reklama

reklama

reklama

reklama

    Polemiki
Eutanazja - dobrodziejstwo czy wyrok?


Eutanazja budzi ogromne emocje. Czy to ostatnia przysługa, jaką można oddać psu? Czy też chęć zrzucenia z siebie obowiązku opieki nad chorym zwierzęciem? Większość właścicieli woli o tym nawet nie myśleć, a już na pewno nie chce o tym rozmawiać. Ale rozmawiać trzeba.

Rozmawiają Anna Redlicka – sędzia kynologiczny, tłumaczka i autorka książek o psach, hodowca welsh corgi oraz Małgorzata Szmurło – lekarz weterynarii, międzynarodowy sędzia kynologiczny, hodowca chartów polskich.

Małgorzata Szmurło:
Przyznam, że przeraża mnie niefrasobliwość ludzi w podejmowaniu ostatecznej decyzji dotyczącej życia ich zwierząt. To niewątpliwie trudny dylemat - podjąć walkę czy uśpić, "żeby się nie męczył"...

Anna Redlicka: Ale po co ta ironia, walka nie zawsze może być wygrana. Jeśli można leczyć, pomóc - tak. Dostaję gęsiej skórki, kiedy słyszę: "Ach, jak on się męczył, cały ostatni rok tak cierpiał, ale jakoś go ciągnęliśmy". Oburza mnie taki fałszywy humanitaryzm. Zwierzę męczy się tylko po to, by państwo mogli się nadąć i napuszyć, jak to oni za wszelka cenę ratowali mu życie i ile się przy tym namęczyli.

MS: No dobrze, ale z moich obserwacji wynika, że tylko nieliczna grupa właścicieli podejmuje walkę o życie podopiecznego, nie patrząc na trudności. Przychodzą do lekarza kilka razy w tygodniu, a nawet codziennie. Utrzymują przy życiu swych starych przyjaciół. Pozwalają odejść im godnie, cóż bowiem może być niegodnego w miłości, przyjaźni i trosce? Czy zwierzęciu, które spędziło z nami całe swoje życie, nie należy się troska i opieka w chorobie i na starość?

AR: Według mnie to są dwie strony tego samego medalu - braku prawdziwej miłości. Jedna to pospieszne usypianie, kiedy tylko zniknie młodzieńczy blask, a pojawią się pierwsze dolegliwości podeszłego wieku. Druga to przedłużanie życia za wszelką cenę, bez oglądania się na jego jakość.

MS: Dla wielu osób stare zwierzę jest po prostu kłopotliwe. Twierdzenie, ze się meczy i trzeba je uśpić, jest podyktowane wyłącznie chęcią uniknięcia kłopotów. Dorabia sie wiec ideologie do niewdzięczności i usypia psa. Stary pies niedosłyszy, niedowidzi, sztywno chodzi i brzydko mu pachnie z pyska...

AR: Ale my ciągle mówimy o dwóch rożnych rzeczach. Usypianie psa tylko dlatego, że niedowidzi, czy też rozsiewa niemiłe wonie, to zwykła znieczulica. Czasami mam wrażenie, że z ludźmi jest coś nie tak. Zajęcie sie starymi, chorymi rodzicami czy dotkniętym choroba współmałżonkiem urasta do rangi bohaterstwa. A to nie jest żadne bohaterstwo, tylko zwyczajne ludzkie postępowanie. Ta sama norma dotyczy również psów. Skoro był dobry jako mały, dekoracyjny szczeniaczek, to jest tak samo dobry jako zniedołężniały staruszek. Trzeba mu zapewnić godne warunki starości – właściwą opiekę i leczenie. I prawo do godnej śmierci, bez niepotrzebnych męczarni, wtedy gdy nie możemy już nic innego zrobić, żeby mu pomóc.

MS: Uśpić psa to znaczy odebrać mu życie przy zastosowaniu środków chemicznych. Odebrać nieodwracalnie – po uśpieniu nie da się go już obudzić. Moim zdaniem mamy moralne prawo uśpić wówczas, gdy wyczerpaliśmy już wszelkie możliwe środki pomocy, a psa nie czeka w życiu już nic poza cierpieniem.

AR: Tu sie akurat zgadzamy doskonale. Inna sprawa, że we współczesnej cywilizacji unika sie rozmów o śmierci. Jakby nigdy nie miała nadejść. Ona tymczasem nadchodzi, a dla naszych czworonożnych przyjaciół znacznie szybciej, niż byśmy chcieli.
I to nieprawda, że w przypadku bardzo starego psa jesteśmy na nią przygotowani. Ja się tak wściekam na tych, co bez końca przedłużają cierpienia psa, ale przecież doskonale ich rozumiem, bo to bodaj najtrudniejsza decyzja w życiu. Nawet gdy człowiek jest przekonany o jej słuszności.

MS: Nie zgadzam sie z twierdzeniem, że lepiej psa uśpić niż patrzeć, jak sie będzie męczył w czasie leczenia. Dla niektórych owa męczarnia jest tożsama z... gipsem na łapie czy z koniecznością podawania kroplówek, przeprowadzenia operacji czy rehabilitacji po urazie. Dla niektórych perspektywa amputacji kończyny - całkowitej lub częściowej - jest wystarczającym powodem do pozbawienia psa życia. A powód dalej jest taki sam: "żeby się nie męczył".

AR: Zapominasz, ze niektórzy mają "czule" serduszka i nie mogą patrzeć na biednego kalekę...

MS: Oczywiście, pies może nie odzyskać w pełni sprawności w wyniku takiej czy innej choroby, odniesionego urazu. Mimo to będzie wiódł szczęśliwe życie. Właściwie lepiej powiedzieć "nie" mimo to, ale dzięki temu, ponieważ właściciele otaczają psiego inwalidę większą troską i czułością, pozwalają mu na znacznie więcej niż wówczas, gdy cieszył sie pełnią sił. Jego życie jest zatem weselsze. Pies nie odczuwa swego kalectwa w sferze psychicznej - nie cierpi, bo czegoś w życiu już nie dokona. Nie twierdzę, że nie wie, iż trudniej mu biec czy wskoczyć na kanapę. Ale na pewno nie martwi się po nocach, że nie będzie mógł np. wystartować w zawodach agility. Za to nadal cieszą go drobne radości codziennego życia, jak pełna miska, wylegiwanie sie na posłaniu czy pieszczoty właściciela.

AR: Toteż prawdziwy miłośnik psów będzie swojego ulubieńca leczył i hołubił, zapewniając mu godną starość. Są jednak ludzie dotknięci znieczulica. Jedni z nich uśpią, inni wyrzucą starego psa na ulice. Pól biedy, gdy oddadzą go w dobre ręce, gdzie psina ma szanse dożyc późnej starości – chociaż ze złamanym sercem. Bo dla starego psa zmiana domu to potworny szok, który skraca życie i odbiera zdrowie.

MS: Psy kalekie, stare, po przejściach też mają prawo do godnego życia. Nieprawdą jest, jakoby uśpienie miało być dla psa mniejszym stresem niż oddanie w dobre ręce, gdy okazuje sie, że nasze dziecko czy my mamy alergie. W naturze psowate też zmuszane są do opuszczenia stada i szukania szczęścia w innej grupie - dotyczy to zwłaszcza samców.

AR: Wróćmy jednak do zasadniczego tematu naszej rozmowy. Jako wieloletni hodowca i biolog stoję na stanowisku: leczyć - tak! Męczyć - nie!!! Żeby nie wiem jak trudna była dla właściciela decyzja o eutanazji, zdarzają sie sytuacje, kiedy trzeba ją podjąć i nikt nas w tym nie wyręczy, bo to jest cześć naszej odpowiedzialności za psa, nikt jej z nas nie zdejmie.

MS: Uważam, że w sytuacji beznadziejnej, gdy zwierzę naprawdę cierpi i nie ma szans na wyleczenie, podjecie decyzji o uśpieniu jest wręcz konieczne. I tu nie można nie docenić roli lekarza weterynarii. Często jest to bardzo niewdzięczna misja, ponieważ właściciele spychają na lekarza całkowitą odpowiedzialność za eutanazję, argumentując, że się nie znają, że podporządkują się decyzji. Wielu właścicieli dla spokoju własnego sumienia uznaje, że ich obowiązkiem jest pozwolić zwierzęciu umrzeć samodzielnie. Choć w wielu wypadkach oznacza to zamęczyć się na śmierć. Powolne umieranie, np. w przypadku zaawansowanej choroby nowotworowej o charakterze nieuleczalnym, to pasmo niewyobrażalnego cierpienia. Zwierze zwykle umiera w ciszy, co właściciel tłumaczy opacznie: "Przecież nie cierpi, nie piszczy, nie wyje..." A to, że nie rusza się z posłania, że nie chce jeść, że jego oczy dawno straciły blask, nie wystarczy? Czy nie jesteśmy mu tego winni za kilkanaście lat bezinteresownej przyjaźni? Czy nasz pies nie ma prawa do godnej śmierci? Dlaczego musi odchodzić w bólu?



 
  Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
 
 Wasze komentarze:     Dodaj nowy
 
 
    ~moja niusia kochana:((( 01:00 | 29-08-2010   Odpowiedz
 

Moja kochana 17 - letnia suczka odeszła wczoraj:(( nie mogę sobie z tym poradzić. Miała raka, guz był ogromny, do tego miała jeszcze 2 małe guzki. Już 2 lata temu weterynarz powiedział mi że nie da się tego operować bo piesek jest za stary, mi to nie przeszkadzało ponieważ moja Sarcia biegała jadła i cieszyła się życiem... do tego momentu. Guz przybrał juz taką postać że mała nie mogła nawet się ruszyć, do tego zaczęło to pękać i ciekła jakaś wydzielina. Moja malusia nie mogła juz nawet się załatwić, ale mnie to nie przerazało...mówiłam sobie że to tak jak ze starszy człowiekiem że wymaga opieki i leczenia......cały czas miałam nadzieję...gdy usłyszałam słowa weter że są tylko 2 wyjścia albo hospicjum wtych ostatnich dniach albo zastrzyk......to było straszne nie dał nam juz żadnej nadzieii, mówił że sunia cierpi jest odwodniona temperaturę ma obniżoną i jeśli przeżyje parę dni to będzie dobrze, jak mogłam ją zostawić, ona była już taka spokojna czułam ze muszę pomóc jej i pozwolić odejść bo nic dobrego już nie zazna, to było straszne......do końca byłam z nią trzymałam jej malutki pyszczek...wiedziałam że juz nic ją nie boli ale czy ona tego chciała???? wszyscy mówią mi dookoła ze postapiłam dobrze, ze mała już cierpiała tylko ja tego nie widziałam bo nie chciałam pogodzić się z tym że juz czas pozwolić jej odejść......teraz czuję się fatalnie, ciaglę ryczę bo mojej małej już nie ma. a może mogłam podawać jej leki i pozwolić samej odejść.....nic juz nie wiem jestem głupia to wszystko co się stało nie może do mnie dotrzeć:(((tak bardzo Kochałam moją Niusię że niepotrafię się z tym pogodzić:((


 
 
    ~RAPIDSHARE, HOTFILE, MEGAUPLOAD, NETLOAD, UPLAODED.TO JAK PREMIUM! Sciągaj legalnie i bez ograniczeń co chcesz! www.download.30s.pl 01:25 | 14-07-2010   Odpowiedz
 

RAPIDSHARE, HOTFILE, MEGAUPLOAD, NETLOAD, UPLAODED.TO JAK PREMIUM! Sciągaj legalnie i bez ograniczeń co chcesz! www.download.30s.pl


 
 
    Pipi375 10:15 | 18-05-2010   Odpowiedz
 

.. ale jeśli to pomoże naszemu pupilkowi to owszem trzeba podjąć się tego ryzyka ..


 
 
    Stella189 07:03 | 19-04-2010   Odpowiedz
 

Moja kochana Brendziocha,11letnia boksiczka pobiegła za Tęczowy Most 4wrzesnia ubiegłego roku.Dostała ropomacicza.Chodzilam z nią na zastrzyki,ale pomogly na krótko.Pojechalam z nią na operację,ale po rozmowie z lekarzem kazalam zabic moją przyjaciółkę.Mówię zabić,bo do dziś czuję się jak morderczyni,i mam poczucie że sie pospieszylam.Bo moglobyc tak,jak mowil lekarz-że po operacji żylaby jeszcze ze dwa trzy lata.Lub co innego mialoby sie przyplątać.Odeszła bez bolu ale najgorsze jest to że zachowalam sie jak tchóch-uciekłam z sali bo nie do zniesienia był dle mnie widok jak umiera.Dziś mam innego psa ale już chyba nigdy nie pozbędę się wyrzutów sumienia.I nigdy się nie dowiem,może to i lepiej-czy suczce pomogłam godnie odejśc,czy mogła jeszcze życ.Ale z drugiej strony pies którego bolo nie przemówi-w życiu bym nie chciała aby moja Ropuszka przechodzila męki bolesnego odchodzenia.


 
 
    ~Gosiaczek 10:56 | 15-02-2010   Odpowiedz
 

Dwa dni temu zdecydowalam sie na ten przykry krok. Moj przyjaciel mial 10 lat i nowotwor watroby. Choroba postepowala bardzo szybko- caly horror trwal 2 tygodnie. Moje malenstwo przestalo jesc, pic, wymotowal krwia, nie mial sily chodzic przestal oddawac mocz. Kilka dni przed moja decyzja psiak ostatkiem sil probowal od nas odejsc zeby umrzec w samotnosci. W jego oczach widzialam ze chce powiedziec dajcie mi spokoj, chce juz odejsc. Moglismy jego cierpienia przedluzyc- podaac kolejne kroplowki, zastrzyki przciwbolowe ale on by sie meczyl. Wiem ze moja decyzja byla dobra. Dwa dni przed eutanazja zaczelam mu o tym mowic. Wiem ze to moze sie dla niektorych wydawac conajmniej dziwne ale mowilam mu ze to nie boli, ze poprostu zasnie, ze pojdzie na swoja chmurke tam wysoko. Bylam z nim do samego konca, przytulalam do siebie. Podziekowalam mu za jego milosc, przyjazn, za to ze z nami byl przez te 10lat. Przy podawaniu zastrzyku psiaczek patrzyl mi w oczy z wdziecznoscia ze wkoncu nie bedzie czul bolu. Kochajcie swoje zwierzaki a odwzajemnia sie wiernoscia, przyazjnia i bezgraniczna miloscia.


 
 
    Tagata 01:37 | 12-12-2009   Odpowiedz
 

Często eutanazja psa jest przykra zaruwno dla właściciela jak i dla psa. Ale jezeli to miało by skrucic cierpienie zwierzęcia to niech każdy pomyśli co my dla tego stworzenia robimy. Skracamy jego cierpienie . Inaczej jeżeli właściciele pozbywaja sie zdrowego zwierzęcia dzięki eutanazji, bo uważaja ze to będzie dla nich lepsze niż błąkanie sie po ulicach. Owszem, ale przeciesz są przytułki i schorniska dla psów. Wiem ze tażdy kochajacy psa człowiek nie pozwolił by na eutanazje swojego zwierzęcia, sama bym płakała. Ale przeciesz on nic nie poczuje tylko zaśnie i pobiegnie za tęczowy most, gdie będzie zdrowy i pełny sił ! Ogladaliscie film Marley i ja ?? Ja tak i na koncu filmy jest pokazane jak Marley ma skręt żoładka i muszą go uśpić. Pożegnanie jest bardzo przykre i pełne łez zaruwno dla aktorów jak i dla widzów. Ale póżniej okazało sie ze to byłoby lepsze niż żeby zwierze umierało w cierpieniach !


 
 
    ~Mari 07:33 | 08-12-2009   Odpowiedz
 

nie mogę się otrząsnąć z tego, że mojego pupila musiałam poddać eutanazij, jest to bardzo przykre, nie mogłam spojrzeć mojemu psu w oczy, który mial piękne zielone oczy , bo to był jamnik, patrząc w jego oczy, mówiły mi nie usypiaj mnie!! Ale nie miałam innego wyjśćia, musiałam to zrobić, bo by się baedzo męczył.


 
 
    ~Mari 07:11 | 08-12-2009   Odpowiedz
 

Dzisiaj uśpiłam swojego najlepszego przyjaciela, który był ze mna 13 lat, nie było dla niego ratunku, łzy moje są bardzo gorzkie, lekarz powiedzial mi, że nie będzie cierpiał, do pierwszego zastrzyku byłam z nim, ale drugi zastrzyk decydujący o Jego śmierci, nie wytrzymalam i wyszła.


 
 
    ~KINIOLEK:-) 11:28 | 25-10-2009   Odpowiedz
 

UWAŻAM,ŻE EUTANAZJA TO OSTATECZNOŚĆ.KAŻDY NASZ PUPILEK BEZ WZLĘDU CZY JEST TO PSIĄTKO CZY INNE ZWIERZĄTKO ZASŁUGUJE NA NAJLEPSZĄ OPIEKĘ GERIATRYCZNĄ DO SAMEGO KOŃCA.


 
 
    ~Antyorto 06:29 | 24-10-2009   Odpowiedz
 

"Normalnie nie jestem za usypianiem jakichkolwiek zwierząt. Jednak gdy zwierzę tak bardzo cierpi i nie ma już nadzieji... niestety, trzeba mu pozwolić odejść. Choć to bardzo boli kochającego zwierzaka właściciela." * zgadzam sie z autorem/autorka tego textó


 
 
    ~iza 01:15 | 22-10-2009   Odpowiedz
 

Ja z moją sunią byłam 14 lat, przechodziliśmy razem wszystko jej napady padaczki, alergię, zapalenie płuc itd. W marcu tego roku okazało się że ma ropomacicze-oczywiście ratowaliśmy naszą niunie, przeszła operacje pomyślnie. Teraz mamy październik i wczoraj niestety musiałam podjąć tę straszną decyzję. Sabcia miała guza na śledzionie i wątrobie, od tygodnia nie jadła i miała duże trudności z chodzeniem , wet stwierdził że w takiej sytuacji może podawać tylko leki przeciwbólowe bo już się nic nie da zrobić, zastrzyki miały pomóc na 24h a pomagały na8, tak strasznie było mi jej szkoda bo widziałam jak ją to boli i jak się biedna męczy. W końcu zdechłaby z głodu i bólu, była to najtrudniejsza decyzja w moim życiu, ale nie mogłam pozwolić żeby aż tak cierpiała, tak strasznie mi jej brakuje :-(


 
 
    ~DeHaKaMiAsh 07:38 | 11-10-2009   Odpowiedz
 

Nooooo... zgadzam sie z data. To okropne :(


 
 
    ~11-10-09 * 16.37 07:37 | 11-10-2009   Odpowiedz
 

Normalnie nie jestem za usypianiem jakichkolwiek zwierząt. Jednak gdy zwierzę tak bardzo cierpi i nie ma już nadzieji... niestety, trzeba mu pozwolić odejść. Choć to bardzo boli kochającego zwierzaka właściciela.


 
 
    xLapatri 03:15 | 30-05-2009   Odpowiedz
 

ja jak ostatnio byłam w weta to przede mną był jakiś facet z psem i jakoś tak zaczęłam się wypytywać co jemu jest i właściciel powiedział że ma probelmy z sutką. Po chwili wyszedł lekarz i powiedział coś takiego " Stoi twardo, ale trzeba już ją zabrać" i jak ją ciągnął to cos tam " Już jej się łapy rozjeżdżają" ;((( i tak to ja uważam że jeżeli nie ma już ratunku dla psa to powinno się usypiać dla dobra psa żeby się nie męczył, ale zanim podejm ie się taką decyzję trzeba szukać ratunku jakiegokolwiek. zawsze musi byc jakies rozwiazanie. np. mojej babci suka ( Tina ) była już tak stara ( 17 lat) że juz sie nie dała rady ruszać, ani chodzić ani nic leżała na łóżku babcia jej tam jedzenie przynosila ale najgorsze jest to że robiła pod siebie. i poszła ją uspać ale teraz strasznie tego żałuje ..


 
 
    xLapatri 03:12 | 30-05-2009   Odpowiedz
 

ja jak ostatnio byłam w weta to przede mną był jakiś facet z psem i jakoś tak zaczęłam się wypytywać co jemu jest i właściciel powiedział że ma probelmy z sutką. Po chwili wyszedł lekarz i powiedział coś takiego " Stoi twardo, ale trzeba już ją zabrać" i jak ją ciągnął to cos tam " Już jej się łapy rozjeżdżają" ;(((


 
 
    ~Zuzanna 08:09 | 17-04-2009   Odpowiedz
 

Jak człowiek jest nieuleczalnie chory i się męczy z bólu, to nikt go nie ,,usypia'',a wręcz jest to niedozwolone przez prawo, więc jak można mieć sumienie uśpić psa?


 
 
         Stella189 07:15 | 19-04-2010   Odpowiedz
 

Wierz mi-gdybym ja była tak chora żebym z bólu nie mogła wytrzymać to także poprosilabym o zastrzyk.


 
 
    ~Onomato-Peja 11:14 | 12-04-2009   Odpowiedz
 

Mam kundelka 9cio letniego jest on chory i to dosyć poważnie ma raka, ogromnego guza, ale nie przeszkadza mu to w życiu ani trochę ! nie boli go, jest żywiołowy z zawsze wesolutkim pycholem i iskierkami w zaćmionych już oczkach - wiem, że będe musiała kiedyś podjąć tą decyzję, bo ten pies nie ma szansy odejśc spokojnie bez eutanazji... Ale nie wiem jak to zrobię wszycsy piszą , że jakby ktoś kochał psa to by go uśpił gdyby cierpiał a postawcie sie w tej sytuacji co ja ! Jest to mój pierwszy pies i pewnie ostatni póki mieszkam z rodzicami, na dodatek on chodzi za mną jak cień on potrzebuje mnie a ja jego już mi się łzy na oczy cisną jak nawet poomyśle o tym, że mogłabym go stracić to jest nie realne ! żeby go uśpić będa musieli mi go z objęć wyrywać bo ja tego nie przeżyje ! I teraz niech mi ktoś jeszcze powie, że psa męczę ... weci dawali mu góra miesiąc życia a on żyje w świetnej formie od 2 lat rak stoi w miejscu n ie rośnie ale co będzie potem .. Decyzja o uśpieniu pierwszego upragnionego od 11 lat psa który jest tak wspaniały nie będzie łatwa i napewno nie zajmie mi dnia lub 2 bo ten pies jest już częścią mnie i nikt ani nic tego nie zmieni...


 
 
    Lilo 07:40 | 04-04-2009   Odpowiedz
 

Moj pies mial 21 laat ale rodzice go tak kochali ze nie hcieli go uspic


 
 
    fairytale 07:10 | 30-01-2009   Odpowiedz
 

Moim zdaniem przy chorobach z którymi pies może dosyć normalnie żyć, tzn. żyć bez większego bólu trzeba walczyć. Ale jeśli na 100% nasze zwierze ma np. 2 miesiące życia, dwa miesiące przepełnione bólem to trzeba je uśpić. Bo jeśli tego nie zrobimy, to będziemy egoistami. To samo jest w wypadku jakiś ciężkich urazów czy wypadków. Chociaż czasem dla jednego procenta szans warto walczyć..


 
 
         ~Patrycja M. 01:10 | 29-03-2009   Odpowiedz
 

Zgadzam się fairytale.(No z drugiej strony no to taki też los).


 
 
         dominika 08:04 | 01-02-2009   Odpowiedz
 

zgadzam się z tobą. Sama niedawno zdecydowałam się uśpić mojego psa. On naprawdę okrutnie się męczył. Miał raka bardzo złośliwego... Z czasem przestał chodzić jakikolwiek dotyk sprawiał mu niesamowity ból. Lekarze dali mu 2 miesiące życia. Zdecydowałm się na uśpienie ponieważ te dwa miesiące to byłaby dla niego prawdziwa męczarnia i zdychałby w okrutym cierpieniu...


 
 
    ~Zakochana^^^w^^^kundelku^^^ 09:53 | 29-01-2009   Odpowiedz
 

W większości przypadków np.ciężarówka przejechała mojego Scrappi'ego, to w środku niec nie miał normalnie wszystkie kości pogruchotane, jelita poprzecinane. Więc natychmiast trzeba uśpić! Pies waszym zdaniem ma umierać w mekach, czując ból przy każdym oddechu!?


 
 
    ~Zwierzara 08:47 | 20-01-2009   Odpowiedz
 

Czytałam dużo o tym że ludzie usypiają psy bo je kochają. Ja uważam że jeśli nie da się już żadnym sposabem psa wyleczyć, to eutanazja w tym wypadku byłaby konieczna. Ale nie przy przypadkach w których da się psa wyleczyć! Żaden właściciel który kocha swojego psa nie chciałby żeby jego przyjaciel odchodził w bólu i cierpieniu. Jednak dużo jest takich ludzi którzy czekają aż pies sam zdechnie bo nie mogą patrzeć jak ,,on cierpi przy usypianiu''. Otóż nie. Pies nie cierpi przy usypianiu, ale odchodzi bezboleśnie. Pies cierpi gdy czekamy aż sam zdechnie. Wyobraź sobie że chorujesz na śmiertelną chorobę np.rak. Jesteś psem. Nie da się cię wyleczyć, chciałbyś już odejść z tego świeta, ale twoi właściciele podtrzymują cię przy życiu i czekają aż sam umrzesz.Pomyśl, miło cierpieć z dnia na dzień w dzień i w nocy? Męczyć się? Jeśli naprawdę kocha się swojego psa to podjęcie decyzji o eutanazji będzie dla niego ostatnią przysługą. Pomyślcie o tym, czy chcecie aby wasze czworonogi odchodziły w bólu czy godnie?


 
 
    ~Ola 09:24 | 10-11-2008   Odpowiedz
 

Po przeczytaniu tego artkułu zasmuciłam się :/ Poniewąż przez ostatnie 2 lata mój pies zachororwał mocno na świerzb walczylismy bardzo długo, pies wygryzał sobie rany aż do mięssa, Wet nie bardzo potrafił pomóc. I skońyczlo sie poniewaz w całym domu pachniało ranami i krwia. Bardzo mi go brakuje! Płacze do dzis kiedy o nim mysle. Mam jego pełno zdjec w ramkach, i uważam że uspiłam psa słusznie była to decyzja cięzka i bolesna. Mineły już 2 miesiace i decyduje sie na kolejnego psa! I wypraszam sobie zeby uspiła MOJEGO UKOCHANEGO PSA pod pretekstem "bo sie meczył" ten artykuł bardzo mnei uraził!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


 
 
    negaiz 09:18 | 27-09-2008   Odpowiedz
 

Moim skromnym zdaniem - Nie powinno się usypiać psa dlatego, że jest chory i dużo zachodu byłoby z leczeniem i wspieraniem rozchorowanego zwierzęcia. Powinno się ratować psie życie u weterynarza tak jak ludzkie w szpitalu. A nie iść na łatwizne i uspać członka rodziny.. To mi się w głowie nie mieści. Wyobraźcie sobie, że zachorowaliśie na coś strasznego [np. nowotwur] ale jesteście niemowami. Chcielibyście żyć czy ? Napewno ! Walczylibyście ! Psy też ! Zdarza się że chorują .. A nie mogą powiedzieć "prosze nie uspiajcie mnie ! Chce żyć !" - ale jeśli umiały by, to z pewnością tak by mówiły


 
 
         ~loca27@o2.pl 11:07 | 09-11-2008   Odpowiedz
 

Bardzo sie ciesze ze powstal ten wywiad. Wlasnie jestem na rozdrozu bo nie wiem czy swa przyjaciolke pozbawic migotania serca czy dac jej prawo do bezcelowego chodzenia w ta i z powrotem przez kolejne miesiace (robi tak juz 7 m-cy) poza tym jest glucha, slepa no i ma 19 lat. Jak bylysmy u p. weterynarz nie stwierdzila nic o procz guza, ktory nie ma "nozek" wiec to nie rak, chociaz ma pelno guzkow, sika gdzie popadnie, drapie swoje poslanie i gryzie bezzebnymi dziaslami co sie da, etc.. Moja przyjaciolka na 4 lapach budzi sie o 3 nad ranem i tak potrafi chodzic w ta i z powrotem do 6 czasem 7 i tupotaniem nie daje nikomu spac. Zaczela tez pojekiwac. Na-prawde nie wiem co zrobic.... Moze ktos byl w podobnej sytuacji.... czekam na odp. 10/11/2008


 
 
              Stella189 07:13 | 19-04-2010   Odpowiedz
 

Eutanazja to najgorsze co może być dla milośników psów.Ale tu ewidentnie widać że twoja suczka jest chora i zaczyna byc z nia żle.Nie doradzam ci niczego.Decyzje musisz podjąc sama.Zastanów sie żebyś nie żalowała tak jak ja.


 
 
    ~Akita905 02:30 | 28-07-2008   Odpowiedz
 

Usypiać psów nie wolno w rzadnym wypadku jeśli są zdrowe, bądź chre, lecz w takim stopniu, że da sie je wyleczyć. Ja mam jamniczkę (nierasową). Cierpiała na dyskopatię gdy miała 4 lata. W ogóle nie chodziła na tylnych łapach. Jednak widać było, że ona chce żyć i cieszy się tym życiem. Nie wyglądało to tak, jak by ją coś bolało. Pies nie wyżali się tak jak człowiek... Rodzice, podobnie jak sąsiedzi (Pestka nieźle dokazuje ;) chcieli ją uśpić. Nie wyraziłam na to zgody! Pestka weszła do mojego życia, gdy miałam 5 latek. Nie mogłam się jej pozbyć, bo nam się jej leczyć nie chciało! Zaczeliśmy z rodzicami terapię. Odwiedzaliśmy weta, podawaliśmy leki. Pestka się nie poddawała. Po roku zaczęła chodzić. Nie tak jak zdrowy pies, lecz już ruszała tylnymi łapami. Jak ktoś nie wiedział, to się nie domyślał, że była kiedykolwoek chora. Pamiętam jak pewnego dnia popatrzyła się na mnie jak by mówiła "Ja chcę żyć, więc pozwól mi żyć." Teraz ma już lat 8 i jest w świetnej formie. Nie wiem co będzie gdy mnie opuści... *** Odnośnie usypiania. Lepiej psa uśpić niż czekać aż sam zdechnie, wiedząc, że jest w baaardzo złym stanie. To jest okruciestwo! Nie cierpię osób, którzy w potrzebie zostawiają swojego przyjaciela. Pozwalają mu cierpieć i nic z tym nie robią. Tacy ludzie to zwierzęta!


 
 
    ~Anka_96;-) 01:34 | 07-07-2008   Odpowiedz
 

Racja. Eutanazja jest potrzebna, ponieważ po co zwierzak ma odchodzić w cierpieniu z tego świata?! Jak jest możliwość ratowania psiaka to szybko, byle zdążyć. Miałam bokserkę, która zjadła trutkę, ale przeżyła dzięki weterynarzowi. Ale zdechła na coś gorszego-na nowotwór. Pan ratował sunię, ale nie pomogło, dzień wcześniej nawet dał zastrzyk, to nie działało. Na szczęście stało się to, gdy spała. RATUJMY NASZE PSY KIEDY CZAS!!!


 
 
    Aannddrreeww 04:29 | 06-06-2008   Odpowiedz
 

Ja sądzę tak jak Paulina. Jeżeli mamy możliwość odratowania psa to powinniśmy to zrobić, ale jeśli pies jest już starszy, schorowany i ma naprawdę bardzo duże problemy chorobowe to powinno się go uśpić.


 
 
    ~paulinapalutka 05:35 | 29-04-2008   Odpowiedz
 

Ja uważam że jeśli pies ma się męczyć i odchodzić z tego świata w cierpieniu to lepiej aby właściciel podjął decyzję o eutanazji. Lecz jeśli psa da się uratować trzeba próbować !!! Ale kogo obchodzi moje zdanie na temat eutanazji ?! Mam dopiero 11 lat !!!


 
 
         ~patrycja. 02:24 | 20-03-2010   Odpowiedz
 

CZESC. moj pies ma raka na piersi . meczy sie z tym bardzo a wnet ma problemy ze wstaniem chodzeniem czy mozna mu w jakis sposob jeszcze pomoc . ?


 
 
              Stella189 07:20 | 19-04-2010   Odpowiedz
 

Jeśli są przerzuty to bardzo wątpię...







(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl