|
|
| Aktualności |
Czy Ciuchcia dojedzie do nowego życia? - Niezwykła historia suczki
Czteromiesięczna suka owczarka niemieckiego cudem uniknęła śmierci. Miesiąc temu ktoś okaleczył ją i sparaliżowaną, ale żywą, zostawił na torach. Psa uratował maszynista, potem zajęli się nim wolontariusze w schronisku. Ludzie dobrej woli postarali się też o specjalny wózek inwalidzki. Teraz rekonwalescentka czeka na adopcję.
Pan Andrzej , z zawodu maszynista, szczeniaki zauważył przypadkiem, w trakcie pracy. Wśród trzech zmasakrowanych psów była Ciuchcia, bo takie imię otrzymała cudem ocalona psina. Podnosiła się, ruszała łebkiem. Tak jakby chciała powiedzieć: "zabierzcie mnie stąd". Psów nie potrącił jednak pociąg prowadzony przez Pana Andrzeja, zostały wcześniej bestialsko okaleczone i porzucone na torach na pewną śmierć.
Ciuchcia do weterynarza trafiła w stanie krytycznym, nie dawano jej szans na przeżycie.Zdiagnozowano skrajne odwodnienie, niedowład tylnych kończyn. Stwierdzono dużą bruzdę na grzbiecie w okolicy rdzenia kręgowego. Diagnoza brzmiała jak wyrok - pies już zawsze będzie kaleką, a takie zwierzęta w schroniskach najczęściej są usypiane. Jednak pracownicy placówki, do której po wypadku przyjęto Ciuchcię, postanowili wbrew wszystkiemu, dać jej szansę.
Rozpoczęła się zbiórka pieniędzy na wózek inwalidzki dla psa i ku zdziwieniu tymczasowych opiekunów suczki, ruszyła prawdziwa lawina pomocy. Ludzie przyjeżdżają, zostawiają pieniądze i zabawki, a często wpadają tylko po to, żeby spytać o zdrowie i samopoczucie rekonwalescentki.
To ostatnie jest wręcz doskonałe. Pies zdaje się kompletnie nie pamiętać o traumie, którą przecież tak niedawno przeżył. Jest wesoły, ufny, a mimo kalectwa radzi sobie znakomicie i ma ogromną wolę życia. To jeden pozytyw, ale jest również drugi. O niezwykłej historii Ciuchci dowiedział się producent profesjonalnych wózków dla zwierząt i postanowił zbudować dla psa niezbędny sprzęt.
Nie wiadomo, kto skatował psy i zostawił je na torach. Niestety świadków nie ma, więc szanse na schwytanie oprawcy są bardzo niewielkie. Ludzie z całej Polski robią więc co mogą, by przynajmniej spróbować wynagrodzić Ciuchci to, co przeżyła. Piesek czeka na adopcję.
Temat bardzo na czasie, zważywszy na fakt, że już dziś toczyć się będzie debata nad nowelizacją ustawy o ochronie zwierząt. Jeśli mieszkacie w okolicach Łodzi, może zdecydujecie się wrzucić grosik do specjalnej schroniskowej puszki, z której wszystkie pieniądze zostaną przeznaczone na dalszą opiekę nad Ciuchcią? A może chcielibyście dać temu niezwykłemu psu dom?
Jak myślicie, czy mimo kiepskiego startu pokręcone koleje losu Ciuchci jeszcze się wyprostują?
AŁ
foto: Piotrkowskie schronisko dla zwierząt

Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
wiki141999 02:52 | 19-08-2011 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
To jest nie sprawiedliwe, żeby ktoś tak brutalnie traktował bezbronne zwierzęta. Który normalnie myślący człowiek okaleczałby szczeniaki, a potem porzucał je n torach? Moim zdaniem jest to nienormalne! Tacy ludzie w ogóle nie powinny mieć własnego psa, ani kontaktu z tymi obcymi. Dobrze jednak, że pan maszynista uratował tą bezbronną suczkę! Podejrzewam, że mało kto zdecydował się na tak rozsądny ruch. Dobrze, że są ludzie, którzy nie skreślali tej biednej Ciuchci od razu! Jak widać są jeszcze ludzie, tacy jak ci w schronisku. Wątpię w to, aby w każdym schronisku tak postąpiono. Podejrzewam, że gdyby ta biedna piesia trafiła do innego schroniska, raczej by od razu została uśpiona. Mam nadzieję, że Ciuchcia zdąży się jeszcze nacieszyć życiem w nowym domu, którego z całego serca jej życzę.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |