|
|
| Polemiki |
Jeśli rasowy, to tylko z rodowodem?
Każdy przyszły właściciel czworonoga zadaje sobie pytanie: wybrać kundelka czy psa rasowego? A jeśli rasowego, to z rodowodem czy bez? Małgorzata Szmurło rozmawia z Pauliną Zajączkowską, miłośniczką psów i przeciwniczką ich udokumentowanego pochodzenia.
Małgorzata Szmurło: W Polsce od zawsze panowało niczym nieuzasadnione przekonanie, że najlepiej mieć kundelka, bo będzie najzdrowszy. Na poparcie tej tezy padają przykłady, że suka sama rodzi i wychowuje szczenięta, a nieszczepione kundle żyją zdrowo, jedząc byle co.
Paulina Zajączkowska: Znam mnóstwo kundelków kochanych, zadbanych, ba, rozpieszczonych i grymaśnych. Zaryzykowałabym twierdzenie, że żyje się im lepiej niż niejednemu rasowcowi.
MS: Toteż zawsze mówiłam, iż kundle mają takie samo prawo do miłości, opieki, a wiec i szczepień, i dobrego żywienia, i kąpieli, jak inne psy. Jednak nikt nie zdobył się na sporządzenie statystyki, ile suczek kundelek nie przeżyło porodu, ile szczeniąt dożyło dnia, w którym ktoś ofiarował im nowy dom. A jak naprawdę wygląda podstawowe prawo selekcji wśród populacji naturalnie żyjących wiejskich kundelków? Przeżywa najlepiej przystosowany!
PZ: Z tym się zgadzam. Każdy pies zasługuje na miłość i szacunek, bez względu na swoje pochodzenie. Myślę nawet, że gdybyśmy mniej kochali kundelki, a bardziej je szanowali, nie byłoby tyle psiej biedy, a schroniska świeciłyby pustkami.
MS: No właśnie! A jakby tego było mało, mamy do czynienia z falą nowej mody na rasowce, które dla właściciela są swego rodzaju nobilitacja. Rasowy tak, ale bez rodowodu – bo po co komu taki dokument, za który jeszcze trzeba zapłacić?
PZ: Oczywiście, że tak. Jak chcę jamnika, to biorę jamnika i niewiele mnie obchodzi, kim byli jego rodzice. Co mi do tego, czy mamusia zdobyła nie wiadomo jakie championaty, a tatuś nie był gorszy? Wystawy i doskonale papiery to czysty snobizm.
MS: Ależ to nie ma nic wspólnego ze snobizmem! Rasy psów zostały wyhodowane przez ludzi, którzy pracowali nad tym co najmniej kilkadziesiąt lat. Niektóre z nich powstały niedawno, niektóre przed wiekami. Zawsze jednak odbywało się to w konkretnym celu. Ludzie utrwalali wygląd, charakter i te cechy użytkowe zwierząt, które najlepiej nadawały się do pełnienia określonych funkcji: pilnowania stad, zaganiania owiec, bronienia terenu, towarzyszenia wojskom, pomagania myśliwym... Kupując psa rasowego, wiemy, czego się po nim spodziewać. Rodowód jest potwierdzonym urzędowo zapisem tego, kim byli przodkowie psa. Dowodem, że były to zwierzęta tej samej rasy, a nie jej udane mieszance, z których wyrośnie nie wiadomo co. Rodowód zawiera również informacje o charakterze rodziców szczenięcia. Pies czy suka, aby zostały zakwalifikowane do hodowli, muszą bowiem uzyskać określone oceny na co najmniej trzech wystawach psów rasowych. Żaden sędzia nie oceni pozytywnie psa agresywnego czy tchórzliwego. Wiele ras musi obowiązkowo zaliczyć jeszcze testy psychiczne. Jeśli kupujemy szczenię rodowodowe, mamy gwarancję, że ktoś znający się na rzeczy ocenił, co ma w głowie każde z jego rodziców.
PZ: Widzę, że zasłużyłam na niezłą burę. Mogę się zgodzić, że kiedyś to miało znaczenie, bo psy rzeczywiście pracowały. Ale dziś? Kto używa psów do pasienia czy zaganiania? Współczesne psy to zwykle kanapowce, po co więc im te wszystkie papiery i certyfikaty użytkowości. A wystawy to zawracanie głowy. Wyfiokowane paniusie i upudrowane psy. Nikt mi nie wmówi, że psy lubią te wszystkie kąpiele, pudry i tapiry, pokazywanie się na ringu, gdzie obcy ludzie grzebią im w zębach i w uszach! I jeszcze muszą znosić tłumy ludzi, obecność obcych psów i wystawowy harmider. Lepiej kupić psa bez rodowodu albo rodowód ukryć głęboko w szufladzie i nigdy nikomu nie pokazywać.
MS: A następnie skojarzyć ze sobą takie rasowce bez papierów i wyprodukować miot kundelków, które powiększą populację zwierząt niechcianych, tak?
PZ: A kto mówi o rozmnażaniu? Przecież nie każda suka musi mieć szczenięta!
MS: Brawo, gdyby więcej ludzi miało takie podejście do posiadania i rozmnażania psów, byłoby u nas jak w raju. Jest jednak inaczej, o czym powiem za chwilę. Zaciekawiło mnie bardziej, dlaczego rodowód miałby przeszkadzać w kochaniu.
PZ: No bo psa powinno się kochać dla niego samego, a nie dlatego, że jego rodzice
i dziadkowie byli utytułowani!
MS: Czy taki pies staje się gorszy, nie ma swojej osobowości, za którą można go pokochać? To jakaś wyższa filozofia, której nie rozumiem. Ale zostawmy na boku kochanie. Zgadzamy się co do tego, że nie wszystkie psy muszą być rozmnażane. Są przecież ludzie, którzy chcą kupić psa określonej rasy, więc szczenięta są potrzebne. Jednak przyszli nabywcy powinni się dobrze zastanowić, co i od kogo kupują.
PZ: A nad czym się zastanawiać? Nie trzeba od razu biec do Związku Kynologicznego po psa z papierami, żeby kupić szczenię wybranej rasy. W końcu kupujemy szczenię, które sobie sami wychowamy tak, jak nam to będzie odpowiadać.
MS: Warto wiedzieć o tym, że tak zwany drugi obieg psów rasowych – bez rodowodu – powstaje często z rodziców niezakwalifikowanych do hodowli w Związku Kynologicznym. Tu oprócz niespodzianek charakterologicznych możemy nabyć pieska po rodzicach obciążonych wadami dziedzicznymi, np. dysplazja. Gotowego pacjenta gabinetów lekarskich lub, co gorsza, kalekę. U niektórych ras stosunkowo często zdarza się postępujący zanik siatkówki, taki pies stopniowo oślepnie. Hodowca psów rodowodowych podlega kontroli Komisji Hodowlanej. Ma obowiązek otoczyć sukę i szczenięta właściwą opieką, prawidłowo żywic, zadbać o odrobaczenia i szczepienia. Oczywiście hodowca hodowcy nierówny. Ale jeśli ktoś oferuje do sprzedaży szczenięta wielu najrozmaitszych ras, z reguły pachnie to komercją. Warto zatem poczekać trochę, a czasami nawet dłużej, na wymarzone szczenię i poszukać hodowcy entuzjasty, który od wielu lat, a wiec od kilku pokoleń psów, zajmuje się tą samą rasą, starannie dobiera rodziców, odchowuje szczenięta, nie szczędząc nakładów i spędza z nimi wiele czasu.
PZ: Przyznam, że o wielu aspektach kupowania szczenięcia nigdy nawet nie pomyślałam. Tylko czy na pewno te wszystkie hodowle zrzeszone w Związku są takie doskonale?
MS: Zdarzają się lepsi i gorsi hodowcy, toteż trzeba dobrze się przyjrzeć, jakie warunki panują w danej hodowli. Ale to już jest temat na inną dyskusję. Jednego jestem pewna: towarzysza następnych 15 lat naszego życia trzeba wybrać rozważnie i starannie. Warto na niego poczekać. Rodowód nie zobowiązuje ani do udziału w wystawach, ani do hodowli, ani nawet do zarejestrowania psa w Związku Kynologicznym. Chociaż, skoro już pies jest rasowy i rodowodowy, to warto spróbować...
PZ: Może rzeczywiście ten rodowód to nic strasznego, skoro do niczego nie zobowiązuje. Ale ja i tak będę kochać mojego psa, a nie jego papiery (nawet, gdyby je miał). No i do wystaw nic mnie nie przekona.
MS: O tym może spróbujemy podyskutować następnym razem...
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
~a 02:03 | 20-01-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Sów rasowych bez rodowodu po prostu nie ma! Ja nie mam nic przeciwko kundelkom, bo sama je miałam..ale co do krzyżówek i oszukiwania ludzi jestem bardzo negatywnie nastawiona..jak można mówić ze pies jest rasowy bo urodził się jako pierwszy z miotu??? A psy rasowe i czyste byłyby o wiele tańsze gdyby przestały istnieć pseudo-hodowle..a poza tym mieszańce mogą posiadać choroby genetyczne, ale najgroźniejsza może być zachwiana psychika i agresja;/Osobiści teraz mam wymarzonego pieska z rodowodem, na wystawy jednak nie jeżdżę, bo nie chce bo stresować, kocham go takim jaki jest..A trafiłam na cudowna hodowlę, w której nie liczą się zyski ale tylko psy..i nie można też mówić, że rodowody są zbędne, bo okazałoby się po pewnym czasie, że na świecie nie ma już praktycznie przedstawicieli czystych ras..
Ta dyskusja powinna zająć się tematem zmiany podejścia ludzi do psów, a nie rodowodów. Bo nie chcąc nic mówić tu jest największy problem..
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Domi 11:58 | 12-03-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
8 miesiecy temu stałam się posiadaczką jamnika-znajdka.Według opinii weterynarza ma około 5,5 roku.Na początku wydawało się ,ze to grzeczny i ułożony jamnik.Od ok.3 miesięcy zaczal wszystko niszczyć ,rozrywa poduszki. zjadł swoje wiklinowe posłanie,rozwalił dokumentnie swoją miskę ,na dodatek zaczął sie zalatwiać w domu.Od samego poczatku zauważyłam ,ze u poprzednich swoich właścicieli był bity,gdy coś nabroi i mówi się do niego coś głosniej to się kuli,kiedyś po kolejnym załatwieniu się w mieszkaniu chciałam go wyprowadzić na podwórko jednak on bał się do mnie podejść ,to tylko upewniło mnie w tym,że boi się bicia.U mnie pies nie jest bity.Kocham psa ,jednak czasami jego zachowań nie toleruję np.jak skacze agresywnie do mnie i gryzie.Powiedziano mi,że dobra jest dla niego kastracja,ale czy na pewno?Zda ona egzamin?Proszę o radę jamnik jest rodzaju męskiego.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Zakochana^^^w^^^kundelku^^^ 03:15 | 26-01-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Do ~ViktoriaKate słuchaj no, rodowód wcale nie jest takie ważny. Co, mamy rodowodowe uznawać a te bez rodowodu?
Wyrzucać na śmietnik?
Bo coś nie sądze!
To że twój pies ma rodowód, nie znaczy że masz mówić że tylko rodowodówki mają prawo żyć!
Weź, tu nie bądź taka płaska.
A pozatym nie tylko rodowodówki mają prawo być kochane.
Akurat wpieniają mnie te wystawy itp. to tak stresuje psa że... Co, to kundle nie mają prawa do życia?
Albo takie bez rodowodu?
Nie dość że kundelki są tak niekochane to jeszcze bardziej je pogłębiasz?
Jesteś naprawdę podła, wstrętna i kierujesz sie papierami.
Np, w pseudohodowli są złe warunki, a masz jakiś dowód że w hodowli z rodowodem mają lepiej?
Przecież ty im mówisz że przyjedziesz, to oni za ten czas troche ogarną i wgl.
Ale ja cie nie rozumiem.
Jesteś jedną z tych osób które lubią psa za papiery i osiągniecia jego rodziców.
"Nie ważne są osiągnięcia twoich rodziców, tylko twoje!"
Tak powinnaś krzyczeć z dumą, a ty?
Jakoś tego nie widze!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~fairytale 10:36 | 26-01-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
nie zakochana w kundelkach..
Kto powiedział że kundleki na śmietnik? Im nalezy się taka sama miłośc i szacunek jak rasowcom. Tyle że źródłem kundelków powinny być tylko i wyłącznie schroniska. Wtedy po jakimś czasie schroniska by po prostu opustoszały.. Może wtedy związek dopuścił by legalną hodowlę mieszańców, dla tych co lubią zakręcone charaktery ;). A jeśli ktoś chce rasowego, a nie stać go na papiery, lub ich nie chce - schronisko. Psów owczarko-podobnych są tysiące, labkowatych też, bernardyny, amstafki, mieszanki yorków, spaniele.. A rzy okazji uratuje się takiej istotce życie.
Idąc dalej, ja mam psa bez rodowodu, owczarka niemieckiego.. Wzięłam go zanim się dowiedziałam o istnieniu czegoś takiego jak rasowy=rodowodowy.. Rodziców widziałam, byli ładni i zachowywali się normalnie. O ile to byli rodzice, ale mniejsza z tym. Na psiaka wydałam już z 3 razy tyle ile kosztował by onek z rodowodem.. Miał ciągłe zapalenia ucha, problemy z łapą, ma alergie, czasem jakieś lekkie choroby oczu, często problemy żołądkowe. Wygląda ślicznie, jest zadbany, ma ładną sierść, po prostu okaz zdrowia, tak jak jego mamusia. A jednak okazem zdrowia nie jest. I mój Chester nie jest wyjątkiem, jestem na forum 'dogomania.pl' i wiem że większość psów w typie rasy jest schorowanych, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać.
A co do wystaw- niektóre psy naprawdę lubią wystawy. To tak jak z ludźmi - dla jednych szkolny teatrzyk to okazja żeby się pokazać, inni zażywają proszki uspakajające a i tak umierają z tremy, jeszcze inni stoją, wyklepią regułkę jak "Ojcze Nasz" i dla nich to żadne przeżycie. Niektóre psy wystawa stresuje- bo nie lubią psów, nie lubią być dotykane przez obcych. Ale spora grupa wystawy lubi, głównie dlatego że były do tego przyzwyczajane.
Jami, Szlis w 100% Was popieram :) mam nadzieję że więcej na świecie takich ludzi jak Wy ^^
lu z pierwszą częścią się zgodzę, z drugą niekoniecznie, patrz wyżej. Rodowód jest potwierdzeniem pochodzenia, braku chorób (jeśli są, są wpisane) itp. Pies z rodowodem jest psem rasowym, pies bez rodowodu rasowym nie jest.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Miscallanois. 02:22 | 21-01-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Myślę, że na początku wywiadu pani Paulina nie wiedziała co mówi/ pisze. Przynajmniej chcę tak myśleć. Na początku wydawało mi się to wręcz absurdalne. Że niby co? Pies rasowy (tj. rodowodowy) jest gorszy, bo ma 'ten bezwartościowy papier, z którym trzeba jeździć na wystawy, pudrować, tapirować itp.'? I zupełnie nie zgadzam się z pudrowanie itp. owszem trzeba psa wyczesać, bądż wykompać, a niektóre rasy ospowiednio ostrzyc, ale kto mówi o pudrowaniu, farbowaniu? Rodowody tez sa ważne, by wyklucvzyć choroby i uzyskać zrównoważony charakter i wygląd zgodny ze standartami poprzez odpowiedzialną hodowlę. Ale zgodzę się z kilkoma rzeczami: psa trzeba kochać, bez względu na to jaki jest. I z tym, że nie każda suka musi mieć szczenięta. ;)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Szlis 01:53 | 21-01-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Jeżeli wszyscy kupowaliby psy z rodowodem to "rasowych" bez rodowodu by nie było! I do tego trzeba dążyć. Niemożliwym jest, żeby ze świata wyeliminować zupełnie mieszańce, ale ich obecna ilość jest przerażająca i problemowa, więc trzeba jednak pójść w końcu po rozum do głowy i nie kupować zwierząt w rozmnażalniach. Gdyby chociaż połowa z tych, którzy upierają się, że rodowód to samo zło w końcu pojęłaby istotę zagadnienia to może byłoby mniej psiego nieszczęścia w schroniskach i 'hodowlach' bez rodowodów.
Jeśli pies będzie się wychowywał bez bicia, krzyku, w miłej atmosferze, to z pewnością będzie lepszym towarzyszem. Ale pomyśl, że bicie, krzyk i fatalne warunki to właśnie są pseudohodowle.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |