środa, 23 sierpnia 2017

Gdy agresja uzależnia

30 marca 2017 08:00 1 komentarz

RDC-ad-284153Gdy agresja uzależnia

Wśród psów, tak jak wśród nas, jedne osobniki są bardziej przyjaźnie nastawione do świata, inne mniej. Niektóre wręcz palą się do walki, uzależniając się od agresji jak ludzie od sportów ekstremalnych. Jaki jest mechanizm kształtowania zachowań ofensywnych i jak pomóc zwierzęciu wyzwolić się z tego „nałogu”?  

Apis, roczny owczarek niemiecki, widząc innego psa na horyzoncie, przyczaja się, obniża ciało, a następnie rzuca się przed siebie do ataku. Dochodzi do starcia, po którym Apis rozluźniony i szczęśliwy zachowuje się zupełnie normalnie. Suczka Inga to mieszaniec briarda. Gdy widzi, że jakiś pies gryzie innego, natychmiast włącza się do bójki, stając po stronie silniejszego. Rasti ma już ponad 9 lat. Jest spanielem. Właściciele, chcąc umilić mu jesień życia, przyprowadzili do domu małego szczeniaka, który od początku był napastliwy wobec starszego kolegi. Teraz podrostek terroryzuje swego kompana na każdym kroku – nie pozwala przejść korytarzem, atakuje, gdy właściciele chcą go pogłaskać, nie dopuszcza do miski, nie pozwala mu ruszyć się z legowiska. Jak widać, psy nie zawsze bywają pacyfistami. Zdarzają się takie czworonogi, których zachowanie budzi w nas zdumienie, przestrach i wydaje się nienormalne.

Nie ma ideałów

Jako ludzie cywilizowani chcielibyśmy, aby świat pozbawiony był przemocy, a wszelkie spory i konflikty rozwiązywano na drodze negocjacji. Ważną część naszego świata stanowią czworonożni przyjaciele – psy i koty. Uważamy, że powinny one przystosować się do naszego systemu wartości, zachowując się zgodnie z pewnymi standardami etycznymi. W społeczne oczekiwania wobec psów wpisuje się teoria „sygnałów uspokajających”. Według zwolenników takiego podejścia, czworonogi unikają konfliktów, prezentując szereg sygnałów ciała mających uspokoić innego psa, człowieka, a nawet samych siebie. Niektórzy przypisują tym sygnałom cechy intencjonalności, jakby zwierzęta świadomie posługiwały się czymś w rodzaju języka, ażeby zażegnać potencjalny konflikt. Tak interpretowane są okazywane przez większość ssaków sygnały stresu będące fizjologiczną reakcją emocjonalną (ziewanie, dyszenie), a także czynności przerzutowe (węszenie) lub nawet elementy zachowań agonistycznych (zesztywnienie, przypadanie do ziemi). Wraz z szerzeniem się tej teorii opiekunowie psów zaczęli zwracać baczniejszą uwagę na mowę ciała swoich pupili, szukając obecności sygnałów uspokajających świadczących o niepokoju. W ten sposób niemal każde zachowanie zaczęto odczytywać w kontekście stresu i dyskomfortu sygnalizowanych przez psa, przed którymi należy go chronić. Wiele normalnych psich zachowań zaczęto interpretować jako coś niewłaściwego. Jako zajęcia stresujące odbierane są intensywne zabawy, treningi sportowe, zawody zręcznościowe czy zapasy i gonitwy czworonoga z pobratymcami. W trosce o redukowanie stresu odbiera się zwierzakom radość życia i zabawy. Idealny pies, zachowujący się zgodnie z oczekiwaniami zwolenników podejścia bezstresowego, powinien być przyjaznym, negocjującym osobnikiem, reagującym bez nadmiernego pobudzenia na każdą sytuację. Takie podejście wydaje się jednak niepełne. Zdarza się bowiem, że psy nie tylko nie unikają konfliktów, ale wręcz do nich dążą. Jako drapieżniki uwielbiają pogoń za zdobyczą, nie przejmują się przy tym rosnącym poziomem kortyzolu. W dodatku bywają agresywne, czasami „bez powodu”, ponieważ taka jest ich natura. Należy też dodać, że mózgowy mechanizm nagrody powodujący wzmocnienie określonych zachowań jest identyczny zarówno w przypadku osiągnięcia przez psa upragnionego celu, jak i w przypadku uniknięcia niebezpieczeństwa, przez co niektóre osobniki uzależniają się od zachowań agresywnych.

Mózgowy mechanizm nagrody

Gdy w otoczeniu psa nic się nie dzieje, pozostaje on w stanie spokojnej uwagi, leżąc na przykład na kanapie. Im dłużej leży, tym bardziej robi się głodny. Wreszcie, gdy głód staje się większy, zwierzak schodzi z kanapy i stara się zdobyć pożywienie, np. trącając właściciela łapą. Jeśli opiekun nie zrozumie wymownego spojrzenia i zaczepek, pupil może zacząć szczekać albo domagać się jedzenia w sposób bardziej zdecydowany. Załóżmy optymistycznie, że czworonóg został nakarmiony – napięcie opada (potrzeba jest zaspokojona), a w mózgu wydzielają się substancje (przede wszystkim dopamina i serotonina), które dają stan błogości i rozluźnienia. Zwierzę czuje się więc „nagrodzone”.

Frustracja i agresja

Przeanalizujmy następnie sytuację, że psu nie udało się zaspokoić istotnej potrzeby. Często spotyka to zwierzęta pozostające przez cały dzień na uwięzi lub zamknięte w kojcach. Im dłużej trwa ten stan, tym większej frustracji doświadcza psiak. W końcu odczucie staje się nie do zniesienia i czworonóg zaczyna poszukiwać alternatywnych sposobów zmniejszenia napięcia, sięgając do nowych strategii. Mogą pojawić się zachowania kompulsywne, takie jak bieganie w kółko, gonienie ogona, wygryzanie łap i boków. Może również pojawić się agresja, która będzie działać jako natychmiastowe rozładowanie negatywnych emocji. Gdy napięcie opadnie, mózg zostanie zalany tymi samymi substancjami, które sprawiają, że pies odczuwa błogość jako formę nagrody. Bardzo szybko strategia, która raz zadziałała, stanie się nawykiem. Zwierzę, doświadczając frustracji, będzie chętnie i coraz częściej sięgało po sprawdzony, szybki sposób rozładowania napięcia – konfrontację kończącą się przyjemnym doświadczeniem.

Uciekaj lub walcz!

Innym powodem skłaniającym psa do działania może być coś niepokojącego lub zagrażającego jego życiu. Wtedy uruchamiają się mechanizmy przetrwania: „uciekaj lub walcz”. Gdy uda się uniknąć zagrożenia, organizm wraca do równowagi, a w mózgu wydzielają się wspomniane wyżej substancje, związane z odczuciem nagrody. Na poziomie neurofizjologicznym nie ma różnicy, czy kaskada neuroprzekaźników została uruchomiona wskutek zaspokojenia potrzeby, czy uniknięcia zagrożenia. Odczucie jest takie samo, chociaż bardziej intensywne w przypadku ocalenia życia, gdyż organizm mobilizuje wtedy wszystkie rezerwy w celu przetrwania. Ilość substancji euforyzujących mózg jest tym samym większa. Zwierzę może uzależnić się od tego doświadczenia i poszukiwać okazji do jego ponownego przeżycia. Podobnie jak ludzie celowo igrający ze śmiercią i uzależnieni od uprawiania sportów ekstremalnych. To, co dzieje się w mózgu osoby skaczącej ze spadochronem, jest prawdziwą walką o przeżycie. Gdy udaje się bezpiecznie wylądować, każdy spadochroniarz ma na twarzy niekontrolowany uśmiech i jest na emocjonalnym haju. To efekt działania dopaminy i serotoniny. Wydawać by się mogło, że instynkt przetrwania powinien hamować pomysły angażowania się w ryzykowne działania, mogące prowadzić do śmierci. Pies atakujący innego przedstawiciela swojego gatunku w celu doświadczenia euforii może przecież odnieść poważne rany, a nawet zginąć. Ten mechanizm nie zawsze jednak działa. Jak to wyjaśnić?

Agresja jako nagroda

Nowe badania (styczeń 2010) przeprowadzone przez Craiga Kennedy’ego na Vanderbilt University (Nashville USA) po raz pierwszy pokazują, że mózg odbiera agresję jako nagrodę. Podobnie jak jedzenie i używki. Maria Couppis prowadząca badania na tym samym uniwersytecie odkryła, że ścieżka nagrody uruchamia się w odpowiedzi na agresywne zdarzenie i bierze w tym udział dopamina, która jest pozytywnym wzmocnieniem agresji. Niektóre osobniki szukają niebezpiecznych spotkań jedynie dlatego, że doświadczyły dzięki nim uczucia nagrody. Jak zatem widać, agresja sama w sobie jest motywująca, nie potrzebuje zewnętrznego wzmocnienia, aby się utrwalać! Dodatkowo wielokrotnie powtarzane doświadczenia stają się nawykiem. Zwierzak przyzwyczajony do konfrontacji i czerpiący z niej przyjemność będzie do niej dążył, zamiast unikać konfliktów. Aby sprawdzić, jakie sytuacje są dla czworonoga nagradzające, musimy wytropić, kiedy dopamina trafia do mózgowego układu nagrody. Uwalniana normalnie w odpowiedzi na nagradzający bodziec (jedzenie, zabawa), pojawia się również w momencie agresywnego zdarzenia, a także wtedy, gdy organizm uniknie poważnego zagrożenia. Zauważmy, że mamy przynajmniej trzy źródła zachowań agresywnych: rozładowanie frustracji związanej z brakiem zaspokojenia potrzeby, poszukiwanie konfrontacji jako nagrody samej w sobie, zaangażowanie w walkę jako obronę przed zagrożeniem. Niektóre psy uzależniają się od uczucia ulgi, jakie pojawia się po wygranej walce. Gdy zwierzę wiele razy sięga po atak jako sposób oddalenia zagrożenia, uzależnia się od tej strategii. Wytwarza się tzw. agresja motywowana unikaniem, skierowana najczęściej wobec domowników i bardzo odporna na tradycyjne próby jej wygaszenia.

Agresja motywowana unikaniem

Początkowo zachowania agresywne są często związane z bólem lub strachem. Pies atakuje człowieka próbującego go uderzyć i tym samym przerywa działanie awersyjne, uzyskując „sygnał bezpieczeństwa” – zaprzestanie bicia. Z czasem czworonóg wie, że może uprzedzić sygnał zapowiadający awersję (np. podniesienie ręki), atakując. Po udoskonaleniu tej strategii będzie atakować zawsze, gdy pojawi się u niego potrzeba poprawienia sobie samopoczucia. Bez ostrzeżenia i bardzo mocno. Mechanizm ten opisał Daniel F. Tortora (1983), analizując również skuteczność tradycyjnych sposobów terapii. Karanie psa za zachowania agresywne tylko eskalowało problem. Mizerne rezultaty dały również próby nauki zachowań alternatywnych i systematycznego odwrażliwiania. Psy po prostu były zbyt uzależnione od agresji jako sposobu zdobycia poczucia bezpieczeństwa, by reagować na tradycyjną terapię w oczekiwany sposób. Tortora przeprowadził badania na 36 osobnikach przejawiających agresję motywowaną unikaniem. Zaproponował również własny sposób terapii. Polegał on na wykorzystaniu ulgi i rozluźnienia, jako pozytywnego wzmocnienia dla zachowań przyjaznych, i wprowadzeniu dźwięku (sygnału bezpieczeństwa) jako istotnego elementu treningu. Terapia z wykorzystaniem tych metod osiagnęła stuprocentową skuteczność. Wszystkie czworonogi zaprzestały zachowań agresywnych i mogły wrócić do normalnego życia ze swoimi rodzinami. Jeśli mamy do czynienia ze zwierzęciem dążącym do konfliktu, zachowującym się agresywnie i „niepoprawnie politycznie”, pomożemy mu tylko wtedy, gdy zrozumiemy, co się z nim dzieje. Chronienie pupila przed wszelkimi stresami sprawi, że stanie się on całkowicie nieodporny na frustrację. I albo zacznie się zachowywać jak rozpieszczony dwulatek w sklepie z zabawkami, albo będzie sięgał po najbardziej dostępne sposoby redukowania napięcia, wśród których agresja jest najoczywistsza (jako wzmacniająca się sama). Aby uniknąć konfliktów z podopiecznym, trzeba wyznaczyć granice i nauczyć go zasad, jakimi ma się kierować. Nie wolno go bić i karać, bo to prosta droga do agresji motywowanej unikaniem. Trzeba być łagodnym, ale i konsekwentnym, szanować naturę psa, pamiętając, że chociaż jest naszym najbliższym przyjacielem, nie przestaje być drapieżnikiem używającym zębów.
Jacek Gałuszka, behawiorysta COAPE, trener szkolenia psów

Zobacz, o czym jeszcze pisaliśmy w numerze: Przyjaciel Pies nr 3/2012

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Gdy agresja uzależnia Reviewed by on . Gdy agresja uzależnia Wśród psów, tak jak wśród nas, jedne osobniki są bardziej przyjaźnie nastawione do świata, inne mniej. Niektóre wręcz palą się do walki, u Gdy agresja uzależnia Wśród psów, tak jak wśród nas, jedne osobniki są bardziej przyjaźnie nastawione do świata, inne mniej. Niektóre wręcz palą się do walki, u Rating: 0

komentarze (1)

  • Mimika

    Mimika

    „Gdy zwierzę wiele razy sięga po atak jako sposób oddalenia zagrożenia, uzależnia się od tej strategii.” – To się idealnie tyczy mojego psa :/ Ale nie zrozumiałam o jaki sposób chodzi z tym wygaszaniem tej agresji…

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top