wtorek, 23 maja 2017

Gdy hop znaczy chlup!

9 maja 2017 13:50 1 komentarz

Trochę historii

Psy skaczące do wody można było zobaczyć po raz pierwszy w 1982 roku podczas targów myśliwskich w Minnesocie. Natomiast w 2000 roku na sportowym kanale ESPN nadano transmisję z pierwszej imprezy organizowanej w ramach Great Outdoor Games. Dock diving pojawił się wówczas obok agility i flayballu. W tamtym czasie rywalizowało ze sobą niewiele psów. Inauguracyjne zawody wygrała labradorka Heidi, która skoczyła na odległość 6,1 m. Relację z tego wydarzenia oglądał Tom Dropik, wielki miłośnik psów, który wkrótce poznał Shadd Field, współorganizatorkę zawodów. Zafascynowani skokami psów do wody, widząc wielki entuzjazm publiczności, postanowili zorganizować całą serię takich imprez. Trzeba przyznać, że działali błyskawicznie! Shadd założyła organizację DockDogs. Dzięki niej dock diving zaistniał jako dyscyplina sportowa dla psów, a jego popularność z roku na rok rosła. Czarna labradorka Little Morgan w 2003 roku ustanowiła rekord świata, skacząc na odległość 7,09 m. Obecnie nie do pobicia jest Vhoebe, owczarek belgijski malinois, który w 2012 roku oddał skok o  długości ponad 9 m. Przypomnijmy, że ludzki rekord świata w skoku w dal wynosi 8,95 m i został ustanowiony w 1991 roku przez Mike’a Powella.  Dyscyplina ta stała się pasją Toma Dropika, który dzisiaj jest jednym z najbardziej cenionych trenerów na świecie i cały czas stara się wprowadzać innowacje w swoich szkoleniach. Razem z własnymi psami, najpierw z Tuckerem, a potem z Rockym i Remim zdobył wiele prestiżowych nagród. Pierwsze miejsce na świecie wśród organizacji związanych z dock diving wciąż zajmuje DockDogs, bardzo popularne są też Splash Dogs i Ultimate Air Dogs. Pozostałe to małe stowarzyszenia, które na początku funkcjonowały pod patronatem DockDogs, a potem zaczęły działać samodzielnie. Corocznie DockDogs organizuje ponad 100 imprez, w tym mistrzostwa świata i kraju. Firmuje także zawody odbywające się w Kanadzie, Japonii, Australii  i Wielkiej Brytanii.

Co za frajda!

Według Jagody Matejczuk uprawianie tego sportu sprawia niesamowitą przyjemność psom, których żywiołem jest woda. Do takich niewątpliwie należy jej czteroletnia suczka rasy nova scotia duck tolling retriever, która na swoim koncie  ma także sukcesy w dogfrisbee, flyballu  i jest certyfikowanym psem ratowniczym pierwszego stopnia. – Na początku wykorzystywałyśmy pomosty na jeziorach, żeby Viva przyzwyczaiła się do wyskoku do wody. Teraz nie ma  z tym najmniejszego problemu i sama domaga się rzucenia aportu – opowiada jej właścicielka i dodaje, że jeśli czworonożny przyjaciel kocha wodę, a opiekun nie boi się zamoczyć, to warto spróbować swoich sił w tym sporcie. Dock diving jest bardzo emocjonujący i widowiskowy, a przy tym przysparza radości obu stronom. Kiedy Jagoda startowała po raz pierwszy ze swoją pupilką w 2011 roku, konkurencja była  niewielka, na szczęście z roku na rok przybywa zawodników.

Konkurencje w dock diving

– Big Air – najpopularniejsza i zarazem najstarsza, w której mierzy się, jak daleko pies skoczył po wyrzucony przez przewodnika aport. Im dalej psi nos dotknie wody, tym lepiej, ponieważ długość skoku mierzona jest właśnie w momencie zanurzenia nosa w wodzie. – Extreme Vertical – tutaj ocenia się wysokość, z jakiej pies strąci bądź chwyci zabawkę, zawieszoną na dźwigni/wysięgniku oddalonym od brzegu basenu o 2,5 m. – Speed Retrieve – wygrywa pies, który najszybciej dopłynie po zdobycz zawieszoną na lince na drugim końcu ponad 12-metrowego basenu.

Pages →  1 2 3 4

Gdy hop znaczy chlup! Reviewed by on . Trochę historii Psy skaczące do wody można było zobaczyć po raz pierwszy w 1982 roku podczas targów myśliwskich w Minnesocie. Natomiast w 2000 roku na sportowym Trochę historii Psy skaczące do wody można było zobaczyć po raz pierwszy w 1982 roku podczas targów myśliwskich w Minnesocie. Natomiast w 2000 roku na sportowym Rating: 0

komentarze (1)

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top