|
|
| Temat miesiąca |
Grunt to rodzinka
W rodzinie, wiadomo, bywa różnie... Jedni się kochają na dobre i na złe, inni wolą trzymać się od siebie z daleka. Podobnie jest z naszymi czworonożnymi przyjaciółmi. Mój pies po roku rozłąki przypadkowo spotkał swoją siostrę i... obdarzył ją braterską miłością. Ona odwzajemniła jego uczucia. Czy naprawdę wiedzą, że są rodzeństwem?
Kiedy mój leonberger Baas skończył chodzić do psiego przedszkola, postanowiłam zapisać go na kurs psa towarzyszącego. Chciałam, aby jego szkolenie przebiegało prawidłowo i bezproblemowo. Stawiliśmy się więc na pierwsze zajęcia. Olbrzym już trochę umiał, znał teren i czuł się całkiem swobodnie podczas pierwszej lekcji. Wesoło obwąchiwał innych czworonożnych kursantów. Padły pierwsze komendy. Baas siadał, warował i sprawiał wrażenie pilnego ucznia.
Nagle usłyszałam warkot samochodu. Po chwili wysiadł z auta młody mężczyzna z... leonbergerką. Była bardzo podobna do Baasa, tylko trochę mniejsza. Mój psiak zauważył suczkę i z szybkością błyskawicy podbiegł do niej. Ona skoczyła ku niemu z wielką radością. Zaczęły się lizać, szturchać i piszczeć. Trener przerwał na chwilę zajęcia i wszyscy właściciele patrzyli z zaciekawieniem na bawiące się leonbergery.
Miałam spore trudności, aby odciągnąć mojego pupila od Doksy, i jeszcze większe, by go zmusić do posłuchu. W ogóle nie mógł się skupić. Nie pomogło ćwiczenie psów na dwóch przeciwległych końcach placu. Były daleko, ale i tak doskonale wiedziały o swojej obecności. Podczas przerwy znowu doskoczyły do siebie, a ich igraszkom nie było końca. Nie zauważały innych psów, które też chciały włączyć się do zabawy.
Brat i siostra
Podeszłam do właściciela Doksy i zaczęliśmy rozmawiać o naszych pupilach. Od słowa do słowa okazało się, że pochodzą z tej samej hodowli. Urodziły się tego samego dnia. - Są rodzeństwem! - krzyknęliśmy niemal równocześnie.
- Czy się pamiętają? - myślałam głośno. - Przecież zostały rozdzielone, jak miały osiem tygodni. Mało prawdopodobne... Miło było patrzeć na te szczęśliwe stworzenia. Jednak zajęcia dobiegły końca i musieliśmy się rozstać na tydzień.
Byłam ciekawa, jak na następnym spotkaniu Baas potraktuje Doksę. Czy dalej będą ze sobą szaleć do upadłego?
Po siedmiu dniach mój psiak wesoło wskoczył do samochodu i pojechaliśmy na kurs. Doksa była już na miejscu. Kiedy zobaczyła Baasa, zerwała się ze smyczy i skoczyła na niego. Scenariusz był podobny do tego z poprzedniego tygodnia. Zabawa, zabawa, zabawa...
Trener się dziwi
- Czy one wiedzą, że są rodzeństwem? - zapytałam trenera.
- Tego nie wiem na pewno, ale może pamiętają swój zapach - odpowiedział. - Muszę jednak przyznać, że podczas długoletniej pracy nigdy nie widziałem jeszcze tak kochających się psów. One świata poza sobą nie widzą – dodał.
Coraz bardziej zaczęła mnie nurtować ta głęboka więź. Postanowiłam więc zapytać o relacje czworonożnych sióstr i braci weterynarzy, behawiorystów i zoopsychologów. Sama też wieczorami siadałam w bibliotece i przeglądałam materiały dotyczące psich zachowań.
Najbardziej zdziwiło mnie to, że każdy miał na ten temat odmienne zdanie. Jedni hodowcy twierdzili, że znają przypadki siostrzanej miłości, inni mówili, że nieobce są im sytuacje walki między rodzeństwem.
- Nierzadko widuję psie rodzeństwa, które spotkawszy się po długiej rozłące, cieszą się na swój widok i wesoło merdają ogonami. Czy takie zachowanie może świadczyć o poczuciu braterskich lub siostrzanych więzi? Niestety badania naukowe nie potwierdzają zdolności psów do długotrwałego przechowywania w pamięci "obrazu rodziny". Szczenięta po rozdzieleniu z rodzeństwem jedynie przez kilka tygodni pamiętają swój zapach. W tym czasie są w stanie się rozpoznać. Później zarówno braterskie, jak i matczyne więzi zanikają, jako że ich istnienie nie ma uzasadnienia w naturze – wyjaśnia Katarzyna Sapierzyńska, psycholog zwierząt.
W literaturze przedmiotu właściwie nie znalazłam interesujących mnie informacji. Relacjom między psim rodzeństwem poświęca się w kynologii wciąż zbyt mało uwagi i praktycznie nie jest to zagadnienie szerzej znane i doceniane przez właścicieli i hodowców. Szkoda, bo przecież zachowania socjalne dorosłego czworonoga wynikają nie tylko z jego odziedziczonych skłonności, ale w przeważającej mierze są ukształtowane w okresie rozwoju szczenięco-młodzieńczego, czyli wtedy, kiedy miał kontakt z rodzeństwem.
- Gdy wychowują się razem czworonogi różnych ras, to w przyszłości już dorosłe psy są raczej przychylnie nastawione do osobników reprezentujących znane im rasy – mówi Jadwiga Chodzeń, trenerka psów i sędzia kynologiczny. - To, czy się lubią, zależy już od cech osobniczych.
Wilczy przodkowie
Na początek postanowiłam sprawdzić, jak relacje między rodzeństwem wyglądają u wilków.
- Nie ulega wątpliwości, że specyfika zachowania się psów jest w znacznej mierze zbliżona do zachowania ich przodków. Oczywiście w następstwie udomowienia i wieloletniej hodowli, a więc genetycznej selekcji, w zachowaniu tym zaszły pewne modyfikacje - mówi Katarzyna Czarkowska, zootechnik, która przez lata obserwowała sforę siberian husky i porównywała ich zachowania socjalne z wilkami. U wilków, które są zwierzętami wybitnie socjalnymi, umiejętność komunikacji jest znakomicie rozwinięta. Funkcjonują one w grupie rodzinnej składającej się z rodziców i dzieci z kolejnych miotów. Najstarsze potomstwo ma zazwyczaj dwa-trzy lata, młodsze pochodzi z poprzedniego roku, najmłodsze zaś z bieżącego. Wiadomo, kto rządzi w takiej rodzinnej watasze: matka i ojciec, czyli jedyna rozmnażająca się para. Więzi rodzinne wśród wilków są silne i utrzymywane długo, co pozwala na wychowanie młodych. Starsze rodzeństwo w wieku 22-24 miesięcy jest już dojrzałe płciowo i może się rozmnażać. Jednak dopóki pozostaje w rodzinnej watasze, nie robi tego, tylko pomaga rodzicom w wychowaniu maluchów. Jest to sposób wsparcia dla przetrwania własnych genów.
Rodzeństwo zazwyczaj nie kojarzy się między sobą, choć może dojść do takiej sytuacji w miejscach odizolowanych od dopływu obcych wilków, gdzie lokalna populacja jest niewielka i składa się z jednej watahy. Wtedy dochodzi do chowu wsobnego.
Przez pierwsze dwa-trzy tygodnie po porodzie matka karmi szczenięta mlekiem i przebywa z nimi w norze, z której wychodzi jedynie na posiłek. Pokarm przynoszą jej członkowie watahy w żołądkach. Rytuał zwracania jedzenia rozpoczyna lizanie po pyskach, które wyzwala w wilkach instynkt dzielenia się pokarmem. Powracający z polowania są radośnie witani przez młodsze pokolenie.
Wilczki, które przeżyją, po około trzech tygodniach zaczynają wychodzić z nory. Poznają resztę grupy rodzinnej i nawiązują z nią silne więzi. Podrośnięte szczeniaki uczą się technik łowieckich, polując na... uszy i ogony całej rodziny. Karmione są równo, choć różnią się wagą i temperamentem. Czasami "walczą" między sobą o pokarm, a niektóre skutecznie o niego "żebrzą" u dorosłych. Oczywiście często dochodzi do konfliktów wewnątrz watahy, jak to w rodzinie... Ale wilki mają znakomicie rozwinięte sposoby komunikacji. Samą postawą ciała potrafią okazać dominację i zdyscyplinować potomstwo. "Postawa i ruchy wilka zawierają informacje o dyspozycji psychofizycznej danego osobnika i jego pozycji socjalnej. Takie zachowania są rozpoznawane przez osobniki, do których są skierowane, co wpływa na ich zachowanie. To z kolei wpływa na wilka, który ten mechanizm zapoczątkował" - twierdzi prof. Henryk Okarma z Zakładu Badań Łowieckich Instytutu Badań o Środowisku Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie w książce "Wilk".
W organizacji wilczej watahy występuje hierarchia liniowa. Polega ona na tym, że na jej czele znajduje się absolutny dominant, tzw. osobnik alfa, a na jej końcu zwierzę podporządkowane wszystkim, czyli tzw. osobnik omega. Prof. Tadeusz Kaleta ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie pisze w książce "Dzikie psy i hieny", że taka hierarchia kształtuje się między samcami, między samicami, ale też między samcami i samicami. Relacje hierarchiczne między niektórymi czworonogami nie są jasne, a walka o miejsce w hierarchii przebiega najczęściej między osobnikami ze środka drabiny hierarchicznej. Taka walka jest ostrzejsza między samicami niż samcami.
Proces ustalania hierarchii zachodzi praktycznie co roku, na kilka miesięcy przed rują. Szczenięta funkcjonują w watasze na specjalnych prawach i nie muszą respektować ustalonej hierarchii dorosłych wilków. Jeśli oszczenią się dwie samice, zdarza się, że samica dominująca uśmierca nieswoje potomstwo lub że szczenięta giną z głodu, gdyż członkowie grupy karmią przede wszystkim młode samicy alfa.
Między rodzeństwem
O ile relacje między wilczym rodzeństwem są dość dokładnie zbadane, o tyle niewiele wiadomo, jak układają się one między psimi braćmi i siostrami. Na pewno w jednym i w drugim wypadku komunikacja występuje w dwóch postaciach: werbalnej i niewerbalnej. Przez komunikację werbalną rozumie się wokalizację, czyli szczekanie, wycie, piszczenie. Natomiast sygnałami niewerbalnymi mogą być sygnały wizualne, chemiczne lub dotykowe.
- Psiaki znaczą terytorium moczem, wydzielają substancje zapachowe przez gruczoły znajdujące się na różnych częściach ciała. Gruczoły odbytowe i przyodbytowe wpływają na woń kału, a czasem odgrywają rolę w znakowaniu przez pocieranie i nadają zwierzęciu istotny w relacjach z rodzeństwem i innymi psami zapach. Ważnymi sygnałami zapachowymi są także woskowina uszu, zapach pochodzący z gruczołów w kącikach warg, ślina oraz wydzielina gruczołu nadogonowego - wyjaśnia Katarzyna Czarkowska.
- Podstawą komunikacji między czworonogami są feromony, na podstawie których psy określają, kto jest kim w psim świecie. Feromony to substancje hormonalne produkowane przez gruczoły znajdujące się na skórze psa, odpowiedzialne za komunikację chemiczną zwierząt. Węch w połączeniu z rozpoznawaniem feromonów pełni bardzo ważną rolę w tworzeniu więzi pomiędzy suką a dziećmi. Nowo narodzone szczenięta, kierując się zapachem feromonów wydzielanych przez matkę, od pierwszego dnia po narodzeniu w poszukiwaniu mleka bezbłędnie odnajdują sutki matki. Feromony dają szczeniętom poczucie bezpieczeństwa, pozwalają budować, a także zacieśniać więzi rodzinne (relacje matka dzieci) - mówi Katarzyna Sapierzyńska.
Istnieje prawdopodobieństwo, że psy już żyjące oddzielnie pamiętają zapach swojego gniazda, swoich braci i sióstr. Może się zdarzyć, że gdy się spotkają, to reagują tak spontanicznie jak mój Baas i Doksa.
- Psy bardzo długo przechowują w pamięci zapach rodzinnego gniazda. Nawet po kilku miesiącach rozłąki rozpoznają hodowcę (głównie poprzez zapach), a także miejsce, w którym spędziły pierwsze tygodnie życia - kontynuuje Katarzyna Sapierzyńska. - Jako hodowca niejednokrotnie miałam okazję przekonać się o sile, z jaką zapach rodzinnego gniazda jest zakodowany w psiej pamięci. Kiedy po kilku miesiącach rozłąki spotykam szczenięta, które urodziły się w mojej hodowli, ogromna radość wyrażana przez psy mówiła sama za siebie. Właściciele pupili także zauważają, że jest to niezwykle ekspresyjny sposób okazywania radości, wyraźnie świadczący o istnieniu ludzko-psiej więzi – dodaje.
Obserwując relacje rodzeństwa leonbergerów, zauważyłam, że przeważnie jedno z nich rozpoczyna zabawę. Jak twierdzi prof. Kaleta, "w zabawie u wilczych szczeniąt zawsze występuje faza, w której jedno ze zwierząt zaprasza inne. Wilk inicjujący zabawę obskakuje drugiego, przypada do ziemi, macha ogonem, uderza przednimi łapami i pyskiem. Mimika również jest charakterystyczna, gdyż wargi są ściśnięte horyzontalnie, pysk rozwarty, uszy uniesione, oczy lekko przymknięte. Czasem pojawia się również ziajanie". Tak więc zabawy obserwowanych psiaków i wilków mają dość podobny przebieg. Oczywiście nie znaczy to, że inne rodzeństwa też tak doskonale się czują w swoim towarzystwie.
- Rodzeństwo żyjące razem określa swoją hierarchię i potem przeważnie żyje w harmonii. W wypadku zakłóceń już obranego porządku, hierarchia musi być określona na nowo - mówi Katarzyna Czarkowska.
Postanowiłam skontaktować się z właścicielami hodowli "Z łowickiego księstwa", z której pochodzi rodzeństwo leonbergerów. - Baas i Doksa od zawsze się lubiły, ale relacje z innymi szczeniakami też miały znakomite. Jednak były zbyt małe, aby ustalić hierarchię między sobą. Nasze pozostałe szczeniaki z innego miotu, które zostawiliśmy, dogadują się świetnie. Aż miło patrzeć na ich wspólne zabawy - mówi Bogumiła Trepto, hodowczyni.
Pora egzaminu
Nadszedł czas egzaminu na PT I. Trener ustalił, że rodzeństwo Baas i Doksa nie mogą zdawać w jednej parze, bo... zajmą się sobą, a nie wykonywaniem kolejnych ćwiczeń. Na pierwszy ogień poszedł Baas i... zdał na ocenę bardzo dobrą, potem siostra otrzymała podobną liczbę punktów. Po egzaminie poszliśmy z właścicielem Doksy i naszymi psiakami na łąkę i patrzyliśmy na ich harce. Doksie zbliżała się cieczka. Baas to oczywiście wyczuł i w zapomnienie poszła miłość braterska, odezwał się instynkt. Zabrałam więc mojego zwierzaka i pojechaliśmy do domu. Do wieczora był smutny i nic nie chciał jeść.
Mnie też zrobiło się przykro, że psiaki znowu zostały rozdzielone. Na pocieszenie obiecaliśmy sobie razem z właścicielem suczki, że spotkamy się w przyszłym miesiącu i pójdziemy na wspólny spacer. Już nie mogę się doczekać. Baas pewnie też...
Magdalena Masewicz-Kierzkowska
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
~Ewela 09:14 | 15-09-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Cóż,wiele osób cieszy się,gdy widzi jak jego pupil bawi się z innymi psiakami.Ja niestety nie mam tego szczęścia.Oczywiście mam psa,nawet dwa,ale sęk w tym,że nigdy się nie widziały.Ja mieszkam za granicą,a konkretnie w Islandii,w dzielnicy domków jednorodzinnych,gdzie każdy swoich pupili trzyma na podwórku.Jest mi przykro i czuję się dziwnie kiedy przebywam z rówieśnikami,kiedy moja suczka Bella spotkała tylko trzy psy w ciągu roku.A kiedy widzę jaka jest smutna,gdy żaden nie chce się z nią pobawić,jej rozczarowanie i ból,wiem,że czuje się odrzucona od psiego społeczeństwa,ja wiem że tak nie jest i staram się by spotykała jak najwięcej psów.Ja sama jestem jedynaczką,a moja Bella jest dla mnie jak siostra.Czyż więc nie mogę jej nazwać swoją rodziną?Moim marzeniem,które wiem że się nigdy nie spełni jest aby Reks(mój pierwszy pies)i Bella się spotkali i mogli być rodziną.Bo psy są całym moim światem,moim natchnieniem i muzą bez której nie umiałabym się odnaleźć w tym świcie pełnym szarości,a Bella i Reksio to takie kredki,które go mogą pokolorować.Więc cieszcie się szczęściem waszych psów,bo wiem co to znaczy psia samotność.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AGRAFKA134 02:34 | 13-09-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Kilka liści spadło już przed moim oknem.Idzie pies.Na oko, kundelek niewielki,śliczny taki, ale smutny.Widać samotny.A w moim domu psa wciąz nie ma.Wpatruję się w niego,widzę w jego oczach smutek,może nawet rozczarowanie.On mnie nie widzi.Zbyt dobrze mam zakamuflowane okno liścmi.Marzę o tym, żeby tać temu psu rodzinę.Chcę już biec do mamy, prosic, aby zgodziła się na psa.Ale, cóz- po co.I tak się nie zgodzi.A przecież mogłabym mu dac miłośc, rodzinę.Bo rodzinę psa stanowimy my- kochamy go całym swoim sercem.Kiedy z nim jesteśmy, patrzymy się mu w oczy mamy wrażenie, że nie istnieje nikt oprócz nas,cały świat nagle znika.Jakie to piękne uczucie.Ale widocznie temu psiakowi nie było to dane.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Anka028 01:46 | 10-09-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Piesie rodziny są jak ludzkie.Pamiętają sie dbaja o siebie ... Różni ludzie mają psy.Jeśli spotkają się psy wziente z tej samej hodowli, to fajnie, ale gdy sa wziente od tej samej matki, to już zadziwiająca sytuacja.Posiada dwa kundelki, jest to rodzina.Mama Rustego nie lubi go, zato on uwielbia ją.Poprzedni miot mojej suczki był rozłączony na 5 miesięcy.Ferdi była bardzo mała, a Pongo stał się ogromny i masywny.Mimo tego, że pieski miały innych ojców, to poznały się.Czasem zastanawiam czy pies zapamięta mnie.Jesli ja odejde z tego świata?Czy on mnie zapamięta?Może tak się zdarzyć.Moja suczka po śierci mojego dziadka, była smutna.Pamieta, że ten człowiek zrobił dla niej tak wiele ... dał jej nowy dom, spokojne życie i miłość, którą otaczam ja na codzień.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
_Miśka_ 08:19 | 30-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Zacznijmy od tego, że pies ma bardzo dobry węch, o wiele czulszy niż ludzki i jest w stanie zapamiętywać różne zapachy na długi okres czasu, przykład - czworonóg odnajdujący bomby i materiały wybuchowe (świetnie pamięta zapachy, których go uczono i tylko dzięki temu wskazuje miejsce ukrycia bomb, w takim przypadku oczy i słuch zawodzą w 100 %). Szczeniak przebywa zazwyczaj z rodzeństwem ok. 8 tygodni, więc zapach rodziny koduje się w komórkach czuciowych jego nosa. Gdy psie rodzeństwo spotyka się po latach na pewno pamięta swego brata czy siostrę. A to, że reaguje niekiedy agresywnie może być przyczyną złych doświadczeń w dzieciństwie, np. osobnik został przez siostrę/brata w zabawie poturbowany albo dotkliwiej pogryziony ostrymi ząbkami, mógł też być najsłabszy z miotu, odrzucony przez matkę...więc odpowiada agresją, by się móc obronić przed dawnym "agresorem". A co ze szczeniętami karmionymi wyłącznie przez człowieka? One pamiętają tylko zapach "ludzkiej mamy", więc nie interesuje ich przechodzący obok brat, bo jego zapachu wcale nie znają! Na szczęście wiele psów spotykających swe rodzeństwo na ulicy wesoło macha ogonem i zachęca do zabawy. :)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ekowala@op.pl 03:23 | 27-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
RODZINA, ACH TA RODZINA!
Każdy opiekun zadaje sobie pytanie: Czy psie, rozdzielone rodzeństwo, kiedyś się pozna. Po wnikliwym przeczytaniu tematu miesiąca o więzach krwi sądzę, że tak! Wydaje mi się ( choć naukowcy uważają inaczej),że nawet po kilku latach psy mogą się poznać. Dobrym przykładem jest na to mój pies Puszek, który "rozpoznał"swoją siostrę po pięciu latach! Tak jak w przykładzie Baasa i Doksy "świata poza sobą nie widzą!" Myślę,że jeśli mamy możliwości, powinniśmy odszukać rodzeństwo swojego pupila!Pozwolić im poznać się jeszcze raz!Ludzie, też do końca życia nie zapomną swojego brata lub siostry! Tak właśnie jest z psami! Przecież każdy zna słowa popularnej piosenki:"Rodzina,ach rodzina,rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest.A kiedy jej nie ma to smutnyś ja ...PIES!!!!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Misiulka 02:55 | 27-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Mam labradora, który posiada ośmioro rodzeństwa. Psiaki zostały rozdzielone mając dwa miesiące. Pewnego dnia spacerując z moim pupilem, ten nagle porwał swoją panią do przodu. Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ Ramzes nigdy nie zachowywał się w ten sposób. Pies przyciągnął mnie do swojego "lustrzanego odbicia". Tylko, że była to labradorka. Tak samo gruba, jak Ramdzio, identyczny kolor sierści. Pomyślałam to rodzinne. Ale nie miałam na myśli, że czworonogi są familią. Właścicielka zapytała mnie,ile lat ma mój pupil.I po takim krótkim śledztwie doszłyśmy do wniosku, że psy są rodzeństwem. A jednak się poznały!Odszukałam resztę rodzinki Ramdzia. Chodzimy wszyscy razem na spacery, regularnie, co niedzielę.Wydaję mi się, że PSY W JAKIŚ SPOSÓB CZUJĄ,ŻE SĄ RODZEŃSTWEM!!! TAK JAK LUDZIE!!!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
tina_12 07:45 | 19-08-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
To że psy podbiegają do siebie i się cieszą, jeszcze nie znaczy że są rodzeństwem. A gdy by wielki pies podbiegł do małego psa i by się cieszyli? Gdy bierzemy psa od matki i rodzeństwa, szczeniak ma na sobie ich zapach. Ale z jakimś czasem gdy pies już wejdzie do naszego domu to traci ten zapach i przestaje być rozpoznawany dla matki i szczeniąt. To że psy się cieszą na swój widok, to jeszcze nie znaczy że są rodzeństwem. Pies mojej sąsiadki, na widok mojej suni piszczy, szczeka i chce się z nią bawić. Nie są rodzeństwem bo mają między sobą rużnicę rasy i wieku. Psy poprostu chcą się bawić, obwąchać itd. Gdy widzimy 2 psy różnej rasy, które piszczą na swój widok i chcą się bawić, to czy odrazu mówimy że są rodzeństwem? Ja nie sądze. Pies o którym jest "mowa" w temacie miesiąca, mógł poprostu bardzo się ucieszyć na jej widok, bo poznał w niej "bratnią dusze" że tak powiem.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |