|
|
| Temat miesiąca |
Czy ojciec jest ojcem?
Jedna matka i kilku ojców? To jest możliwe u dziko żyjących zwierząt, u wałęsających się kundelków, ale czy może się zdarzyć w hodowli psów rasowych? W niektórych krajach krycie dwoma reproduktorami jest sprawdzoną metodą ulepszania rasy. W innych uchodzi za wstydliwy przypadek.
Długo oczekiwane szczenięta szpiców wilczych przyszły na świat w 58. dniu ciąży. Hodowcy bardzo się ucieszyli, że urodziły się zdrowe i miot jest liczny, gdyż na krycie jechali aż do Szwecji, do pięknego i utytułowanego reproduktora. Osiem wspaniałych maluchów pojawiło się na świecie nieco wcześniej, niż przewidywał termin, ale właścicielka pomyślała, że powodem tego była mnoga ciąża. Szczenięta rosły jak na drożdżach, ale już po około trzech tygodniach dwa z nich wyraźnie różniły się od reszty. A właściwie pozostała szóstka była inna, niż się spodziewali...
Otóż wśród szpiców wilczych istnieje podział na dwa różne typy: nowoczesne keeshondy o jaśniejszym umaszczeniu, krępej budowie i mniejszych rozmiarach, oraz wolfszpice - psy w starym niemieckim typie - większe, długonogie i zazwyczaj ciemniejsze.
- Mieliśmy sukę w nowoczesnym typie i zależało nam na utrzymaniu tych cech, dlatego pojechaliśmy na krycie do Szwecji, do psa, który nam się podobał - mówi hodowczyni szpiców. - Byliśmy tam cztery dni, krycie powtarzaliśmy dwukrotnie, więc bardzo ucieszyliśmy się, gdy suka zaszła w ciążę - dodaje. - Niestety, kiedy szczenięta zaczęły rosnąć, zauważyliśmy, że większość z nich jest bardzo ciemna, duża, lecz o lżejszej kości. Jedynie dwa pieski były mniejsze i jaśniejsze, o grubej i masywnej kości, właśnie w typie matki i psa ze Szwecji. Wiele innych, drobniejszych, ale charakterystycznych cech wywołało u nas niepokój. Zaczęliśmy podejrzewać, że ojcem pozostałych szczeniąt może być nasz reproduktor w typie wolfszpica...
Chwila nieuwagi
Decyzja o kryciu zagranicznym i wyjeździe do Szwecji zapadła, zanim suka dostała cieczkę. Jej ruja tym razem była bardzo dziwna, długa i niezbyt wyraźna. Właściciele monitorowali poziom progesteronu, ale był on wciąż niski (co świadczyło o braku gotowości do zajścia w ciążę) i suka nie wyrażała chęci do krycia. W hodowli mieszkały wówczas cztery szpice wilcze: trzy suki i samiec; wszystkie żyły razem i biegały wspólnie po ogrodzie. Suka w cieczce była pilnowana, lecz nie izolowano jej całkowicie od reszty czworonogów. Utrzymujący się niski poziom progesteronu osłabiał czujność opiekunów. Do dziś nie wiadomo, kiedy doszło do krycia, bo nikt tego faktu nie zaobserwował. Jednak z dnia na dzień wraz ze szczeniętami rosły wątpliwości co do ich pochodzenia, dlatego hodowcy z własnej inicjatywy zdecydowali się na badania genetyczne całego miotu.
Wystarczy kropla krwi
Badanie DNA przeprowadzają w Polsce dwa ośrodki naukowe: Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu i Instytut Zootechniki w Balicach, oraz firmy komercyjne, które korzystają z usług laboratoriów w Niemczech. Przy czym w każdej lecznicy weterynaryjnej można pobrać próbki materiału genetycznego i wysłać je do badania.
- Najlepszym materiałem jest krew szczeniąt, ojca lub ojców oraz matki. Wykonuje się również badania na bazie materiału pobieranego z wydzieliny jamy ustnej, głównie śliny i naskórka. Takie próbki są łatwiejsze do pozyskania, szczególnie w wypadku szczeniąt małych ras, którym bardzo trudno jest pobrać krew - mówi Jolanta Klukowska-Roetzler, adiunkt w Instytucie Genetyki Uniwersytetu w Bernie w Szwajcarii.
Istotne jest właściwe zabezpieczenie próbek (np. krew przechowuje się w specjalnych próbówkach z zawartością antykoagulantu o nazwie EDTA), żeby materiał biologiczny nie zdegradował. Próbki wysyła się do laboratorium w kopercie, najlepiej jak najszybciej, kurierem lub listownie.
Zawiłe procesy biochemiczne
Z próbek w laboratorium izoluje się nośnik informacji genetycznej - DNA, a następnie przy użyciu rutynowej metody PCR (Polymerase Chain Reaction - łańcuchowa reakcja polimeryzacji) powiela się (amplifikuje) specjalne fragmenty DNA (sekwencje mikrosatelitarne), które są charakterystyczne dla danego osobnika. Te sekwencje różnią się długością i można je zmierzyć w specjalnym analizatorze, tzw. sekwenatorze DNA. Jest to urządzenie, które automatycznie przeprowadza rozdział produktów PCR pod kątem ich wielkości, wykrywa zsyntetyzowane produkty oraz analizuje otrzymane wyniki. Efektem końcowym takiej analizy jest wykres komputerowy przedstawiający wzór genotypu danego osobnika. Taki swoisty profil genetyczny stanowi podstawę do dalszych analiz służących ustaleniu pochodzenia.
Niepowtarzalny kod
Każdy żyjący organizm ma własny i niepowtarzalny kod DNA. Międzynarodowe Towarzystwo Genetyki Zwierząt (ISAG) do przeprowadzania kontroli pochodzenia psów na podstawie testu DNA poleca wykonanie analiz w 23 loci mikrosatelitarnych, przy czym liczba ta może być zwiększona, w zależności od stopnia zibmredowania rasy, w celu uzyskania jak najwyższego procentu wykluczenia ojcostwa.
Potomstwo dziedziczy od swoich rodziców materiał genetyczny po połowie. Bazując na tej informacji, w celu weryfikacji kontroli pochodzenia porównujemy profil genetyczny matki, domniemanego ojca oraz dzieci. Jeżeli u potomstwa pojawi się fragment DNA, którego wcześniej nie zaobserwowano u rodziców, istnieje podejrzenie, że szczenię nie jest spokrewnione z domniemanym ojcem. Niekiedy różnice między formami kodu genetycznego rodziców i potomstwa mogą wynikać z zaburzeń spontanicznych w zapisie DNA (mutacje). Jednakże prawdopodobieństwo zajścia pojedynczej mutacji w komórce szacuje się na poziomie 1:1000. Jeżeli dany osobnik miałby niezgodność w dwóch sekwencjach, to szansa, że pojawiła się ona w wyniku podwójnej mutacji, wynosi mniej niż 1:1000000. Dlatego, analizując jednocześnie 8-10 bądź więcej różnych markerów mikrosatelitarnych, prawdopodobieństwo popełnienia błędu szacuje się na poziomie bliskim zeru. Gdy podwójne krycie robi się celowo lub też znamy oba reproduktory, po których urodziły się szczenięta, przeprowadzamy badanie obu ojców i szczeniąt. Na jego podstawie uda się dokładnie przyporządkować dzieci do odpowiednich ojców. Jeżeli nie wiemy, kto jest potencjalnym ojcem szczeniąt o odmiennym profilu genetycznym niż ich domniemani rodzice, maluchy uznaje się za nierasowe.
Planowane podwójne ojcostwo
W USA i Finlandii organizacje kynologiczne zezwalają na planowanie podwójnych kojarzeń w celu uzyskania w jednym miocie szczeniąt po dwóch różnych reproduktorach. Jednak warunkiem uznania takich miotów jest przedstawienie badań DNA ojców i wszystkich szczeniąt urodzonych z takiego mariażu. Powodów stosowania takiej praktyki jest kilka. W ten sposób można sprawdzić wartość hodowlaną suki i reproduktorów. Potomstwo, które się urodzi z takiego skojarzenia, będzie miało cechy swoich rodziców. Zakładając, że matka została pokryta dwoma samcami wysokiej klasy, ale o różnych cechach fenotypu (wyglądu), będzie można ocenić, czy u potomstwa pojawią się owe cechy, czy któryś z samców będzie wyraźniej je przekazywał, czy też szczenięta będą bardziej podobne do matki. Czasem suka ma tak dominujące cechy fenotypowe, że kryta różnymi psami daje potomstwo bardzo podobne do siebie, lub odwrotnie, tak słabe, że wszystkie jej dzieci są podobne do swoich ojców. Otrzymujemy więc w jednym miocie szczenięta po dwóch ojcach i możemy sprawdzić te cechy od zaraz, bez konieczności odczekania roku, by ponownie pokryć sukę innym reproduktorem.
Forma zabezpieczenia
Kiedy hodowca decyduje się na import schłodzonego lub mrożonego nasienia z zagranicy, musi liczyć się z tym, że może się ono uszkodzić podczas preparowania, podróży czy złego wprowadzania do macicy suki. Dlatego często dodatkowo kryje ją własnym lub innym psem. Wówczas szansa na ciążę jest większa niż w wypadku użycia do zapłodnienia niepewnego nasienia. Podobnie się dzieje, gdy wykorzystuje się spermę nieżyjącego już, ale wybitnego samca, przechowywaną w banku nasienia. Często hodowcy dla pewności "poprawiają" sukę drugim psem. Po urodzeniu się szczeniąt wykonuje się im badania genetyczne i otrzymują one rodowody zgodne z zapisem genetycznym ich przodków. To ich swoiste dowody osobiste. Dzięki temu, kiedy dorosną i będą używane do reprodukcji, badania DNA będą robione tylko ich potomstwu.
U nas nierealne?
Wydawałoby się, że stosowanie takich metod może mieć wiele zalet. Najwyraźniej jednak tak nie jest, skoro korzysta z niej tak mało krajów. Należy do nich Finlandia, gdzie świadomość kynologiczna stoi na wysokim poziomie. Tamtejsi hodowcy podchodzą do swojej pracy bardzo ambitnie, ale położenie geograficzne ogranicza ich możliwości. W hodowlach co jakiś czas przychodzą na świat szczenięta po dwóch różnych ojcach i po przedstawieniu badań otrzymują rodowody. Zgodę na takie praktyki wydał Fiński Kennel Club. Nie są to jednak praktyki powszechne.
- Regulamin hodowlany Związku Kynologicznego w Polsce nic nie wspomina o stosowaniu takich metod - mówi Barbara Larska, przewodnicząca ds. hodowlanych ZKwP. - Ale dopuszcza też odstępstwa "w wyjątkowych przypadkach uzasadnionych dobrem hodowli psa rasowego". Możliwość wykonywania badań genetycznych jest pomocna w wypadku dużych wątpliwości co do pochodzenia szczeniąt. Kiedyś, gdy istniało podejrzenie o tzw. dokrycie, cały miot tracił prawa do rodowodu. Obecnie to się zmieniło. A więc wyjątki się zdarzają. Nie widzę jednak sensu, aby zmieniać z tego powodu regulamin i dopuścić do nadużyć w kryciu, a potem pochodzenie miotów ustalać na podstawie badań genetycznych.
Po co robić badania?
Choć już u wielu gatunków zwierząt gospodarskich przeprowadza się rutynowo kontrole pochodzenia, to weryfikacja rodowodów psów na podstawie badań DNA właściwie nie istnieje. Wykonuje ją Federalny Instytutu Technologiczny (ETH) w Zurychu jako jedna z dwóch instytucji w Szwajcarii. Są to badania zlecone zarówno przez SKG (Schweizerische Kynologische Gesellschaft - Szwajcarski Związek Kynologiczny), jak i przez osoby prywatne; rocznie przeprowadza się ich około 12. Niezgodność pochodzenia w hodowlach psów na całym świecie szacuje się na poziomie 3-15%, przy czym odsetek ten wzrasta w wypadku hodowli "masowych", gdzie w jednym domu jest więcej niż jeden reproduktor danej rasy.
- W takich hodowlach celowe wydawałoby się wprowadzenie obowiązkowych badań genetycznych - twierdzi dr Claude Schelling od wielu lat zajmujący się badaniami w ETH.
Na zlecenie
W Polsce również zdarzają się takie sytuacje. Są bowiem hodowcy działający pod egidą Związku Kynologicznego, ale trudniący się produkcją szczeniąt rasowych i nierasowych. Trudno im udowodnić nierzetelność, bo szczenięta są zadbane, czyste i zdrowe. Na przeglądach hodowlanych czasem widać, że maluchy nie są podobne do rodziców; choć z jednego miotu, wyglądają, jakby były w różnym wieku, lub budzą inne zastrzeżenia. Wtedy Związek Kynologiczny może zlecić wykonanie badań genetycznych potwierdzających pochodzenie szczeniąt. Są to jednak nieliczne przypadki i często nieuczciwi hodowcy pozostają bezkarni.
Sprawa warta rozpatrzenia
Badanie ósemki szpiców wilczych, na które hodowczyni czekała trzy tygodnie, potwierdziło, że dwoje szczeniąt jest dziećmi reproduktora ze Szwecji, natomiast pozostała szóstka pochodzi od jej psa. Z wynikami oraz specjalnym podaniem hodowczyni udała się do Klubu Szpica i Psów Pierwotnych Związku Kynologicznego w Polsce, gdzie jej sprawa została przedłożona Komisji Hodowlanej. Związek Kynologiczny rozpatrzył ją pozytywnie i rozdzielił formalnie miot na dwóch ojców, ponieważ badania były oryginalne i niepodważalne.
- Niezwykle nas to ucieszyło - wspomina hodowczyni. - Chcieliśmy zachować się uczciwie w stosunku do przyszłych nabywców naszych szczeniąt, innych hodowców oraz właścicielki reproduktora ze Szwecji. Oczywiście mogliśmy zataić całą sprawę i sprzedać szczenięta drożej jako dzieci wybitnego ojca. Nie mogłabym jednak wówczas spojrzeć w oczy kupującym i udawać, że wszystko jest w porządku - twierdzi. - Cieszę się, że Oddziałowa Komisja Hodowlana tak przychylnie nas potraktowała, ale nie życzę nikomu takiej drogi przez mękę. Ta sytuacja kosztowała nas dużo stresu i pieniędzy. Była świetną nauczką dla nas i przestrogą dla innych hodowców, żeby bardzo pilnować sukę w każdym dniu jej cieczki.
Oficjalny stosunek ZKwP do podwójnego krycia nie zmienił się jednak i sprawa jest nadal uważana za precedens.
Żaneta Żmuda-Kozina
konsultacja merytoryczna: Jolanta Klukowska-Roetzler
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
~Zuza - czytelniczka 11:21 | 08-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
"Ulepszanie" szczeniaków poprzez krycie dwoma reproduktorami ma swoją dobrą i złą stronę. Przecież z krycia może wyjść zupełna klapa albo świetny miot. Czytając w "Przyjacielu Psie" i oglądając zdjęcia szczeniąt, które mają dwóch ojców stwierdzam, iż nie można zbyt pochopnie krytykować takiej metody, ale nie można jej też od razu chwalić. Maluchy mogą urodzić się z wadami genetycznymi lub martwe. Chociaż z drugiej strony jedno może urodzić się martwe, a kilkoro innych może w przyszłości być Championami na wystawach, zdrowymi jak ryba. Hodowle doświadczone, z wieloletnim stażem według mnie nie powinny stosować takich metod. Hodowle rozpoczynające działalność mogą pozwolić sobie na jeden, max. dwa eksperymentalne mioty. Testy związane z takim kryciem na razie powinno się przeprowadzać w hodowlach przystosowanych do eksperymentów, nie narażając pojedynczych jednostek.Właściciele niezależnych hodowli (nie eksperymentalnych) powinni wiedzieć,że zawsze jest ryzyko i robią to na własną odpowiedzialność. Tak jak zawsze zdania i naukowców i kynologów są bardzo podzielone. Wracając jeszcze do strony naukowej, długo ten temat był tematem TABU, nikt nie rozumiał, że krycie dwoma reproduktorami może mieć zalety.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AnnieXD 12:26 | 05-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Być może krycie dwoma reproduktorami daje piękne, zdrowe szczeniaki.Możliwe, że hodowcy robią to, żeby małe pieski były zgodne ze wzorcem i odnosiły sukcesy na wystawach.To nie wydaje się niczym złym i może złe nie jest, ale...stop.Należy to przemyśleć.Czy odpowiednim postępowaniem jest zabawa genami, zabawa życiem?Czy to na pewno w porządku?Nie mam oczywiście nic do hodowli i wystaw, wręcz przeciwnie - ale przesadzać nie można.Śliczne, wystawowe, hodowlane pieski można osiągnąć poprzez dobranie suczce odpowiedniego reproduktora - jednego.Zresztą, tak naprawdę nie można mieć pewności, czy szczeniaki z miotu, który ma 2 ojców, będa na pewno takie, jak się spodziewamy.Zabawa życiem do niczego nie prowadzi.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~DjDzeki 01:42 | 28-12-2009 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Pierwsze spojrzenie ,, Czy ojciec jest ojcem " - a czemu ma nie być. Tytuł mówi sam za siebie , najbardziej mnie zaciekawil ze wszystkich dotychczasz , zaczęłam czytanie . Po jakimś czasie - ach , to o to chodzi ;). Według mnie dopuszczanie do suki dwóch psów to niezbyt dobry pomysł , szczególnie jak suczka ma cieczke trzeba na ją bardzo pilnować , żeby inny pies znalazł sie kolo piesi :) Wtedy na tym przykładzie można zobaczyć , że spodziewaliśmy czegoś innego ;-) No.... ale według mnie każdy piesek nie zależnie od koloru i wielkosci jest tak samo kochany jak wszystkie inne ,,typowe" :).
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |