reklama

reklama

reklama

reklama

reklama

    Polemiki
Filozofia hodowli


Prowadzić dużą hodowlę kennelową, w której znajduje się wiele ras, czy może skupić się na małej liczbie psów tylko jednej rasy? To pytanie dzieli hodowców na dwa obozy. Każda ze stron potrafi celnie argumentować zasadność swojej filozofii, powołując się na dobro zwierząt. Czy można rozstrzygnąć ten spór?

Rozmawiają Anna Redlicka – sędzia kynologiczny, tłumaczka i autorka książek o psach, hodowca welsh corgi oraz Małgorzata Szmurło – lekarz weterynarii, międzynarodowy sędzia kynologiczny, hodowca chartów polskich.

Anna Redlicka: W działalności hodowlanej bez wątpienia jest coś z boskiego aktu. Było nie było, powołuje się na świat stworzenia, których genotyp jest do pewnego stopnia wymyślony przez nas samych i które, gdyby nie nasza działalność, nigdy by się na świecie nie pojawiły. To daje upajające poczucie siły, ba, panowania nad światem przyrody.

Małgorzata Szmurło: Nie zapędzaj się. Po pierwsze, w warunkach przeciętnej hodowli, genotyp można tylko troszkę zaplanować. Wiemy, że szczenię odziedziczy połowę materiału genetycznego matki, połowę ojca, ale nie mamy żadnego wpływu na to, która cześć po kim. Do panowania nad światem przyrody jest nam wiec jeszcze bardzo daleko.

AR: Zgoda, dosyć tego upajania się władzą, wracamy na ziemie. Kiedy w poprzedniej rozmowie wyrwało mi się coś o filozofii hodowli, miałam na myśli odrobinę szerszy temat. Zawsze byłam zdania, że jedynym słusznym powodem posiadania psa jest pragnienie... tegoż psa posiadania. A z tego wynikają dalsze konsekwencje. Pies chciany to zwierze zadbane, kochane, rozumiane i trzymane w godziwych warunkach. Wszystkie inne powody, a wiec snobizm, moda, chęć zapewnienia sobie bezpieczeństwa czy odreagowania własnych kompleksów, są z gruntu niewłaściwe. A kiedy w domu pojawia się pies z niewłaściwych powodów, to zawsze w wychowaniu albo utrzymaniu coś idzie nie tak i zaczynają się kłopoty.

MS: Po pierwsze proponuję ustalić pojęcia, żeby rozmawiać na temat. Właściciel psa to człowiek, który zwierze posiada. Ale od posiadania do hodowli jest daleka droga. Hodowca to osoba, która zajmuje się – powiedzmy trywialnie – rozmnażaniem psów, tj. u której przychodzą na świat i odchowywane są szczenięta. To chyba na ten temat miałyśmy dyskutować.

AR: Przecież z tego, jakim się jest właścicielem, bezpośrednio wynika tez stosunek do wyhodowanych szczeniąt, poczynając od prawidłowego odchowania, poprzez właściwą socjalizację i na koniec staranny wybór przyszłych opiekunów. Znasz tych pożal się Boże hodowców, których w najmniejszym stopniu nie interesuje, czy miot jest zdrowy i prezentuje przynajmniej przyzwoity poziom eksterieru. Liczy się tylko to, aby szczenięta sprzedać. A komu to już nie ma najmniejszego znaczenia. Na szczęście tacy "producenci" stanowią mniejszość w kynologicznym świecie. Są jednak tak hałaśliwi i widoczni, że skutecznie psują opinię przyzwoitym hodowcom.

MS: I tu dochodzimy do sedna sprawy. Są hodowcy i hodowcy. Jeśli opracujemy kryteria podziału na przyzwoitych i nieprzyzwoitych, powinno nam to wystarczyć.

AR: Ależ skąd! Taka gradacja wcale nie wyczerpuje tematu. Zajmijmy się raczej tymi, którym zależy na psach. Od dawna ścierają się wśród nich zwolennicy dwóch opcji. Pierwsi propagują wielkie kennele. Posiadają reproduktory i suki hodowlane rożnych ras i szczenięta w ciągłej sprzedaży. Nazywają siebie profesjonalistami, z lekkim przekąsem wyrażają się o pozostałych: "detaliści". Natomiast detaliści mają kilkoro zwierząt, na ogól jednej rasy. Starannie budują sieć współwłasności i system podhodowli (psy mieszkają u rożnych ludzi, ale stanowią własność hodowcy), aby nie mieć w domu zbyt dużej liczby psów. Jedni i drudzy daliby się za swoja filozofie pokroić i uważają, że przyszłość kynologii należy do nich.

MS: Moim zdaniem ani jedni, ani drudzy nie maja racji. Nie da się za jednym zamachem stworzyć idealnych warunków dla wielu psów rożnych ras (idealnie to nie to samo co czysto i schludnie). Jeśli takie bardzo wielorasowe hodowle nazywane są profesjonalnymi, to chyba w dosłownym znaczeniu – profesja to zawód, a wiec źródło utrzymania. 
Z kolei upychanie psów po różnych domach... No cóż, nigdy nie ma pewności, że naprawdę masz to pod kontrolą. Pies jest twój, a tak naprawdę nie twój, szczenięta też. Twoje, ale tylko na papierze...

AR: Moment, moment, ja miałam na myśli Europę, bo w Polsce duża hodowla kennelowa, taka, o której można mówić, że powstała na skutek planowego działania, w zasadzie jest tylko jedna, no może dwie...

MS: Proszę, wyjaśnij dokładniej, co masz na myśli...

AR: Już tłumaczę. Planowe tworzenie hodowli powinno mieć taką kolejność: najpierw pieniądze, potem odpowiedni teren, wybudowanie dużych, czystych, ciepłych kojców, dopiero nagromadzenie psów. No i najważniejsze: możliwość utrzymania zarówno zwierząt, jak i ludzi, którzy z nimi pracują. To nie sztuka opchnąć w klatkach całe stado psów. Sztuką jest zachować z każdym z nich kontakt, każdemu zapewnić możliwość bycia z człowiekiem. No i każdego nakarmić, a nie tłumaczyć, że dzisiaj tylko suchy chleb, a coś lepszego to może się znajdzie w przyszłym tygodniu, jak się panu uda trochę pieniędzy zgromadzić!

MS: Zgadzam się. Najpierw trzeba mieć środki i warunki, by myśleć o zwierzętach. My, choć mamy w domu blisko czterdzieści psów, zarabiamy na nie, a nie na nich. A pracuje z nimi cała sześcioosobowa rodzina. I nie pytaj, ile to kosztuje.

AR: No właśnie! W większości dużych hodowli kolejność bywa odwrotna. Najpierw gromadzi się dużo piesków, które trzeba gdzieś upchnąć, w byle jakich klateczkach, jakoś tam wyżywić i mnożyć w nadziei, że to się sprzeda. Dalej mechanizm jest jeszcze gorszy, bo dodaje się kolejne rasy, ufając, że któraś z nich utrzyma pozostałe. Istne szaleństwo!

MS: Niestety, niejeden raz to widziałam. Brud, psy niewybiegane, niewyczesane,
niedoszczepione, bo kto upora się z taką ilością pracy i takimi wydatkami? Argument, który wówczas często słyszę: "ale jakie one są kochane" powoduje, że czuję się załamana. Bo na czym mianowicie ta miłość polega?

AR: Ja jestem coraz większą zwolenniczką niewielkich hodowli domowych i rozbudowanych systemów współwłasności, jeżeli ktoś chce sobie trochę intensywniej pohodować. Zgoda, przyznaje, że im większą liczbą psów się dysponuje, tym łatwiej dochować się dobrych okazów, co wynika ze zwykłej statystyki. Ale... im większa liczba psów, tym bardziej paląca konieczność pozamykania ich w kojcach, a moim zdaniem pies powinien być możliwie blisko człowieka.

MS: Prawdę mówiąc, współwłasność brzmi dla mnie mocno naciąganie. Bo jak to jest: to mój pies czy Kowalskich? To oni dbają o niego, pielęgnują i głaszczą, wiec jeśli przyjdzie im do głowy zlekceważyć umowę o podhodowli, to tak naprawdę nie ma jak temu zapobiec. Z moralnego punktu widzenia pies jest ich. Wielu hodowców zabiera sukę na czas porodu i odchowania szczeniąt do siebie, co mi się średnio podoba. Gwałtowna zmiana warunków, stres – i to w okresie okołoporodowym - zwiększa zagrożenie zdrowia suki i miotu. Jak się to ma do szacunku do zwierzęcia? Poszanowania nie tylko jego zdrowia, ale i emocji?

AR: Przeciwko dużym hodowlom mam jeszcze jeden argument. Wydaje mi się, że im większa liczba suk hodowlanych i wypuszczanych rocznie miotów, tym trudniej znaleźć odpowiednich nabywców.

MS: Duża hodowla nie jest moim zdaniem jednoznaczna z masową "produkcją" szczeniąt. Mając dużo psów, mam dużo obserwacji i duże możliwości wyboru przyszłych rodziców. Jednocześnie nie mam obowiązku produkowania wielu miotów. Zasada jest taka: zanim pomyśle o szczeniętach, staram się znaleźć dla nich dobre domy, co wcale nie jest łatwe. No i wymaga spełnienia podstawowego kryterium hodowlanego, które brzmi: stać mnie na moje psy!

AR: Rozumując w ten sposób, łatwo jest porzucić wszelkie myśli o prowadzeniu hodowli. Chociaż... może właściciele zaczną rozważniej podejmować decyzje.



 
  Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
 
 Wasze komentarze:     Dodaj nowy
 
 
    ~Adzia123 04:46 | 27-12-2010   Odpowiedz
 

Ja w przyszłości chciałabym założyć bardzo nietypową, maleńką chodowlę. Chodowałabym w niej kundelki i miełabym tylko jednego psa i jedną suczkę a szczeniaki oddawałabym za darmo.


 
 
    pati000002 03:29 | 30-10-2010   Odpowiedz
 

O wiele łatwiej choduje sie jedną rasę.Można myśleć tylko o paru psach i nie trzeba zamartwiać się zbyt dużymi kosztami. To jest zaleta chodowania małej ilości psów ale to nie znaczy że nie można hodować więcej.Lecz jeśli planuje się mieć większą ilość psów trzeba przed rozmnażaniem:znależć duży teren,zakupić więcej klatek i najważniejsze przeliczyć ile mniej więcej będzie kosztować utrzymanie tak dużej ilości psów.Jeśli uznasz że twój budżet nie wytrzyma zostań przy małej hodowli ale jeśli wystarczy ci pieniędzy na utrzymanie oto dalsze kłopoty:musisz dopilnować by każdy pies miał kontakt z człowiekiem codziennie mógł się wybiegać,pilnować by psy z rożnych ras się nie pobiły(jeśli rasy są do tego skłonne).A oczywiście musisz mieć dużą ekipę bo np.6 osób na 30 psów to nie dobry pomysł.Choć jeśli będą dawać sobie radę to proszę bardzo ale wątpię by się to udało.Dla początkujących najpierw radze nie zaczynać od 2 ras lecz od jednej.Potem jeśli będziecie mieć doświatczenie , pieniądze na utrzymanie i wystarczająco dużo ludzi by każdy pies miął z kontakt z człowiekiem droga wolna.Aha jeszcze jedno trzeba wliczyć szczepienia dla wszystkich zwierząt i najważniejsze PILNOWAĆ BY ZWIERZETA różnych ras nie skrzyżowały się i pilnować żeby wasza dobra hodowla nie zamieniła się w pseudo hodowlę.


 
 
    ~RAPIDSHARE, HOTFILE, MEGAUPLOAD, NETLOAD, UPLAODED.TO JAK PREMIUM! Sciągaj legalnie i bez ograniczeń co chcesz! www.download.30s.pl 01:34 | 14-07-2010   Odpowiedz
 

RAPIDSHARE, HOTFILE, MEGAUPLOAD, NETLOAD, UPLAODED.TO JAK PREMIUM! Sciągaj legalnie i bez ograniczeń co chcesz! www.download.30s.pl


 
 
    homerka 03:41 | 03-02-2010   Odpowiedz
 

Tylko 6 osób opiekuje się 40 psami? Nigdy bym nie kupiła psa z hodowli, w której psy nie mają wystarczającego kontaktu z człowiekiem. Mi to wygląda jak schronisko: dużo sprzątania, karmienia a psy muszą się jeszcze wybiegać i potrzebują konaktu z ludźmi. Nie rozumiem ludzi mających takie duuuże hodowle, którymi piekuje się tak mało osób.


 
 
    ~Antyorto 06:26 | 24-10-2009   Odpowiedz
 

zalerzy jakie sie ma warónki * dzurzy dom ogrud durzo kasy - morze byc wiecej psuw * mniejszy dom ogrud mniej kasy - raczej mniej * ale ja nie mam chodowli wiec sie nie znam


 
 
    ~OLA 03:30 | 27-03-2009   Odpowiedz
 

Ja hoduje kundelki i zawsze staram się znaleźć wszystkim domy ;)


 
 
         ~aga vel ola 12:25 | 23-09-2009   Odpowiedz
 

Ja w przyszłośći będę hodować bardzo dużo psów to będą multiczempiony


 
 
         ~aga vel ola 12:25 | 23-09-2009   Odpowiedz
 

Ja w przyszłośći będę hodować bardzo dużo psów to będą multiczempiony


 
 
    ~Akita905 01:50 | 28-07-2008   Odpowiedz
 

Chosując kilka ras trzeba je odpowiednio dobrać. Rasa ze skłonnością do dominacji nie może być hodowana z drógą rasą ze skłonnością do niej. Najlepiej duży pies + mały pies jeśli chce się mieć dwie rasy. Jeśli zaś dwie duże - trzeba mieć sporą wiedzę na temat tych ras i raczej samce chować oddzielnie... Walki o dominację w stadzie różnie się kończą...


 
 
    ~Anka_96;-) 01:53 | 07-07-2008   Odpowiedz
 

Ja myślę że nie trzeba hodować tylko jednej rasy. Jak ktoś chce, może mieć trzy rasy psów i więcej. No np. jamnik, wyżeł, walijczyk-co złego w hodowaniu trzech ras, są z tej samej dziedziny-psy myśliwskie! Grupy FCI trochę się różnią, ale nie widzę w tym problemu. To dobry pomysł. Posiadanie ewentualnie ok. 30 psów nie jest grzechem, przydają sie różne rasy, bo to co umie np. wyżeł, nie umie jamnik. To dobry pomysł. Najważniejsze jest zapewnienie psom każdej rasy dobrych warunków do rozwoju.


 
 
    ~paulinapalutka 02:58 | 02-05-2008   Odpowiedz
 

Moim zdaniem należy mieć jedną rasę "na sumieniu" niż kilka ponieważ tak jest łatwiej wygodniej i możemy się skupić tylko na kilku psach !!!


 
 
         Milutka 07:18 | 11-05-2008   Odpowiedz
 

Zgadzam się.Powinno się hodować tylko jedną rasę psów gdyż każda potrzebuje czegoś innego.







(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl