poniedziałek, 26 czerwca 2017

Gdy hop znaczy chlup!

9 maja 2017 13:50 1 komentarz

EN_00947301_0011

Gdy hop znaczy chlup!

Uwielbiany w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Australii dock diving u nas dopiero raczkuje. To niezwykle widowiskowy sport. Kiedy czworonogi szybują nad błękitną taflą, by chwilę później w ślad za aportem wylądować  w wodzie, robią niesamowite wrażenie! 

Konkurencja ta, nazywana też dock jumping albo dock diving, to wymarzona zabawa dla psów energicznych i zwinnych, które uwielbiają aportować i pływać. Rozgrywana jest najczęściej w odpowiednio głębokim i długim basenie z pomostem do skakania. Zawodnicy muszą wyłowić z wody zabawkę, która najczęściej ma kształt łatwych do chwycenia koziołków lub walców wykonanych z mikrogumy lub termoplastiku.

Skakać każdy może

Do zawodów dopuszcza się wszystkich chętnych zawodników, niezależnie od tego, czy są mieszańcami, czy też mogą poszczycić się rodowodem. Jedynym warunkiem jest ukończenie przez nich sześciu miesięcy. Najczęściej spotykanymi skoczkami są labradory, border collie i owczarki belgijskie malinois. Zdarzają się i o wiele mniejsze zwierzęta, do historii przeszła już Clementine (43 cm w kłębie), suczka rasy australian cattle dog, która w 2005 roku podczas zawodów Great Outdoor Games skoczyła w finałach na odległość ponad  7 m. A więc wszystko jest możliwe! Dyscyplina ta jest uważana za jedną  z najbezpieczniejszych, ponieważ nie obciąża nadmiernie stawów i nie wymaga długotrwałych i intensywnych treningów. Podczas ćwiczeń pies uczy się współpracy z właścicielem – na komendę musi skoczyć po aport, złapać go i przynieść. Posłuszeństwo bardzo się tu przydaje.  W krajach, gdzie dock jumping jest bardzo popularny, organizowane są liczne seminaria, warsztaty czy kursy wakacyjne. Uczestnicy uczą się m.in. jak motywować psa do pracy, jak dobrze rzucić aport, jak zachęcać pupila, który nie jest wielkim miłośnikiem wody, aby kontakt z nią sprawiał mu przyjemność.  Miłośników tego sportu (a także agility  i bikejoringu) zrzesza na przykład kanadyjski klub „Avalon Ranch”. Jego członkowie spotykają się tak często, jak to możliwe  i wspólnie przygotowują się do zawodów. Todd Spurrell i jego żona Mary ćwiczą ze swoimi psami, wyżłem niemieckim krótkowłosym Hoytem i belgijskim malinoisem Jetem. To dla nich nie tylko sposób na spędzenie wolnego czasu, ale także źródło satysfakcji, kiedy ich pupile wciąż skaczą dalej, wyżej, lepiej. Todd wspomina, że z Hoytem zaczął trenować dwa lata temu, kiedy pupil był jeszcze szczeniakiem. Sporo czasu zajęło mu „zaprzyjaźnienie się” z rampą, z której skakał do basenu, były to bowiem zupełnie inne ewolucje niż beztroskie hop do pobliskiego jeziora. Właściciel wyżła mówi, że w tej chwili jego pupil tak polubił nową zabawę, że mógłby bez przerwy skakać z rampy, wynurzać się i znów skakać.

Pages →  1 2 3 4

Gdy hop znaczy chlup! Reviewed by on . Gdy hop znaczy chlup! Uwielbiany w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Australii dock diving u nas dopiero raczkuje. To niezwykle widowiskowy sport. Kiedy czworo Gdy hop znaczy chlup! Uwielbiany w USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i Australii dock diving u nas dopiero raczkuje. To niezwykle widowiskowy sport. Kiedy czworo Rating: 0

komentarze (1)

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top