Karmel
Mam psa. Nazywa się Karmel. Głównym powodem tego, że jest psem nie do oddania, jest informacja, że Karmel jest... człowiekiem. Tylko, że w psiej skórze. Gdyby ktoś znał go tak dobrze jak ja go znam, przyznałby mi rację. On po prostu ma więcej cech ludzkich niż niejeden człowiek.
Po pierwsze: Potrafi kochać.
Jak można nie odwzajemnić uczuć kogoś, kto codziennie wita cię liźnięciem po twarzy i spojrzeniem, któremu nie można niczego odmówić? Odpowiedź jest prosta. Nie można!
Po drugie: Jest inteligentny.
Kiedy mówię do niego "Karmelku, idziemy na spacer?", ten już czeka przy drzwiach i macha ogonem. Stoi pod drzwiami od dziesięciu minut i szczeka. Sprawdzam 3 razy, czy ktoś nie przyszedł. Nikogo nie ma. Karmel nadal szczeka. Po pięciu minutach słyszę domofon. To listonosz.
Po trzecie: Nie można się oprzeć jego urokowi.
Gdy tylko spojrzy się w te jego oczy jak spodki, nie można go nie pokochać. Codziennie zaczepiają mnie ludzie na ulicy, podchodząc, głaszcząc go i pytając skąd ja mam to cudo. Karmel nawet śpi na plecach z łapkami w górze, obok swojej Pani. Kocham go najbardziej na świecie i nie mogę wyobrazić sobie sytuacji, w której musiałabym go oddać. Jest po prostu członkiem naszej rodziny.
Iwona Kciuk