|
|
| Temat miesiąca |
Do serca przytul psa
Co jest istotą Świąt Bożego Narodzenia? Odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista. Bo wyczekiwanie na prezenty, bo wyrafinowane potrawy, bo strojna choinka... Lecz w zamęcie przygotowań często nie dostrzegamy tego, co jest najważniejszym przesłaniem świąt.
Grudzień to miesiąc wyjątkowy nie tylko dlatego, że zaczyna się zima i zazwyczaj spada pierwszy śnieg. Przede wszystkim nadchodzą święta. Już od początku miesiąca odczuwa się atmosferę przyjemnego podekscytowania, choinki świecą mnóstwem światełek, a ze sklepowych witryn uśmiechają się Mikołaje. Właśnie wtedy wpadamy w największy wir zakupów i rozstrzygamy dylematy: jakie prezenty kupić, czy dla psa też powinniśmy mieć podarunek? Jeśli tak - to jaki?
Najczęściej kupujemy pupilom przysmaki: psie ciasteczka, krakersy i inne frykasy. Wielu właścicieli decyduje się na nową zabawkę, obrożę, posłanko czy szykowny kubraczek.
- Przed świętami oprócz wykwintnej karmy doskonale sprzedają się luksusowe akcesoria i gadżety, przede wszystkim zabawki – twierdzi Tomasz Wojtczak, dyrektor generalny jednego z największych internetowych sklepów zoologicznych Animalia.pl. - Ludzie kupują zabawki, jakimi sami zapewne nie wzgardziliby w dzieciństwie: przepięknie wykonane pluszowe maskotki przytulanki, które można podgrzać w kuchence mikrofalowej, aby cieplutkie i miłe odpędzały psią zimową depresję, lub bajecznie kolorowe zabawki edukacyjne. Numer dwa w rankingu świątecznych zakupów to akcesoria luksusowe: obroże z cyrkoniami, w stylu hippie lub wojskowym.
Różnorodność wzorów, kolorów i kształtów może przyprawić o zawrót głowy. Warto kupić pupilowi jakiś drobiazg, ale przede wszystkim nie zapominajmy o tym, co stanowi istotę świąt. O miłości.
Potrzebna na co dzień
Mówi się, że prawdziwa miłość to taka, gdy kochamy kogoś "pomimo": wad, przeszłości, kłopotliwych nawyków. Z miłością do psa jest dokładnie tak samo. I takim też uczuciem zwierzę obdarza człowieka.
O potrzebie miłości mówimy najwięcej w okresie świątecznym. W grudniu chcemy naszym powszednim uczuciom nadać podniosły akcent. Z drugiej strony wiele osób dopiero wtedy zdaje sobie sprawę z tego, jak mało dobra i miłości dostaje na co dzień. I jak mało ofiarowuje z siebie innym.
Psy, jako istoty niezwykle wrażliwe, doskonale rozumieją ludzkie emocje, potrafią rozbawić, pocieszyć i bezwarunkowo kochać. Oddają opiekunowi całego siebie. Niosą ze sobą ciepło, bliskość, bezpieczeństwo. Dają poczucie, że zawsze jest ktoś, kto czeka i tęskni. Bezcenne emocje.
Warto podarować psu miłość. Taką bezwzględną, pomimo trudności i zdarzeń losowych, pomimo brudnych łap i przekopanego ogródka, pomimo wycia w czasie cieczki i nagłych nocnych wizyt w lecznicy. To, co dostaniesz w zamian, jest warte wszelkich poświęceń.
- Psa zapraszamy do domu w różnych celach - mówi Katarzyna Anna Gładkowska, psycholog i psychoterapeuta. - Jedni szukają obrońcy, stróża domu, towarzysza polowań, inni chcą zarobić pieniądze, prowadząc hodowlę. Jednak przeważająca część posiadaczy psów dzieli z nimi codzienne życie z powodu miłości do tych zwierząt. Ich obecność łagodzi uczucie samotności i izolacji. Kiedy człowiek kocha psa, stara się być dla niego przewodnikiem po ludzkim świecie. Odkrywa w sobie pokłady cierpliwości.
Wielki dar: życie
W upalne lipcowe popołudnie pani Grażyna Grams jest w pracy. Obok jej sklepu mieści się inny, z używaną odzieżą. Prowadzą go właściciele owczarka niemieckiego. Pies kilka tygodni temu pokrył dużą kundelkę. Niedawno urodziły się szczenięta. Nagle do sklepu pani Grażyny wchodzi właściciel owczarka z maleństwem na ręku.
- Wyglądało jak szczurek - wspomina kobieta. - Małe, prawie łyse i z długim ogonem. Nawet nie było podobne do psa.
Sunia miała jeszcze zamknięte oczy. Ludzie bali się dotknąć tej kuleczki, żeby nie zrobić jej krzywdy. Mężczyzna powiedział, że matka szczeniąt odrzuciła cały miot, był gotowy oddać je komukolwiek. Pani Grażyna zadzwoniła do męża.
- Nie planowaliśmy psa - opowiada pan Jarek Grams - a już na pewno nie takiego. Nie wiedzieliśmy, jak się opiekować maleństwem. Wiedziałem jednak, że jeśli my mu nie damy domu, to nie da mu go nikt...
Suczkę nazwano Bella. Piękna. Gdy nowi opiekunowie patrzyli na nią, było to jedyne słowo, jakie przychodziło im do głowy. Pokochali ją od pierwszego wejrzenia, choć wtedy jeszcze nie zdawali sobie sprawy z tego, jaki czeka ich trud. Przede wszystkim należało psa karmić tak często, jak robiłaby to jego matka. Państwo Gramsowie zakupili więc kilka buteleczek ze smoczkami. Sunia dostawała jeść co dwie godziny. Wieczorem opiekunowie gotowali mleko, rozlewali je do butelek i szczelnie zawijali w koc. W ten sposób Bella mogła być karmiona w nocy bez konieczności ciągłego podgrzewania jedzenia.
- Przez pierwszy rok jej życia jeździliśmy do lecznicy przynajmniej raz na dwa tygodnie - wspomina pani Grażyna. - Niestety suczka nie miała odporności, jakiej nabyłaby, ssąc mleko matki. Ciągle łapała jakieś choroby, infekcje, miała wszelkie możliwe alergie, a my za każdym razem drżeliśmy o jej życie. Po trzech latach lekarz zdobył się na szczerość i powiedział nam, że początkowo nie przypuszczał, że uda nam się ją wychować i że w ogóle będzie żyła.
Państwo Gramsowie, decydując się na opiekę nad 10-dniowym maleństwem, nie wiedzieli nic o socjalizacji szczeniąt i o uczeniu ich odpowiednich zachowań. Postanowili, że będą Bellę wychowywać z miłością, bo wiedzieli, iż w uczucie zawsze warto inwestować. Nie przeliczyli się.
Po trzech miesiącach i wszystkich koniecznych szczepieniach lekarz pozwolił na wyprowadzenie suczki na dwór. Gdy raz zaznała swobody i beztroskiej zabawy, nie potrafiła z nich zrezygnować. Wszystko, co się ruszało, było obiektem jej pożądania. Młodzież z osiedla uwielbiała się z nią bawić. Bella potrafiła godzinami stać na bramce i z zacięciem rzucać się na toczącą się w jej kierunku piłkę. Zawsze jednak musiała w pobliżu widzieć któregoś z opiekunów. Bez nich nie było beztroskiej radości, bez nich nie było życia.
- Gdy Bella była młoda, mieszkała z nami moja mama - kontynuuje pani Grażyna. - Z nią suczka też bardzo się zżyła. Mama niestety chorowała, pół roku spędziła w szpitalu. Gdy przywieźliśmy ją do domu, postanowiliśmy, że wypuścimy Bellę na dwór, żeby przywitała się z mamą, gdy ta będzie jeszcze w samochodzie. Nie chcieliśmy, by pies w dzikiej radości przewrócił chorą. Gdy przed blokiem suczka zobaczyła moją mamę, zaczęła tak głośno piszczeć, że ludzie ze zdumieniem wychodzili na balkony. Czegoś takiego nie przeżyłam nigdy. Łzy stanęły nam w oczach.
Bella ma już 14 lat. Poważnie choruje, opiekunowie przygotowują się na najgorsze, jednak wciąż mają w pamięci te niesamowite przeżyte razem chwile. Patrzą na suczkę i nie mogą wyjść z podziwu, że to stworzenie potrafiło dać im tyle szczęścia i miłości. Podarowali jej dom w chwili, kiedy najbardziej tego potrzebowała, w zamian otrzymali bezgraniczne przywiązanie i uczucie, jakie potrafi dać tylko pies. Olbrzymie pokłady wierności, lojalności i codziennego ciepła.
Wystarczy jej dla każdego
Geremaine Chekerjian to młoda kobieta, która o miłości między ludźmi i psami może opowiadać w nieskończoność. Boksera Rocky'ego kupiła na bazarze. Okazało się, że jest chory na padaczkę. Po pierwszym ataku pojechała z nim do kliniki, w której zobaczyła inne boksery ratowane przez wolontariuszy. Postanowiła im pomóc.
Zaproponowała, że w ramach domu tymczasowego da schronienie jednemu z psiaków. Wybór padł na Leviego, nieprzypadkowo. Bokser był w strasznym stanie, miał na ciele rany, w których zalęgły się larwy. W schronisku nie miałby żadnych szans. Tylko troskliwa domowa opieka mogła uratować mu życie.
- Kiedy przywiozłam go do domu, przykleił się do mnie i nie odstępował na krok - wspomina Geremaine. - Już wtedy nie potrafiłam myśleć o dniu rozstania z nim.
Dzień ten jednak nadszedł. Do Warszawy przyjechało małżeństwo, które chciało adoptować Leviego. Zabrali ze sobą swoją bokserkę, żeby psy mogły się poznać. Levi nigdy nie wykazywał agresji wobec innych psów, więc i teraz nikt nie bał się o pierwszy kontakt. Niesłusznie. Levi warczał, był agresywny i miał zdecydowanie wrogie nastawienie do suki. Nie chciał się rozstawać z Geremaine? Jeśli to był jego pomysł na pozostanie w domu tymczasowym, to z całą pewnością trafiony.
Czito został uratowany ze schroniska właściwie w ostatniej chwili. Miał ciężką depresję, prawie w ogóle nie wychodził z budy. Przede wszystkim dlatego, że był cały połamany, najprawdopodobniej po wypadku. Geremaine podjęła decyzję natychmiast, zabrała go do domu, opłaciła operację. Pomimo anonsów nie zgłosił się chętny do adopcji psa. Czito dołączył do rodziny na stałe.
- Na początku nie było z nim żadnego kontaktu - opowiada Geremaine. - Przeszedł ciężką operację, wszystko go bolało. Wciąż ma duże problemy z chodzeniem, ale gdy widzi mój samochód, kuśtyka do bramy z niesamowitą jak na niego prędkością, uszy mu powiewają na wietrze, pysk się śmieje, a w oczach widać radość i wielką miłość. To naprawdę cudowny widok.
Kolejnego boksera Geremaine postanowiła wziąć już na pewno tylko na zasadach domu tymczasowego. Hugo, bo o nim mowa, to pies pełen niesamowitej energii. Wystarczy na niego spojrzeć, a on już się cieszy. Wielu ludzi chciało go adoptować, jednak nikt nie był według Geremaine dostatecznie dobry. W ubiegłoroczne Święta Bożego Narodzenia kobieta wraz z najbliższymi podjęła decyzję, że podarują Hugo najwspanialszy prezent: dom na stałe. Prezent dla psa, prezent dla siebie. Miłość na święta - najpiękniejsze, co można dać.
Po Hugo pojawił się Yoshi, czyli kości obciągnięte skórą. Odebrano go interwencyjnie od głodzącej go właścicielki. Bokserowi do tej pory pozostał psychiczny uraz po czasach wielodniowej głodówki i pochłania wodę w każdej ilości, bez opamiętania. Niestety powoduje to także problem nietrzymania moczu. Nie, Yoshi już nigdy nie opuści domu Geremaine.
Boksery to psy, które niezwykle silnie przywiązują się do swojego opiekuna. Najbliższy człowiek jest sensem ich życia, potrzebują ciągłego kontaktu z nim i ofiarowują mu całe serce. Gdy Geremaine wraca z pracy, potrzebuje dużo czasu na przywitanie się z całą zgrają. Każdy chce być przytulony i ukochany, a ona dla każdego znajduje czas. W jej domu nigdy nie zabraknie miłości. Bo właśnie dla niej warto żyć.
Uzdrawia
Wiele historii ludzi, którym psy odmieniły życie, można znaleźć w internecie. Człowiek daje coś z siebie i jeszcze więcej otrzymuje. Pięknym przykładem takiej sytuacji jest opowieść Urszuli (psychologia.net.pl). Zwierza się, że od wielu lat walczyła z bulimią, zaburzeniem łaknienia, które polega na impulsywnym zjadaniu olbrzymiej ilości jedzenia, po czym, z powodu dręczących wyrzutów sumienia, zwracaniu wszystkiego. To choroba, która wyniszcza człowieka nie tylko fizycznie, ale i psychicznie.
Urszula była w związku z partnerem, który wiedział o jej chorobie i starał się być dla niej jak największym wsparciem, jednak ona nigdy nie potrafiła stuprocentowo mu zaufać. Wtedy właśnie zdecydowali się na psa.
Wybór padł na bulteriera. Charakterystyczna głowa zwierzęcia sprawia, że w oczach wielu ludzi uchodzi on za wcielenie psiej brzydoty. Urszula siebie też postrzegała jako brzydką kobietę. Doszła do wniosku, że razem mogą iść przez życie.
Wolny czas zaczęła jej wypełniać opieka nad szczenięciem. Pochłaniała ją do tego stopnia, że zaczęła mniej myśleć o jedzeniu. Gdy tylko podchodziła do lodówki, zamiast wyjmować jedzenie dla siebie, sięgała po smakołyk dla pupila. Karmienie, pielęgnacja i spacery powoli zaczęły odciągać ją od choroby.
Nie tylko człowiek może podarować psu szczęśliwe życie. Również zwierzę swoją obecnością pozytywnie wpływa na człowieka i jego otoczenie.
- Z badań specjalistów różnych dziedzin medycyny wynika, że właściciele psów mają generalnie mniej problemów zdrowotnych, lepsze samopoczucie, większą sprawność fizyczną, niższe ciśnienie krwi czy niższy poziom cholesterolu - mówi psycholog Katarzyna Anna Gładkowska. - Dzieciom natomiast towarzystwo psów pomaga uporać się z poważną chorobą czy utratą któregoś bliskiego. Człowiek, obcując w sytuacji kryzysowej z czworonogiem, podlega naturalnym działaniom terapeutycznym.
Wciąż na nią czekają
Z psimi nieszczęściami na co dzień spotyka się Katarzyna Mróz. Prowadzi ona hotel dla psów. Obecnie ma pod opieką 15 zwierząt, które zostały uratowane przed śmiercią i teraz czekają na nowe domy.
- Z psami po przejściach mam do czynienia na co dzień - mówi - i wiem, co takie zwierzęta mogą dać człowiekowi. Mają w sobie tak olbrzymie pokłady miłości, że trudno to sobie wyobrazić. One wiedzą, co przeżyły i jak ciężkie może być życie. Jeśli w ich świecie pojawia się dobry człowiek, są w stanie zrobić dla niego wszystko.
Większość porzuconych psów nie ma aż tyle szczęścia, by trafić do hotelu, i na miłość czeka w schroniskach. I choć wydawałoby się, że święta to doskonały moment na przygarnięcie psa, wiele osób właśnie wtedy postanawia pozbyć się pupila. Najczęściej wynika to z nieprzemyślanego zakupu. Szczenię kupione latem, w grudniu jest już dużym psiakiem, przestało być pocieszne. Zwierzak oddany do schroniska cierpi, tęskniąc za domem i ukochanymi opiekunami. Gdyby tylko przyszli po niego z powrotem, jego radości nie byłoby końca. Tragiczna nieodwzajemniona miłość...
- W święta nikt nie powinien być sam, nawet zwierzę - twierdzi Wanda Dejnarowicz, dyrektor warszawskiego schroniska Na Paluchu. - To doskonały czas, aby zdecydować się na adopcję, jednak musi to być dokładnie przemyślane. Pieski, które jednak zostaną z nami w tym okresie, staramy się otoczyć specjalną opieką i wszystkim dajemy przysmaki, jakich nie dostają na co dzień.
Kasia Mróz będzie obchodziła dopiero drugą Gwiazdkę w swoim hotelu. Ma zamiar kontynuować tradycję, jaką rozpoczęła w zeszłym roku, i do karmy w dzień Wigilii każdemu psiakowi włoży kawałek opłatka. Z życzeniami miłości. Tylko tyle i aż tyle.
Anna Czerwińska
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
Agata82 03:32 | 13-12-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Dziękuję za ten artykuł, wychodzi jakby na przeciw moim ostatnim przemyśleniom. Pracuję w sklepie zoologicznym w pobliżu hipermarketu i nie mogę się nadziwić temu, co w ostatnich dniach się tam dzieje. Klienci przychodzą tłumami, aby kupić prezenty dla swoich pupili. Często proszą o radę przy wyborze świątecznego gadżetu. Wydaje mi się jednak wtedy, że proszą tak naprawdę o prezent dla siebie. Niektóre życzenia są szokujące, na przykład dezodorant dla szczeniaka. Tłumaczę wtedy, że pies to nie dziecko i ma swój specyficzny zapach. Jeśli nie akceptuje się zapachu szczenięcia, które tak naprawdę pachnie jeszcze mlekiem matki, to co będzie później, kiedy psy nabierają charakterystycznego tylko dla siebie, specyficznego zapachu. Następna rzecz: buty dla psa. Żeby nie nanosił błota do mieszkania. Tak naprawdę takie buty mają zastosowanie, gdy pies skaleczy łapę, żeby np. nie przemoczył opatrunku. Ludzie zdają się zapominać, że pies jest zwierzęciem i chodzi "na boso", a założenie mu na łapy butów może mu przeszkadzać i krępować przybieganiu. Ponadto z doświadczenia wiem, iż większość klientów kupując zabawkę dla psa nie robi tego dla wspólnej z nim zabawy, ale żeby gryzł ją zamiast mebli. Rynek zoologiczny jest bardzo bogaty w różnego rodzaju asortyment i to bardzo dobrze. Przy wyborze jednak czegoś "dla psa" nie zapominajmy o tym, że to my jesteśmy ludźmi i naszym przymiotem powiniem być zdrowy rozsądek.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~west880 12:58 | 28-11-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Święta to czas, kiedy nikt się na nikogo nie powinien gniewac. Święta to czas odwiedzin. Odwiedźmy najbliższe schronisko. Nie musi byc w święta. Przywieźmy coś dla zwierząt. Będą miały święta w sercu. Kochajmy je. Kochajmy te serca, bo to najlepsze, co możemy im dac.
Miłośc to piękne uczucie i proszę, jeśli możecie, przygarnijcie pieska lub kotka ze schroniska. Kochany na pewno sam będzie kochał! Pomyślcie o psach, które ciągle są na łańcuchu! To smutne! Dlatego proszę, dajcie miłośc swoim psiakom!
Ja dam swojemu pieskowi dużo całusów, podzielę się z nim opłatkiem. Kupię mu coś wyjątkowego, jeszcze nie wiem co, ale to nie będzie zwykła gumowa kośc! I nie będzie drogie. Psy nie chcą podarunków, ale pragną miłości i uwagi ze strony właściciela. Takie już są: bezinteresowne i pełne milości, tylko trzeba ją odkryc.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Nicka 09:55 | 28-11-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Tak, święta mają w sobie tę magię. To czas kiedy świętujemy, jemy pyszne potrawy w zaciszu przytulnego i ciepłego domu. Jednak powinniśmy pomyśleć wtedy także o tych, którym nie jest dane przeżywać tego z nami. Pomyślmy też o tych biednych,cierpiących i samotnych zwierzętach, które czekają na nas w schroniskach. Często głodne, opuszczone przez właścicieli których tak bardzo kochały. Nieszczęśliwe. Podarujmy im coś, czego najbardziej pragną-miłości. Ja osobiście teraz niestety nie mogę adoptować ze schroniska psa ani kotka, ale postaram się je odwiedzić i podarować im coś, chociaż trochę karmy, ciepłe koce. Jeśli zastanawiacie się nad wzięciem zwierzęcia ze schroniska, nie róbcie tego długo. Te zwierzaki bezwarunkowej miłości, a w zamian dadzą wam dwa razy tyle. To najwięcej ile możecie im podarować w ten magiczny czas.Czas Świąt Bożego Narodzenia.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Emilcia 02:41 | 26-11-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Kiedyś myślałam, że w schroniskach są tylko stare i schorowane psy. Szybko jednak przekonałam się, że w schroniskach przebywają psy w różnym wieku, różnych maści, rasowe i kundelki.
2 lata temu dzień przed wigilią, pojechałam z koleżanką do schroniska, ponieważ chciała ona wziąśc sobie małego pieska, do kochania. Przechodząc między boksami widzialam różne psy. Jende rwały się do ludzi prosząc choćby o pogłaskanie, a inne siedzialy w kącie, nie wierząc, że kiedyś znajdą szczęśliwy dom. Koleżanka wybrała pieska z tej pierwszej grupy. Mała ruda kuleczka skakała jak najwyżej mogła, by tylko ją zauważyć. Gdy wracałaśmy z malym pieskiem na rękach, musiałyśmy przejśc jeszcze kilka boksów. I wtedy zobaczyłam śliczną, bialą husky, która siedziała spokojnie wpatrzona w jakiś punkt przed sobą. Nie rwała się do ludzi, ale i nie uciekała. Zrobiło mi się przykro, że nawet takie psy trafaiają do schronisk.
Po powrocie do domu oczywiście podzielilam się wrażeniami ze swoimi rodzicami. Oni też żałowali, ze nawet rasowe piękne psy, ludzie skazują na życie w klatce.
W wigilię mojego prezentu nie było pod choinką, ale był najlepszym prezentem jaki w życiu dostałam =] Na środku w innym pokoju leżała ta sama sunia husky którą widziałam w schronisku. Sunia podnisła się i z niepewnym machaniem ogona podeszła do mnie. Tak wyglądało nasze pierwsze spotkanie.
Teraz Aira ma 4 lata i wydaje mi się, że jest szczęśliwym psiakiem. Za zabranie jej ze schroniska, odwdzięczyła się 200% miłością. Nie odstępuje mnie na krok, a gdy musze wyjśc, cierpliwie czeka aż wrócę. Polecam psiaki ze schroniska dosłownie wszystkim! Są cudowne i piękne. Piszę mój komentarz a Aira i Teo(mój drugi pies-labrador) leżą obok mnie i czuwają. Na ich pyszczkach widzę spokój, nie boją się, że kiedyś mnie zabraknie. I ja też się nie boję.
Kocham je najbardziej!
Ale uważam, że nie tylko święta powinny być okresem dawania psiakom domów. Powinniśmy to robić caly rok!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
negaiz 06:29 | 23-11-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Żyjemy w czasach głębokich interakcji ze zwierzętami - pies stał się najprawdziwszym członkiem rodziny, którego dobro leży nam na sercu. Kochamy go, jednak nie zawsze pamiętamy o tym, co naprawde jest dla niego najlepsze. Na Święta zawsze jest duże zamieszanie.. Zakupy, porządki, różne przygotowaniam zjazd rodzinny itd. Niektórzy z nas kupują swojemu psiakowi prezenty.. Psie smakołyki, albo nową zabawkę i są z siebie dumni. Są święcie przekonani, że nie zapomnieli nawet w Boże Narodzenie o opiece nad zwierzakiem. Jednak myślę, że dla psa dużo leprzy będzie spokój i poczucie bezpieczeństwa niż nowa piłeczka.. Pies napewno się stresuje w czasie zjazu rodzinnego, albo innch tego typu zamieszań, powinniśmy wtedy go w jakiś sposób wspietać, dawać mu poczucie stabilizacji, a nie myśleć tylko o zakupach ^^
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ramerka 05:40 | 21-11-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Święta Bożego Narodzenia to wiadomo,niełatwy okres nawet dla psów,nie tylko w schroniskach. Także dla tych,które nie trafiły do schroniska,a nie mają kochającego domu... Kiedy rodzina siedzi przy wigilijnym stole, opuszczone psy błąkające się po ulicach, w zerowej temperaturze (a może nawet mniej) myślą o tym,żeby ktoś wziął go jako osamotnionego gościa,i żeby chociaż ten jeden,ten szczególny dzień mieć kogoś, kto o nim pomyślał, chociaż nie jest psem gwiazdy, psem wystawowym , psem ,którego ludzie cenią najbardziej ,tylko zwyczajnym kundelkiem, który tak samo jak inne psy zasługuje na kochający dom. A przede wszystkim na to, czego wcześniej nie miał. Prawdziwych,wesołych świąt.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
truskaweczka 05:49 | 19-11-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Święta Bożego Narodzenia to magiczny czas, kiedy ludzie potrafią sobie wybaczać i obdarowują się prezentami. Również pupile czują radosny nastrój, zapachy roznoszące się po domu, krzątaninę i zamieszanie. Na pewno podarunek dla swojego czworonoga bardzo nas ucieszy, sprawimy mu przyjemność, ale psiak przez cały rok dostaje jakieś smakołyki czy nowe akcesoria. Myślę, że warto pomyśleć o własnoręcznie przygotowanych ciasteczkach, wspaniałej, niepowtarzalnej zabawce, którą sami zrobimy, wspólnym długim, rodzinnym spacerze, lepieniu bałwana czy ubieraniu choinki. Ile radości będzie w przynoszeniu łańcucha czy słomianych ozdób (oprócz szklanych bombek, ostrych elementów, pies musi także znać komendę przynieś) czy tarzaniu się w śniegu. Wyrafinowane prezenty, chociażby takie jak ekskluzywna obroża z diamencikami, satynowa kanapa cieszą nasze oko, ale dla psa znaczą tyle samo, co podarunki tańsze 0 50, 100...zł. Najważniejsza jest miłość i więź między właścicielem, a święta spędzone wspólnie ze zwierzakiem i świetna zabawa, dzięki której tworzymy idealny, zgrany zespół są bezcenne.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Ewelka 07:48 | 18-11-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Kiedyś święta cieszyły mnie ogromnie - to wyczekiwanie, zapach świątecznych potraw, ubieranie choinki. Wszystko było wówczas takie niezwykłe i wyjątkowe. Dziś święta straciły dla mnie swą magię. Zawsze pamiętamy o upominkach dla swoich bliskich - wybieramy, zastanawiamy się i szukamy wśród sklepowych półek czegoś naprawdę niezwykłego. Nigdy nie zapominamy też o naszych pupilach. Ale czy pies także odczuwa magię świąt, czy rozumie, dlaczego to jest taki wyjątkowy czas? Myślę, że nie. Nie wie przecież nawet, czym jest Boże Narodzenie. Uważam, że nasz prezent nie zrobi na nim ogromnego wrażenia, bo przecież przez cały rok o niego dbamy, kupujemy różne smakołyki. A to, że raz w roku kupimy mu jakąś większą kostkę, czy zabawkę, tak naprawdę nie będzie niczym szczególnym, bo w ciągu roku także dostaje inne prezenty. Myślę, że prezent dla swojego pupila kupujemy przede wszystkim dlatego, by sprawić sobie przyjemność. Bo czyż nie przyjemne jest, kiedy kupujemy naszemu ukochanemu psiakowi pyszną niespodziankę, po czym widzimy jak ze smakiem pałaszuje ją z roześmianym pyskiem? Dobrze jest pamiętać o swoich pupilach w tym jedynym dniu w roku i wynagrodzić mu to, że przez cały rok zawsze budził rano do pracy swym radosnym szczekaniem i to, że wybrudził cały przedpokój, po powrocie z "mokrego spaceru"? Myślę, ze to największa zaleta posiadania psa, dlatego pamiętajmy o swoich psiakach zawsze, nie tylko od święta:)
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
delf12 05:23 | 30-11-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Nie mogę się z tobą zgodzić... Psy rozumieją więcej niż nam się wydaje. U nas w domu, nim zdechła Żaba w każde święta pies dostawał kawałek opłatka... Było tak przez dziewięć lat, a po trzech Żaba sama przychodziła jak wstawaliśmy by złożyć sobie życzenia... U nas jest taka tradycja, że psy należy traktować jak członków rodziny, a to oznacza, że w święta mają prawo jak my spróbować potraw oraz dostać prezent... Nie wiem jak będzie w tym roku, bo Maxi jest u nas od niedawna i nie wiemy jak ją w tym okresie świątecznym traktowali w poprzednim domu, ale postaramy się by te święta były dla niej miłe... Dlatego jestem zdania, że psy są takimi istotami które wszystko rozumieją, choć byśmy nawet myśleli, że jest inaczej... ;D
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |