|
|
| Temat miesiąca |
Koalicja dla bezbronnych
Los psów zależy także od polityków. Czworonogi mają swoich sejmowych obrońców, którzy działają w Parlamentarnym Zespole Przyjaciół Zwierząt. Wybierając posłów do nowego Sejmu, zwróćmy również uwagę na ich zaangażowanie w sprawę poprawy sytuacji zwierząt w naszym kraju. Dobra ustawa daje podstawy do prawnej ochrony istot, które nie mogą same zadbać o swój interes.
O tym, że w Sejmie zwierzęta są doceniane nie mniej niż sami posłowie, kilka lat temu przekonała się cała Polska. ówczesny marszałek Ludwik Dorn, nie chcąc rozstawać się ze swoją suką Sabą, zabrał ją do swego gabinetu, a sejmowym strażnikom polecił, by wyprowadzali ją na spacery. Co bardziej niefrasobliwi politycy i komentatorzy porównywali wtedy Dorna do rzymskiego cesarza Kaliguli, który mianował swojego konia senatorem.
W nadchodzących wyborach nie rozliczymy jednak polityków z tworzenia anegdot z nimi w roli głównej, ale z tego, co zrobili dla wyborców. W tym przypadku Đ także dla ich zwierząt. A o nich zaczęto ostatnio mówić w Sejmie poważniej i co ciekawe bez partyjnych animozji. W parlamencie istnieje bowiem oaza zgody - liczący 46 posłów i 3 senatorów Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt.
Jak bardzo jednoczy polityków w kwestii pomocy braciom mniejszym, może świadczyć fakt, że lider prawicy (a przy okazji znany miłośnik kotów) Jarosław Kaczyński usiadł obok lewicowej działaczki Joanny Senyszyn na posiedzeniu tego zespołu w poprzedniej kadencji. Partyjni koledzy prezesa PiS przecierali oczy ze zdumienia. Kaczyński, zapytany o nagły brak politycznego i fizycznego dystansu do posłanki SLD, odpowiedział, że w innych okolicznościach by tego nie zrobił, ale dla zwierzaków jest w stanie się poświęcić.
PO-Pis uświadamia policjantów
- Tu nie dzielimy się na koalicję i opozycję - przyznaje poseł Marek Suski z Prawa i Sprawiedliwości, wiceprzewodniczący zespołu i jego współzałożyciel. Żartuje, że bardziej widać podział na frakcję "psią" i "kocią". Jak wspomina, od dziecka wychowywał się z psami. Dziś ma sporą kudłatą sukę, Azę, a przedtem kilkakrotnie przygarniał inne bezpańskie czworonogi.
Najbardziej widoczną postacią zespołu jest jego szefowa - Joanna Mucha z Platformy Obywatelskiej, reprezentantka "kociej" frakcji. W jej warszawskim mieszkaniu żyją dwa koty, a w lubelskim - trzeci.
- Myślę, że mamy spore osiągnięcia w tej kadencji - mówi posłanka. - Doprowadziliśmy do nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, porządkującej m.in. sprawy schronisk dla psów, ograniczania pseudohodowli. Osiągnięto kompromis z reprezentantami środowisk łowieckich , w wyniku czego myśliwi nie będą mogli już swobodnie strzelać do bezpańskich psów i kotów - wylicza.
Joanna Mucha najbardziej dumna jest jednak ze zorganizowania wielu spotkań z przedstawicielami policji i prokuratury. – Udało się zwiększyć świadomość organów ścigania w kwestii egzekwowania istniejących przepisów o ochronie zwierząt – cieszy się posłanka. Jako konkretne efekty wymienia zmiany w policji. Powstała specjalna karta zgłaszania przypadków dręczenia zwierząt, wprowadzono stosowną procedurę zawiadamiania o takich sprawach, a funkcjonariusze przechodzą szkolenia z zakresu ustawy o ochronie zwierząt. We wszystkich Komendach Wojewódzkich Policji zostali powołani koordynatorzy zajmujący się tą tematyką. Statystyki (wykres) pokazują, że rośnie aktywność policji w ściganiu dręczycieli zwierząt.
Zwykle trudno wydobyć od polityka uznanie dla działań konkurencyjnego ugrupowania, ale Marek Suski chwali Joannę Muchę za zaangażowanie w organizację spotkań z policją i prokuraturą oraz przekonanie stróżów porządku, że osoby agresywnie zachowujące się wobec czworonogów mogą przenosić tę agresję także na ludzi. – Jak słońce przez chmury przebija się świadomość, że chroniąc zwierzęta, działamy też w interesie ludzi – mówi z zadowoleniem poseł PiS. Przyznaje jednak, że nadal jest tu sporo do zrobienia.
Projekt dobry, ale ułomny
Członkowie zespołu za jedno ze swoich najważniejszych osiągnięć uważają przygotowanie projektu zmiany ustawy o ochronie zwierząt. Ta nowelizacja ma wypełnić wiele luk prawnych. Przykład? Dziś, gdy nieumyślnie potrącimy samochodem bezpańskiego psa, a zależy nam na jego uratowaniu, możemy to zrobić tylko na własny koszt. Wezwanie straży miejskiej czy nawet jej wyspecjalizowanego eko-patrolu nie rozwiąże sprawy. Po prostu nie ma procedur ani pieniędzy pozwalających na odwiezienie psa do dyżurnego weterynarza, jego leczenie i umieszczenie w schronisku.
Jeśli ustawa zostanie uchwalona, ma być inaczej. Gminy będą musiały zatwierdzać własne programy ochrony zwierząt, które pozwolą przeżyć czworonogom poszkodowanym w wypadkach. – Nasz zespół ustalił już z Komendą Główną Policji sposób postępowania w takich przypadkach – zapewnia Paweł Suski z PO (zbieżność nazwisk z posłem PiS jest przypadkowa). Dodaje, że pies trafi do dyżurnej lecznicy, o ile tylko dana gmina w ramach swojego programu zawrze stosowną umowę z przychodnią weterynaryjną.
Paweł Suski został liderem prac sejmowych nad projektem. Sam od lat zajmuje się hodowlą sznaucerów. Ma ich sześć. Zdobywały liczne nagrody na międzynarodowych wystawach. Polityk nie chce jednak działać tylko na rzecz psów rasowych. Chodzi mu przede wszystkim o czworonogi porzucone, cierpiące i umierające w przytuliskach.
– Nowe przepisy wprowadzą kontrolę nad schroniskami i handlem zwierzętami. W efekcie może to przynieść likwidację „dzikich“ schronisk i w ciągu kilku lat wyeliminować z krajobrazu naszych miast i wsi wałęsające się kundle – zapewnia Paweł Suski.
Według projektu samorządy będą miały obowiązek uchwalania gminnych programów opieki nad bezdomnymi zwierzętami (dziś, według danych fundacji Argos, dobrowolnie robi tak zaledwie 25 proc. gmin). To rozwiązanie już od początku sejmowej debaty miało wielu oponentów wskazujących, że brakuje na to pieniędzy. – Ale samorządy w praktyce i tak płacą (a raczej przepłacają) ogromne kwoty firmom zajmującym się wyłapywaniem bezdomnych zwierząt – zauważa Paweł Suski. W sprawie tych firm od dawna alarm podnosiły organizacje obrońców zwierząt. Poseł przyznaje, że nad pet-biznesem nikt nie panuje, a nowe przepisy mają uporządkować te sprawy.
Z kompromisem
Praca nad zmianami w ustawie o zwierzętach nie była idealnie zgodna. Pojawiały się konkurencyjne projekty – podobne, choć torpedowane przez politycznych rywali ze względów ambicjonalnych. Nie zyskał uznania obywatelski projekt autorstwa Koalicji dla Zwierząt, choć posłowie wykorzystali jego liczne fragmenty. Pracom tym nie pomogła kuriozalna wypowiedź sekretarza zespołu, Eugeniusza Kłopotka z PSL. Jesienią ubiegłego roku, pytany przez dziennikarzy o to, dlaczego projekt nie zakazuje trzymania psa na łańcuchu, odpowiedział, że „na wsi to zwyczaj uświęcony tradycją”. Kłopotek przyznał przy tym, że sam żadnego zwierzęcia nie hoduje.
W czerwcu gotowy projekt trafił pod obrady Sejmu, a przez cały lipiec debatowali nad nim posłowie z komisji samorządu terytorialnego, rolnictwa i ochrony środowiska. Choć do wyborów pozostało niewiele czasu, to członkowie Zespołu Przyjaciół Zwierząt twierdzą, że ma szanse na uchwalenie. Nawet jeśli się to uda, nowe przepisy mogą nie przynieść poprawy losu bezdomnych psów i kotów.
Jak zauważa Tadeusz Wypych z Fundacji dla Zwierząt Argos, projekt ma wiele wad. Przede wszystkim nie wprowadza skutecznego mechanizmu państwowej kontroli nad hodowlami. – Posłowie zamiast konkretnych rozwiązań proponują ogólniki bez pokrycia w rzeczywistości – mówi Wypych. Jego organizacja, od dawna skrupulatnie badająca w całym kraju przypadki działalności pseudoschronisk i pseudohodowli, przygotowała obszerny raport krytykujący projekt. Zarzuca mu nieskuteczność wielu rozwiązań.
– Proponowany zakaz prowadzenia schronisk przez podmioty zajmujące się biznesem nie oznacza, że w tych placówkach poprawią się warunki – zauważa. Jako przykład podaje głośną sprawę schroniska w Krzyczkach koło Nasielska, którego pracownicy zostali skazani za znęcanie się nad zwierzętami. Swoją działalność prowadzili w formie fundacji, formalnie niezajmującej się biznesem. – Projekt utrzymuje stan, w którym ciężar opieki nad zwierzętami spoczywa na organizacjach, nader często pseudoopiekuńczych. Tymczasem nadzorem tym powinno zająć się państwo – konkluduje Wypych.
Dużo pracy po wyborach
Nawet jeśli ustawy nie uda się uchwalić przed końcem kadencji Sejmu, wysiłek zespołu nie pójdzie na marne. – Wykorzystamy nasze doświadczenia po wyborach. Mam nadzieję, że niezależnie od ich wyniku, nadal będziemy mogli działać na rzecz zwierząt bez partyjnych animozji – deklaruje Marek Suski.
– Oprócz wdrożenia nowych przepisów trzeba zająć się skutecznym egzekwowaniem tych istniejących. Dość powiedzieć, że obowiązkowe szczepienia przeciwko wściekliźnie wcale nie są powszechne, a to za sprawą niedoskonałego nadzoru weterynaryjnego – zauważa poseł PO.
Poważną przeszkodą, na której mogą się rozbić dobre chęci posłów, jest brak samorządowych funduszy na skuteczną ochronę praw zwierząt (co było główną osią sporu między posłami podczas prac sejmowych).
Często pojawia się argument, że fundusze powinno się przeznaczyć na pomoc potrzebującym, ale nie zwierzętom, tylko ludziom. Posłowie zwracają jednak uwagę, że można rozsądniej zagospodarować środki posiadane już przez gminy. – Myślę, że te problemy znikną, gdy wprowadzimy przejrzyste zasady kontroli nad pieniędzmi trafiającymi do firm zajmujących się wyłapywaniem zwierząt i ich utylizacją – twierdzi Marek Suski, komentując zjawisko wysokich cen usług zwanych potocznie hycelskimi. Dodaje, że w wielu sprawach pomocny może być też postęp techniczny, a jako przykład podaje stale taniejące psie chipy.
Co można poradzić posłom na przyszłość? – Najlepiej, gdyby nie traktowali pracy w Zespole Przyjaciół Zwierząt jako jeszcze jednego miejsca do lansowania się – mówi Tadeusz Wypych. Jeśli odczuwają prawdziwą chęć pomocy zwierzakom, niech po prostu starannie przygotują przepisy, by były rzeczywiście skuteczne – dodaje.
Paweł Rochowicz
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
justynala 10:02 | 14-10-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
„Należy pytać nie o to, czy zwierzęta mogą rozumować, ani czy mogą mówić, lecz czy mogą cierpieć”. To mądre zdanie wypowiedziane przez Jeremego Bentham’a powinno być mottem każdego z polityków, nie tylko tych walczących w sprawie zwierząt. Każde zwierzę, nieważne kot czy pies, czy duże czy małe ma takie same uczucia, czuje ból i cierpienie potrzebuje miłości i bezpieczeństwa. Ich cierpienie nie powinno być dla nas obojętne, powinniśmy im zapewnić godny byt takie kontrowersyjne łańcuchy według mnie są tzw. „narzędziem zła”, po co mieć psa jeśli ma być on cały czas przywiązany do swej budy - psa, którego światem jest tylko łańcuch, buda i kawałek ziemi.. To męczy i boli, zawsze gdy patrzę na takie psiaki zastanawiam się co one mają z życia? Ich jedyną atrakcją, zajęciem w ich psim życiu jest obserwowanie.. Więc ucieszyłam się, gdy usłyszałam 18 sierpnia o znowelizowanej ustawie dotyczącej obrony zwierząt. O tym że zakazano trzymania psów na uwięzi dłużej niż 12 godzin i że owe łańcuchy mają mieć długość nie mniejszą niż trzy metry, o tym, że zabroniono strzelania do bezpańskich psów, o tym, że zwiększono kary za znęcanie się nad nimi itd. Właśnie takie ustawy są mądrymi decyzjami „Koalicji dla bezbronnych”. Mam nadzieję, ze dzięki niej i dzięki tym politykom prawa zwierząt będą coraz bardziej korzystne dla tych stworzeń, a najbardziej dla psów, ponieważ to one są przecież przyjaciółmi ludźmi. To one pomagają człowiekowi w życiu, one ratują nam życie, pomagają w trudnych chwilach, pomagają niepełnosprawnym. Bowiem „wszystko co jest, posiada bowiem duszę, czy to kamień, czy roślina, czy ZWIERZĘ, czy nawet myśl. To, co znajduje się na ziemi i pod jej powierzchnią, ani przez chwilę nie przestaje się przeistaczać, bo ziemia jest również bytem żywym i posiada własną duszę. My stanowimy część tej duszy i rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że ona działa zawsze na naszą korzyść.” (Paulo Coelho).
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
justynala 09:59 | 14-10-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
„Należy pytać nie o to, czy zwierzęta mogą rozumować, ani czy mogą mówić, lecz czy mogą cierpieć”. To mądre zdanie wypowiedziane przez Jeremego Bentham’a powinno być mottem każdego z polityków, nie tylko tych walczących w sprawie zwierząt. Każde zwierzę, nieważne kot czy pies, czy duże czy małe ma takie same uczucia, czuje ból i cierpienie potrzebuje miłości i bezpieczeństwa. Kontrowersyjne łańcuchy według mnie są tzw. „narzędziem zła”, po co mieć psa jeśli ma być on cały czas przywiązany do swej budy - psa, którego światem jest tylko łańcuch, buda i kawałek ziemi.. To męczy i boli, zawsze gdy patrzę na takie psiaki zastanawiam się co one mają z życia? Ich jedyną atrakcją, zajęciem w ich psim życiu jest obserwowanie.. Więc ucieszyłam się, gdy usłyszałam 18 sierpnia o znowelizowanej ustawie dotyczącej obrony zwierząt. O tym że zakazano trzymania psów na uwięzi dłużej niż 12 godzin i że owe łańcuchy mają mieć długość nie mniejszą niż trzy metry, o tym, że zabroniono strzelania do bezpańskich psów, o tym, że zwiększono kary za znęcanie się nad nimi itd. Właśnie takie ustawy są mądrymi decyzjami „Koalicji dla bezbronnych”. Mam nadzieję, ze dzięki niej i dzięki tym politykom prawa zwierząt będą coraz bardziej korzystne dla tych stworzeń, a najbardziej dla psów, ponieważ to one są przecież przyjaciółmi ludźmi. To one pomagają człowiekowi w życiu, one ratują nam życie, pomagają w trudnych chwilach, pomagają niepełnosprawnym. Bowiem „wszystko co jest, posiada bowiem duszę, czy to kamień, czy roślina, czy ZWIERZĘ, czy nawet myśl. To, co znajduje się na ziemi i pod jej powierzchnią, ani przez chwilę nie przestaje się przeistaczać, bo ziemia jest również bytem żywym i posiada własną duszę. My stanowimy część tej duszy i rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że ona działa zawsze na naszą korzyść.” (Paulo Coelho).
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Mirek999 06:50 | 12-10-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psy - niewielkie stworzonka, o kłapczastych lub stojących uszkach, o zakręconym lub prostym ogonku, o długich włosach lub o krótkiej sierści, lecz zawsze o ogromnym serduszku, bijącym w rytmie przyjaźni i miłości do swojego właściciela. Te niewielkie serduszko, jest niewinne wszystkim krzywdom. Piesek rodzi się, zostaje odłączony od swojej mamy, którą tylko zna. Jest to dla niego ogromne przeżycie, lecz to namiastka do tego co może spotkać go w życiu - głód, łańcuch, mróz, buda. Lecz dla innych los może być szczęśliwszy - łóżko, kołderka,podusia, legowisko, maskotki i przede wszystkim dbający właściciel. Całe szczęście, iż psy mają swoich przedstawicieli w sejmie, dzięki którym mają zapewnioną odpowiednią opiekę. Surowe kary za nieprzestrzeganie zasad wobec zwierząt nie zawsze jednak działają. Dlatego cieszę się, że w sejmie są coraz nowsze postępy, dążące do psiej sprawiedliwości. Sądzę, że pupile dają ludziom tyle radości, przyjaźni, miłości i wierności, że im też coś się należy. Przynajmniej szacunek i godne życie.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Mirek999 06:32 | 12-10-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psy, są to wyjątkowe stworzenia, o niewielkim wzroście, lecz o dużym sercu. W czym jest problem? W tym, że wiele ludzi, jak i niektórych polityków nie umieją tego docenić. Psy są zwierzętami do obrony człowieka, do towarzystwa, lecz jest to także obowiązek. Właściciel, który myśli o zakupie pieska, powinien przedstawić sobie najpierw argumenty za i przeciw. Sądzę, że dobrze dzieje się w parlamencie, gdzie są wprowadzane w życie nowe ustawy o obronie zwierząt. Nie mogą przecież one być zabawką. Cieszę się, że pupile maja swoich przedstawicieli w parlamencie. No w prawdzie, nie psich, ale takich, co potrafią z sercem i rozumem podejść do psa. Mogą wiele wpłynąć na poprawę losów również piesków ze schronisk, które bez powodu straciły dom przez nieodpowiedzialnych ludzi. Sądzę, że obrońcy praw zwierzą idą w dobrą stronę. Chcą przede wszystkim zadbać o psy w Polsce, by nie były źle traktowane i odrzucane. Cieszę się bardzo z tego powodu i trzymam mocno kciuki, za ustanowienie nowych ustaw, korzystnych dla wszystkich piesków, które z chęcią sam przygarnąłbym do mojego małego mieszkania.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Aneczka123 09:21 | 11-10-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Uważam, że wszystko jest w najlepszym kierunku. Psy, nasze ukochane pupile są coraz bardziej cenione w sejmie, co sprawia mi ogromną radość. Psy, jako nasze najwierniejsze przyjaciele powinni być traktowani, tak jak na to zasługują. Jestem stuprocentową obrończynią ich praw w sejmie, ponieważ mimo to iż są zwierzętami zasługują na wiele. Niby dlaczego mają być źle traktowane? Bo nie mówią? Przecież one wszystko rozumieją i tak jak człowiek odczuwają ból! Dla mnie jest nie do pomyślenia, gdy oglądam programy, w których przedstawiane są sprawy, np. gdy właściciel jest na urlopie za granicą, a pies przywiązany do łańcucha, bez wody i jedzenia. Sądzę, że takie sprawy powinny być traktowane ostrzej niż do tej pory. Pies powinien być traktowany w sejmie, jako wierny przyjaciel swojego właściciela, który zasługuje na wiele dobroci i miłości od swego pana, a w wielu przypadkach tego nie otrzymuje. Dlatego cieszę się, że z biegiem lat są doprowadzane nowe ustawy o ochronie zwierząt. Może w końcu właściciele zrozumieją, że pies to nie tylko zwierzę lub zabawka na pięć minut, obronna, którą należy trzymać w budzie i na łańcuchu. Zmiany praw zwierząt mogą doprowadzić do polepszenia sytuacji w schroniskach i nie tylko. Mam nadzieję, że zmienią one świat na lepsze – pupile będą lepiej traktowane przez swoich właścicieli, a na pewno odwdzięczą się w przyszłości.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
michi 04:00 | 23-09-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wszystko idzie w dobrą stronę. Ustawa o ochronie zwierząt została znowelizowana, kary są surowsze a zasady bardziej wyszczególnione. To cieszy, mając na uwadze wszystkie drastyczne przypadki znęcania się nad zwierzętami, które niejednokrotnie doprowadzały mnie do stanu, w którym omal się nie rozpłakałem. Wszystko jest więc na dobrej drodze, ale moim zdaniem dotychczasowe kary to wciąż nieco za mało... Powinny być jeszcze surowsze. Większość z ludzi, jak i również ci, który ustanawiają prawo mówią, że pies, kot i reszta to tylko zwierzęta i za zabicie ich kara jest łagodniejsza, ale czy wciąż nie za łagodna? Należy jednak zwrócić uwagę, że zwierzęta (zwłaszcza psy, co ostatnio udowodniono) mają wyjątkowo rozbudowane uczucia, a nawet wyobraźnię i również powinny być traktowane z należytym szacunkiem. Człowiek również z punktu widzenia przyrody jest zwierzęciem, jednak ma swoje prawa, to jest oczywiste. Nie mniej jednak... Warto byłoby zaostrzyć karę, choćby ze względu na zabicie istoty żywej z okrucieństwem, już nie wyodrębniając czy to człowiek czy pies, lub kot. W kwestii prawa bytu chyba jesteśmy równi? Na pewno bardzo miłym jest, że rząd zrzesza się ze sobą w obronie zwierząt. Cieszy mnie to, że Polska idzie w stronę polityki prozwierzęcej i ograniczenia cierpienia tych właśnie stworzeń. Teraz pozostaje wierzyć, że ta zgoda zostanie utrzymana, a przepisy będą konsekwentnie zaostrzane, aby ludzie ich nie respektujący po prostu zaczęli szanować swojego zwierzaka, jeśli nie z nawrócenia, to ze strachu. W duchu mam nadzieję, że zrobią coś także z przepełnionymi schroniskami. Jakiś ogólnopolski, popierany przez rząd program adopcji zwierząt byłby wskazany. Na razie jednak cieszę się z tego co się dzieje teraz i liczę na więcej. Po prostu, tak trzymać. :)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |