|
|
| Temat miesiąca |
Dążenie do ideału
Hodowcy psów rasowych są obwiniani – czasem słusznie – o hodowanie zwierząt, u których pewne cechy zostały doprowadzone do przesady, co utrudnia im normalne funkcjonowanie. Wynika to z "nadinterpretacji" wzorców. Tymczasem ich autorom przyświecał ideał harmonijnej budowy i użytkowości psa. Dlatego ważną rolę mogą odegrać sędziowie, dyskwalifikując osobniki, u których cechy rasowe zostały wyrażone ekstremalnie.
Zilustrowanie tekstu o czechosłowackich wilczakach fotografią psa z czarną maską (PP 3/2009) wywołało komentarze czytelników na naszym forum internetowym. "Przecież to niezgodne z wzorcem rasy" – brzmiał najczęściej powtarzany zarzut. Poniekąd słuszny, ale co to właściwie znaczy?
Czym jest wzorzec?
Mówiąc najprościej, wzorzec to opis idealnego psa danej rasy. Dla hodowców i sędziów jest podstawowym narzędziem pracy; tym pierwszym wyznacza cel wyhodowania psa zbliżonego do ideału, tym drugim pozwala ocenić skuteczność działania hodowców. Sędzia porównuje konkretne osobniki z wzorcem, który powinien mieć w swojej wyobraźni... I tutaj pojawia się nieunikniony aspekt subiektywnej interpretacji standardu rasy. Każdy arbiter ocenia trochę inaczej i różną wagę przykłada do poszczególnych cech i zauważonych błędów. No ale na tym polega urok wystawiania, że nie wszyscy sędziują tak samo.
Użytkowość i estetyka
Wzorce powstały po to, aby opisać psa jak najlepiej przystosowanego do wykonywania pracy, do której dana rasa była przeznaczona. Pojęcie "pracy" trzeba rozumieć dość szeroko - miały ją wykonywać także tak zwane psy ozdobne, czyli cieszyć oko człowieka i sprawiać mu przyjemność swoim towarzystwem. Aby tak było, musiały być sprawne, toteż żaden wzorzec nie wymaga cech w oczywisty sposób utrudniających psu normalne życie.
Doskonałym przykładem wzorca czysto funkcjonalnego jest standard foxhounda, gończego długo hodowanego wyłącznie do celów użytkowych - do konnego polowania na lisy (dzisiaj już zabronionego). Chociaż księgi rodowodowe tej rasy są prowadzone od ponad dwóch stuleci, to na wystawach pojawia się ona zaledwie od kilku lat. Wzorzec opracowany całkiem niedawno brzmi lakonicznie i razem ze spójnikami liczy około 140 słów. Opisano w nim tylko te cechy, które wpływają na pracę psa, charakterystyka głowy jest bardzo krótka, a o maści napomknięto tylko, że każda jest dopuszczalna.
Natomiast wspomniana na początku artykułu sporna czarna maska dotyczy cechy z punktu widzenia użytkowości psa nieistotnej. Czechosłowacki wilczak ma być nadzwyczaj wytrzymały, odporny na warunki zewnętrzne i sprawny. To, czy będzie miał maskę jasną, czy ciemną, i w ogóle to, jak jest umaszczony, w żadnym stopniu nie wpływa na jego użytkowość. Dlaczego więc we wzorcu rasy znalazł się taki wymóg? Czy tylko ze względów estetycznych? Pewnie tak, choć ma on w tym wypadku głębsze uzasadnienie. Rasa, jak wiadomo, pochodzi od dzikiego wilka, i dla hodowców jest ważne, aby zdradzała duże podobieństwo do swego przodka. A charakterystyczną cechą wilka, nadającą mu specyficzny wyraz, jest jasna maska. Ale z kolei wzorzec pokrewnej rasy, także pochodzącej od wilka, holenderskiego saarloosa, dopuszcza poza maścią wilczastą również czekoladową i białą, które przecież u dzikich wilków nie występują.
Wymogi czysto estetyczne najczęściej znajdujemy we wzorcach ras hodowanych do towarzystwa. Można je uznać za wyraz gustów dawnych hodowców.
Historia
Mimo że niektóre rasy chlubią się wielowiekową historią, to długo hodowano je po prostu zgodnie z tradycją, kierując się charakterystycznymi cechami wyglądu, które nie były nigdzie dokładnie skodyfikowane. Z rzadka pojawiały się krótkie opisy, takie jak w dziele angielskiej przeoryszy Juliany Barnes (ok. 1415 r.).
O charcie czytamy w "Księdze św. Albana", że powinien on mieć "głowę węża, szyję smoka, grzbiet leszcza, ogon szczura i łapy kota". Próby opisania poszczególnych ras podejmowali także uczeni przyrodnicy: Anglik doktor Caius, Szwajcar Gesner (XVI w.) i Szwed Linneusz (XVII w.), ale ich opisy były lakoniczne. "Nos zadarty, uszy wiszące, budowa kwadratowa" - oto charakterystyka mopsa według Linneusza; przyznajmy, lapidarnie oddaje najważniejsze cechy wyglądu tego psa.
Wzorce ras w dzisiejszym rozumieniu to wymysł XIX wieku, kiedy to zaczęto hodować psy nie tylko do pracy, ale i na wystawy. Ci, którzy pracowali z psami, doskonale wiedzieli, jak ma wyglądać dobry użytkowo egzemplarz, nie potrzebowali żadnego opisu.
Zaskoczył mnie kiedyś starszy rolnik spotkany gdzieś na wsi. Popatrzywszy przez chwilę na moje corgi, raczej stwierdził, niż zapytał: "To psy do pasienia krów?". "Tak, a skąd pan o tym wie?" - nie potrafiłem ukryć zdziwienia. "Bo wyglądają jak psy do krów" - brzmiała odpowiedź.
Inaczej na wystawach - skoro wygląd stawał się najważniejszym, a nawet jedynym kryterium wartości psa, trzeba było ten wygląd możliwie dokładnie opisać. Twórca australijskich psów do pasienia bydła, imigrant z Podlasia, Robert Kaleski, w swej książce "Australian Barkers and Biters" tak wyjaśniał powody napisania wzorca tej rasy (1902): "Na wystawie pokazywałem bezbłędnego psa o imieniu Spot, którego wyhodowałem z Aleksem Davisem. Przegrałem jednak z kłapouchym kundlem, za którego nikt nie dałby więcej, jak pięć szylingów. Później Alex zabrał Spota na wystawę Royal Agricultural Society i tam wygrał w dużej stawce. Zrozumiałem wówczas, że hodowanie dobrych psów nie ma sensu, póki takie rzeczy są możliwe, i dlatego postanowiłem napisać wzorzec, według którego psy oceniane być muszą przez sędziów".
Zmiany
Według jednego z ostatnich wielkich sędziów brytyjskich, Toma Hornera: "Wartość wzorca polega na tym, że daje on opisywanej rasie stabilność i trwałość. Pozostaje on niezmieniony bez względu na mody, jakim ulegają hodowcy i sędziowie (...). Pełni rolę hamulca, który nie pozwala, by dyktowane modą zmiany typu i cech rasy nie zaszły za daleko". Dlatego jakiekolwiek zmiany wzorców powinny być dokonywane z największą powściągliwością. W znakomitej większości przypadków pisali je ludzie, którzy danej rasie poświęcili całe życie i z jakichś istotnych powodów ukształtowali ją tak, a nie inaczej. Dlaczego mamy się uważać za mądrzejszych od nich? Żartobliwie można powiedzieć, że wzorzec powinien być jak prawdziwa dama - zawsze o krok za modą i nie podążać ślepo za najnowszymi trendami. Czas pokazuje, że taki umiar jest wskazany. Gdyby hodowcy i sędziowie konsekwentnie stosowali się do wyważonych wzorców, zamiast tworzyć mody i popadać w przesadę, nie byłoby ataków na "przerasowienie" i celowe hodowanie "chorych zwierząt", do jakich ostatnio dochodzi w Wielkiej Brytanii (patrz s. 23 ramka). Najdawniejsze standardy, powstałe na Wyspach w latach 70. XIX wieku, jak na przykład wzorzec foksteriera, podlegały nieznacznym, zaledwie kosmetycznym zmianom. Pewnie dlatego nikt nie oskarża tej rasy o "przerysowanie", jej typ prawie się nie zmienił; dzisiejsze championy są bardzo podobne do zwycięzców wystaw z początku XX wieku i tak samo jak one potrafią jeszcze dzisiaj pogonić lisa w norze.
Nie można zmieniać wzorca czy interpretować go w nieuzasadniony sposób tylko dlatego, że hodowcy nie są w stanie dopracować się opisanego w nim ideału. Inna sprawa, że przeciwstawianie się modom i trendom pojawiającym się w hodowli wymaga od sędziów przekonania o słuszności swych decyzji i niemałej odwagi.
Co kraj, to wzorzec
Lektura wzorców nie zawsze jest zadaniem łatwym, bo bywają one źle napisane. Mimo licznych starań ujednolicenia tych tekstów tak, by przynajmniej mieściły się w jednym schemacie, FCI daleko jeszcze do osiągnięcia tego celu. Znacznie lepiej napisano wzorce angielskie, żaden z nich nie grzeszy taką rozwlekłością, jaką odznaczają się niektóre wzorce kontynentalne, zwłaszcza włoskie. Niekiedy można odnieść wrażenie, że autorzy postanowili dokładnie opisać każdy szczegół i maksymalnie ograniczyć możliwość interpretacji sędziowskiej. Dobry wzorzec powinien dawać ogólną charakterystykę typu rasowego i budowy. Sformułowanie "uszy osadzone ani zbyt blisko siebie, ani zbyt szeroko po bokach głowy" jest wbrew pozorom znacznie lepsze od stwierdzenia, że "odległość między wewnętrznymi krawędziami uszu stanowi 33 procent długości mózgoczaszki". Tymczasem lektura wzorców włoskich, liczących nawet 12 stron, nieodparcie nasuwa mi widok sędziego biegającego po ringu z miarką, cyrklem i kalkulatorem.
Wielką zaletą wzorców angielskich jest brak punktu "wady". Zamiast ich wykazu znajdujemy tylko stwierdzenie: "Każde odstępstwo od podanego wzorca stanowi wadę, którą należy oceniać w zależności od stopnia nasilenia". Pozwala to na sędziowanie pozytywne i właściwe wyważenie zalet i wad psa, bez obligatoryjnego obniżania oceny za konkretną wadę, jeżeli cała reszta jest doskonała.
Co za dużo...
Hodowcy psów rasowych są obwiniani - czasem słusznie - o hodowanie zwierząt, u których pewne cechy zostały doprowadzone do przesady, co utrudnia im normalne funkcjonowanie, a nawet stanowi przyczynę poważnych problemów zdrowotnych. Jest to skutek "nadinterpretacji" wzorców. Niektórzy, jeśli czytają na przykład, że głowa powinna być wąska, są skłonni uważać, że im węższa, tym piękniejsza...
Wiadomo, że pewne wzorcowe cechy mogą predysponować do określonych chorób: wąska głowa collie do CEA (choroba oczu), luźna skóra na głowie do schorzeń powiek, a pomarszczona na całym ciele do stanów zapalnych i zakażeń.
U licznych ras ozdobnych, a nawet tych, które pierwotnie były użytkowymi, duża ilość włosa stanowi przyczynę wielu niewygód i ograniczeń w codziennym życiu psa (trzeba im nawijać włos na papiloty, trzymać w klatkach, żeby się nie wybrudziły itp.). Tyle że winę ponoszą nie wzorce, ale nieumiarkowane działania hodowców, którzy za wszelką cenę chcą odnosić sukcesy wystawowe.
Szczególnie ważną rolę mogą odegrać więc sędziowie. Powinni w porę powstrzymywać takie zapędy i nie premiować psów, u których charakterystyczne cechy rasowe wyrażone są ekstremalnie. Umiarkowanie, harmonia i funkcjonalność to cechy psów, jakie przyświecały autorom wzorców, i tego należałoby przestrzegać.
Mirosław Redlicki
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
~MIŁOŚNICZKA ZWIERZĄT 12:23 | 20-07-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
A ja uważam, że ludzie w ogóle nie powinni na siłę rozmnażac psów. Jest ich już zdecydowanie zbyt dużo. Np. moja ciocia hoduje psy ras spaniel, husky, dog de bordo, buldog angielski, owczarek niemiecki, york. Ostatnio miała duży miot CZARNYCH spanieli. Niestety, ludzie nie przepadają za tą maścią, a hodowców w Polsce dużo, więc na końcu ciocia oddawała psy prawie za darmo, nie patrząc nawet, czy oddaje je w dobre ręce. Spójrzcie, ile psów zdycha na ulicach, w schroniskach. Ile psów (kundelków), tak oddanych i pragnących miłości żyje w schroniskach, ponieważ nie ma dla nich domu. Wszystkie domy są już zajęte przez słodkie yorki i inne rasowe psy. A ile rasowych psów kończy tak samo- hodowca nie może sprzeda szczeniaka, próbuje go oddac za darmo, ale nikt nie chce go wziąśc. Po co tracic pieniądze na utrzymanie- zostawię psa na jakimś śmietniku, albo w schronisku. Ludzie, schronisko to nie rozwiązanie- one są przepełnione. Ile psów jest usypianych, ponieważ wystają ponad limit. PSÓW JEST ZA DUŻO, WIĘC NIE MA DLA NICH DOMU. TERAZ POMYŚL HODOWCO- KAŻDY SZCZENIAK, KTÓREGO WYDA NA ŚWIAT TWOJA SUCZKA, DLA TWOJEGO ZYSKU, WYSTAJE PONAD LIMIT, WIĘC TRZEBA ZA TO ZABIC INNEGO PSA(TEGO, KTÓRY PRZEGRAŁ WALKĘ O SZCZĘŚLIWE ŻYCIE)!!!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ChampionSheltie 04:04 | 14-05-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Moim zdaniem nie ma psa idealnego do wzorca, chociaż wszystkie psy, a w szczególności nasze są wyjątkowe i mocno kochane przez swoich właścicieli. Ja uważam, że każdy pies zasługuje na podium. Przecież hodowca nie jest wstanie przewidzieć co wyrośnie z tego rozbrykanego szczeniaka. Sama posiadam wspaniałego owczarka szetlandzkiego i wiem, że gdybym jeździła na wystawy musiałabym pogodzić się, że nie wszystkim sędzią podobają się duże osobniki przerastające wzorzec. Jednak byłam na wielu wystawach gdzie i małe i duże sheltie królowały. Dlatego gdy zacznę moją karierę wystawową nie będę się zrażać. Nie zmienimy u psów wad wzorcowych, bo powinniśmy pogodzić się z tym, że największą zaletą u psa jest szlachetność i musimy akceptować je takie jakie są. Moim zdaniem, żeby wyhodować idealnego psa trzeba o niego dbać, by było mu dobrze, a w szczególności oddać mu miłość, a na pewno osiągniemy najwyższy cel! Nie warto tu upiększać psa kosmetykami, bo przecież każdy powinien wiedzieć, że najlepsze lekarstwo to miłość...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
mordka92 02:11 | 11-05-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Choć sama mam psa z rodowodem ,to jest to trochę chore. Dajmy na to że jesteś psem. Czy wygodnie będzie Ci z grzywką do nosa, długim i kręconym futrem. I dodatkowo wesz że chodzisz do fryzjera, ale nie możesz obciąć tej grzywki po przecież to się nie zgadza ze wzorcem. Ahh…jest to trochę tak jak z modelką. One chodzą po wybiegu tak jak psy na wystawie. Muszą być idealnie chude ,wysokie. W zależności ,muszą mieć długie lub krótkie włosy ,rude lub blond. Ale czy tak naprawdę dobrze się czują z T Y M?
Dlatego apeluje! Bardzo dobrze że jest wzorzec lecz nie róbmy wszystkiego aby mieć psa podobnego do niego. Nie malujmy każdej łatki na futrze, nie wywalajmy gdy odbiega od wzorca. Bo przecież psy są do kochania a nie do chwalenia się . Ja rozumiem że miło jest chodzić na wystawy, i jej wygrywać, lecz róbmy to z rozsądkiem i zawsze przemyślmy każdą zmianę we wzorcu.
Jeszcze dwa zdania. Człowieku , pomyśl że choć ty nie jesteś idealny to pies i tak Ciebie kocha i akceptuje. I pamiętaj że,, Najważniejsze niewidoczne dla oczy, bo dobrze widzi się tylko sercem’’.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~psiarz 11:40 | 30-04-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
tak,to bardzo znane. Małe chihuahua jeszcze pomniejszają, spanielom przedłużają uszy i wogóle. Ludzie psują psy.Psują ich genetykę,zapominają,że to przyjaciele,a nie myszy doświadczalne. Znam to. Ludzie robią krzywdę psom, kkrzywdzą je nie rozumiejąc tego. Próbują "upiększać" psy,chociaż przez to zwierzęta krócej żyją. Inii znowu robią rasę , która "ma tak krzywe nogi,że nigdzie nie ucieknie lub mopsy. Mają problemy z oddychaniem z powodu krótkiego pyska. Przez kogo? Przez ludzi,dla których liczy się wygląd,a nie serce psa. My nigdy nie pokochamy psów tak,jak one kochają nas!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
dog_love_ 05:40 | 27-04-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Na prawdę nie rozumiem hodowców. Pseudohodowle, hodowle w których pozbawia się psa swoich cech, co jeszcze??? Są już rasy- piękne, duże, małe, włochate, to nam wystarczy. Nie chcemy chyba huskiego który w przyszłości będzie mały jak york, nie chcemy mieszanki bloodhounda z jamnikiem albo silky teriera który będzie wysoki jak owczarek niemiecki. Prawda? Trzeba powiedzieć ,,Stop pseudohodowlom! Nie krzywdźcie psów! Kochamy je takie, jakie są! I nie chcemy tego zmienić!" Dlaczego to nasi najlepsi przyjaciele mają być krzywdzeni? Dlaczego to krzywdzony ma być ten kochany pupilek, duży albo mały, do którego przytulamy się codziennie, głaszczemy go, opiekujemy się nim. Przecież w ręce hodowców idą niewinne psy. To oni je krzywdzą, zabijają, torturują takimi sposobami. Ja myślałam, że hodowcy kochają psy i dlatego zakładają hodowlę. A tu się okazuje, że oni to robią za pieniądze. Czy jest to sprawiedliwe? Kalectwo psa za pieniądze, czasami i śmierć za wady które zrobił hodowca? Dla mnie to jest coś niewytłumaczalnego. Jeżeli nie chcecie żeby nasze pupile były tak krzywdzone powiedzcie ,,Stop pseudohodowlom!". Ja tak mówię w imieniu moim i wszystkich piesków pokrzywdzonych przez pseudohodowców i tych, które żyją w kochającej rodzinie.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AgataKotlarek 12:20 | 28-04-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
dog_love_, pseudohodowlą nie jest hodowla która chce hodować psy zgodne z wzorcem. Nie można też o to posądzić hodowli która hoduje te, "mieszanki" o których napisałeś, bo wtedy to już nie jest hodowla. Pseudohodowca zaniedbuje psy, hoduje ich nadmiar, mnóstwo ras, zdażają mu się przypadkowe mioty i psy które chorują, psy są często niedożywione i niezgodne z wzorcami. Dążenie do doskonałości i dobro rasy to cechy którymi powinien odznaczać się każdy hodowca. To iż hodują np. pekińczyki, których krótkie pyski utrudniają oddychanie, nikomu nie szkodzi. One już takie są, tak wygląda ta rasa, ponieważ tak opisuje ją wzorzec. I tego powinniśmy się trzymać. Każdy rasowy pies musi odpowiadać wzorcowi. Czy ten wzorzec nam się podoba czy nie. I my, zwykli czytelnicy PP tego nie zmienimy. Czy sędziowie powinni dyskwalifikować psy z tymi przesadnymi cechami? Moim zdaniem nie, gdyż to jest wbrew wszystkiemu, by sędzia dyskwalifikował wzorcowe psy. Przecież po to są wzorce by określać ich wygląd! Moim zdaniem takie dyskusje nie mają sensu. Pies rasowy ma być zgodny z wzorcem, a jeśli wzorzec mówi o jakiś przesadnych cechach, to musi je ten pies posiadać.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
fairytale 12:44 | 05-05-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Agata, a ja nie zgadzam się z Tobą. Pseudohodowal to każda instytucja rozmnażająca psy w niewłaściwy psosób. Czyli: sprzedająca psy bez rodowodu, trzymająca psy w złych warunkach, krzyżująca psy z niepożądanymi cechami, a także skupiająca się tylko na wyglądzie, czy sprzedająca swoje psy byle komu. Bo prawdziwy hodowca, to człowiek hodujący z pasji. Kochający nie tylko swoje psy, ale dbający o całą psią populację. Takiego człowieka obchodzi, nie tylko to, czy jego szczeniaki trafią w dobre ręce, ale też to, czy nie przyczyni się do zwiększenie ilości psów w schroniskach.
Co do tematu- ostatnio słyszałam, że zmieniono wzorzec buldoga angielskiego, aby zmniejszyć ilość jego fałd. I właśnie tak trzeba robić. Ulepszać, ale prawdziwie ulepszać, rasy które teraz istnieją. A nie, jak np. zakłada 'ekynologia' tworzyć nowe rasy, które i tak rasami nigdy nie będą. Bo to że stworzymy potencjalnie zdrowe mieszańce, nie wyeliminuje ras, które są teraz. Wystarczą drobne zmiany w wzorcach, a już psom będzie się żyło lepiej. Nie można zlikwidować ras, które już są, i mają problemy. Ale można, tak jak w przypadku buldoga zmniejszyć ilość jego skóry i tym samym pomóc tym psom.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
dog_love_ 04:10 | 04-05-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Po pierwsze ,,napisałaś" a po drugie nie zgadzam się z Tobą. W tych hodowlach miesza się rasy psów, a Nie tworzy nowe ,,ideały". Pekińczyk jest jaki jest, ale tu pisze, że zmienianie są cechy, które utrudniają życie psu. Mi nie chodzi o to, że hodowca musi być obwiniony, bo maltańczykowi wyszła za długa sierść. Nie. mi chodzi o to, że cechy nie których psów zostały do przesady zmienione. Chyba nie chcesz mieć w domu mieszankę owczarka i maltańczyka? Jak sobie to wyobrażasz? Długi piesek z krótkimi łapkami, długi ogon, kolor biało brązowy, głośno szczekający. Takiego chcesz mieć w przeszłości psa???
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AgataKotlarek 12:20 | 28-04-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
dog_love_, pseudohodowlą nie jest hodowla która chce hodować psy zgodne z wzorcem. Nie można też o to posądzić hodowli która hoduje te, "mieszanki" o których napisałeś, bo wtedy to już nie jest hodowla. Pseudohodowca zaniedbuje psy, hoduje ich nadmiar, mnóstwo ras, zdażają mu się przypadkowe mioty i psy które chorują, psy są często niedożywione i niezgodne z wzorcami. Dążenie do doskonałości i dobro rasy to cechy którymi powinien odznaczać się każdy hodowca. To iż hodują np. pekińczyki, których krótkie pyski utrudniają oddychanie, nikomu nie szkodzi. One już takie są, tak wygląda ta rasa, ponieważ tak opisuje ją wzorzec. I tego powinniśmy się trzymać. Każdy rasowy pies musi odpowiadać wzorcowi. Czy ten wzorzec nam się podoba czy nie. I my, zwykli czytelnicy PP tego nie zmienimy. Czy sędziowie powinni dyskwalifikować psy z tymi przesadnymi cechami? Moim zdaniem nie, gdyż to jest wbrew wszystkiemu, by sędzia dyskwalifikował wzorcowe psy. Przecież po to są wzorce by określać ich wygląd! Moim zdaniem takie dyskusje nie mają sensu. Pies rasowy ma być zgodny z wzorcem, a jeśli wzorzec mówi o jakiś przesadnych cechach, to musi je ten pies posiadać.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AgataKotlarek 12:18 | 28-04-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
dog_love_, pseudohodowlą nie jest hodowla która chce hodować psy zgodne z wzorcem. Nie można też o to posądzić hodowli która hoduje te, "mieszanki" o których napisałeś, bo wtedy to już nie jest hodowla. Pseudohodowca zaniedbuje psy, hoduje ich nadmiar, mnóstwo ras, zdażają mu się przypadkowe mioty i psy które chorują, psy są często niedożywione i niezgodne z wzorcami. Dążenie do doskonałości i dobro rasy to cechy którymi powinien odznaczać się każdy hodowca. To iż hodują np. pekińczyki, których krótkie pyski utrudniają oddychanie, nikomu nie szkodzi. One już takie są, tak wygląda ta rasa, ponieważ tak opisuje ją wzorzec. I tego powinniśmy się trzymać. Każdy rasowy pies musi odpowiadać wzorcowi. Czy ten wzorzec nam się podoba czy nie. I my, zwykli czytelnicy PP tego nie zmienimy. Czy sędziowie powinni dyskwalifikować psy z tymi przesadnymi cechami? Moim zdaniem nie, gdyż to jest wbrew wszystkiemu, by sędzia dyskwalifikował wzorcowe psy. Przecież po to są wzorce by określać ich wygląd! Moim zdaniem takie dyskusje nie mają sensu. Pies rasowy ma być zgodny z wzorcem, a jeśli wzorzec mówi o jakiś przesadnych cechach, to musi je ten pies posiadać.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
hejka244 03:10 | 26-04-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Wzorce są przydatne hodowcom i sędziom. Gdyby ich nie było, według jakich reguł oceniano by psy na wystawach? Który pies ma najwygodniej oddychać? Któremu włosy nie przesłaniają oczu? Hm...
Wzorce stworzono po to, żeby określić idealnego przedstawiciela danej rasy. Nie znaczy to dążenie do niego za wszelką cenę. Dążenie owszem, ale czy wygoda i komfort życia psa nie powinny być na pierwszym miejscu? Czy hodujemy psy bo je kochamy, czy dla medali? Żeby pies męczył się poprzez krótką kufę i ciężkie ciało na wątłych nogach? Nie! Wzorce tak, ale rozsądek przed chęcią medali.
Pani Harrison, którą w majowym PP ostro skrytykowano, miała przecież na celu dobro psów! Oczywiście, przesadziła, ale moim zdaniem nie zasłużyła na aż tak ostrą krytykę.
Uważam też, że wzorce powinny być dokładne. Oczywiście, podane przykłady "odległość między wewnętrznymi krawędziami uszu stanowi 33% długości mózgoczaszki" to jest wielka przesada, ale mimo wszystko to na dłuższą metę może się okazać sprawiedliwsze. Bo wyobraźcie sobie, że pies otrzymuje BiS na jednej wystawie, a na drugiej nie ma nawet lokaty bardzo dobrej! Bo arbiter po swojemu zinterpretował wzorzec...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Sissy 09:03 | 23-04-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Muszę przyznać,że temat czytałam z dużym zainteresowaniem. Poszukiwanie psich ideałów.Zrozumiałe. Ale jak psy mają być idealne,skoro sam wzorzec taki nie jest? Dlaczego niektóre rasy mają problem ze wzrokiem(collie),a niektóre problemy z układem oddechowym(mops)? Dlaczego populacja chorych rasowych psów ciągle się zwiększa? Odpowiedź jest szokująca-wzorzec. Dla jednych ułatwienie,dla innych zmora. Jak jest naprawdę? I sędziowie,i hodowcy z pewnością mają po trosze racji. Sama,jako przyszły hodowca springer spanieli angielskich często zastanawiałam się nad wzorcem. Jednak w przypadku tej rasy wzorzec nie jest ,,chorobliwy''. Szkoda tylko,że tak mało ras pozostaje psem doskonałym-psem zdrowym,zgodnie ze standardem rasy. Weźmy np.doga niemieckiego-jeszcze dotychczas wzorzec propagował dogi z ciętymi uszami.Dlaczego? Czy estetyka była ważniejsza? Teraz-wzorzec dopuszcza dogi z uszami nieciętymi. Na szczęście. W wielu wzorcach przydadzą się zmiany. I mam nadzieję,ze te zmiany zajdą. Na korzyść zdrowia psów. Nie dopuśćmy,by estetyka stała się ważniejsza niż zdrowie naszych pupili.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~AnnieXD 03:07 | 22-04-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Uważam, że wzorzec rasy nie jest czymś, co ma utrudnić życie hodowcom.Jeśi np.hodowca yorków nie stara się, żeby jego psom "stały" uszy(podobno yorki muszą mieć stojące uszka), to psiaki będą miały złe noty na wystawach, a hodowca po prostu powinien porzucić swoje zajęcie, bo widocznie się do niego nie nadaje.Ale to jest tylko przykład.Chodzi o to, że hodowcy muszą się trochę "pomęczyć", żeby rozmnażać psy, których wygląd zgadza się ze wzorcem.
Co do artykułu, to bardzo mnie wciągnął.Na pewno jest to jeden z ciekawszych:).
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |