże elektryczne doczekały się swoich przeciwników oraz entuzjastów. W tym wypadku słuszność leży po tej stronie,która potrafi wykorzystać to urządzenie w sposób przemyślany oraz humanitarny. Co prawda obroża elektryczna nie zastąpi nigdy dobrego szkolenia, jednak może je bardzo ułatwić,a wręcz pomóc! Oglądając program Cesara Millana pt. ,,Zaklinacz psów" często widuję wspomniane wcześniej obroże. Jak sam Cesar wyjaśnił: są one przydatne,gdyż w przeciwieństwie do skarcenia głosem,czy uszczypnięciem-pies nie kojarzy jej użycia z nami tylko od razu przypisuje je do swojego zachowania,jakby mówił: ,,Aha! A więc kiedy chcę ugryźć nogę człowieka to coś nieprzyjemnego mnie spotyka! ". Oczywiście obroża źle użyta, zbyt silnie działająca (np.kiedy kupimy taką na bazarze, nieposiadającą żadnych certyfikatów) może nasilić frustrację psa, lęki czy agresję. Jest tylko jedna rada, którą mogę dać wszystkim czytelnikom- obrożę elektryczną należy używać z głową,a wtedy można uzyskać świetne wyniki podczas szkolenia naszego czworonoga.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~sowa605 09:34 | 12-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Jak wiele wynalazków,tak i obroże elektryczne doczekały się swoich przeciwników oraz entuzjastów. W tym wypadku słuszność leży po tej stronie,która potrafi wykorzystać to urządzenie w sposób przemyślany oraz humanitarny. Co prawda obroża elektryczna nie zastąpi nigdy dobrego szkolenia, jednak może je bardzo ułatwić,a wręcz pomóc! Oglądając program Cesara Millana pt. ,,Zaklinacz psów" często widuję wspomniane wcześniej obroże. Jak sam Cesar wyjaśnił: są one przydatne,gdyż w przeciwieństwie do skarcenia głosem,czy uszczypnięciem-pies nie kojarzy jej użycia z nami tylko od razu przypisuje je do swojego zachowania,jakby mówił: ,,Aha! A więc kiedy chcę ugryźć nogę człowieka to coś nieprzyjemnego mnie spotyka! ". Oczywiście obroża źle użyta, zbyt silnie działająca (np.kiedy kupimy taką na bazarze, nieposiadającą żadnych certyfikatów) może nasilić frustrację psa, lęki czy agresję. Jest tylko jedna rada, którą mogę dać wszystkim czytelnikom- obrożę elektryczną należy używać z głową,a wtedy można uzyskać świetne wyniki podczas szkolenia naszego czworonoga.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
emis 09:45 | 11-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Większość ludzi uważa elektryczne urządzenia za zły pomysł.
Ja raczej też należę do tej grupy.Co nie znaczy ,że od razu wszystko odrzucam.Ale uważam ,że takie rozwiązanie nie wpłynie dobrze na psa.Pewnie dlatego nigdy nie założę mojej Suni elektrycznej obroży,ponieważ po prostu się o nią boję.
Boję się o to,jak to wpłynie na moją suczkę,czy wszystko pójdzie zgodnie z planem.Ale nie odradzam innym ludziom tego.
Sama może kiedyś się na to zdecyduję.Ale pewne jest,że zanim to zrobię,zapytam się o to wszystko weterynarza mojego pieska.Wolę być ostrożna w kwestii bezpieczeństwa mojego psa.
Wyjątkowo pomocny w tym wszystkim jest Przyjaciel Pies,gazeta z której wiele rad jest mi potrzebnych.Dlatego nie odbieram szansy elektrycznym gadżetom.Po prostu tego nie używam.W końcu zostało to wymyślone dla psów,prawda?
Gdyby było to coś niebezpiecznego ,PP nie polecałby tego.
A wiec chciałabym powiedzieć wszystkim właścicielom psów,żeby nie skreślali tych produktów.Nie skreślajcie ich.Przecież wcale nie musicie tego używać...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Santi 07:58 | 09-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Człowiek jest istotą rozumną, więc jakakolwiek decyzja podejmowana przez niego, jakikolwiek wynalazek wprowadzony na rynek jest stworzony z myślą o lepszym, wygodniejszym życiu. Akcesoria elektryczne są tematem wielu dyskusji pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami takich metod szkolenia. Jestem osobą obiektywnie patrzącą na świat i nowe wynalazki. Jednakże jestem przeciwna takim metodom szkoleniowym. Ludzie kosztem zwierząt dążą do wygody, czasami bezmyślnie wykorzystując tą metodę. Z podanego w artykule przykładu wynika, że obroża była praktycznie jedynym rozwiązaniem w zaistniałej sytuacji. W tej chwili nie można mówić tutaj o totalnej bezmyślności człowieka, ponieważ była to decyzja przemyślana i stosowana przez zalecenie wykwalifikowanego trenera. Ale czy właściciele zdają sobie sprawę, że psa można też uszczęśliwiać w inny sposób niż swobodne puszczanie na łąki? Czy nie mogą wyjść z psem w miejsce mniej zamieszkane przez dzikie zwierzęta, zabrać ze sobą piłkę, inne zabawki zainteresować sobą psa by ten nie szukał polnej zwierzyny? Czy ludzie nie mogę też pomyśleć o innym spędzaniu wolnego czasu z psem, sposobów jest mnóstwo. Ludzie idą na łatwiznę widząc problem nie do rozwiązania posuwają się do metod ostatecznych, niezbyt przyjemnych, w tym przypadku mowa o obroży elektrycznej. Przecież oczywiste jest że pies w swojej krwi niezależnie od rasy ma zapisaną pogoń za zwierzyną, polowanie. Sama mieszkam na wsi wokół domu mam pełno łąk i dzikich zwierząt z moim psem wychodzę codziennie na spacery bez smyczy biega bardzo często, dlaczego jeszcze nie pobiegłam po obroże elektryczną żeby mój pies czasami nie oddalił się za daleko? Pies uciekł mi już kilka razy z własnego doświadczenia wiem, że pies nie reaguje na żadne komendy podczas pogoni za jakąś sarenką czy zajączkiem, w takim razie dlaczego mój pies nie ma jeszcze obroży i nagle moje problemy nie zniknęły a ja mogłabym swobodnie puszczać psa wszędzie i w końcu być z niego taka zadowolona? Ponieważ uważam, że metoda ta powinna być wykorzystywana w skrajnych przypadkach, przy psach bardzo agresywnych, w sytuacjach bez wyjścia. Kiedyś idąc na spacer ze swoim psem wybrałam się w miejsce publiczne gdzie mój psiak prowadzony był na smyczy. Idąc ulicą mijałam pewną panią z dużym owczarkowatym psem, który widząc mojego psa zaczął biec w moją stronę przestraszyłam się ponieważ pies był bez smyczy. Nagle się zatrzymał ja go ominęłam a on nawet się nie ruszył z miejsca. Po chwili zorientowałam się, że pies ma na sobie obroże elektryczną, sytuacja ta wyprowadziła mnie trochę z równowagi i do końca spaceru byłam nieco rozdrażniona. Dlaczego kobieta nie mogła wziąć psa na spacer na smyczy nie sprawiając mu bólu a zapewniając bezpieczeństwo? Tym właśnie nazywam bezmyślne zachowanie ludzi, bo dla własnej wygody posuwają się to stosowania metod nieprzyjemnych dla bezbronnych czworonogów. Gdy widzę ostateczność i konieczność stosowania takich metod wychowawczych jestem na tak. Ale gdy widzę ludzi, którzy mogą znaleźć inne rozwiązania jestem zdecydowanie na nie. Ludzie są coraz bardziej rozpieszczani przez nowe technologie nie zdając sobie sprawy do czego to prowadzi, jak bardzo przytłaczające jest to dla naszych pupili. Przecież psy to zwierzęta wolne, kiedyś dzikie dzisiaj udomowione. Zawsze będzie coś czego nasz pupil nie zrozumie, nie będzie potrafił zaakceptować ale przecież to jest zwierze, którym kierują inne prawa natury to my powinniśmy czasami odpuścić trochę i pozwolić psu być psem a nie robić z niego człowieka.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
maja_334 06:43 | 08-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Moim zdaniem obroża elektryczna nie jest metodą szkolenia, to nie jest rozwiązanie problemów. Ludzie tłumaczą się, że elektryczna obroża to jedyne rozwiązanie, ja się nie zgodzę, jeżeli chce się coś osiągnąć to nie można robić tego na siłę, wystarczy torebka smakołyków, cierpliwość i zapał do pracy by nauczyć swojego pupila pożądanego zachowania. Z psem trzeba postępować jak z dzieckiem, trzeba mu krok po kroku tłumaczyć co jest dobre, a co złe. Nie sądzę żeby ktokolwiek założył małemu dziecku elektryczną obrożę bo było niegrzeczne. Taka obroża sprawia psu ból i na pewno nie jest to dla niego przyjemne. Co gorsza pies może odczuwać strach i nie będzie chciał wychodzić na zewnątrz z obawy przed nieprzyjemnymi impulsami. Właściciele psów myślą, że kupując elektryczną obrożę ułatwiają sobie życie, wydaje im się, że w końcu skończą się kłopoty z ich pupilami, jednak się mylą. Jetem przeciwna tego typu "metodom". Pies jest naszym przyjacielem, a z przyjaciółmi tak się nie postępuje.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
justynala 02:22 | 01-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Elektroniczne obroże i pastuchy (niewidzialne ogrodzenia), a także obroże antyszczekowe są to narzędzia ułatwiające życie właścicielom psów. Ale czy one sprzyjają naszym pupilom? Czy nasi wierni towarzysze są zadowoleni z takiej obroży, która powoduje im w jakimś stopniu ból, nie ważne czy jest to jakieś uszczypnięcie czy jest to impuls na większa skalę.. Te narzędzia, pełne kontrowersji na pewno ułatwiają ludziom naukę posłuszeństwa psa- gdy pies jak poczuje takie „ukłucie” będzie wiedział że źle zrobił. Wiadomą rzeczą że szybciej, łatwiej jest nauczyć psa czegokolwiek w ten sposób- założyć mu jakieś mechaniczne urządzenie niż pójść z nim w jakieś ustronne miejsce i w dzień, w dzień ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć z nim, szkolić go, chwalić za postępy, cieszyć się razem z nim gdy idziemy z nim krok w przód, kiedy widzimy, ze czegoś go nauczyliśmy- jest to przecież duża dla nas satysfakcja jak i dla naszego pupila. Pies chcę się uczyć, szkolić bo wtedy spędza czas ze swym właścicielem. To ten właściciel jest zajęty nim i nasz kompan życia cieszy się z tego, merdając tym swoim wesolutkim ogonkiem. Więc warto się zastanowić czy aby na pewno tę urządzenia są takie dobre dla naszych pupili, czy aby na pewno trzeba je stosować, czy nie lepiej pójść do jakiegoś specjalisty-tresera jeśli sami nie potrafimy poradzić sobie z dany problemem? Te i inne pytania powinien zadać sobie każdy właściciel czworonoga których chce zakupić takie urządzenia, musi dogłębnie to przemyśleć, zastanowić się: pies nie wie co pan mu zakłada na szyje, wie natomiast że to powoduje ból, albo że zabrania mu to szczekania...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
sylwus1790 10:29 | 30-03-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ja zajmuje się od kilku lat amatorsko szkoleniem psów i jestem zdania że każdego psa da sie nauczyć wszystkiego jesli tylko bardzo sie chce i ma sie mnóstwo cierpliwości , jestem właścicielką psa rasy husky ,pies nagminnie uciekał podczas spacerów i kiedy juz byłam pewna ze nic na to nie umiem poradzić zaryzykowałam i podjełam chyba setna z kolei próbę i udało sie , tylko tak jak mówie trzeba chcieć i trzeba dążyć do celu i mieć dużo wiary w swojego pupila :) , bo niektórzy własciciele nie wierza w mozliwosci swoich psów i od razu takie psy sa przekreślane , oczywiście istnieja przypadki kiedy jednak pomimo szkolenia pies nadal nie słucha właściciela na spacerach i nadal ucieka , ale zastanówmy sie najpierw czy aby pies nie ma zbyt mało ruchu,czy jego spacery nie są ograniczone bo czasem pies ktory jest wyprowadzany rzadko zwyczajnie głupieje , chce wszystkiego sprobowac , powachać ,zobaczyc i tez dlatego ucieka bo chce zaznac jak najwiecej tej wolnosci lecz kiedy przyczyna nie leży po stronie własciciela możemy sprobowac użyc takiej obrozy ale tylko wtedy kiedy naprawde pies oddala sie, nie reaguje na jakiekolwiek wołania jest calkowicie wylączony, wtedy ratując go (np przed wpadnieciem pod samochod ) mozemy użyć tej obrozy ale pamiętajmy że to nie jest po to by używac tego ciagle np kiedy pies krzywo spojrzy ... to nie jest zabawka
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
anka95 01:12 | 29-03-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Zgadzam się z tym,że nieraz taka obroża ratuje życie psu,ale
mimo wszystko nie kupiłabym takiej mojemu pupilowi. Mój pies
często uciekał widząc inne zwierzęta, ale po wielu
"lekcjach" piesek nauczył się posłuszeństwa i teraz nie
ucieka. Dlatego myślę,że używanie obroży "pod prądem" nie
jest odpowiednim rozwiązaniem problemu. Pies może i jest
posłuszny,ale robi to nie dlatego,że tak jest nauczony lub
nas słucha,ale dlatego,ze przeciwstawienie się właścicielom
powoduje ból.Jeżeli ktoś kupił swojemu psiakowi taką obrożę,
to powinien uważać,żeby nie używał jej zbyt
często,pochopnie.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
emis 04:31 | 27-03-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Elektryczne obroże,niewidzialne ogrodzenia,a także inne przedmioty działające "na prąd" mają pomagać jak i ludziom,jak i psom.I rzeczywiście niektóre pomagają.Ale jak sądzę ja i wszystkowiedzący PP,to niestety są też takie,które szkodzą.Oczywiście te urządzenia zostały wykonane z myślą o naszych czworonogach,a ludzie kupują je z podobnym powodów.Tylko trzeba MYŚLEĆ!!!
Nie kupisz dobrej elektrycznej obroży na pilota za pięć złotych!Niestety.Takie przedmioty muszą być dobrze wykonane u profesjonalisty.
Pamiętajmy także o naszych kochanych pieskach.To one będą tego używać i to one będą musiały ponieść konsekwencję tego,co im się stanie.
Ja osobiście uważam,że zanim kupimy jakikolwiek przedmiot,który ma rzekomo służyć psu,to poradźmy się lepiej zaufanemu weterynarzowi.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
kojot 02:24 | 25-03-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Zgadzam się z Jirą. Należy mówić o tym, że są takie urządzenia, skoro są i używa się je w stosunku do psów. Nikt nie napisał w artykule, że używa się tego wyłącznie do karcenia, wprost przeciwnie, często można uratować psy życie dzięki takiej obroży. Poza tym tak jak w przypadku Bariego, właściciele na co dzień zakładają mu obrożę, wychodzi w niej na spacery, cieszy się na jej widok, bo kojarzy mu się z przyjemnością. Właściciele nie nadużywają impulsu. Dlatego, jeśli pies jest w stanie zagrożenia, i dostanie impuls, nie kojarzy tego z właścicielem, ani z obrożą, a tylko z sytuacją. Pogoń za zwierzyną = impuls. I to jest dla niego zrozumiałe.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |