|
|
| Temat miesiąca |
Eko(nie)przyjaciel
Co ma bardziej negatywny wpływ na ocieplenie klimatu: pokonywanie 8 tys. kilometrów rocznie samochodem terenowym czy posiadanie średniej wielkości psa? Według wyliczeń naukowców z Victoria University of Wellington w Nowej Zelandii - niestety to drugie.
Przyznam szczerze, ręce mi opadły. Samochód mam oszczędny, recyklinguje jak przystało, nie jem mięsa, myślałam więc, że jestem dość przyjazna środowisku. A tymczasem okazuje się, że moje dwa kudłate szczęścia za moimi plecami rujnują naszą planetę. Karmy, zabawki, akcesoria, wycieczki do lasu - wszystko to razem wzięte odciska na Ziemi dość znaczny ekologiczny ślad łapy. W wypadku owczarka niemieckiego ta “łapa” wynosi 1,1 ha, a odcisk łapki chihuahua to całkiem spore 0,28 ha.
Co to oznacza?
Nic dobrego dla planety. Tzw. ekologiczny odcisk stopy (ang. ecological footprint) to wskaźnik, który pozwala zmierzyć, ile powierzchni Ziemi potrzeba do zaspokojenia potrzeb jednego człowieka (takich jak produkcja pożywienia, transport, mieszkanie) przy wykorzystaniu obecnych technologii. W 2006 roku łączny odcisk stóp wszystkich ludzi na świecie wynosił 1,4 powierzchni Ziemi. Oznacza to, że zużywamy zasoby naturalne 1,4 raza szybciej, niż mogą się one zregenerować. Analogicznie ekologiczny ślad łapy psa pozwala nam określić, ile hektarów biologicznie produktywnej powierzchni naszej planety (czyli Sahara się nie liczy) potrzeba do zaspokojenia potrzeb naszego pupila. Kiedy mówimy więc, że ekologiczny odcisk łapy średniej wielkości psa to 0,84 ha, oznacza to, że taki psiak wykorzystuje więcej zasobów naturalnych niż przeciętny mieszkaniec Bangladeszu czy Haiti, który potrzebuje zaledwie 0,6 ha. Jak więc zmniejszyć ten ekologiczny odcisk łapy? Czy da się sprawić, by styl życia psa był przyjaźniejszy środowisku? Postanowiłam spróbować.
Krok pierwszy: żywienie
Jedzenie przeciętnego Reksia odpowiada za emisję 270 kg dwutlenku węgla rocznie, czyli jest to dwa razy tyle, ile wysyła do atmosfery każdy pasażer lecący samolotem z Warszawy do Londynu. Powód? Głównie mięso, te wszystkie jagnięciny i kurczaki. Teoretycznie psy mogą być wegetarianami. Bramble, border collie z Wielkiej Brytanii, dożył dwudziestych siódmych urodzin na diecie składającej się wyłącznie z ryżu oraz jarzyn i przez swoją długowieczność niemal wylądował w Księdze Rekordów Guinnessa. Badanie opublikowane w 2009 roku w “British Journal of Nutrition” potwierdza, że nawet bardzo aktywne fizycznie psy, np. te, które biorą udział w wyścigach zaprzęgów, mogą utrzymywać świetną kondycję dzięki diecie bezmięsnej. Dla niektórych ras, jak np. dalmatyńczyki, dieta wegetariańska może być wręcz wskazana (jest to związane z ich genetyczną predyspozycją do kamicy moczanowej). Na półkach polskich sklepów pojawiają się już gotowe suche karmy wegetariańskie, takie jak Yarrah Bio Vegetarian, Trovet Natural Vegetarian Diet czy Pitti Boris. Zawsze jednak warto skonsultować taki wybór z lekarzem weterynarii i upewnić się, że karma zawiera wszystkie konieczne dla organizmu psa składniki i suplementy. Reszta zależy już tylko od zwierzęcia. Moich kudłaczy żadne teorie i badania naukowe nie przekonały. Próby przestawienia ich na karmę wegetariańską skończyły się strajkiem głodowym i nieekologicznie zmarnowanym workiem jedzenia.
Może więc karmy eko?
Na polskim rynku jest ich już coraz więcej: bez konserwantów czy sztucznych polepszaczy smaku, wytwarzane z lokalnych produktów i bez użycia pestycydów. Ale ostrożnie. To, że na opakowaniu widnieje słowo „naturalne” czy „ekologiczne”, niczego jeszcze nie gwarantuje. Natknęłam się np. na suchą karmę z wołowiną reklamowaną jako przewożoną samolotami prosto z Argentyny. Przyjazne środowisku? Nie bardzo. Warto więc przeczytać uważnie skład i zwrócić uwagę na certyfikaty (wiarygodne to np. te akredytowane przez IFOAM - International Federation of Organic Agriculture Movements, jak szwedzki KRAV czy holenderski SKAL), które gwarantują, że produkt jest rzeczywiście “zielony”. Godne zaufania certyfikaty ma np. niemiecka sucha karma Defu Bio Organic (certyfikat Prüfverein), która nie zawiera genetycznie modyfikowanych składników, sztucznych środków zapachowych ani polepszaczy smaku. Firma Yarrah szczyci się tym, że w ich produktach (certyfikat SKAL) nie znajdzie się nawet śladowych ilości antybiotyków ani pestycydów, a szwedzka Magnusson Original (KRAV) zawiera wyłącznie składniki powoli pieczone w specjalnym piecu, co ma lepiej zachowywać ich wartości odżywcze. Taką karmę można nabyć w niektórych sklepach zoologicznych, sklepach ze zdrową żywnością lub przez internet, np. na www.zooplus.pl. I jeszcze jedno - najlepiej kupować hurtowo, w końcu im większa paczka, tym mniej opakowań trafia później na wysypiska śmieci.
Domowe gotowanie
Zaawansowanym zaś (i cierpliwym) ekologicznie właścicielom psów pozostaje jeszcze przygotowywanie karmy w domu. Szczyt ideału to użycie produktów wyhodowanych we własnym ogródku. Po przepisy i rady najlepiej udać się do lekarza weterynarii, który ustali dokładne potrzeby zwierzaka i podpowie, jakich suplementów używać, aby jedzenie było zbilansowane. Na stronie internetowej Empiku udało mi się wprawdzie znaleźć jedną książkę kucharską z przepisami wyłącznie dla psów wege, „The Simple Little Vegan Dog Book: Cruelty-Free Recipes for Canines” autorstwa Michelle Rivery, ale nie została ona jeszcze przetłumaczona na język polski.
Karma = kupy
Skoro zaś mowa o karmie, nie sposób nie wspomnieć o jej skutkach ubocznych, czyli psich nieczystościach. W Polsce jest ponad siedem milionów psów. W ciągu dziesięcioletniego życia pupil potrafi wydalić nawet pół tony odchodów! Skutki tego widzimy na trawnikach naszych miast (choć pozostawienie problemu naturze wydaje się naturalne, zdecydowanie nie polecamy!) oraz na wysypiskach, gdzie odchody lądują szczelnie zapakowane w plastikowe woreczki. Te zaś rozkładają się przez setki lat... W San Francisco wyliczono, że psie kupy stanowią już cztery procent odpadów trafiających co roku na miejskie wysypiska, czyli mniej więcej tyle samo co zużyte jednorazowe pieluchy. Rozwiązaniem problemu psich nieczystości mogą być woreczki ekologiczne, które w warunkach kompostowych ulegają biodegradacji w zaledwie kilka tygodni (niestety takich warunków nie ma na wielu wysypiskach).
Jednak według Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA) najlepszym rozwiązaniem jest spłukiwanie. Na Zachodzie pojawiają się już woreczki nadające się właśnie do tego celu. Wytwarza się je z alkoholu poliwinylowego (PVA/PVOH) i podobnie jak folia na tabletkach do zmywarki rozpuszczają się one po zanurzeniu w wodzie. Na szczęście są jednak dość deszczoodporne i kilka kropel nie wystarczy, by zaczęły się rozkładać. Niestety w Polsce nie udało mi się ich znaleźć. W Stanach Zjednoczonych dostępne są woreczki marki Flush Puppies (www.amazon.com), a w Wielkiej Brytanii Flushable Poop Bags (www.flushablepoobags.co.uk); przewidziana wysyłka za granicę.
Inną metodą na psie nieczystości jest kompostowanie. Uwaga jednak: odchody mogą zawierać np. bakterię E. coli oraz niebezpieczne pasożyty przewodu pokarmowego, jak bąblowiec. Dlatego nie należy używać takiego kompostu do nawożenia upraw czy przydomowych ogródków warzywnych. Nadaje się on za to do użyźniania trawników i ozdobnych krzewów.
Nieekologiczna pielęgnacja
Pod jednym względem moje psy nie naruszają zasad ochrony przyrody, gdyż jeśli chodzi o higienę osobistą, najchętniej zrezygnowałyby z niej zupełnie: żadnego mycia (oszczędność wody), żadnych szamponów (toksyczne ścieki), żadnych suszarek (zużycie energii). To prawda, że zbyt częste kąpiele oprócz negatywnego wpływu na środowisko naturalne mogą wysuszać i podrażniać skórę psa. Również prawdą jest to, że wiele tradycyjnych produktów do pielęgnacji dostępnych w sklepach zoologicznych do “zielonych” nie należy. Niektóre zawierają fosforany (zmniejszające stopień twardości wody, a zwiększające działanie czyszczące), które dostawszy się do jezior czy rzek, mogą prowadzić do zakwitu glonów i śnięcia ryb. Inne zawierają toksyczny dla wodnych organizmów laurylosiarczan sodu. Do tego dochodzą sztuczne barwniki i substancje zapachowe, a w produktach do zapobiegania inwazji pcheł i kleszczy - permetryna, która według Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska jest wysoce toksyczna nie tylko dla ryb słodkowodnych, ale również dla pszczół i innych pożytecznych owadów. Na dodatek badania przeprowadzone w Virginia Polytechnic Institute wykazały, że kontakt z permetryną może prowadzić do choroby Parkinsona.
Cóż więc robić? Na pewno nie należy rezygnować z kąpieli czy zwalczania pcheł. Za to warto czytać skład produktów, ewentualnie spróbować tych reklamowanych jako naturalne: szamponów na bazie masła shea (oczywiście certyfikowanego ekologicznego), z naturalnymi olejkami eterycznymi czy ekstraktami z zielonej herbaty. Niestety w Polsce wybór tego typu produktów jest wciąż o wiele mniejszy niż na Zachodzie, ale można je łatwo sprowadzić przez internet (np. www.olivegreendog.com).
Stop zakupowym szaleństwom!
Kolejna rada na zmniejszenie ekologicznego odcisku łapy psa raczej nie spodoba się wielu czytelnikom: mniej kupować. Na Zachodzie zakupoholizm właścicieli psów bije nieustające rekordy. Kostiumy na Halloween (Howl-O-Ween), biżuteria, schodki ułatwiające wchodzenie na kanapę, przyczepki do roweru specjalnie zaprojektowane dla czworonogów, prezenty na walentynki i na święta, bieżnie do ćwiczeń dla tych psów, którym się zbytnio przytyło (i których właścicielom nie chce się wyjść z domu)... A produkcja tego wszystkiego skutkuje ogromnymi emisjami CO2 i przepełnionymi wysypiskami. Oczywiście na rynku są już produkty „zielone” - piłki z recyklingowanego plastiku czy pluszaki z ekologicznej bawełny wyhodowanej bez użycia pestycydów. Najbardziej eko są jednak te, które nasz pies już ma! Więc zamiast biec do sklepu,
by wymienić zwykłą smycz na wegańską z bawełnianej liny żeglarskiej, lepiej poczekać, aż ta stara się zużyje. Co ciekawe, również różne wysłużone rzeczy można wykorzystać do wyrobu domowych zabawek. A to sznurek do ciągnięcia ze starego pociętego polaru, a to rolka po ręczniku papierowym, gryzak upleciony ze ścinków, kartonowe pudełko z zaklejonymi w środku przysmakami... W internecie roi się od pomysłów, jak ekologicznie i tanio zabawić psa (choć większość stron poradników jest w języku angielskim).
Dobroczynna moc psa
Choć psie łapki zostawiają spore ekologiczne odciski, o których zmniejszeniu warto pomyśleć, trudno zapomnieć o licznych zaletach posiadania zwierząt. I nie chodzi mi wyłącznie o wierne oczy i miękkie, ciepłe futerka idealnie nadające się do głaskania. Oprócz tych niewątpliwych zalet psy mają również bardzo pozytywny wpływ na nasze zdrowie: według artykułu opublikowanego w 2007 roku w prestiżowym piśmie naukowym “British Journal of Health Psychology” właściciele psiaka mają dziewięciokrotnie większą szansę na przeżycie roku po zawale niż ci, którzy nie posiadają czworonożnego przyjaciela. Zwierzę w domu zwiększa odporność u dzieci, obniża cholesterol i zmniejsza ryzyko choroby wieńcowej. A który paliwożerny samochód terenowy to potrafi?
Marta Zaraska
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
_SpAnieLEK_ 06:06 | 14-05-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Pies nie jest dużym szkodnikiem ziemi. To ludzie robią wszystko by ich pupil wyglął, pachniał i był jak najlepszy kupując kosmetyki, akcesoria, biżuterie tylko po to by pies wyglądał jak miss piękności.Pies nie jest po to by traktowano go jak lalke, on jest naszym najlepszym przyjacielem z diamentami czy bez, z bujną fryzurączy bez niej.Przeczytałam majowy temat miesiąca i muszę powiedzieć że zgadzam się z z tym że nie wszystko co robimy jest takie eko, ale przynajmniej się staramy to znaczy ja się staram. Na polskim rynku jest coraz więcej karm eko, które mają certyfikaty i odznaczenia najlepszej ekologicznej karmy. Moim zdaniem najlepsza jest kuchnia domowa, pies niczym innym się nie pożywi niż domowym żarełkiem pełnym witamin.Przygotowywanie posiłku dla naszego pupilka nie jest kłopotem,lecz przyjemnością i satysfakcją że pies będzie zdrowy i najedzony a jego odcisk łapy będzie się zmniejszał w błyskawicznym tempie. Pozostaje jeszcze jedna przeszkoda która dzieli psiaka od bycia eko.... zabawki.
Mój pies jak i inne psy bardzo lubi się bawić. Zabawki ze sklepu zoologicznego okazały się ,, badziewne" gdyż są z gumy czy niektóre czasem z plastiku który szkodzi psu.Zdrowie psa może się pogorszyć, zabawka się zepsuje a jej rozkład na wysypisku może potrwać paredziesiąt lat. Zróbmy psu ekologiczną zabawkę, zadbajmy o naszą planetę i naszego psa nie tylko dla siebie ale też dla innych ludzi.Zastanówmy się czy warto kupywać zbędne akcesoria dla psa które po chwili się zepsują, czy lepiej oddychać świeżym powietrzem przez długie lata. W temacie miesiąca jest naprawdę dużo racji i prawdy, lecz nieoczerniajmy naszego psa i samych nas tylko zacznijmy wreszcie dbać o wspólne dobro,nie siedząc przy telewizorze czy komputerze, lecz zabierając psa na długi spacer, bawiąc się z nim i cieszyć się wiosną.
Nikola i Jogi
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~psiara011 03:03 | 14-05-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
W dzisiejszych czasach bycie eko jest potrzebną cechą,którą powinien posiadać każdy z nas. Nie mogę się jednak za bardzo z tym artykułem zgodzić. To właśnie człowiek jest głównym nieprzyjacielem środowiska.
Przejdźmy do sedna sprawy,a mianowicie pies. Bez głębszego zastanawiania się można stwierdzić,że nasz psi przyjaciel będzie gryzł wszystko,co mu w pysk damy ;).Właściciele powinni zadbać o to,co je,gryzie,czym bawi się psiak.Osobiście jestem bardzo przejęta sytuacją w jakiej jest nasz świat. Być może eko jest modne, i być może warto o tym wspomnieć, jednak cóż nam to da, jeśli nadal będziemy kupować szkodliwe zabawki i dawać psu karmy,oczywiście również szkodliwe? Weźmy się w garść,porządnie dopilnujmy naszych czworonożnych pociech. Kto wie,może to właśnie ta grupa starających się psiarzy zmieni coś w naszej cywilizacji?
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~psiara011 03:02 | 14-05-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
W dzisiejszych czasach bycie eko jest potrzebną cechą,którą powinien posiadać każdy z nas. Nie mogę się jednak za bardzo z tym artykułem zgodzić. To właśnie człowiek jest głównym nieprzyjacielem środowiska.
Przejdźmy do sedna sprawy,a mianowicie pies. Bez głębszego zastanawiania się można stwierdzić,że nasz psi przyjaciel będzie gryzł wszystko,co mu w pysk damy ;) więc mamy nad nim kontrolę.Właściciele powinni zadbać o to,co je,gryzie,czym bawi się psiak.Osobiście jestem bardzo przejęta sytuacją w jakiej jest nasz świat. Być może eko jest modne, i być może warto o tym wspomnieć, jednak cóż nam to da, jeśli nadal będziemy kupować szkodliwe zabawki i dawać psu karmy,oczywiście również szkodliwe? Weźmy się w garść,porządnie dopilnujmy naszych czworonożnych pociech. Kto wie,może to właśnie ta grupa starających się psiarzy zmieni coś w naszej cywilizacji?
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
lara50 02:23 | 14-05-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Mijające się z prawdą jest stwierdzenie, że to właśnie pies jest odpowiedzialny za nie dość, że nasz ślad ekologiczny, to jeszcze za samego siebie. To my jesteśmy przyczyną wszystkich nieekologicznych poczynań. Nasz pupil nie jest świadomy tego, że ma swój wkład w zanieczyszczanie planety. Dlatego to my, ich opiekunowie powinniśmy zadbać o to, abyśmy wraz z naszymi psiakami prowadzili zdrowy tryb życia. Korzyści wtedy będą po stronie naszej, jak i Ziemi. Swój wpływ na pogarszanie się klimatu i nieprzyjazne działania w stosunku do planety możemy poprawić w prosty sposób. Może to być po prostu drobny gest
taki jak np. zmiana karmy, na tę z bardziej naturalnych składników bądź obdarowywanie naszych czworonogów zabawkami domowej roboty,a nawet posprzątanie trawnika po pupilu.
Każdym, nawet najmniejszym czynem przyczyniamy się do poprawy warunków naszej planety.
Więc zamiast obwiniać psiaki o to, czego tak naprawdę winien jest człowiek zacznijmy próbować zmieniać swoje życie.
Nie zapominajmy również o tym, że zamiast auta, które rzekomo ma mniejszy wpływ na ocieplenie klimatu, niż żywe stworzenie , możemy zacząć poruszać się rowerem, albo i nawet piechotą. W końcu ruch to zdrowie. A tego chyba w tej chwili potrzebujemy najbardziej.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
anka95 01:16 | 11-05-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Jak ludzie mogą porównywać psa do samochodu?! Pies to żywe
stworzenie,które czuje i kocha!Pies ma niekorzystny wpływ na
ocieplenie klimatu?! A człowiek to niby nie?? A te wszystkie
fabryki, które w ciągu miesiąca emitują tyle CO2, co mały
pies w ciągu swojego życia? "...nasze kudłate szczęścia za
naszymi plecami rujnują planetę". One robią to chociaż
nieświadomie(chociaż i tak głupio brzmi,że niszczą Ziemię),
a my? Wyrzucanie śmieci do lasu,wylewanie ścieków do rzek
itp. czy to nie jest niszczenie środowiska? Samochody też
zanieczyszczają środowisko! Samochód nie da nam tyle
szczęścia,tyle radości co pies. Nie pocieszy nas, gdy
będziemy smutni,nie będzie błagalnie patrzył,aby rzucić mu
piłkę,nie będzie tak wdzięczny,że pogłaskało się go za
uszkiem!Może wyliczenia naukowców wskazują na to,że nasze
pupile "negatywnie" wpływają na środowisko,ale co w związku
z tym? Mamy się ich pozbyć,czy co...? Nie obwiniajmy naszych
czworonogów za fatalny stan naszej planety, bo to tylko
zrzucanie winy na innych. To szukanie "kozła ofiarnego".
Przestańmy obwiniać psy i po prostu cieszmy się,że mamy je
przy sobie:)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
michi 10:40 | 06-05-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Jestem tylko ciakaw, czy uwzględnili również pożyteczność takiego zwierzęcia jakim jest pies. Należy jednak pamiętać, że samochód niszczy ziemską atmosferę i ogólnie brudzi - pies zaś, produkuje odpadki organiczne i z pewnością szkodzi mniej niż maszyna która jest brudna. Problem jest moim zdaniem w tym, ze człowiek nie zdaje sobie sprawy ze wszystkiego - sam pies przecież to zwierzę i brudu jako - takiego nie produkuje. To, że na psa przypada powiedzmy puszka po karmie to nic innego jak wina człowieka, który nieodpowiedzialnie wykonuje pracę, próbuje sobie (zaznaczam - SOBIE) ułatwić życie i pakować jedzenie, artykuły dla psa itd. w nieekologiczne opakowania, a potem obwinia zwierzę o to, że jest mniej "eko", bo to pojęcie jest bardzo szeroko rozumiane, od takiego Land Rovera. Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale to wygląda na prowokację. Wszystkiemu - jak zwykle - jest winien człowiek, który w taki a nie inny sposób ukształtował świat. Auta tworzy bardziej ekologiczne - a psa, który przecież jest uwarunkowany naszym działaniem nie potrafi odciążyć? Czemu jest zwierzę winne? To pytanie pozostawiam bez komentarza.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
michi 10:39 | 06-05-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Jestem tylko ciakaw, czy uwzględnili również pożyteczność takiego zwierzęcia jakim jest pies. Należy jednak pamiętać, że samochód niszczy ziemską atmosferę i ogólnie brudzi - pies zaś, produkuje odpadki organiczne i z pewnością szkodzi mniej niż maszyna która jest brudna. Problem jest moim zdaniem w tym, ze człowiek nie zdaje sobie sprawy ze wszystkiego - sam pies przecież to zwierzę i brudu jako - takiego nie produkuje. To, że na psa przypada powiedzmy puszka po karmie to nic innego jak wina człowieka, który nieodpowiedzialnie wykonuje pracę, próbuje sobie (zaznaczam - SOBIE) ułatwić życie i pakować jedzenie, artykuły dla psa itd. w nieekologiczne opakowania, a potem obwinia zwierzę o to, że jest mniej "eko", bo to pojęcie jest bardzo szeroko rozumiane, od takiego Land Rovera. Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, ale to wygląda na prowokację. Wszystkiemu - jak zwykle - jest winien człowiek, który w taki a nie inny sposób ukształtował świat. Auta tworzy bardziej ekologiczne - a psa, który przecież jest uwarunkowany naszym działaniem nie potrafi odciążyć? Czemu jest zwierzę winne? To pytanie pozostawiam bez komentarza.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
xxoliwiaxx13 09:15 | 02-05-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że ten artykuł jest dość
nietypowy. Przecież nie zamkniemy naszych pupili w klatce,
po to, żeby było to ekologiczne. Po prostu powinniśmy
sprzątać po naszych psach, karmić je zdrowo i starać się,
żeby nasza planeta była zdrowa. Jest też wiele innych,
dzikich zwierząt, które zanieczyszczają naszą planetę, lecz
wydaje mi się, że to ludzie są najbardziej winni. Może po
prostu oszczędzajmy energię i nie zużywajmy tyle wody, bo
jak na razie, to potrafimy zrzucać winę na inne bezbronne
zwierzęta!!!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
dogsia 11:18 | 29-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Muszę przyznać, że ten temat nieco mną wstrząsnął.
Nie obwiniajmy naszych psów za niszczenie planety, przecież to nie one ja niszczą! To my, rasa ludzka nie sprzatąmy po naszych pupilach, tworzymy maszyny, które wydzielają trujące spaliny i wciąż coś budujemy nie zważając na los przyrody.
Oczywiście zgadzam się z obrońcami przyrody, jak i z innymi ludźmi, którzy nie dbają o przyrodę.
Bo jednak zniszczenie jednego drzewa nic nie zmieni, ani postawienie nowego bloku, jednak trzeba zwracać uwagę na ilość wycięcia drzew i stawiania budynków. Życie ekologiczne nie polega tylko na szanowaniu natury- pozostawieniu jej rosnącej w samopas, ani na nie budowaniu nowych budynków ale również na tym aby umiarkowanie zużywać energię oraz wodę. A przecież tak prosto jest to uczynić.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
justynala 06:30 | 29-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Nasza „Matka Ziemia” z roku na rok jest coraz bardziej
zanieczyszczana przez różne źródła naszej cywilizacji
ludzkiej. Każdy mieszkaniec tej błękitnej planety powinien o
niej myśleć, dbać o nią, chronić. Powinniśmy dogłębnie
zastanowić się jak jej pomoc, jak zmniejszyć negatywny wpływ
na ocieplenie klimatu- efekt cieplarniany, na powiększenie
dziury ozonowej i inne zjawiska, które zagrażają naszej
planecie, obdzierają ją ze wszystkich cennych jej uroków.
Nie tylko człowiek przyczynia się do pogłębiania jej
degradacji, ale również niestety nasze czworonogi, nasi
wierni kompani życia. Ale czy tak naprawdę to one nie dbają
o nasze „Matkę Naturę”? Przecież to nie one same kupują
sobie różnorodne, pełne sztucznych tworzyw zabawki, ani
jakieś kolorowe kuleczki, kosteczki do jedzenia. To człowiek
tak postępuje, to on nie zbiera psich odchodów swego pupila,
zanieczyszczając przy tym jeszcze bardziej środowisko, to on
kupuję te rożne gadżety pełne toksyn, które pogłębiają
obumieranie naszej planety.. Tak naprawdę powinniśmy się nad
tym dogłębnie zastanowić, przecież nasze psiaki nie
potrzebują tych wszystkich rzeczy, dla nich nie one są ważne
w ich pieskim życiu. Myślę, że dla każdego psa największą
wartością jest miłość człowieka, otoczenie go
bezpieczeństwem i troską.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
silvermoon 12:02 | 28-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Czytając pewien poprzedzający mnie komentarz muszę powiedzieć, że się zdziwiłam. Ludzie namawiają do sprzątania psich odchodów sądząc, że tak oczyszczą naszą planetę. Oczywiście jak najbardziej jestem za tym rozwiązaniem, ponieważ nikt nie lubi widoku psich odchodów na trawnikach. Jednak czy to jest ten problem, który tak zagraża naszej planecie? Nie. Otóż tu nie chodzi o same odchody, lecz o sposób pozbywania się ich. Właściciele piesków używają foliowych rękawiczek i woreczków do sprzątania po swoim pupilu. Według mnie to jest jeden z przykładów szkodzenia naszej planecie, ponieważ każdy z nas na pewno słyszał jak szkodliwe dla środowiska są foliowe woreczki, dlatego, np: w wielu sklepach wprowadzono torebki biodegradowalne które nie zagrażają naszej planecie. Uważam, że do sprzątania psich odchodów również powinno się stosować takie torebki. Odnosząc się do dalszej części artykułu, zgadzam się, iż różnorodne zabawki dla psów, zrobione z tworzyw sztucznych to także nie jest dobre rozwiązanie. Mój piesek, jak zresztą większość przedstawicieli tego gatunku potrafi się zadowolić zwykłym suchym patykiem. Dlatego, myślę, że wina stoi po stronie właścicieli, którzy pragną rozmaitych psich gadżetów bardziej niż ich pupile. Mam nadzieję, że ten artykuł da ludziom wiele do myślenia i nasze przyszłe pokolenie będzie miało zapewnioną bezpieczną przyszłość na tej planecie.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Yoanna 04:11 | 26-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Dbanie o środowisko i w ogóle zauważanie problemu jest dziś bardzo ważne. Ludzie potrafią być ogromnymi bałaganiarzami! Nie chodzi nawet o rozmaite urządzenia czy dymiące kominy. Mowa o przyzwyczajeniach, jak wyrzucanie śmieci, palenie ich. Temat ,,Eko(nie)przyjaciel" może być pomocny, ale według mnie nie pies, ani inne zwierzę jest problemem. To ludzie szkodzą Ziemi i innym organizmom najbardziej. Zmienianie swoich nawyków może iść w parze ze zmianą ich u naszego pupila, ale powinna być to przemyślana decyzja. Nie bardzo, widzi mi się, np. dieta bezmięsna u psa. Choć zgadzam się z tym, że kupujemy naszym czworonogom wiele rzeczy, z reguły niepotrzebnych. Uważam, że najlepiej zacząć od siebie. Przesiadając się z samochodu na rower możemy przecież zabrać naszego czworonoga na udany spacer. :) Od naszego trybu życia zależeć może nie tylko kondycja nasza i naszego psa, ale kondycja naszej kochanej planety!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Gosia1998_1998 02:19 | 26-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
No cóż... ludzie starają się oszczędzać naszą Ziemię. Mówimy, że pies bardziej ,,niszczy" naszą planetę niż np.
samochód. Ale zastanówmy się jak czuje się pies, gdy się go o to oskarża. Kto bardziej śmieci pies czy człowiek?
Kto ma większy wpływ na losy przyszłych pokoleń. Człowiek śmieci z własnej woli. Pomimo tego, że często stoimy
obok kosza to nie wrzucimy do niego papierka, tylko rzucamy go np. do rowu. Myślimy ,,To tylko jeden papierek!". A
może trzeba się zastanowić. Pies zje np. karmę, ale rzeczy dla niego ,,niezjadliwe" zostawi. On przecież nie wrzuci
ich do kosza. Jak ma to zrobić? Tutaj pies jest ,,nie taki jak powinien być człowiek". A jaki powinien być człowiek?
Czy taki jaki jest? Czy ten co spala w piecach plastiki i gumy. Czy ten co odpadki i leki wyrzuca do muszli (które potem zanieczyszczą rzekę), bierze kąpiel w wannie według własnego luksusu i można by jeszcze wiele wymieniać, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby starać się w tym wszystkim zrozumieć psa, który nie ma nad sobą i swoim
postępowaniem takiej władzy jak człowiek. Jeśli chcemy być wielkimi ekologami to zacznijmy od siebie.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
owczareksofi 02:14 | 26-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Skoro psy im przeszkadzają to czemu oni sami pewnie mają psy? Pies od wielu wielu lat przyjacielem człowieka i wcześniej nikomu to nie przeszkadzało! Jak ktoś chce się do czegoś przyczepić, niech przyczepiają się do ludzi. Przecież to oni wychodowali psy i to oni mają najgorszy wpływ na środowisko, a psy nie są temu niewinne. Czy to wina psów, że nie myślą tak jak ludzie, bo kierują się instynktem a nie tym, że to co robią jest złe? Odpowiedź brzmi nie! Zauważyłam też, że naukowców nie obchodzi jak myślą zwierzęta, tylko to czy robią coś korzystnego dla nich czy nie. I to, że psy mają bardziej negatywny wpływ na ocieplenie klimatu, nie jest winą psów, tylko człowieka. To on stworzył różne rasy psów na swoje potrzeby, a negatywny wpływ na ocieplenie klimatu to tylko i wyłącznie wina ludzi!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
annja110 02:12 | 25-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Trzeba szanować ,,Matkę Naturę",ale nie popadajmy w ekologiczną paranoję.Czy nasz-eko{nie}przyjaciel-bardziej zaśmieca ziemię niż elektrownie jądrowe,projekty kosmiczne,czy producenci kolorowych opakowań-tak w naszym życiu wszechobecnych?Ludzie kochają [nie wszyscy]swoje psy i chyba ciężko byłoby wytłumaczyć emerytowi,który musi wyżyć za niewielkie pieniądze,żeby kupował swojemu Pikusiowi,drogie ekologiczne zabawki albo zrezygnował z ukochanego przyjaciela,bo ,,zaśmieca"on środowisko.Dbajmy o naszą planetę-częściej korzystajmy z rowerów,segregujmy śmieci,zakręcajmy wodę itd.,ale nie dajmy sobie wmówić,że jeśli od czasu do czasu kupimy naszemu przyjacielowi gumową piłkę to Świat przestanie istnieć,przywalony stertą ,,psich śmieci".
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ania3456 02:59 | 24-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Nie jestem naukowcem i nie potrafię oszacować tego co bardziej zagraża ziemi. Jednak wiem tyle, że nie można porównywać psa do samochodu, bo to zupełnie co innego. Poczynając od tego, że samochód to przedmiot codziennego użytku, a pies to ukochany kompan; a kończąc na najważniejszym: pies ma duszę i uczucia. Nie rozumiem jednak tego, że ludzie obwiniają, te biedne zwierzęta za coś co jest ich własnym wymysłem. Spójrzmy na to trzeźwym okiem. Psu do szczęścia nie trzeba zabawek, wykwintnych smakołyków i innych luksusów. One potrzebują tylko jednego: miłości. Kiedyś psy radziły sobie bez przyjemności,a teraz? Nadal tak jest. Na wsi, gdzie psy służą jako stróże pilnujący gospodarstwa, nie wymagają tak wielu zabiegów. Wszystkie te nowinki zostały wynalezione wyłącznie dla zysku człowieka. Ludzie to istoty o wolnej woli, a psy są im podporządkowane. Nie oszukujmy się: ludzie kupują te wszystkie psie wynalazki, tylko dla własnej wygody, a psiak nieświadomie z nich korzysta.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
TheDiankaxdd 12:50 | 21-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Jest to dosyć nietypowy artykuł... Jednak moim zdaniem psy nie są niczemu winne. Nie tylko ludzie i psy żyją na tej planecie. ;Ludzie niby próbują być eko, ale co z tego, jeżeli zostawiają telewizor na stanie czuwania, nie segregują odpadów, nie oszczedzają wody itp. ? My wiemy, z czym może się wiązać zaniedbanie środowiska, a psy nie. Z resztą co za różnica czy człowiek kupi karmę w sklepie zoologicznym, czy sam ją ugotuje? I jedna i druga ma wady i zalety. Najlepszy sposób na utrzymanie świata w porządku to nie śmiecenie, oszczędzanie energii, wody, segregacja odpadów i filtrowanie toksyn z kominów fabryk oraz sprzątanie po swoich psach, ale to ostatnie nie ma sensu, gdy władze miasta skąpią odpowiednimi koszami na psie nieczystości, a tak nie jest wszędzie (np. Białystok). Ludzie gdyby tylko bardzo chcieli, to by potrafili zadbać o otoczenie. Ale gdy świat stanie na głowie, wszyscy się obudzą i zaczną coś robić w kierunku zachowania Ziemii dla przyszłych pokoleń... Ale może być za późno...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Angi1999 07:21 | 21-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Styl życia psa od dawna wygląda identycznie. Te same karmy, zabawki,wycieczki,akcesoria a to wszystko właśnie może rujnować środowisko. Jednak pies potrzebuje tego wszystkiego.
Lecz to, że zmienimy trochę styl życia psa nie oznacza, że pies poczuje się gorzej i zapragnie jeszcze więcej tego wszystkiego. Psy szybko się przyzwyczajają i chcą jak najlepiej dla nas więc teraz my razem z nimi możemy spróbować pomóc nie tylko naszym pupilom lecz także sprawić aby styl życia psa był przyjaźniejszy środowisku. Nie musimy przecież cały czas kupować "Specjalnych Karm" dla naszych pupilów, czy nie możemy im sami coś ugotować? Przecież naszemu pupilowi od ugotowanego jedzenia od nas nic się nie stanie a jednocześnie pomożemy środowisku. A zabawki? Z doświadczenia wiem, że samemu można zrobić sama czasami robię wystarczy włożyć małą piłeczkę np. od tenisa do niepotrzebnej nam już skarpetki zawiązać supeł i gotowe pies będzie zadowolony. Prawda, pies musi się wybiegać ale to nie oznacza, że trzeba zawsze chodzić w inne miejsce, znaleźć sobie przyjazny park i tam wystarczy spuszczać pieska dwa razy dziennie. Oczywiście nie zapominamy o tym aby kiedy pies się wypróżni posprzątać po nim, jedno jego wypróżnienie i już środowisko jest choć trochę zatrute. To wszystko naprawdę nie wymaga wiele wysiłku wystarczy, że się przyłożysz i wtedy nasze pupile będą o wiele przyjaźniejsze środowisku .
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
emis 06:27 | 21-04-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Zawsze myślałam,że to tylko ludzie wpływają na ocieplenie klimatu i inne niebezpieczeństwa.Szczerze się zdziwiłam czytając majowy temat miesiąca.Na początku uznałam,że to głupota.
W trakcie czytania przeanalizowałam,czy ja i mój pies jesteśmy ekologiczni.Tak właściwie,wynik mnie nie zadowolił.Mimo,że nadal nie bardzo wierzę ekologom,którzy czasami rzeczywiście"nie mają o czym pisać",postanowiłam postarać się trochę przystosować.Karmy dla mojej Suni kupuję przeróżne.A właściwie dlaczego nie mogę więcej sama przygotowywać psu jedzenie,zamiast ciągle je kupować?
Albo zabawki.Nie zrezygnuje oczywiście z kupowania mojej Suni piłeczek ani frisbee ,ale od czasu do czasu postaram się sama coś jej zrobić,albo przynajmniej dać jej kawałek drewna(jak radzi PP).
Mam świadomość,że moje działania niewiele pomogą,ale chociaż tyle mogę zrobić ,prawda?
Szczerze,gdybym przeczytała ten artykuł w jakimś innym źródle niż Przyjaciel Pies,nawet bym się nie przejęła.Ale mam doświadczenie,dlatego wierzę mojej ulubionej gazecie.Z tego powodu staram się pomóc chociaż trochę.Mój piesek (chociaż nieświadomie) też się postara.Przynajmniej tak myślę:)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |