|
|
| Temat miesiąca |
Hodowla psów – wymagające hobby
Hodowla psów to wielka przygoda. Nic nie zastąpi radości odczuwanej w chwili, gdy nasz wychowanek triumfuje na podium. Ale psy wymagają również poświęcenia i niejednokrotnie rezygnacji z wolnego czasu. Niektórzy traktują to zajęcie jako możliwość dobrego zarobkowania.
Motyw finansowy kłóci się jednak z ideą pracy hodowlanej. Owszem, pieniądze są tu ważne, lecz nie te, które można na psach zarobić.
Wielokrotnie pisaliśmy na naszych łamach o hodowlach i hodowcach, o tym, jak się zajmować psami, o rozmnażaniu, szkoleniu, wychowaniu, wyborze odpowiedniej rasy i szczenięcia. Wielu czytelników skorzystało z naszych rad i stało się właścicielami wspaniałego rasowego czworonożnego przyjaciela. Część z nich postanowiła zostać hodowcą... Czy podjęli dobrą decyzję? Czy wiedzą, z czym to się wiąże? Czy ich pragnienia podyktowane są ciekawością i chęcią pogłębienia wiedzy kynologicznej, czy raczej myślą o łatwym i szybkim zysku? A może jednym i drugim...
Po pierwsze – szczenię
Żeby mieć dobrą hodowlę, trzeba mieć dobre psy. A żeby mieć najlepsze psy, trzeba nie tylko kupić dobrze rokujące szczenięta, lecz przede wszystkim zagłębić się w to, czego nie widać, czyli rodowody i genetykę. Z tego najczęściej nie zdają sobie sprawy przyszli hodowcy amatorzy. Wydaje im się, że jeśli kupią ładne szczenię, po utytułowanych rodzicach, to zawojują świat... Tymczasem życie płata figle.
- W ciągu długich lat prowadzenia hodowli wielokrotnie utwierdzałam się w przekonaniu, że po najwspanialszych, wyjątkowo utytułowanych psach niekoniecznie rodzą się wybitne szczenięta. W miocie może być jedno fantastyczne maleństwo, czasem dwoje lub troje, ale nigdy wszystkie - mówi Anna Zwolińska, od 30 lat hodująca yorkshire terriery pod przydomkiem Bakarat. - Oczywiście, planując zakup psa pod kątem wystaw i jego przyszłej kariery, należy szukać szczenięcia w miotach po utytułowanych, doskonałych eksterierowo rodzicach, gdyż po słabych psach nigdy nie urodzi się wybitne szczenię. Dla osoby niedoświadczonej taki wybór to loteria, wiele zależy bowiem od szczęścia.
Po drugie - odpowiednia droga
Zazwyczaj ochota na pokazanie pupila na wystawie przychodzi zbyt późno. Piesek jest już dorosły i nienauczony odpowiednich komend, a i właściciel, nieobyty z wystawowym ringiem, czuje się na nim niepewnie. Wtedy albo złapie bakcyla i zacznie obserwować, uczyć się, a przede wszystkim wystawiać i bawić się tym, albo już nigdy więcej się na wystawie nie pojawi... Jeśli więc myśli się o założeniu własnej hodowli, co nieodłącznie związane jest z wystawianiem, należy zacząć dużo wcześniej. Najlepiej jeszcze przed zakupieniem pieska.
- Pierwszą suczkę siberian husky dostałam na urodziny. Byliśmy z mężem zafascynowani tą rasą, ale nie mieliśmy pojęcia o podejściu do tych psów, nie mówiąc już o ich wychowaniu. Niebieskie oczy i uśmiechnięta mordka, to wszystko, o czym marzyliśmy - wspomina Beata Jasińska, hodowczyni husky D.B.Artic. - Początkowo w ogóle nie myśleliśmy o pokazach. Nie mieliśmy pojęcia ani o wystawianiu, ani o ludziach, którzy byli już profesjonalnymi handlerami. Pierwsze kroki były trudne: nowe miejsca, regulaminy, doskonali przeciwnicy na ringu... Jednak to nas fascynowało. Z biegiem czasu zakupiliśmy jeszcze jedną sunię, a potem kolejną. Ostatnio zdecydowaliśmy się też na zostawienie szczenięcia z miotu naszej najstarszej suczki Dony. Pierwsze sunie prezentowaliśmy z różnym skutkiem, ale to nas jeszcze bardziej mobilizowało do pracy z tą trzecią. Okazała się spełnieniem naszych marzeń! Queenie w wieku niespełna dwóch i pół lat czterokrotnie zdobyła tytuł Najlepszego Psa Wystawy, czyli Best In Show!
Po trzecie – pieniądze
Od razu obalamy mit, że na psach można dużo zarobić. Nie można! Hodowla psów wymaga dużych nakładów finansowych ze strony właściciela i można ją porównać do zakładania własnej firmy. Aby sprawnie rozkręcić interes, trzeba najpierw sporo w niego zainwestować. Hodowla jednak rzadko przynosi zyski finansowe, za to daje ogromną satysfakcję i przyjemność.
- Jeśli chcemy mieć psy na światowym poziomie, musimy jeździć na zagraniczne wystawy, żeby wyszukać odpowiednich reproduktorów. Trzeba zobaczyć te psy na żywo, bo zdjęcia w internecie często nie oddają prawdy, poznać innych hodowców i zaprzyjaźnić się z nimi - mówi Małgorzata Osuch, właścicielka utytułowanych labradorów, hodująca tę rasę pod przydomkiem Kociokwik. - Kupno szczenięcia, krycie czy sprowadzenie nasienia wiążą się z ogromnymi kosztami i potrzeba na to czasu. Psom poświęcamy większą część naszego życia, oddajemy do ich dyspozycji nasz dom i ogród. Zwierzęta muszą mieć odpowiednie warunki, właściwą opiekę, możliwość aktywności ruchowej, a nie tylko wygodną kanapę - dodaje pani Małgorzata.
Należy pamiętać, że dobry pies to tylko połowa sukcesu. Trzeba go też dobrze odchować, odżywiając najlepszymi karmami, opracowanymi specjalnie dla zwierzęcia danego typu i wielkości. Dziś można kupić nie tylko karmy przeznaczone dla psów małych, średnich i dużych, ale również produkty przygotowane dla konkretnych ras, np. yorkshire terrierów, labradorów, dogów niemieckich czy psów pracujących. Czworonogi karmione pożywieniem naturalnym muszą mieć stale podawane odpowiednie suplementy, szczególnie w fazie rozwoju szkieletu, wzrostu kości długich czy wymiany okrywy włosowej.
Firmy zajmujące się produkcją preparatów dla zwierząt prześcigają się w nowinkach żywieniowych, farmaceutycznych i pielęgnacyjnych. Wiedzą, jak skusić właściciela psa, żeby kupił ich produkty, które często są dosyć drogie. Ale jak tu przejść obok szamponu, który nada ukochanemu pudlowi wspaniały wypielęgnowany wygląd czy karmy, dzięki której papillon będzie miał wspaniałą lśniącą szatę do samej ziemi...
Kosmetyki i karma to nie wszystko. Prawdziwy hodowca, bywalec wystaw musi mieć klatki, stoliki, specjalne suszarki do sierści, często też namioty, w których rozstawia cały swój kramik podczas imprezy.
Należy również pamiętać o samochodzie, bo przecież bez niego na wystawy nie da się jeździć. A to wymaga już większych pieniędzy. Hodowcy, którzy poważnie traktują swoją misję, starają się, żeby i im, i psom było wygodnie. Dlatego zazwyczaj kupują samochody duże, z odpowiednią pojemnością bagażnika, najczęściej kombi, vany lub półciężarówki, w których zmieści się kilka psów i cały niezbędny osprzęt.
Następny etap to często zmiana miejsca zamieszkania. Zdarza, że ludzie, których wciągnęła psia pasja, wraz z rozrośniętą już gromadką czworonogów przeprowadzają się z miasta na wieś lub z szeregowca do domku stojącego gdzieś na odludziu.
Decyzje o tak radykalnych zmianach w życiu, jak przeprowadzka, rozbudowa hodowli, kupno nowego auta, powinny być podejmowane przez całą rodzinę. Dlatego warto, żeby pasję hodowlaną podzielali wszyscy jej członkowie.
- Wraz z mężem Darkiem podzieliliśmy się rolami - ja na co dzień jestem z psami, a on przejmuje pałeczkę w dniu wystawy - opowiada Beata Jasińska. - Nasza pasja udzieliła się także dzieciom. Córka Kasia wystawia psy w konkurencji Młody Prezenter i niejednokrotnie zdobyła tytuł zwycięzcy. Syn towarzyszy nam w wyjazdach, ale nie ma ochoty na występy na ringu. Psy sprawiły, że nie wyobrażamy sobie wolnego tygodnia bez wystaw. Czekamy na nie z utęsknieniem. Jesteśmy dumni z naszych czworonożnych podopiecznych i szczęśliwi, że są osoby życzliwe temu, co robimy.
Z salonów do obejścia
Hodowla psów od wieków pasjonowała ludzi. Kiedyś była domeną głównie królów i szlachty, później mieszczan i mieszkańców wsi. Ale tylko bogaci mogli sobie pozwolić na utrzymywanie dużych sfor psów myśliwskich, terierów, owczarków czy psów do towarzystwa.
Dziś nastała moda na rasowe zwierzaki, które jednak są kosztowne. Osoby niezamożne, chcąc polepszyć swój wizerunek poprzez posiadanie "szykownego drobiazgu" czy "groźnego osiłka", kupują yorka czy rottweilera bez rodowodu (bo przecież każdy widzi, że to pies rasowy, więc po co mu papier).
Rzesza nierodowodwych psów to głównie polski problem. W krajach Europy Zachodniej ludzie są bardziej zdyscyplinowani i świadomi zagrożeń, jakie niesie rozmnażanie psów bez papierów. Na szczęście są też w Polsce hodowcy bardziej odpowiedzialnie podchodzący do swojej pracy. Dobierają odpowiednio rodziców, często korzystając z reproduktorów mieszkających w innych krajach, badają swoje psy i rozmnażają tylko te zdrowe, sprawdzają przyszłych właścicieli i dbają o to, żeby ich szczenięta trafiły do dobrego domu.
Należy pamiętać, że w każdej, nawet najlepszej hodowli, rodzą się psy o różnej wartości hodowlanej. Czasami zdarzają się szczenięta z wadami i takie maluchy zazwyczaj sprzedaje się dużo taniej. Trzeba wówczas uważać, żeby nie trafiły one w ręce pseudohodowców, którzy, kupiwszy je za niewielką kwotę, będą rozmnażać psy bez opamiętania.
- Oczywiście jak we wszystkich hodowlach na świecie również u nas zdarzają się szczenięta np. z wadą zgryzu czy takie, których nie widzielibyśmy w dalszej hodowli - przyznaje Małgorzata Osuch. - Na szczęście nie ma ich zbyt wiele. Takie maluchy trafiają do rodzin, które chcą mieć czworonożnego przyjaciela, a nie zależy im na sukcesach wystawowych. W umowie nowy właściciel zobowiązuje się, że jego pupil nie będzie dopuszczony do rozrodu. Namawiamy też do sterylizacji czy kastracji - dodaje pani Małgorzata. - W hodowli używamy zwierząt zdrowych, ale nigdy nie ma gwarancji, że piesek czy suczka na nic nie zachorują. Zdarzało nam się zostawić z miotu czy kupować za niemałe pieniądze szczenięta z zagranicznych hodowli, po zdrowych rodzicach, ze świetnymi rodowodami. Po pewnym czasie okazywało się, że nie nadają się do dalszej hodowli, bo nie wyrosły tak, jak powinny, lub ujawniły się u nich pewne niewidoczne wcześniej wady. Na szczęście ze względu na ich przemiły charakter udało nam się znaleźć dla nich wspaniałe domy i kochających opiekunów.
Świadomość hodowcy
Według polskich przepisów hodowcą może zostać każdy, kto ma przynajmniej jedną sukę hodowlaną, spełnia warunki Związku Kynologicznego w Polsce (patrz ramka) i dorobi się miotu szczeniąt. Takie sformułowanie przepisów otwiera drogę do powstawania tzw. hodowli domowych. Ich działalność sprowadza się do uzyskania pojedynczego miotu szczeniąt od jednej ukochanej suczki. Inna sytuacja to taka, kiedy suka będzie miała miot co roku z przeciętnym pieskiem z sąsiedniego bloku. I chociaż szczenięta będą zadbane i troskliwie odchowane oraz wyposażone w metryki, to taka działalność mija się z ideą hodowli.
Dlaczego? Hodowla psów (a także innych zwierząt) ma bowiem służyć poprawianiu rasy, eliminowaniu chorób dziedzicznych oraz prowadzeniu takiej selekcji, dzięki której osobniki danej rasy będą miały cechy jak najbardziej zbliżone do obowiązującego wzorca.
- Mam czteroletnią jamniczkę długowłosą i właśnie czekamy na szczeniaczki od niej. Sunia posiada rodowód i nawet trzy razy była na wystawie psów, bo decydując się na pokrycie, chciałam, żeby jej dzieci dostały metryki - chwali się Jadwiga Struga z Warszawy. - Zdecydowałam, że Zuza zostanie mamą, bo chciałam sama zaznać radości z posiadania małych brzdąców. Cały tegoroczny urlop zamierzam poświęcić na ich odchowanie - śmieje się pani Jadwiga.
Takie podejście do hodowli ma wielu właścicieli psów rasowych. Nadal funkcjonuje stereotyp, że suka powinna mieć przynajmniej raz w życiu szczenięta, i sporo osób tylko z tego względu decyduje się na rozmnożenie podopiecznej.
Domowe taśmy produkcyjne
Hodowla psów nie powinna być źródłem utrzymania rodziny. A tak niestety w polskich realiach często bywa. Niektórzy ludzie wpadają na pomysł, że skoro oni kupili psa rasowego (najczęściej bez rodowodu), to i od nich ktoś kupi... i rozpoczynają "hodowlę", którą należałoby nazwać produkcją psów. Próbują łatać swój domowy budżet, sprzedając bardzo młode szczenięta, odchowane jak najtańszym kosztem, najczęściej bez szczepień i odrobaczeń, żeby zminimalizować wydatki. Ci, którzy rozmnażają psy rodowodowe, a ich potomstwo sprzedają bez metryk, tłumaczą ten fakt nieuczestniczeniem ich rodziców w wystawach. Wbrew pozorom to ważna informacja. Przed zakupem szczenięcia z takiej "hodowli" należy się zastanowić, czy skoro "hodowca" nie miał czasu lub chęci na wyrobienie swoim psom praw hodowlanych (nie wymaga to skomplikowanych czynności), to miał czas i serce, żeby prawidłowo odchować miot? Czy dokonał wszelkich starań, by szczenięta zsocjalizować, zaszczepić i wykarmić? Czy matka szczeniąt nie zachodzi w ciążę przy każdej cieczce, chociaż jest to zabronione przez Związek Kynologiczny? Każdy hodowca powinien bowiem pozwolić suce odpocząć przynajmniej rok po urodzeniu miotu... Takich pytań nasuwa się więcej. Odpowiedź na nie pozwoli się zorientować, czy mamy do czynienia z hodowcą z zamiłowania, czy tylko z "psim biznesmenem", który wykorzystuje naiwność drugiego człowieka.
Po czwarte - pasja
Pasja związana z hodowaniem psów to wielka przygoda. Ludzie zauroczeni psami danej rasy spotykają się często na zlotach czy zawodach, gdzie mogą się dzielić swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniem z innymi pasjonatami. Bardzo często skutkuje to nawiązaniem ciekawych znajomości, również międzynarodowych. Hodowla psów polega bowiem na ciągłej wymianie doświadczeń.
- Na konkurs psów myśliwskich pojechałem tylko raz, wróciłem zachwycony. Piękno tych zwierząt podczas pracy oraz zaangażowanie ich właścicieli uświadomiły mi, że ogary, a także inne psy myśliwskie, muszą pracować. A najlepiej czują się w lesie na tropie. Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mógł z moim młodym Grassem wziąć udział w próbach polowych - mówi Bartek Kołodziejski, właściciel dwumiesięcznego ogara polskiego.
- Na pewno zanim to nastąpi, będę spotykał się na treningach z ludźmi, których już poznałem i którzy chcą mi pomóc, dzieląc się swoim doświadczeniem.
Pasja może mieć również inne oblicze. Czasem wymyka się spod kontroli. Go-nienie za tytułami, planowanie coraz lepszych miotów, może mieć zbyt wysoką cenę. Wielu za bardzo ambitnych hodowców przedkłada psy nad rodzinę i znajomych. W konsekwencji cierpią najbliżsi, dom zaczyna popadać w ruinę, psy są na pierwszym planie, dochodzi do konfliktów, a nawet rozwodów...
Od początku do końca
Hodowca, który kocha swoje zwierzęta, zobowiązuje się do zapewnienia im najlepszych warunków przez całe ich życie. Dotyczy to także starych zwierząt.
- Hodowca jest odpowiedzialny za życie swoich pupili od początku do końca - mówi Anna Zwolińska. - Nie wyobrażam sobie, że można pozbyć się starego psa albo sprzedać kilkuletniego zwierzaka do innej hodowli. Przecież ten piesek już się do nas przyzwyczaił, pokochał nas. Nigdy nie zdecydowałabym się na taki krok!
Nie tylko hodowla
Hobby związane z hodowaniem psów wymaga poszerzania wiedzy na ich temat. Stosownej literatury szuka się na całym świecie. Stąd konieczność opanowania języków obcych, przydatna również, gdy nawiązujemy kontakty z hodowcami naszej rasy z innych krajów.
Miłość do zwierząt przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Często dzieci hodowców zostają lekarzami weterynarii, zootechnikami lub w inny sposób kontynuują pasję rodziców.
Wiele osób odkrywa w sobie chęć zrobienia czegoś więcej dla rasy, którą hoduje. Zakładają stowarzyszenia pomagające znajdować domy dla porzuconych czworonogów. Inni na bazie swoich pierwotnych zainteresowań otwierają firmy, dzięki którym mają prywatnie i zawodowo kontakt z czworonożnymi pupilami i ich właścicielami. Zwolennicy grzecznych i ułożonych psów zakładają szkoły tresury, miłośnicy eleganckich kanapowców - salony pielęgnacyjne.
- Po 25 latach prowadzenia hodowli yorków nie mogłam robić nic innego niż nadal zajmować się tą rasą - wspomina Anna Zwolińska. - Otworzyłam salon i sklep o nazwie York Centrum. Od początku nasza działalność miała na celu pomaganie właścicielom tych wspaniałych piesków. Salon stał się miejscem ich spotkań. Każdy może tu przyjść ze swoim podopiecznym, podzielić się problemami, pochwalić sukcesami. Chętnie udzielamy porad i służymy własnym doświadczeniem. Mogę powiedzieć, że wielokrotnie pomagaliśmy właścicielom piesków, a nawet kilku czworonogom uratowaliśmy zdrowie i życie, rozpoznając chorobę i kierując ich do odpowiednich lekarzy weterynarii.
Żaneta Żmuda-Kozina
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
~MIŁOŚNICZKA ZWIERZĄT 12:26 | 20-07-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
A ja uważam, że ludzie w ogóle nie powinni na siłę rozmnażac psów. Jest ich już zdecydowanie zbyt dużo. Np. moja ciocia hoduje psy ras spaniel, husky, dog de bordo, buldog angielski, owczarek niemiecki, york. Ostatnio miała duży miot CZARNYCH spanieli. Niestety, ludzie nie przepadają za tą maścią, a hodowców w Polsce dużo, więc na końcu ciocia oddawała psy prawie za darmo, nie patrząc nawet, czy oddaje je w dobre ręce. Spójrzcie, ile psów zdycha na ulicach, w schroniskach. Ile psów (kundelków), tak oddanych i pragnących miłości żyje w schroniskach, ponieważ nie ma dla nich domu. Wszystkie domy są już zajęte przez słodkie yorki i inne rasowe psy. A ile rasowych psów kończy tak samo- hodowca nie może sprzeda szczeniaka, próbuje go oddac za darmo, ale nikt nie chce go wziąśc. Po co tracic pieniądze na utrzymanie- zostawię psa na jakimś śmietniku, albo w schronisku. Ludzie, schronisko to nie rozwiązanie- one są przepełnione. Ile psów jest usypianych, ponieważ wystają ponad limit. PSÓW JEST ZA DUŻO, WIĘC NIE MA DLA NICH DOMU. TERAZ POMYŚL HODOWCO- KAŻDY SZCZENIAK, KTÓREGO WYDA NA ŚWIAT TWOJA SUCZKA, DLA TWOJEGO ZYSKU, WYSTAJE PONAD LIMIT, WIĘC TRZEBA ZA TO ZABIC INNEGO PSA(TEGO, KTÓRY PRZEGRAŁ WALKĘ O SZCZĘŚLIWE ŻYCIE)!!!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~psiara944 04:31 | 09-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Już od dawna kupuję "Przyjaciela Psa". Czytam ostatni numer, czytam, aż tu wreszcie BUM! - mój ulubiony temat - hodowla psów:)
Od zawsze marzyłam, by jeździć z psem na wystawy. Nie chodzi tyle o nagrody, ile o tą całą "psią atmosferę". Ale nie wiedziałam, że tak bardzo łączy się to z posiadaniem hodowli. A to już, jak się okazuje, nie taka prosta sprawa...
Człowiek pomyślałby, że to tak łatwo - kocham zwierzęta, uwielbiam psy - czemu by nie założyć hodowli? Mam już Burka, Azora, Brutusa - brakuje tylko nazwy hodowli.
Ja wolałabym mieć psa pochodzącego z hodowli, w której panują dobre warunki dla psiego życia, z takiej gdzie dba się o każdego psa, są szczepienia, porządek, a w razie potrzeby pomoc weterynarza. Myślę, że większość z was się ze mną zgodzi. Nie mogę patrzeć, jak niektórzy ludzie zakładając hodowlę nie mają nie mają na sercu dobra zwierząt:( Bo przecież ciągłe błoto pod psimi łapkami, prowizoryczne budy, w których raczej jest mokro niż sucho w czasie deszczu - to nie jest marzenie żadnego psa - chyba sądzicie podobnie? Każdy pies potrzebuje mieć własne posłanie, własną miskę, ciepły kąt i taką prawdziwą szczerą miłość hodowcy. Bo z hodowcą jest jak z księdzem - musi mieć powołanie; nie każdy się do tego nadaje.
Denerwuje mnie to, że ludzie hodują psy po to, aby na nich zarobić. Przecież to bezmyślność! Suczki męczą się z taką ilością szczeniąt, a ci pseudo-hodowcy sprzedają pieski byle komu i nie wiedzą, czy jak zwierze dorośnie nie znudzi się swoim przyszłym właścicielom. Takie "domowe hodowle" to kiepski pomysł, ale jak tu przemówić TAKIM LUDZIOM do rozsądku???
Ja to mam szacunek do takich prawdziwych hodowców. Podziwiam ich za wytrwałość i pełne poświęcenie, by zapewnić psom maksimum psiego życia - dbają o nie, żywią, leczą, bawią się, ale przede wszystkim kochają i szukają odpowiednich właścicieli. A wtedy pies jest bezgranicznie oddany opiekunowi całym swoim psim sercem. Czy to nie piękne?:)
Szkoda tylko, że ten interes jest taki drogi. Z "Przyjaciela Psa" dowiedziałam się, ile hodowca musi wydać na jednego pieska ze swojej hodowli. Baaardzo dużo... W końcu nie każdy może zostać hodowcą:)
Póki co, ja jako ZWYKŁA właścicielka czworonogamogę tylko chodzić na wystawy jako "oglądający", bo moja psina raczej zalicza się do wielorasowców:)
A kto wie, może jeszcze wyrośnie ze mnie jakiś hodowca?:)
Pozdrowienia dla całej redakcji "Przyjaciela Psa" - gimnazjalistka z kundelkiem Mają.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
zaneta 02:34 | 06-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wydaje mi się, że się niepotrzebnie czepiasz szczegółów. Generalnie wiadomo o co chodzi w artykule, informacje są ogólne i wiadomo, że dotyczą hodowania psów z rodowodem (nie ma znaczenia, czy są to rodowody ZKwP, czy PKPR, czy jeszcze jakiś inny. Chodzi o uświadomienie ludzi na temat hodowli, jej blasków i cieni, oraz o problemie pseudohodowli, czyli "hodowaniu" psów bez papierów. Nikt nie napisał w artykule, że jak pies ma rodowód innej organizacji, to jest kundlem, czy psem z pseudohodowli. Wydaje mi się, że redakcja po prostu dała przykład na podstawie związku kynologicznego, że pies powinien mieć rodowód, i ze droga do hodowli nie jest prosta, tylko wymaga jakiegoś wysiłku.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Biedronka 09:57 | 06-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Myślę, że ten artykuł jest jednym z najlepszych. Niektórym może się wydawać, że temat jest zwyczajny, powszechny. Ja jednak sądzę, że jest bardzo potrzebny. Redakcja dobrze wie, że większość miłośników psów w głębi duszy marzy o własnej hodowli. Ich pupil staje się reproduktorem najlepszych szczeniąt. Oni zaś odbierają nagrody zdobyte na wystawach i gratulacje od znanych hodowców, którymi właśnie się stają. Jeszcze wcześniej zarabiają na sprzedaży reszty psiaków. PP uświadamia nam, że ten obraz życia hodowcy psów jest niezgodny z prawdą. Jednych zniechęca, drugich mobilizuje do dalszej nauki na temat psów, ras i wielu innych spraw związanych z hodowlą. Tacy ludzie stają się prawdziwymi hodowcami. Jedni powiedzą, że to szaleństwo, aby życie psów, stało się ich (hodowców) życiem. Zadajmy sobie pytanie: czy bez tych "szaleńców" byłoby tak wiele różnych ras, które nas zachwycają? Bez nich nie mielibyśmy np. chartów polskich, które zostałyby zapomniane.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Aleraxa 09:24 | 05-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ja mam jeszcze dużo życia przed sobą, ale bardzo kocham psy i sama mam jednego. Być może właśnie ten artukuł zapoczątkował powstanie jakiejś nowej hodowli, która będzie założona właśnie przeze mnie??? Już sobie to wyobrażam: Zaczne najpierw od samca(najprawdopodobniej pinczer średni). Będę z nim jeździła na wystawy i różne konkursy. Kiedy zdobędzie papierki, może poszczęści się nam to zeswatam go z jakąś suczką z papierkami i stworze w ten sposób "Papierkową rodzinke". Jak się urodzą maluchy to będzie najprzyjemniejsza robota czyli karmienie, wychowywanie, sprzątanie to co zostało wydalone, dodatkowe koszty, mniej czasu na inne sprawy i takie tam. Nawet mam wymyślonych pare imion: Lizus-jeden szczenieak musi mieć taki charakter, Matrix-Musi się znaleźć jakiś wyczynowiec, Serduszko- (to dziewczynka)któraś musi się okazać słodka, Doda-tak nazwe suczke która ewentualnie nie będzie doskonała lub będzie wyła, El DIABLO- czyli najniegrzeczniejszy ze wszystkich szczeniąt. Szczeniaczki dorosną i tak samo będą jeździły na wystawy(dwa z nich sobie zatrzymam). Będą zdobywać różne miejsca, ale ja i tak będe je kochać. Hodowla się rozrośnie i razem z nią praca, którą trzeba wykonywać przy takim obowiązku. Hodowle nazwe "Pinczer pod poduszką"(nie pytajcie się dlaczego taka nazwa). Rodziny nie zamieżam posiadać, dlatego będe mogła przeznaczyć cały czas dla piesków. Aktualnie posiadam jednego pieska o imieniu Matrix, rasy pinczer średni. Jest naprawde kochanym pieskiem, ale na jednej psiuni nie zaprzestane. Pozdrawiam wszystkich, łącznie ze zwierzętami i chwale te osoby z takimi pomysłami jak ja.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ahmar 04:17 | 05-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Hodowla psów to pasja, która w dużym stopniu wpływa na życie hodowcy. Jest on bowiem odpowiedzialny za swoje psy, spędza z nimi dużo czasu, pielęgnuje, wyjeżdża na wystawy. Spoczywa na nim wiele obowiązków, szczególnie wtedy, gdy w hodowli pojawią się szczenięta. Poza tym, hodowla psów rasowych (rodowodowych, pod patronatem Związku Kynologicznego) wiąże się z niemałymi wydatkami.
Hodowca planujący miot powinien odpowiednio dobrać sukę hodowlaną i reproduktora- szczenięta od swoich rodziców mogą bowiem przejąć różne cechy charakteru, ważne jest więc, by byli oni zrównoważeni, nigdy bojaźliwi czy agresywni. W przypadku psów rasowych istotne jest dobranie rodziców szczeniąt także pod względem eksterieru i rodowodów zwierząt.
Dobra hodowla powinna zadbać o prawidłowy rozwój szczeniąt. Ważna jest odpowiednia socjalizacja małych piesków, zapoznanie ich z różnymi przedmiotami, odgłosami, sytuacjami, z którymi mogą się w przyszłości spotkać. Szczenię opuszczające hodowlę powinno być przygotowane do życia u nowych właścicieli- a więc oswojone z samochodem, ruchem ulicznym, nie bać się innych psów, nieznanych sobie ludzi... Czas, który szczenię spędzi u hodowcy jest dla niego bardzo istotnym okresem.
Niezwykle ważnym zadaniem spoczywającym na hodowcy jest znalezienie odpowiednich właścicieli dla szczeniąt. Dobry hodowca, który ze swoimi psami spędza dużo czasu, zna indywidualne cechy charakteru szczeniąt i dzięki temu może wybrać dla nich odpowiedni dom. Hodowca stara się także poznać przyszłych właścicieli piesków, dowiedzieć się, w jakich warunkach będą mieszkać jego podopieczni- i czy są to warunki odpowiednie dla danej rasy. Odpowiedzialny hodowca nigdy nie wyda szczenięcia w nieodpowiednie ręce!
Niektórzy twierdzą, że na hodowli psów można zarobić, inni- że hodowcy wydają na nią o wiele więcej pieniędzy, niż zarabiają na sprzedaży szczeniąt. Na pewno zakładając hodowlę, trzeba liczyć się z niemałymi kosztami. Uważam jednak, że najważniejsze to znaleźć szczęście pośród psich przyjaciół. Istotne jest, by psy w hodowli były kochane, zadbane i wychowywane w domowej atmosferze, a nie rozmnażane i jak najszybciej sprzedawane dla pieniędzy…
Hodowla psów (i także innych zwierząt) jest naprawdę niezwykłym hobby- bo przecież miłość, którą okazujemy zwierzętom, jest odwzajemniana przez naszych czworonożnych przyjaciół.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~bkpb 04:41 | 04-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Hmmm... hodowla psów.?. to nie jest zajęcie dla każdego... dlaczego?? ponieważ ludzie są różni, mają różne aspiracje, jedni podejdą do tego z sercem, inni mając na uwadze zarobek... jedni są odpowiedzialni, drudzy nie... Aby zdecydować się na założenie hodowli nasze uczucia powinny być wyważone, powinno nami kierować zarówno serce jak i chęć zarobku... powiedzmy sobie szczerze... po to zakładamy hodowlę aby w przyszłości mieć z tego zyski, ale zyski nie powinny stać na pierwszym miejscu... Osoby które podchądzą do tego zbyt emocjonalnie, prędzej dorobią się nerwicy i depresji niż satysfakcji i pieniędzy z tego co robią...
Podajmy jako przykład Panią Kowalską która właśnie założyła hodowlę Owczarków niemieckich, jej suczka właśnie urodziła słodkie maleństwa, Pani Kowalska opiekuje się nimi, widzi jak się rozwijają, bawią, ale... tu następuje kolejny etap, pieski są już na tyle duże że można je oddać w dobre ręce. Pani Kowalska spotyka się z potencjalnym nabywcą i już od pierwszej chwili toczy bitwę ze swoimi łzami które same napływają do oczu... i już... transakcja udana, osoba która kupiła psiaka przytula go, całuje, wsiada z nim do samochodu i odjeżdża by pokazać mu jego nowy kochający dom a co z Panią Kowalską? leży w pokoju i opłakuje stratę psiaka do którego już zdążyła się przywiązać... smutne bo to nie jest jedyny psiak do "wydania" jest ich tam jeszcze parę...
Pan Kowalski natomiast zakładając własną hodowlę kieruje się chęcią zysku i tylko zysku... mając małe szczeniaki w swojej hodowli stara się je sprzedać jak najszybciej i komukolwiek... w efekcie czego szczeniakom może (nie musi) dziać się krzywda...
Tak więc decyzja w tak ważnej sprawie powinna być dokładnie przemyślana...
Pani Kowalska podobnie jak i ja nie powinna zakładać hodowli... zbyt emocjonalne podejście do sprawy może odbić się zdrowiu ;)
Co do Pana Kowalskiego... brak słów...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AGRAFKA134 02:30 | 01-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Hodowla to świetna sprawa, ale tylko wtedy, gdy ludzie kochają psy, rozumieją ich potrzeby, a nie tylko hodują i zbierają "szmal".Nie wszyscy mogą mieć hodowlę.Wiele niedoświadczonych osób zakłada ją tylko dlatego, że kocha tą rasę.Ludzie!!!!!Aby mieć hodowlę potrzebna jest wiedza o danej rasie.Oczywiście miłość też tu się liczy, co więcej - odgrywa znaczącą rolę, ale samą miłością psa nie nakarmisz itp. Osobiście uważam, że hodowla to świetna rzecz, ale tylko dla doświadczonych osób.A więc proszę tych, którzy wiedzy o psach nie posiadają-nie zakładajcie hodowli.Jeden pies, dwa- owszem.Ale nie więcej!!!!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~mgr inż. zootechnik 03:38 | 29-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Dla mnie najważniejszy jest po pierwsze człowiek a po drugie pies. Są ludzie, którzy psy kochają, mają swoje ulubione rasy ale na psa z rodowodem ich po prostu nie stać. Dlaczego od razu na siłę wciskać im kundelka?? Zapełnione schroniska? To może najlepiej byłoby w ogóle zrezygnować z hodowli psów rasowych? Zmusilibyśmy w ten sposób ludzi do zabierania psów ze schronisk, nie mieli by innego wyjścia jeśli chcieliby psa.
Istnieje też coś pomiędzy hodowlą psów rasowych z rodowodem a pseudohodowlą. Mam suczkę spanielkę (bez rodowodu), miała jeden miot szczeniąt i nie boję się przyznać do tego, że tak, zarobiłam na tych szczeniakach. Pieski były odrobaczone, zaszczepione, z książeczką zdrowia, suka oszczeniła się w domu. To, że pieski były ładne i zadbane nie jest tylko moją subiektywną opinią ale również lekarza weterynarii. Piesków w miocie było 5 i w wieku 3 tygodni wszystkie były już zamówione. Miot mojej suczki z pewnością nie przysłużył się rasie samej w sobie, ja miałam w portfelu kilkaset złotych więcej a parę rodzin z dziećmi zyskało nowego, wymarzonego przyjaciela.
Uważam, że artykuły w prasie na temat hodowli psów są tendencyjne, na celu mają jedynie wyeliminowanie potencjalnej konkurencji. Dlaczego bowiem w tej samej prasie pojawiają się ogłoszenia o sprzedaży szczeniąt rasowych bez rodowodu?? I kto tu jest nastawiony jedynie na zysk??
Jeszcze kilka słów na temat wystaw psów. Zgodzę się, że aby hodować psy rasowe, z rodowodem, aby tę rasę ulepszać, praca sędziów, porównywanie eksterieru psów jest konieczne. I pewnie też można by to zorganizować inaczej, powiedzmy mniej stresująco dla psów.
Czy wystawy są organizowane przez miłośników zwierząt?? Yorki, które całe życie chodzą w papilotach, czy są szczęśliwe? Dobermany pozamykane w ciasnych klatkach na wystawach?? Wzorce ras "dzięki, którym" pekińczyki, mopsy, buldożki, duszą się latem z powodu swoich zbyt krótkich pyszczków. Czemu to służy? Czym może się poszczycić to grono hodowców? Tym, że robi z psów kaleki?? Dlaczego na wystawach wciąż spotyka się psy z kopiowanymi uszami i ogonami? To jest ta miłość do zwierząt czy ludzki kaprys, bo komuś bardziej podoba się przycięty ogon niż długi??
A propos wystaw, że i tu liczą się pieniądze, wniosków nie będę już formułować sama, zacytuję pana Adama Janowskiego z książki "Mój pies championem" : "...Jest jeszcze i trzeci powód, zazwyczaj wstydliwie ukrywany przez organizatorów - na wystawach psów zarabia się spore pieniądze.(...)
Każda wystawa psów powinna być i zazwyczaj jest dla organizatorów dochodowa, stąd organizacje kynologiczne starają się organizować takich pokazów jak najwięcej, dbać o jak największą liczbę wystawców i widzów. Dążenia te przybierają czasami formy mniej lub bardziej widocznego przymusu..."
Przy okazji podzielę się jeszcze wrażeniami z międzynarodowej wystawy psów w Krakowie (czerwiec 2008). Byłam na tej wystawie z moim pięcio miesięcznym synkiem, mały był głodny, usiadłam więc przy wolnym stoliku i zaczęłam go karmić piersią. Na przeciwko mnie dosiadła się pani z dwoma psami. Jeden z nich - wyżeł weimarski wyszedł spod stolika pod którym wcześniej się usadowił, stanął nad moim dzieckiem a z jego pyska zaczęła ściekać ślina na nóżki mojego synka. Pani nie raczyła nawet odciągnąć psa za smycz a na uwagę mojej mamy czy nie mogłaby zabrać psa tylko wzruszyła ramionami. Zaznaczę tylko, że te stoliki nie były dla psów a przy budce z piwem i kiełbaską (to chyba miałam prawo tam usiąść?).
Ludzie! (czyt.hodowcy zapatrzeni w swoje championy) miejcie przy okazji odrobinę kultury.
Pozdrawiam.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
zuza21piesek 10:57 | 28-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Miec hodowlę psów to naprawdę duże wyrzeczenie, brak świadomości w tym kierunku prowadzi do pseudohodowli która nawet nie jest godna miec w nazwie słowo "hodowla". Osoba chcąca miec hodowlę musi miec wsparcie rodziny która pomoże mu w hodowli, jesli będzie ją prowadziła jedna osoba to kto będzie zarabiał na jedzenie i dla zwierząt i dla siebie. Prowadzic hodowlę jest najlepiej w parze. Jedna osoba opiekuje się psami na codzień a druga idzie do pracy, zarabiając pieniądze na potrzebne wydatki, nie tylko w kierunku hodowli. Obie osoby powinny miec z tej hodowli przyjemnośc, nie że np. jedna chce trochę pobyc z psami ale nie, ona musi pójśc do pracy. Dlatego niektórzy decydują się na hodowlę w pojedynkę. Też nie najlepszy pomysł. Przecież osoba która zakłada hodowlę a nie pseudo hodowlę musi spędzac wiele czasu z psami, a nając jakąś osobę jednocześnie decyduje się na to że psy będą lubic ich "opiekunkę" niż Pana, bo nie Pan daje jeśc, nie Pan daje pic i w ogóle Pan tylko przychodzi nas pogłaskac i za to mam go lubic bardziej niż tamtą osobę? Tak by sobie pomyślał pies - nawet w życiu codziennym, mając tylko jednego psa zauważyłam że bardziej słucha się tej osoby która mu daje jeśc. A wynajęcie takiej "opiekunki" kosztuje. Ja bym raczej nie zdecydowała się na taki krok. Trzeba miec sporo wiedzy na temat psów, czy hodowla ma prawo nazwy hodowli jeżeli jej głównym celem są pieniądze? To raczej nie hodowla. To jest tylko dla niektórych jakże prosty sposób na pieniądze. Wcale nie taki prosty. Nie można oszczędzac na zdrowiu zwierząt np. kupic jakąś tanią zabawke a potem okaże się że pies się udławi i zagraża to jego życiu! Lepiej jest coś raz kupic porządnego i drogiego niż kupic dużo taniego i z ryzykiem... Przed podjęciem decyzji zawsze należy zrobic rozeznanie w tym kierunku np. pojechac do jakiegos znajomego który miał lub ma hodowlę psów (jeżeli takiego mamy) i się popytac o ważne rzeczy np. jakie poleca jedzenie dla psów, co tzreba kupic. Można by też go zabrac gdy już będziemy kupywac wyprawkę i suczkę, lub poprostu napisac sobie i już. Jednak nigdy nie ma pewności że hodowla będzie hodowlą a nie pseudohodowlą. Warto przeczytac też np. Przyjaciela Psa, temat o hodowli i o innych rzeczach, zawsze jakaś dodatkowa wiedza się przyda... :)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~viris 07:24 | 27-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Temat Hodowli Psów znam jedynie z teorii. Nie jestem hodowcą i prawdopodobnie nigdy nim nie zostanę. Obracam się raczej w tematyce jednej rasy a czasem wybiegam na kilka innych z grupy 9. Moje spostrzeżenia więc dotyczyć będą głównie hodowli, wystaw "ozdóbek".
Po samym tytule pomyślałam - kolejny utopijny tekst o Pasjonatach i Hodowcach z sercem czyli bajeczki w które nie wierzę. Tekst jednak porusza różne kwestie, pokazuje że jest również druga strona medalu.
Wybór szczeniaka - oczywiście wielkie wydarzenie, nawet jeśli nie planujemy hodowli, to wiele będzie znaczyło właśnie to gdzie kupimy nasze szczęście.
W rasie którą się interesuje miotów w polskich hodowlach jest kilka w miesiącu, czasem kilka w tygodniu. Tworzone są coraz to nowsze hodowle i oczywiście za każdym razem pojawiają się też wielkie ambicje, super przemyślane zagraniczne krycia, sprowadzanie szczeniąt. Kilka razy obserwowałam i mocno kibicowałam "młodym hodowlom". Były wystawy, rozmowy i nadzieje.. Potem przychodziło niestety rozczarowanie, krycie po sąsiedzku, nic nie znaczące dla dobra rasy. Tak to bardzo często wygląda.
Uwielbiam wystawy - nie w roli wystawcy lecz obserwatora. Jeśli tylko mam okazję ruszam z aparatem między ringi wystawowe - od roku funfuję także nagrody w ulubionych rasach.
Czasami jest fajnie, czasami miło jednak są też rozczarowania. Usłyszane za plecami plotki między hodowcami na innego hodowcę, krytykowanie za plecami.
Widać też często jak "pasjonaci - hodowcy" wkurzeni schodzą z ringu "tylko" ze srebrem. To odstrasza, widać że nie jest to super czysta, sportowa rywalizacja. Z miłym uśmiechem obserwuję jednak jak "przegrani" potrafią pogratulować wygranemu i gdy ten się odwróci nie szepczą mu za plecami.
Na wystawach widziałam wiele, jednak największy niesmak wzbudzali we mnie zawsze "hodowcy" tachający w brudnych klatkach swoje "ozdóbki" i przed wejściem mówiący do siebie - może dzisiaj zrobi wreszcie tą hodowlankę, ileż można!
Jeśli chodzi o pieniądze to oczywiście że człowiek traktujący Hodowlę psów jako hobby nie będzie na tym zarabiał. Ale mowa tu o Hodowcy z prawdziwego zdarzenia - a niewielu takich znam. Poświęci on wiele czasu na wybór psów do Hodowli, pozostawi te które nie będą rozmnażane u siebie do końca jego dni, tym wystawowym i zapowiadającym się zrobi nie tylko hodowlankę ale i championat albo i nawet kilka. Ale nie po to też by po "zrobieniu" Interchampiona kryć każdą suczkę która się zjawi. Bo to też niewiele dla rasy pożytku jak po 3 latach kryć nie będzie w kraju szczeniaków bez tego psa w rodowodzie..
Chociaż biorąc 2000 zł za krycie można kryjąc wszystkie kandydatki odrobić nie jeden wyjazd na zagraniczną wystawę.
A jeśli chodzi o temat samochodu, zmiany mieszkania na dom, miasta na wieś - to nie koniecznie tyczy się hodowców. Miłośnicy zwierząt często to robią aby być ze swoimi zwierzakami blisko, żeby miały lepsze warunki. Nie ważne czy będą je rozmnażać czy jest to małe stadko kundelków ze schronisk - po kastracji/sterylizacji.
W artykule został poruszony również temat psów bez rodowodu oraz pseudohodowli. Wiele osób stawia znak równości między te dwa zagadnienia. Ja jednak - z własnego doświadczenia - wiem, że nie zawsze tak jest.
Wiem i widziałam hodowle zrzeszone w ZKwP mające fatalne warunki, szczeniaki trzymane w piwnicach, suki rodzące mioty "papierowe" i "nie papierowe". I widziałam domy z ogródkami, szczeniaki bawiąca się piłeczkami, karmione dobrymi karmami, suki rodzące jeden miot i sterylizowane. I tamte szczeniaki nie miały metryk.
Nie ukrywam - ja kupiłam psa właśnie w takim miejscu.I trafiłam w dziesiątkę - moje życie zaliczyło obrót o 180 stopni!
Moja sunia jest wysterylizowana, nigdy nie miała szczeniąt. Jest rozpieszczana do granic możliwości - i nawet jakby miała metrykę, zrobiony rodowód i uprawnienia - nie ryzykowałabym jej zdrowia i życia "bo chcę maluszki".
Nie żałuję że zdecydowałam się na szczenię bez rodowodu. Matka mojej suni została wysterylizowana i była - ofiarą mitu że "suka powinna mieć raz szczeniaki". Dzieciaczki odchowane fachowo, tłuściutkie, radosne.
Moja sunia nigdy nie miała robaków, a w hodowlach związkowych przy miotach ze ślicznymi rodowodami się trafiają. Od chwili gdy ten mały łobuz zamieszkał z nami powiększałam swoją wiedzę kynologiczną, ale nie tylko pod kontem hodowli. Zaangażowałam się w pomoc bezdomnym zwierzakom. W akcje adopcyjne w ukochanej rasie i nie tylko. Można powiedzieć że ta sunia otworzyła mi oczy na wiele problemów. Dlatego też nie planuję zakupu szczenięcia czy z papierami czy bez. Jeśli zdecyduję że mam warunki na kolejne zwierze to pewnikiem będzie to pies ze schroniska lub z interwencji.
I na koniec :
"Nie wyobrażam sobie, że można pozbyć się starego psa albo sprzedać kilkuletniego zwierzaka do innej hodowli. Przecież ten piesek już się do nas przyzwyczaił, pokochał nas. Nigdy nie zdecydowałabym się na taki krok!" czytamy na ostatniej stronie artykułu słowa Anny Zwolińskiej.
Zerkając stronę wcześniej możemy doczytać :
"Zdarzało nam się zostawić z miotu czy kupować za niemałe pieniądze szczenięta z zagranicznych hodowli, po zdrowych rodzicach, ze świetnymi rodowodami. po pewnym czasie okazywało się, że nie nadają się do dalszej hodowli, bo nie wyrosły tak, jak powinny, lub ujawniły się u nich pewne niewidoczne wcześniej wady. Na szczęście ze względu na ich przemiły charakter udało nam się znaleźć dla nich wspaniałe domy i kochających opiekunów" - Małgorzata Osuch.
Nie wiem jak jest w przypadku labradorów, ale nie sądzę żeby takie poważne wady ujawniały się w ciągu tygodnia czy dwóch. Zwykle można mówić tu o miesiącach, a może i latach?
Ja po prawdziwym Hodowcy - Pasjonacie, oczekiwałabym że skoro postanowił importować szczenię a ono okazało się wadliwe, to mimo wszystko zapewniłby mu u siebie komfort życia, bez zbędnych zmian domów tylko dlatego że nie będzie użyty w Hodowli.
Ale przecież nie każdy Pasjonat Hodowli Psów Rasowych musi być miłośnikiem zwierząt. Można kochać tylko te z tytułem Interchampiona. Ponoć :)
Na 22 stronie pisma zadajecie pytanie - z której z 2 przedstawionych na zdjęciach hodowli wziął byś szczenię - po zdjęciu ciężko wywnioskować wszystko jednak ja nie kupiłabym szczeniaka z żadnego z tych miejsc.
Pierwsze jest zaniedbane, a drugie jak sami piszecie - w większych hodowlach pracują ludzie, którzy dbają o porządek i o psychikę swoich podopiecznych.
Ja wolę szczeniaka z miejsca gdzie to miłość i pasja a nie praca daje szczeniakowi to czego potrzebuje.
Agata.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~isiaczka 11:06 | 26-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Zacznijmy od tego co to jest hodowla. Według regułki to działanie na rzecz ulepszania rasy, doskonalenia kolejnych pokoleń. Niestety bardzo często myli się hodowle z pseudo hodowlą. Rozmnażalnią psów. Gdzie 'hoduje się' psy nie dla ulepszenia rasy, nie dla dobra psów i nie z miłości dla psów. A po co ? Oczywiście dla zysku. I właśnie w tych fabrykach przychodzą na świat psy, które potem są agresywne, zagryzają dzieci. A winę zwala się na rasę i nazywa się ją agresywną. W tych właśnie fabrykach przychodzą na świat psy, które potem chorują, jak nie fizycznie, to psychicznie. W tych właśnie fabrykach przychodzą na świt psy które potem lądują na ulicy, w koszach na śmieci, w schroniskach. Te psy doświadczają potem katuszy. A wszystko przez to że hodowca nie dbał o dobro szczeniąt, ale o zysk.
Ale przejdźmy o tematu prawdziwych hodowli. Wiele ludzi zakochanych w danej rasie myśli o założeniu hodowli. Przyjemność, przy okazji coś do kieszeni wpadnie. Nie zdajemy sobie sprawy ile hodowla może nas kosztować, i dosłownie i w przenośni.
Jednak są ludzie hodujący psy od lat, kilku lub kilkunastu, którzy znają swoje obowiązki względem hodowanych psów. Opiekują się swoimi psami, dbają o nie, jeżdżą na wystawy, bawią się, uczą i przede wszystkim kochają. To jest klucz do hodowli. To jest klucz do każdego psa. Jeśli nie kochamy psów jak możemy o nie dobrze zadbać? Mówimy, to tylko zwierzęta. Jednak one czują. One rozumieją. Nie można z powodzeniem wystawiać i hodować psów bez miłości do nich.
Punkt drugi - obowiązkowość i poświęcenie. Przy jednym psie możemy sobie odłożyć szczotkowanie na później, przy kilku psach hodowlanych to już jest problem. Odłożymy szczotkowanie jednego, przesunie się pora wszystkiego. Psy mają swoje rytuały, chociaż nie znają się na zegarkach wiedzą o której dostają jedzenie, o której jest pora na spacer. Hodowla psów wymaga wielu poświęceń. Co z wakacjami? Nie wybierzemy się w upalne klimaty lub na drugi koniec Polski z pięcioma psiakami, bez względu na to czy są małe czy duże. Nie możemy sobie pozwolić na spędzenie sylwestra u znajomych i wrócenie rano następnego dnia, chyba ze wynajmiemy opiekuna do psów. Ale to się tyczy też codziennego życia. Zamiast oglądnąć film trzeba wyjść z psiakami na spacer.
Hodowla to nie jest zabawa. Po pierwsze trzeba to przemyśleć i poświęcić się psom. Po drugie trzeba o robić z zamiłowaniem. I rozumieć psy.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Monia. Wsciekająca się. Bo pseudohodowcy są bezczelni i bezkarni. 10:58 | 27-01-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Takie psy są nie tylko z "fabryk".
Ktoś powyżej nazwał to "czymś pomiędzy hodowlą psów rasowych z rodowodem a pseudohodowlą".
Nie powinno być niczego pomiędzy! Nic nie może być czarne lub białe, ale im więcej szarości w hodowli psów (takie "coś pomiędzy"), tym bardziej przepełnione są później schroniska. Bezdomne psiaki podobno biorą się stąd, że ludzie je porzucają. Ale wcześniej musiały się u nich jakoś znaleźć - ciekawe skąd?
Gdyby nie dostępność tanich psów, które przypominają rasowe, w ludziach nie rodziłaby się chęć zysku na ich szczeniakach. Bo będą ładne. Bo znajdę im dom. Bo przecież widać, że matka to nie zwykły kundel. Bo [tu ludzie sobie wmawiają pewien mit] suka i tak powinna mieć szczeniaki choć raz w życiu. Bo przy okazji łatwo zarobię. Przecież nie sprzedam ich jako mieszańce. Tyle ludzi dookoła sprzedaje psy bez rodowodu . A ludzie płacą i po 800zł.
Nie mam już słów do ludzi, do ich toku myślenia. Wszystko kończy się na pieniądzach. A proszę bardzo, możecie sobie tapetować ściany dwustuzłotówkami, ale nie kosztem innych! Ograniczcie swoje potrzeby życiowe, gotujcie sobie jakieś ochłapy, pijcie z brudnych misek... Ale SWOIM kosztem. Zarabiajcie sobie na swoim nieszczęściu, ale nie na zwierzętach.
Hodowla jako hobby, dla wyższych celów, ale nie dla kasy :/
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
zuza21piesek 11:11 | 24-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Kiedyś chciałam miec taką hodowlę. Wpajano mi że to są wielkie wydatki, dla siebie brak czasu, trzeba się zajmowac tą hodowlą - bezwzględnie czy się chce pojechac na wakacje czy poprostu gdzieś pojechac. A znalezienie osoby która będzie się chciała zając taką hordą psów? Jak wyjeżdżam to szukam jakiejś znajomej. Ale nie zawsze będzie chętny opiekun. Hodowla psów to jest odrazu wydatki, opieka, trzeba tak dbac o rodowody, o bezpieczeństwo suni by nie uciekła. Trzeba temu poświęcic całe życie - w dzieciństwie czytac książki, wypada pójśc na studia kynologiczne albo weterynaryjne, po skończeniu studiów uzbierac trochę pieniędzy i dopiero potem zajmowac się hodowlą. Oczywiście, jak ktoś nie może, nie chce to czasami (czasami!) zdarza się że nawet osoby które tylko czytały książki mają wspaniałe hodowle. Ale jeśli nawet to taką hodowlę trzeba prowadzic, a zakończenie nie jest takie proste - sprzedac wszystko, zostawic sobie kilka psów - tak się myśli, ale czasami po pochopnej decyzji rozpoczęcia jak i zakończenia hodowli cierpią czasem i my i nasze psy. Kiedyś w mojej rodzinie rozpoczęto hodowle koni - kupiono dwie klacze. Jedna gdy była w ostatnim tygodniu ciąży została puszczona na podwórko (nie na pastwisko ponieważ pasła się tak druga klacz ze swoim źrebięciem której nie lubiła). Pomyliła swoją stajnię z innym pomieszczeniem i wpadła na pionowo ustawione długie kolce od szamba. Straciła przytomnośc, przebiła na wylot swój brzuch. Natychmiast przyjechał weterynarz, straż pożarna żeby ją stamtąd wyciągnąc. Niestety przebiła brzuch akurat w tym miejscu gdzie było źrebię. Od tamtego czasu nie są wypuszczane na to podwórze klacze w ostatnich 3 miesiącach ciąży. Od tamtego czasu szczęśliwie urodziła dwie klaczki. Po wypadku była bardziej agresywna, płakała (łzy leciały jej po pysku). Suczki też mają wypadki, nie tylko konie... dlatego nie mam zamiaru hodowac psów, prędzej konie :)...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Martyna=) 05:03 | 23-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Najmocniej przepraszam, że mój komentarz się powtórzy, ale przy jego pierwszym zapisywaniu nie zalogowałam się:P ;)) Hodowla psów to bardzo ciekawe i interesujące hobby. Lata spędzone na hodowaniu coraz lepszych i bliższych ideałowi rasy czworonogów, przynoszą masę cennych doświadczeń. Dobry hodowca, to taki, który dobro psów stawia na pierwszym miejscu - dba o nie, pielęgnuje, przestrzega kalendarza szczepień, odrobacza i dobrze je odżywia. Ważne jest także to, że pieski muszą przebywać w odpowiednich warunkach - tzn. w czystych, wysprzątanych kojcach (jeśli jest to hodowla kojcowa) lub w odpowiednim domu (hodowla domowa). Odpowiedzialny hodowca troszczy się o ciężarną suczkę, a potem również o nowo narodzone szczenięta. Gdy maluchy znajdują się w wieku, kiedy można je sprzedać, rzetelny hodowca szuka dla nich jak najlepszych właścicieli, którzy zapewnią pieskom odpowiednie warunki. Nie oddaje szczeniątek byle komu, gdy tylko zobaczy ten 1000 zł lub więcej na stole!!! Ale zanim dojdzie do tych wydarzeń, trzeba znaleźć odpowiedniego reproduktora dla ukochanej suczki. Dobry hodowca, dla którego hodowla psów nie jest jedynym źródłem utrzymania, pojedzie nawet "na koniec świata" do dobrego psa. Nie, no może "na koniec świata" to lekka przesada, ale z pewnością pojedzie daleko;)) Niektórzy ludzie myślą, że wystarczy pokryć wspaniałą sukę, równie cudownym psem, aby urodziły się wybitne szczenięta, które w przyszłości wyrosną na znakomitej urody i eksterieru psiaki, wygrywające wszelkie możliwe wystawy... Jednak, gdyby tak było, to mielibyśmy na świecie same championy i interchampiony, a hodowlą zajmowaliby się niemal wszyscy ludzie na świecie:)) Wróćmy jednak na Ziemię.... Nie zawsze po parze wspaniałych psów na świat przychodzą wybitne szczenięta. Wielu hodowców potwierdza fakt, że niezbyt urodziwe suczki rodzą lepsze szczenięta od swych obdarzonych nieziemską urodą rówieśnic...:)) Tak więc sami widzicie, że hodowla psów to dość skomplikowane hobby, na które mogą sobie pozwolić wyłącznie ludzie z pasją...:D
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
magdek626 09:53 | 22-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Hodowla ... Jeżeli chcemy podjąć sie tego zadania musimy sobie zdać sprawę , że czeka nas wiele wydatków , szczepień , opieki , a przedewszystkim czasu . W niektórych chodowlach cała sprawa " wymyka się spod kątroli " jakto niektórzy mówią ... Wtedy suki rodzą miot po miocie , a wszyscy wiedzą , że takie traktowanie psów może skończyć się śmiercią z wycieńczenia ! W takiej chodowli często czworonogi muszą siedzieć w ciasnych boxach niekiedy na wielkim upale , czasem bez wody i jedzenia ! Żyją w okropnych warunkach ! Pewnie zapchlone i ze świerzbem =( Takie psy " służą do rozmnażania się " i tylko tyle ... Przecież powinna być miłość , troska ... Nie wątpie w to , że są też " dobre " hodowle , takie z dogodnymi warunkami ... Z jedzeniem , wodą i wieelką miłością do właściciela ( oczywiście odwzajemnioną od opiekuna tym samym ) . Wiele ludzi zakłada hodowlę tylko dla pieniedzy ze sprzedarzy szczeniaków . Nie obchodzi ich czy zwierze trafi do opiekuńczego właściciela , czy nie będzie bite i wygładzane ! Liczy się tylko kasa ... A przecież to jest okrutne !
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Akita905 06:21 | 22-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Brawo dla zara2007 - cała prawda! Choć jeszcze nie zakupiłam nowego "PP" to chcę uzupełnić moją wypowiedź. Bowiem psy hodowlane mają pieskie życie (nie wspomnę już o pseudohodowlach, bo szkoda mi klawiatury). Hodowcy (niestety) często na pierwszym miejscu stawiają zysk - a na drógim dobro pupila. Taka jest przykra prawda. Rzaadko spotyka się superhodowców. Psy hodowlane więkrzość dnia spędzają w kojcu (w hodowlach często się trzyma dużo samców. Rzeby się nie pogryzły trzeba wyeliminować problem - zamknąć je w kojcu). A jak już się je wypuści, to po to, by zapakować w auto i jechać na którąś już w miesiącu wystawę. Tam psy muszą przybierać sztuczne, nienaturalne pozy. Biegać w kółko, stać w nienaturalnej pozycji, broń Boże odwrócić pysk! Byle by spodobać sięsędziemu... Psy często są chude - z powodu oszczędności właścicieli, którzy mają ich po 5 i by zachować sylwetkę championa. Np. w hodowli psów rasowych gdzie nabyłam swojego pieska to jedna suka wraz ze szczeniętami była zamknięta w kojcu, dróga suka (też szczenna) w piwnicy, a trzecia wraz z psem były trzymane na małym wybiegu pod prądem. A, jeszcze główny reproduktor... Przechowywany był w komórce pod schodami zabitej dechami. Tak więc postać hodowcy wzbudza liczne kontrowersje...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
zara2007 04:31 | 22-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Hodowla to na pewno kosztowne i wymagające od właściciela hobby.Zakładając hodowlę ,,prawdziwi"hodowcy nie kierują sie chęcią łatwego zysku lecz pasją i dobrem zwierząt np.kupując psa z ,,hodowli" bez papierów kupujemy kota w worku,bo nie wiemy nic o jego pochodzeniu psychice rodziców i o innych istotnych rzeczach, a potem taki ,,nieudany" ,,rasowy kundelek" znajduje się w schronisku.Dlatego zanim założy się hodowle trzeba się na to przygotować kilkuletnią pracą z jednym psem a potem dokupić innego z innej hodowli lub miotu.Nie można też zaniedbywać szkolenia psiaka jeśli nie uda mu się dość wcześnie znaleźć domu dlatego też decydując się na założenie rezygnujemy z bardzo wielu rzeczy np.wyjazdów ze zwiedzaniem różnych miejsc.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Martyna=) 04:16 | 22-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Hodowla psów to bardzo ciekawe i interesujące hobby. Lata spędzone na hodowaniu coraz lepszych i bliższych ideałowi rasy czworonogów, przynoszą masę cennych doświadczeń.
Dobry hodowca, to taki, który dobro psów stawia na pierwszym miejscu - dba o nie, pielęgnuje, przestrzega kalendarza szczepień, odrobacza i dobrze je odżywia. Ważne jest także to, że pieski muszą przebywać w odpowiednich warunkach - tzn. w czystych, wysprzątanych kojcach (jeśli jest to hodowla kojcowa) lub w odpowiednim domu (hodowla domowa).
Odpowiedzialny hodowca troszczy się o ciężarną suczkę, a potem również o nowo narodzone szczenięta. Gdy maluchy znajdują się w wieku, kiedy można je sprzedać, rzetelny hodowca szuka dla nich jak najlepszych właścicieli, którzy zapewnią pieskom odpowiednie warunki. Nie oddaje szczeniątek byle komu, gdy tylko zobaczy ten 1000 zł lub więcej na stole!!!
Ale zanim dojdzie do tych wydarzeń, trzeba znaleźć odpowiedniego reproduktora dla ukochanej suczki. Dobry hodowca, dla którego hodowla psów nie jest jedynym źródłem utrzymania, pojedzie nawet "na koniec świata" do dobrego psa. Nie, no może "na koniec świata" to lekka przesada, ale z pewnością pojedzie daleko;))
Niektórzy ludzie myślą, że wystarczy pokryć wspaniałą sukę, równie cudownym psem, aby urodziły się wybitne szczenięta, które w przyszłości wyrosną na znakomitej urody i eksterieru psiaki, wygrywające wszelkie możliwe wystawy...
Jednak, gdyby tak było, to mielibyśmy na świecie same championy i interchampiony, a hodowlą zajmowaliby się niemal wszyscy ludzie na świecie:))
Wróćmy jednak na Ziemię.... Nie zawsze po parze wspaniałych psów na świat przychodzą wybitne szczenięta.
Wielu hodowców potwierdza fakt, że niezbyt urodziwe suczki rodzą lepsze szczenięta od swych obdarzonych nieziemską urodą rówieśnic...:))
Tak więc sami widzicie, że hodowla psów to dość skomplikowane hobby, na które mogą sobie pozwolić wyłącznie ludzie z pasją...:D
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Akita905 02:46 | 22-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Cuż, sądze, że rzaden człowiek, który nie ma zielonego pojęcia o chowaniu psów nie zajmie się hodowlą. Jest to oczywiste, gdyż więkrzość ludzi kochających psy ma choć podstawową wiedzę o tych zwierzętach. Zwykle się to zaczyna tak (pomijając ludzi, którzy utrzymują się wyłącznie z gospodarstwa i hodowli zwierząt, jak to bywa na wśiach), że ludzie kupują sobie do domu upragnionego psa i tak on się im podoba, że chcą więcej. Jak jest jeden, to czemu nie dwa? Jak są dwa, to czemu nie trzy? itd. Potem powstaje pytanie "A może hodowla?". Trzeba wtedy rozważyć dwie rzeczy: pieniądze i czas. Pieniądze, bo zanim się zarobi na szczeniętach trzeba psy szczepić, odrobaczać, co miesiąc kupować im jedzenie, bądź smakołyki, nie mówiąc już o zabiegach przed wystawami - każdy hodowca bowiem wystawia swojego psa. Im więcej championatów, tym więcej kasy np. za krycie. Ai tu w grę wchodzi czas... Czas na wystawy (również zagraniczne), czas na zajmowanie się ciężarną i karmiącą suką, oraz czas na zwyczajne zabawy z psami (tymbardziej, że w hodowli jest ich więcej niż 1). Jeśli jesteś w stanie zapewnić te dwie rzeczy - to bez obaw możesz zostać hodowcą. Jeśli nie - zostań przy jednym piesku.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~ZielonaPanienka 05:26 | 21-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Prawdziwa hodowla powinna charakteryzować się przede wszystkim dbałością o psy, zwracaniem uwagi na psychikę, prawidłowym kojarzeniem psów. I co z tego, że ktoś kupi psa rasowego? Bo przecież wielu sądzi, że "rasowy = rodowodowy", nawet było wiele kampanii na ten temat. Ale ilu jest nieuczciwych hodowców, również tych trzymających psy z papierami? Świstek zwany rodowodem nie zawsze jest odzwierciedleniem tego, co dzieje się w hodowli. Dużo osób liczy tylko na szybki zysk ze sprzedaży szczeniąt, nie zwraca najmniejszej uwagi na predyspozycje zwierząt, wmawia kupującym, że szczeniaki to zwierzęta o idealnych cechach, a z puchatych kuleczek po pewnym czasie wyrastają dominujące brytany, które rządzą niedoświadczonym właścicielem. Na szczęście w Polsce można spotkać wiele dobrych hodowli, gdzie o psy się dba należycie, stawia ich dobro bardzo wysoko, a przed nabywcą nie zataja żadnych problemów czy trudnego charakteru, wręcz dobiera się szczenięta do wiedzy i doświadczenia nabywcy, a wystawy łączy się z potrzebą kontaktu z ludźmi, zabawą, treningami. Oby wysoki poziom hodowli utrzymywał się nadal!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Jasmina 03:43 | 21-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Hodowla psów wymaga mnóstwa pracy, czasu i cierpliwości, a także sporo nakładów finansowych. Bo przecież trzeba utrzymać suczkę, karmić ją dobrą karmą, używać odpowiednich kosmetyków. Żeby nasza pupilka została suką hodowlaną musi brać udział w wystawach, a za zapisanie psa na wystawę się płaci. Następnie wybór reproduktora, zapłata za krycie, dojazd często w bardzo odległe miejsce. Kiedy pojawią się szczenięta hodowca musi poświęcić im ogrom uwagi, pilnować, czy suczka ich nie przygniotła... I kolejne koszty - karma, szczepienia, odrobaczenia. Oczywiście zapłacić trzeba także za tatuaże, rejestrację przydomka hodowlanego, kartę miotu (a wcześniej krycia), przegląd, metrykę. I nie łudźmy się, że szczeniacki niczym aniołki będą idealnie grzeczne – zapewne okaże się, że są przerażająco ruchliwe, a wypróbowanie swoich wyżynających się ząbków na każdym dostępnym przedmiocie uważają za swój punkt honoru. Szkód może być całkiem dużo. Trzeba też zadbać o potencjalnych odbiorców naszych maluchów. Więc ogłaszamy się w prasie kynologicznej, w Internecie, za co znowu musimy zapłacić. Kiedy pociechy podrosną na tyle, żeby udać się do nowego domu i pojawiają się chętni na nasze pieski trzeba im się uważnie przyjrzeć. Czy na pewno naszemu psiaczkowi będzie u nich dobrze, czy zapewnia mu miłość i opiekę? Gdy maluch nas opuszcza przyda się wyprawka dla niego. Hodowla dla pieniędzy? NIE! Tylko z miłości do zwierząt...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Jasmina 07:37 | 22-07-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Nie wiem, czy zostanie to uznane, ale postanowiłam dodać adnotację - moja wypowiedź omawiała szerzej tylko jedne aspekt hodowli. Ad. 1. Czy będziemy mieli siłę i czas, aby zająć się nie tylko suczką w każdym etapie jej życia, ale i szczeniętami?? Odchowanie gromadki maluchów jest wspaniałym przeżyciem, ale wymaga wiele, bardzo wiele pracy. Musimy mieć też odpowiednie warunki mieszkaniowe – co innego, gdy założymy hodowlę Yorkshire terierów i zostanie nam część i tak niewielkiego miotu, a co innego, gdy będziemy musieli zapewnić miejsce u siebie niesprzedanemu stadku goldenów. Nie osiągniemy nic, jeśli nie włożymy w to serca – tak jest ze wszystkim, z hodowlą psów także. Wielu ludzi, którzy poświęcili się ukochanej rasie zmienia całe swoje życie, aby psom było lepiej. Zrobią wszystko dla dobra rasy – nie tylko pojadą do reproduktora tak daleko, że ludzie nie interesujący się psami i tej wielkiej pasji nie rozumiejący będą pukać się palcami w czoło, ale i zainteresują się przedstawicielami owej rasy znajdującymi się w schroniskach, zaangażują się w pomoc cierpiącym psiakom. I to właśnie jest wspaniałe.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Aischa 12:11 | 07-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Czy hodowla to hobby wymagające? Ba, bez wątpienia jest to zajęcie wymagające czasu, pieniędzy, ale również, a może przede wszystkim, predyspozycji... duchowych. Pozwolę sobie przypomnieć głos jednego ze znanych psowatych: Co to znaczy "oswajać"? - To rzecz, która poszła w zapomnienie - rzekł Lis. - To znaczy "tworzyć związki". (...) Ludzie zapomnieli o tej prawdzie (...)ale ty tego nie rób. Już zawsze będziesz odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.(Mały Książę).
Pamiętajmy, że o użytkowości psa możemy mówić nie tylko w znaczeniu fizycznym. Wiemy, że pies - mój przyjaciel :o) - zaspokaja bardzo istotną potrzebę psychiczną człowieka, potrzebę więzi ze zwierzętami. Powinna to być jednak relacja zobowiązań wzajemnych. Pies oddał się człowiekowi, zmodyfikował swoje wilcze zachowania, przystosował się do życia z człowiekiem - ten zaś powinien być mu zobowiązany. Tymczasem dużo zmieniło się od czasów wilka nie tylko u psa - wiele zmian zaszło również w zachowaniu ludzi. Zmienił się nasz tryb życia, a także, niestety stosunek oraz oczekiwania wobec zwierząt, zwłaszcza ich cech behawioralnych.
Tymczasem to my kształtujemy zachowanie psów właśnie przez hodowlę. Jak wiemy na behawior psa wpływ ma nie tylko podłoże genetyczne ale i środowisko czyli doświadczenie przekazane przez matkę oraz wyniesione z domu hodowcy. Choć to dopiero właściciel kształtuje ostatecznie charakter psa, obowiązek wstępnej socjalizacji, a czasem, jeśli szczenię nie opuści hodowli w optymalnym wieku 7-8 tygodni właściwe przejście kolejnych faz rozwoju zależy właśnie od pracy hodowcy. To co zostanie zaniedbane w rozwoju szczenięcia do 12-14 tygodnia życia, często jest już po prostu nie do nadrobienia.
Na tym odpowiedzialność hodowcy jednak się nie kończy! To on powinien dobrze dobrać szczeniaka dla nowych właścicieli, a zatem przeprowadzić szczegółowy wywiad dotyczący nowej, potencjalnej rodziny oraz domu dla psa. Potem zaś, cóż, szczenię opuszcza hodowlę, ale odpowiedzialność za jego zdrowie i losy zostaje. Utrzymywanie systematycznego kontaktu z nabywcami szczeniąt wymaga zaś czasem pogłębionych studiów psychologicznych oraz treningu relacji interpersonalnych... .
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
bkolod 11:20 | 19-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wiele osób jeździ ze swoimi psiakami na wystawy, aby uczynić z nich reprouktora lub sukę hodowlaną ze względu na zyski. Nie uważeam, że jest to dobra idea. Sama mam 14-sto miesięcznego psa rasy Golden Retriever i właśnie wybieramy się na wystawę we wrześniu. Jeżeli zdobędzie jakiś tytuł to będziemy chcieli, aby zdobył uprawnienia reproduktora. Zrobimy to nie ze względu na zyski, a z chęci, aby rodziły się szczenięta jak najbardziej zgodne ze wzorcem kynologicznym. Sądzę, że każdy, kto przeczyta ten artykuł, powinien zadać sobie pytania: Czy chcę żeby rodziły się piękne i zdrowe psy? Czy mogę poświęcić cały swój nietylko wolny czas? Czy jestem w stanie wziąć odpowiedzialność za przyszłe pokolenia?
Hodowla to nie tylko przyjemność, ale i olbrzymie koszty. Trzeba przewidzieć wszystkie aspekty, aby móc powiedzieć szczerze, że jest się odpowiednim kandydatem do bycia hodowcą.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |