|
|
| Temat miesiąca |
Kochamy, więc nie oszczędzamy
Nawet jeśli nasz pies nie przemówi w noc wigilijną, zasługuje na prezent pod choinkę. Kryzys nie dotknął rynku akcesoriów i usług dla zwierząt, co więcej, właściciele czworonogów coraz bardziej nakręcają koniunkturę gospodarczą na całym świecie, także w Polsce.
Nie tylko zwyczaj obdarowywania się bożonarodzeniowymi podarunkami jest okazją do nabycia ukochanemu psu czegoś ładnego, zabawnego. Okres świąteczny zdecydowanie sprzyja zakupowemu szaleństwu, ale - chociaż w mniejszym stopniu - oddajemy się tej przyjemności cały rok. Nowe gadżety dla pupila sprawiają radość kto wie, czy nie bardziej nam niż jemu. A oferta rynkowa kusi. Sklepy - te wirtualne, internetowe, jak i realne, zwłaszcza w dużych centrach handlowych - prześcigają się w coraz atrakcyjniejszych psich akcesoriach, jak ubranka, zabawki, galanteria typu smycze i obroże, smakołyki, nosidełka itp. itd.
Kurtka FBI, wołowe piwo, pałac
Właściciele mniejszych piesków, które źle znoszą zimno i wilgoć, często sprawiają swoim pupilom ciepłe ubranka. Przy okazji dbają o to, by pupil miał modny look. Najpopularniejsze, bo również praktyczne, są kurteczki-kubraczki ortalionowo-polarowe; ich średnia cena wynosi 100 zł. Psiak - a może jego pan - woli sweterek z kapturem? Może go mieć już za 65 zł. Aby rozweselić nie tylko swojego czułego na chłody yorka, ale też znajomych, można zamówić sweterek z uwodzicielskimi koronkami. Albo kurtkę z napisem FBI, sugerującą, jakoby zwierzak był w amerykańskich służbach śledczych. Jeśli pies towarzyszy nam w ekstremalnych wycieczkach po lodzie i kamieniach w górach, możemy go wyposażyć w specjalne buty - jeden z modeli Ruffwear BarknBoots kosztuje niemal 300 zł, czyli tyle, ile solidne obuwie turystyczne dla ludzi. Chcąc po prostu oszczędzić ulubionym czterem łapom przykrego pieczenia po spacerze zasolonymi miejskimi ulicami, warto zaopatrzyć się w "psie buty" w sprayu - preparat Tanaderm to wydatek około 30 zł.
Po świętach następuje sylwester. Jeśli szykujemy się na szaloną zabawę i stylizujemy swoją fryzurę na różowego irokeza, to identyczną możemy zrobić swojemu psu. W salonie piękności albo samodzielnie. Słoiczek specjalnej farby do psiej sierści kosztuje 50-70 zł. W salonie psiej urody zapłacimy od 50 do 150 zł, zależnie od wielkości czworonoga i zakresu usługi (rozczesywanie, kąpiel z masażem, strzyżenie, farbowanie). My spełniamy noworoczny toast szampanem, pupil może się uraczyć... piwem. Butelka 0,33 l marki Kwispelbeer (jak deklaruje producent, bezalkoholowe, o smaku wołowiny) kosztuje 7,50 zł i jest wprawdzie znacznie droższa niż piwo dla ludzi, ale znajduje nabywców.
- To hit tego sezonu, pierwszą w Polsce partię 24 butelek psiego piwa sprzedaliśmy w ciągu 3 dni - mówi Anna Górny-Kłosińska, właścicielka krakowskiego sklepu dla zwierząt Karusek. A jeśli na czas świąteczno-noworocznego urlopu wyjeżdżamy bez czworonoga, nie musimy skazywać go na smutną samotność. Zapewnijmy mu pobyt w specjalnym hotelu albo towarzystwo petsittera.
Jest z czego wybierać, tylko portal podajlape.pl ma w swojej bazie 133 hotele dla psów w całym kraju, a serwis petsitter.pl - 201 fachowców od opieki nad czworonogami. Koszt takiej usługi to 30-60 zł za dzień, w zależności od klasy psiego hotelu, doświadczenia petsittera oraz wielkości psa. Trzeba pamiętać, że w okresie świąt, podobnie jak podczas długich weekendów, ceny rosną o około 20 proc.
Twój pies nie mieszka w domu? Najwyższy czas sprawić mu nową, porządną budę! Za 90 zł na podwórku stanie miniaturowy domek, a za 2500 zł "psi pałac", jak reklamuje wytwórca spod adresu psiebudy.pl. Można, jak przy budowie domu dla ludzi, wybrać pokrycie: papę, blachę albo gont bitumiczny.
Zdrowy i ubezpieczony
Takie gadżety, jak lakier do psich pazurków czy obroża z kryształami Swarovskiego, już dziś nie szokują. Z uśmiechem, ale bez niedowierzania dowiadujemy się o tym, że celebrytka Paris Hilton zaprojektowała dla swojego chihuahua Tinkerbell kolekcję ubranek i akcesoriów z sukienkami i kostiumami kąpielowymi włącznie. Może o podobnych ekstrawagancjach naszych gwiazd słychać rzadziej, ale mamy coraz bardziej dojrzały rynek towarów i usług dla psów oraz innych zwierząt domowych. Częściowo bierze się to z ogólnie większej zamożności społeczeństwa, ale są też inne przyczyny.
- Coraz więcej ludzi nie ma dzieci i swoje uczucia rodzicielskie przelewa na psy. To właśnie ci właściciele czworonogów generują największe obroty w naszej branży - mówi Anna Górny-Kłosińska i zdradza, że jej najlepsi stali klienci wydają rocznie kilka tysięcy złotych na pupila.
Oczywiście bez psiego piwa, usług salonu psiej urody i kolekcji modnych wdzianek można się obejść. Lecz jeśli chcemy utrzymać czworonoga przy zdrowiu i zadbać o jego edukację, musimy się liczyć z kosztami.
- Na zdrowego psa stać każdego, ale zwierzę, tak jak człowiek, czasem choruje - zauważa Tomasz Jackowski, lekarz weterynarii z Warszawy. Zaznacza, że nawet ze zdrowym psem warto raz na kilka miesięcy pójść na wizytę kontrolną; jej cena to 35-40 zł. Lekarz weterynarii sprawdzi wtedy pupilowi oczy, uszy, skórę, jeśli trzeba, oczyści gruczoły okołoodbytowe. Do tego dochodzą standardowe szczepienia (40-60 zł) i odrobaczenie (kilka złotych za każdy kilogram wagi zwierzęcia). Warto zabezpieczać psa przed kleszczami, zwłaszcza w centralnej i wschodniej Polsce. Jednorazowa dawka specjalnego preparatu kosztuje od 15 do 40 zł. Nie należy na tym oszczędzać, bo wyleczenie psa z babeszjozy - bardzo groźnej choroby przenoszonej przez kleszcze - wymaga co najmniej pięciu wizyt w przychodni weterynaryjnej, za co zapłacimy około 500 zł.
- To jednak cena za kurację młodego i silnego psa, u którego wcześnie rozpoznano tę chorobę. U psich weteranów jej koszt może sięgnąć nawet 1000-1500 zł - mówi Tomasz Jackowski.
Ogólnie ceny opieki weterynaryjnej w stolicy są wyższe niż w innych polskich miastach, ale w wypadkach skomplikowanych operacji proporcje są odwrotne. A to dlatego, że w Warszawie, gdzie działa ponad 200 lecznic weterynaryjnych, jest więcej specjalistów od różnych psich chorób i dzięki tej konkurencji ceny są niższe.
- Miewamy pacjentów np. z Wybrzeża, którzy u siebie zapłaciliby za skomplikowany zabieg 3 tys. zł, a u nas mogą wyleczyć psa za połowę tej kwoty - mówi Tomasz Jackowski.
Koszty leczenia zwierzęcia można ubezpieczyć. PZU oferuje pakiet "Cztery łapy" obejmujący wydatki w razie nagłego zachorowania albo nieszczęśliwego wypadku czy odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone przez psa. Podobną ofertę ma Allianz. Roczna polisa wynosi około 40-60 zł. Można z niej też pokryć koszty pochówku zwierzęcia na specjalnym cmentarzu (150-350 zł, zależnie od wielkości zwierzęcia).
Szkolenie zamiast gadżetów?
Pies powinien być nie tylko zdrowy, ale i dobrze wychowany. Rozwój techniki przynosi nowinki w postaci elektronicznych gadżetów do tresury. Za 500-1200 zł można kupić obrożę elektryczną z nadajnikiem, która ma pomóc psu zrozumieć, jak daleko może się oddalać. Gdy zwierzę odejdzie od właściciela na określoną odległość, obroża najpierw generuje ostrzegawczy sygnał, a gdy pies nie zareaguje, wysyła impuls elektryczny, dający znak, że właśnie doszedł do wyznaczonej granicy.
Niedawno w sprzedaży pojawiła się, przeznaczona dla małych psów specjalna mata do nauki higieny. Gdy psiak, zamiast zrobić kałużę na środku dywanu, grzecznie przyjdzie na tę matę i tam załatwi swoją potrzebę, urządzenie uruchamia dozownik z karmą, wydzielając nagrodę za prawidłowe zachowanie. Jednak o ile higieniczna mata nie robi psu krzywdy, o tyle elektryczne obroże są dość kontrowersyjne i uznawane przez miłośników psów za nieetyczne, a przez wielu treserów za szkodliwe dla zwierząt.
- Lepiej przeznaczyć 600-800 zł na podstawowy kurs psa towarzyszącego, podczas którego pies nauczy się posłuszeństwa bez traktowania go prądem - przekonuje pani Katarzyna z renomowanego warszawskiego zakładu tresury psów Russ.
Taki kurs trwa wprawdzie trzy miesiące (zajęcia odbywają się w soboty i niedziele), ale pies buduje wtedy dodatkowo więź ze swoim panem. Zresztą naukę można zacząć już od psiego przedszkola - to indywidualne zajęcia ze szczeniętami trwające trzy tygodnie (cena 500-600 zł). Można oczywiście znaleźć i tańsze psie szkoły, należy jednak pytać, czy stosują pozytywne metody szkolenia.
- Zawsze sprawdzajmy, czy szkoleniowcy są zrzeszeni w Związku Kynologicznym w Polsce i od jak dawna taka szkoła jest na rynku - radzi pani Katarzyna.
Poważny biznes
W kwotach przeznaczanych na psy zapewne nieprędko dościgniemy rozwinięte kraje zachodnie. Jak szacuje Amerykańskie Stowarzyszenie Produktów dla Zwierząt, mieszkańcy Stanów Zjednoczonych wydadzą w tym roku na psy, koty i inne zwierzaki astronomiczną kwotę 48 mld dolarów, czyli około 136 mld zł. To niemal połowa rocznych wydatków budżetu całej Polski! Tymczasem w Wielkiej Brytanii sam tylko rynek ubezpieczeń zwierząt domowych wart jest około 600 mln funtów (2,7 mld zł). Można powiedzieć, że w ciągu dwudziestolecia wolnej gospodarki nasz rynek zoologiczny znacznie się rozwinął od niemal zupełnego zera na początku lat 90. do dzisiejszego stanu. Jeszcze 15-20 lat temu mało kto uwierzyłby, że Polacy będą wydawali miliardy złotych na utrzymanie swoich pupili. Tak, miliardy - sam tylko rynek karmy dla psów i kotów szacowany jest na około 400 mln euro (1,6 mld zł). Według danych GUS, produkcją gotowej karmy zajmuje się obecnie ponad 240 polskich przedsiębiorstw. Jednak karty w tym biznesie rozdaje kilka dużych światowych koncernów. Około połowy rynku kontroluje światowy gigant Mars, właściciel takich marek, jak Pedigree czy Chappi. Jedenaście procent należy do Puriny, a reszta do mniejszych firm. Psi biznes może być opłacalny, zwłaszcza że w Polsce jest około 7 mln psów, które trzeba nakarmić, wyleczyć, a może też podarować im ciekawe gadżety. Anna Górny-Kłosińska przyznaje, że w ostatniej dekadzie jej sklep Karusek zwiększył obroty przynajmniej dziesięciokrotnie. To zasługa m.in. uruchomienia sprzedaży przez internet, wygodnej i tańszej. Niemniej rynek sprzedaży kontrolują duże sieci. Jedna z największych, Zoo Market, oczywiście prowadzi sprzedaż przez internet, ale oprócz tego ma kilkanaście tradycyjnych sklepów o łącznej powierzchni sprzedażowej ponad 4 tys. m2 (czyli niemal tyle co boisko piłkarskie), ulokowanych głównie w centrach handlowych dużych miast.
Raczej pasja
Oczywiście nie w każdym wypadku prowadzenie biznesu związanego z psami musi oznaczać pogoń za zyskiem.
- Dla mnie to raczej sposób na życie niż na zdobycie fortuny - mówi Maria Jakubowska prowadząca podwarszawski hotel dla psów doginn.pl. Czworonożnym gościom oferuje nie tylko miejsce i wyżywienie, ale także czas i zabawy.
- Gdybym chciała zarabiać więcej, zabudowałabym moją posesję klatkami, w których siedziałyby psy i co najwyżej dostawały jeść. Takie hotele przynoszą większe zyski, ale trudno tam mówić o komforcie dla psów – dodaje.
- To raczej wybór życiowej drogi niż sposób na zarabianie - podobny pogląd reprezentuje Tomasz Jackowski. Przyznaje, że stały wzrost liczby lecznic weterynaryjnych (według danych GUS jest ich ponad 8600) zaostrza konkurencję, a to oznacza walkę o klienta. Lekarz w Warszawie, niebędący specjalistą, może zarobić około 4000 zł brutto, specjaliści oczywiście dużo więcej.
Myliłby się, kto by sądził, że hodowle rasowych psów przynoszą duże zyski. Wprawdzie hodowca inkasuje nawet kilka tysięcy złotych za szczenię z rodowodem, co może nasuwać wnioski o gigantycznych obrotach, lecz realia są inne.
- Suka ma w życiu najwyżej 4-5 miotów, a sama wymaga dobrego wyżywienia i opieki weterynaryjnej, więc hodowca może traktować sprzedaż szczeniąt jako uboczne źródło utrzymania, bo na pewno z tego nie da się wyżyć - zapewnia Anna Bogucka, członek zarządu Związku Kynologicznego w Polsce. Dodaje, że same narodziny szczeniąt nie gwarantują hodowcy pieniędzy, bo rynkiem rządzi moda. Niektóre rasy stają się popularne na kilka lat, a potem ich miejsce na liście psich przebojów zajmują inne.
Tak jak i w inne obszary rynku również do psiego biznesu ostatnio zajrzało spowolnienie gospodarcze. Jednak - co przyznają właściciele sklepów i lekarze weterynarii - dało się odnotować co najwyżej stagnację sprzedaży i zamawianych usług. Także firma badania rynku Euromonitor International w swoim najnowszym raporcie z września 2010 stwierdziła: "Polacy nadal są niechętni oszczędzaniu na produktach dla zwierząt, nawet w trudniejszym ekonomicznie okresie, a to okazało się korzystne dla ogólnego wzrostu w tej branży". Innymi słowy, nawet w kryzysie odmówimy sobie, ale naszemu ulubieńcowi już nie. Sklepy mogą więc śmiało przygotowywać ofertę świąteczną z myślą o naszych czworonożnych przyjaciołach. Na pewno wpadniemy po prezent dla ukochanego Fafika, nim zaświeci pierwsza gwiazdka.
Paweł Rochowicz
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
laura_1_9_9_9 01:07 | 19-12-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Uważam, iż nawet ,,najbrzydszy" kundelek zasługuje na królewskie życie. Prawdę mówiąc nie powinno się wydawać dużej ilości pieniędzy na tzw. ,,bzdety", aczkolwiek jeśli kocha się swojego (i nie tylko!) psa, to miło by było sprawić mu przyjemność. Kupujemy w końcu prezenty pod choinkę dla rodziny i znajomych, to dlaczego pies ma być gorszy od nich? Nie zapominajmy - pies należy do rodziny! Osoby, które niekoniecznie chcą inwestować w drogie rzeczy dla psa, mogą często kupić tak samo atrakcyjne w niższej cenie, bo w końcu co droższe, wcale nie oznacza lepsze... Muszę jednak przyznać, że drogocenne rzeczy są naprawdę wyjątkowe i niesamowite... niespotykane. Jak by się jednak nie kochało psa, nie trzeba inwestować w ,,psie sprawy"... Pies ucieszy się z nawet najgorszej rzeczy, byleby być przy właścicielu i sprawiać mu radość na każdym kroku.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
clare 03:03 | 15-12-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Nie da się ukryć, że okres świąteczny sprzyja kupowaniu mnóstwa prezentów. Kupujemy je dla znajomych, rodziny, przyjaciół. Warto znaleźć również bożonarodzeniowy podarunek dla naszego czworonożnego przyjaciela, jednak i ten zakup trzeba dobrze przemyśleć.
Przede wszystkim- prezent jest dla psa, nie dla nas. Czworonoga nie obchodzi, czy jego ubranko kosztowało 300, czy 60 złotych, ważne, żeby było wygodne i praktyczne. Psiak nie dba także, czy jego zabawka wygląda modnie, ważne, żeby dobrze mieściła się w pysku i dało się do niej przytulić. Wreszcie, nasz pupil nie przywiązuje wagi do tego, ile prezentów dostanie- najważniejsze jest, aby zapewnić mu ciepłe święta przy boku właściciela. Warto o tym pamiętać, gdy zabierzemy się do kupowania bliskim czegoś pod choinkę
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
lara50 12:08 | 13-12-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Na naszym rynku i w sklepach zoologicznych możemy znaleźć całą masę psich akcesoriów, od najmniejszej piłeczki, po budy i legowiska.
Oczywiście w różnych cenach. Często przekraczają, one normę.
Bywa, że ceny są wysokie, ale można też natrafić na okazję i znaleźć coś, co z pewnością bardziej ucieszyłoby naszego pupila, niż choćby i nawet wielka, luksusowa willa dla psa.
Chcę przez to powiedzieć, że przerażają mnie te wszystkie nowe wynalazki, co mają podobno jeszcze bardziej urozmaicić życie naszemu czworonogowi. Mowa tu o np. psim piwie, co moim zdaniem równa się z ludzką głupotą w tak prostych sprawach. Ludzie teraz wydają ogromne sumy na nasze psiaki, ale czy rozpieszczają je tylko pod względem materialnym?
Oczywiście nie mam nic przeciwko, ale trzeba także pamiętać o tym, aby szczególnie w Wigilię poświęcić pieskowi trochę uwagi..., pamiętać o uczuciach, bo one tu grają główną rolę.
Do tego świetnym dodatkiem będzie jakiś prezencik. I tu już puszczacie wodze fantazji, i skombinujcie coś, co idealnie nadaje się na psi prezent. Ruszcie na podbój sklepów!
Z pewnością coś się znajdzie.
I przepis na udany prezent gotowy : dużo przedmiotów i jeszcze więcej uczucia!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Bonnie 01:54 | 05-12-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Święta - cóż za piękny czas miłości, magii i prezentów. Wiadomo, że pies to bardzo ważny członek naszej rodziny i jego też chcemy uszczęśliwić prezentem - a najlepiej takim, że gdyby naprawdę przemówił w wigilię powiedziałby "Dziękuję za cudowny prezent, bardzo mi się spodobał!". Ale naprawdę.... wołowe piwo, farbowanie sierści i lakier do pazurków? Chyba dla ludzi, a nie dla psa! Czytając temat miesiąca PP 12/2010...oniemiałam. Rozumiem, że czasem trzeba kupić psiakowi np. ubranko, żeby mu nie było za zimno na zimowych spacerach, ale po co go stroić? Przecież w tych naszych "cudownych prezentach" będzie się czuł okropnie! Ludzie kupują mu te wszystkie bezużyteczne produkty i ubranka tylko na pokaz... Bo najlepszym prezentem dla psa jest... właśnie nasza miłość. Jak mówi stare polskie przysłowie:
"Za pieniądze możesz kupić psa i rzeczy dla niego, ale nie machanie jego ogona".
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ola_love_dog 10:34 | 03-12-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Maleńkie rasy (takie jak np. yorki miniaturki) są bardziej narażone na urazy, np. jeśli człowiek niechcący wdepnie psu w łapkę. Psy uważamy za członków rodziny, więc też im kupujemy prezenty. Uważam, że warto spopularyzować ten zwyczaj.
Im mniejszy jest pies, tym powierzchnia skóry jest większa w stosunku do jego masy ciała, a zatem trudniej mu się ogrzać. Także ubranka są potrzebne, ale osobnikom mniejszych ras. Weźmy taki przykład: W kałuży, która średniemu psu sięga do nadgarstka, miniaturowy york może prawie pływać! Warto go zaopatrzyć w ubranko, ale takie, które nie będzie go uciskało! Piesek na pewno zadowoli się z kości, nowej zabawki (np. kuli smakuli)... Warto też kupić swojemu czworonożnemu przyjacielowi wyprawkę. Ogrzeje go w chłodne dni oraz te bardziej deszczowe. Prezenty ucieszą każdego- nawet najmniejszego osobnika. :)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AGRAFKA134 06:04 | 02-12-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
"(...) bardziej nam niż jemu". - Świetnie to ujęliście. Bo - popatrzmy prawdzie w oczy - tak, kochamy naszego pupila, tak, życzymy mu wszytskiego co najlepsze, tak, wszystko fajnie, ale jak przychodzi co do czego to... no właśnie - włazimy do sklepu "akcesorniczego" dla psów i rzucamy się na jakieś gadżety, modne ubranka. A to, czy pieskowi wygodnie to już sprawa drugorzędna. A to, czy jego bardziej nie ucieszy nowa piłka, to już sprawa drugorzędna. To, że na nas będą się patrzyc z podziwem, że ubraliśmy psa jak na "Fashion Week" w Mediolanie. Kupujemy to, co nam się podoba, nierzadko zrzucającpsa na drugi plan, mimo iż wszyscy krewni i znajomi wiedzą, z naszych ust, bąd co bądź - "jaki to ja jestem wielki psiarz". Chyba WIELKI SZPANER, nieczeski błąd. Okej, kupmy psu coś - ale ubranko funkcjonalne, a nie, kurka, różowe z brylancikami, bo pasuje do najnowszych szpilek. Z gadżetów kupmy mu godzinę zabawy gratis, ofertanielimitowana, tania i do uzycia nie tylko w święta. Myślmy o psie, nie zaś o sobie. Bo tonie my później będziemy się męczyc w "najnowszych trendach", lecz on, nasz pupil, co się podobno nim tak wspaniale opiekujemy. I niech święta nie będą jedynyum okresem, w którym uszczęśliwimy psa. On nie wie, że to święta, że pan niekiedy kupuje, bo raz na rok "trza Azorowi coś fundnąc", żeby było. Niech Azor dalej żyje w tej nieświadomości, ze świadomością, że święta są codziennie. I codziennie niech dostaje prezent miłości i opieki.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ola_love_dog 03:17 | 24-11-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Moim zdaniem Nasze psy na pewno ucieszą się z prezentu typu:
kość, nowa zabawka itp. Ale czy zadowolimy je ubrankiem?
Niestety, pies nie może porozumieć się z człowiekiem (kto
wie, może postęp cywilny doprowadzi do powstawania takich
maszyn). Jestem prawie pewna, że psom- bardziej niż drogie
elementy odzieży pasuje miłość właściciela oraz naturalność.
Mając na myśli ostatnie słowo brzmiące: "naturalność"
chodziło mi o to, że psy nie myślą tak samo jak my o
ubraniach, np. "o, ładna suczka idzie, dobrze; że moja pani
mnie tak ubrała" z pewnością wolą wyglądać naturalnie i
mimo,że nam się wydaje, że są nadzy psy były takie z
pokolenia na pokolenie. Zresztą- my tak samo. Według mnie
psy wolą polować, posługiwać się instynktem i zjadać
upolowaną dziczyznę.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~aniaBOS 01:26 | 23-11-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
W dzisiejszych czasach ludzie wymyślają coraz bardziej bajeczne prezenty dla psów. Kubraczki, spodenki, buciki, ba, nawet obroże wysadzane klejnotami! Ja się temu nie sprzeciwiam, ale wszyscy zapomnieli o jednej rzeczy: dla psa najważniejsza jest ludzka uwaga i uczucie że jest potrzebny! Niektórzy zapracowani ludzie kupują swoim psom drogie prezenty, oczekując że wynagrodzi im to brak ich uwagi, lecz nic z tego. A więc apeluję do wszystkich właścicieli psów: możecie kupować psu najdroższe prezenty świata, ale wiedzcie, że gdyby pies miałby możliwość wyboru między nawet najpiękniejszą i najdroższą obrożą, a choćby kilkoma minutami waszej niepodzielnej uwagi, wybrałby to drugie!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
justynala 12:12 | 18-11-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Święta to m.in. okres obdarowywania się prezentami i spędzania czasu z rodziną. Pies to też członek naszej familii , wiec dlaczego by nie miał dostać prezentu pod choinkę? Dla psa nie liczy się ile kosztował, jakiej marki był, może to być zwykły drobny podarunek, a na pewno nasz mały przyjaciel się ucieszy. Pewnie nie zrozumie tej idei obdarowywania się nawzajem, lecz przecież jak dostanie np. swój ulubiony przysmak, to będzie radosny. Ale czy nie przesadą jest kupować psom jakieś ozdobne ubranka, biżuterię, a nawet perfumy? Warto się zastanowić czy aby na pewno nasz czworonóg tego potrzebuję, czy aby na pewno ucieszyłby się z tego upominka? Oczywiście zgadzam się, ze jeśli pies dosłownie zamarza w zimowe wieczory, to warto mu kupić jakąś pelerynkę, czy coś w tym stylu, lecz nie można przesadzić w tym ubieraniu naszego wiernego kompana, gdyż wątpię, że będzie on się czuł komfortowo w jakieś sukieneczce, czy garniturku. Trafnym odzwierciedleniem powyższego zdania jest słynny cytat Fran Lebowitz’a: „Jeśli jesteś psem i twój właściciel zaproponuje ci włożenie gustownego sweterka - zasugeruj mu gustowny ogonek"
Reasumując, pies jest naszym najlepszym, najwierniejszym przyjacielem, więc podarujmy mu w święta jakiś upominek, lecz nie przesadźmy z tym za bardzo. Kupując pupilowi dany prezent warto się zastanowić, czy pies na pewno ucieszy się z tego prezentu. Nie zapominajmy także, aby poświęcić trochę czasu naszemu czworonogowi, warto do tego prezentu dorzucić jakiś długi spacer, albo wspólną zabawę.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
sowa605 09:53 | 17-11-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Traktujemy psy jak członków naszej rodziny i w czasie Świąt obdarowujemy je prezentami w równej mierze co naszych bliskich. Pies oczywiście nie rozumie logiki Świąt ani ludzkich tradycji czy zwyczajów,ale patrząc w oczy mojej suczki, jestem pewna,że dając jej nawet najskromniejszy prezent, sprawiam jej ogromną radość i myślę, że Bella czuje się wtedy ważna i doceniana, nie dlatego,ponieważ umie wykonać rozmaite sztuczki,ale za to,że jest zawsze kiedy potrzebuję jej wsparcia,by się przytulić do niej i zapomnieć o smutkach. Myślę,że większość właścicieli z tego samego powodu co ja,potrafi wydać pokaźną sumę na prezent dla swojego pupila. Czegóż zresztą byśmy nie zrobili by sprawić chociaż odrobinę przyjemności swojemu najlepszemu przyjacielowi?
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |