czwartek, 23 listopada 2017

Czas po rozstaniu. Granice smutku

19 października 2017 08:00 13 komentarzy

Czas po rozstaniu. Granice smutku

Okres żałoby pomaga nam pogodzić się ze stratą kogoś bliskiego, nie tylko człowieka, ale i ukochanego zwierzaka. Każdy przeżywa ten czas inaczej. Jak poradzić sobie z pustką, żalem i tęsknotą,  by odzyskać równowagę, która pozwoli nam wrócić do normalnego życia?

Czas po rozstaniu. Granice smutku

Czas po rozstaniu. Granice smutku

 

Rozstanie z psem, który towarzyszył nam przez kilka lub kilkanaście lat, zawsze jest trudne. To domownik, członek rodziny biorący czynny udział w bieżących wydarzeniach, mający określone potrzeby, wymagający uwagi, troski i czułości, darzący nas przy tym silnym, bezwarunkowym uczuciem. Po jego odejściu wiele się zmienia. Zbędne stają się spacery i zakupy w sklepie zoologicznym, nie ma pieszczot, nikt nie trąca nosem przygnębionego człowieka ani nie śledzi wzrokiem jego poczynań. I nawet jeśli rodzina jest liczna, brak czworonoga odczuwają wszyscy, i młodsi, i starsi. Każdy z nas ma prawo do żałoby i każdy radzi sobie z nią po swojemu. Jednak jak wszystko, ma ona swój kres. Czy się z tym zgadzamy, czy nie, obok toczy się zwykłe życie i nawet rozpacz nie ma pierwszeństwa przed codziennością.

Z czego składa się cierpienie?

Śmierć domownika czy przyjaciela, bez różnicy, człowieka czy czworonoga, dla tego, który ponosi stratę, oznacza początek bolesnego procesu godzenia się z tym, co się stało. Okres ten, zwany żałobą, bywa dłuższy lub krótszy, a jego poszczególne etapy przeżywane są z różną intensywnością. – Jeśli przejdzie się je wszystkie, można uporać się z bólem w sposób najmniej szkodliwy dla naszej psychiki – mówi Barbara Borzymowska, psycholog i zoopsycholog z Wrocławia. Jakie to etapy? Najpierw brak wiary w to, co się wydarzyło, zaprzeczanie śmierci, nawet jeśli było się świadkiem czyjegoś odejścia, potem gniew na tego, kogo już nie ma, wreszcie obarczanie winą siebie. Dopiero później przychodzi pora na pogodzenie się ze smutnym stanem rzeczy. – Przejście tej drogi wymaga czasu, a jednak żałoba nie może trwać w nieskończoność – podkreśla Barbara Borzymowska. – Nie chodzi o to, że po roku, czy dwóch mamy zapomnieć, ale  o to, żebyśmy po upływie tego okresu mogli znowu normalnie funkcjonować. W wielu przypadkach żal, ból, tęsknota będą trwały całe życie, ale nie mogą one tego życia destabilizować. Jeśli ktoś po takim czasie wciąż nie radzi sobie z cierpieniem, powinien zastanowić się nad terapią.

Rytuały przejścia

Czas po rozstaniu. Granice smutku

Czas po rozstaniu. Granice smutku

Psycholog z Wrocławia podkreśla, że ulgę żywym niosą ceremonie i zabiegi towarzyszące odchodzeniu. – Śmierć budzi  w nas lęk – wyjaśnia – a rytuały przejścia, na przykład pogrzeb, zostały wymyślone nie dla tych, którzy umarli, ale dla tych, którzy zostali, po to, by zmniejszyć ich lęk i dać im poczucie, że życie ma gdzieś jakąś kontynuację. Ludzie tego potrzebują. Gdy traci się zwierzę, rytuał przejścia także pomaga. Od właściciela zależy, jak zostanie on przeprowadzony, ale na pewno najgorzej jest wtedy, gdy ktoś musi oddać ciało ulubieńca do utylizacji. Tak nie powinno być.  Tego samego zdania jest Agnieszka Kasprzyk, która w maju tego roku musiała pożegnać się z blisko piętnastoletnim jamnikiem Rulonem, adoptowanym ze schroniska cztery lata wcześniej. – Zostawienie zwierzęcia w lecznicy albo oddanie do utylizacji to bezduszne rozwiązanie. Wtedy trafia do spalarni odpadów, jak śmieć  – mówi z przekonaniem.  Zdążyła przygotować się na jego śmierć, bo chorował na serce. Kilka razy  w ciągu czterech wspólnych lat przeżywał gwałtowne załamanie, które wymagało natychmiastowej interwencji weterynarza. – Liczyliśmy się z tym, że w każdej chwili pies może odejść. Dzisiaj doceniam to, że wytrwał przy nas tyle czasu i trzymał się niemal do ostatniej chwili. W końcowym okresie życia, kiedy stracił apetyt i bardzo schudł, wciąż próbował zaznaczyć swoją obecność w domu, przejść kilka kroków na spacerze, zjeść kilka granulek karmy. Poddał się dopiero ostatniego dnia.  Rulon nie odszedł sam, potrzebował pomocy. Decyzja o uśpieniu nie była łatwa, ale kardiolog, który opiekował się jamnikiem, pomógł domownikom pogodzić się z tą myślą, mówiąc, że wszystko jest w porządku, dopóki walczy się o psa dla psa i razem z psem, ale nie wtedy, kiedy zaczyna się walczyć o psa dla siebie. Zdawali sobie zatem sprawę, że lekarz ma rację i byli mu wdzięczni, gdy zgodził się przyjechać do Rulona do domu. Dzięki temu psiak mógł odejść spokojnie, na swoim legowisku w otoczeniu kochających go osób. – Nie zawsze jest to możliwe – dzieli się swoimi refleksjami Agnieszka.  Już wcześniej wybrała kremację indywidualną z zachowaniem prochów pupila. Samochodem firmy oferującej taką formę pożegnania, wyposażonym w specjalny kontener do przewożenia ciał zwierząt, pojechała z czworonożnym przyjacielem do Lublina.

Pages →  1 2 3 4

Czas po rozstaniu. Granice smutku Reviewed by on . Czas po rozstaniu. Granice smutku Okres żałoby pomaga nam pogodzić się ze stratą kogoś bliskiego, nie tylko człowieka, ale i ukochanego zwierzaka. Każdy przeżyw Czas po rozstaniu. Granice smutku Okres żałoby pomaga nam pogodzić się ze stratą kogoś bliskiego, nie tylko człowieka, ale i ukochanego zwierzaka. Każdy przeżyw Rating: 0

komentarze (13)

  • Wedlowska

    Wedlowska

    Każdy z nas na pewno przeżywał kiedyś żałobę po kimś bliskim. Jesteśmy wtedy słabi i zrozpaczeni , nie widzimy wyjścia z sytuacji. Chcielibyśmy zaszyć się gdzieś i zapomnieć o tym co nas spotkało. Strata po ukochanym pupilu jest wyjątkowo trudna. Przecież spędziliśmy z nim tyle pięknych chwil, tyle wspomnień… Był z nami zawsze kiedy tego potrzebowaliśmy. Nie da się zapomnieć. Myśli o przyjacielu będą wracać podczas wszystkich czynności dnia codziennego. Spacery już nie będą cieszyć. W ogóle po co wychodzić, skoro już nie ma z nami czworonożnego przyjaciela? Rozpacz wprawia nas w odosobnienie i niechęć kontynuacji dotychczasowego życia. Należy jednak pamiętać, by cieszyć się ze wspólnie spędzonych chwil, bo to na pewno nie był czas stracony, pozbierać się i zacząć patrzyć z nadzieją na przyszłość ,myśleć o tym, że z upływem czasu rany się zabliźnią, a wtedy będziemy w stanie pokochać na nowo inną czworonożną istotkę o ogromnym, gorącym sercu , która tak potrzebuje miłości.

  • Blue and white

    Ile razy będąc na ulicy słyszę ,, Zostaw dziecko tego kundla i tak długo nie pożyje. „. Wtedy przeszywa mnie dreszcz . Śmierć … psa … Myślę o mojej Didi , co by się stało gdyby jej nie było ? I o Blue , dla którego starość powoli nadchodzi.Co by się stało , gdyby ich zabrakło ? Nie wiem …Wtem przypomina mi się moja kuzynka i jej pudelek , który dorastał z nią od 6 roku życia . Teraz to już koniec . Nie pożyje jeszcze zbyt długo .Odejście psa to nie tylko odejście zwierzęcia ,ale też odejście członka rodziny . Gdy odejdzie nasz ukochany pupil rutyna naszego dnia zostaje zniszczona . Kto będzie towarzyszem codziennych spacerów , kto będzie naszym najlepszym przyjacielem na którego możemy zawsze liczyć, wyżalić mu się , czy wtulić zapłakaną twarz w jego puszystą , miękką sierść , NO kto ? Możemy szukać nowego towarzysza, ale to nie będzie to samo. ,,A mój stary pies mniej jadł , bardziej lubił się bawić . Ten wogóle nie jest taki jak mój Azor ” – Absolutnie nie możemy mówić czegoś w tym stylu. Może ,,przyszły” pies będzie wyglądać bardzo podobnie do tego ,który umarł , ale nie można liczyć na to ,że pies będzie się zachowywać identycznie. Gdy będziemy tak traktować nowego pupila ,potem możemy mieć z nim utrudniony kontakt i nie będziemy potrafili się z nim porozumieć.Inni nie mogą pogodzić się ze stratą pupila ,ale nie kupują nowego psa . Może to mieć różne powody . Niektórzy stwierdzą , że ,,zdradzą ” swojego psa , bo po jego śmierci kupują nowego . Kiedyś spytałam się mojej nauczycielki czy ma jakieś zwierzę odpowiedziała mi, że miała kiedyś sznaucera olbrzymiego ,ale jest już po drugiej stronie tęczowego mostu . Spytałam ją więc , dlaczego nie kupi sobie nowego psa ,który przecież na pewno by ją rozweselił . Jednak podała mi kolejny powód ,który tu umieszczę . Niektórzy nie kupują drugiego psa , bo nie chcą stracić kolejnego pupila. Jadąc do domu w aucie biłam się z myślami ,, NO więc jak pogodzić się z odejściem pupila ,no jak ?” . I tak naprawdę nigdy nie pogodzimy się z odejściem pupila . Zawsze jego cząstka w nas zostanie i zawsze będziemy o nim pamiętać . Dlatego czasem warto zapalić mu znicz na grobie i przetrzeć palcem stare zdjęcie i pomyśleć ,, Oj psiaku mam nadzieje ,że ci tam dobrze ,bo kiedyś się spotkamy …” . Z przemyśleń wyrwało mnie szczekanie Blue i Didi ( co ja tak długo wysiadam z tego auta !) . I z radosnym uśmiechem do nich biegnę . Nie ważne jakiego masz psa ,czy dużego ,czy małego ,łaciatego ,czy nie zawsze o nim pamiętaj . Bo naprawdę jest dla nas ważny:)

  • Nina_Pimpek

    Nina-Pimpek

    Wspaniały temat miesiąca. Życie bez ukochanego psiaka, to straszne życie. Jest nam smutno. Sama tego nie doświadczyłam, ale moja mama tak. Kiedy mój starszy brat był małym chłopcem, podczas spaceru z mamą, zobaczyli małego pieska. Szczeniaczka. Czarny z podpalanymi znaczeniami. Zabrali go do domu. Wabił się Pikuś. Wyrósł na kundelka podobnego do jamnika. Był ruchliwy, nic nigdy nie zniszczył, słuchał się. Znosił dzielnie igraszki małego jeszcze wtedy mojego bratanka. Zetknął się z dużym bulterierem na klatce schodowej. Nic mu się nie stało po szybkiej interwencji mojego brata. Pikuś dożył 14 lat. Zrobiła mu się rana na tylnej nodze, zaropiała, on ją gryzł. Podczas nieobecności mamy i brata, umarł w domu cioci. Nie pożegnał się nawet. Był już prawie całkiem ślepy i głuchy. Kochaliśmy go bardzo. Żałoba nie trwała wiecznie, ale wiedzieliśmy, że taka jest kolej rzeczy. Ludzie i zwierzęta odchodzą w pewnym okresie życia. Nic na to nie poradzimy. Tylko wiele zwierząt umiera w schroniskach, bez właścicieli. To smutne. Każdy pies, kot czy jakiekolwiek zwierzę powinno umrzeć przy właścicielu. Śpieszmy się kochać zwierzaki, tak szybko odchodzą. Nie wyobrażam sobie, że mój Pimpek mógłby odejść. Nie chcę o tym myśleć. Ma dopiero rok. Aby żył jak najdłużej. Piszę ten komentarz z moim psem na kolanach. Ile jeszcze przed nami. Ile spacerów, zabaw i przygód. Korzystajmy z tego.

  • Pik1706

    Pik1706

    Poradzenie sobie ze stratą bliskiej osoby bądź zwierzaka na pewno na nas wpływa. Jest to trudne, ale sama mam psa, a gdy byłam mała miałam i psy i koty i szczury i myszy, a przez chwilę nawet królika. Ze wszystkimi musiałam się jakoś rozstać. Jednego psa mi nawet ukradli. Kot zginął mi pod kołami samochodów, inny poszedł i już nie wrócił. Ale inne zwierzaki dożyły wielu szczęśliwych chwil. Dzieci co prawda trochę inaczej radzą sobie z taką stratą czasem mniej, czasem więcej, ale z drugiej strony niektóre dzieci przeżywają to nawet bardziej niż ich rodzice czy dziadkowie. Jeśli ktoś nie radzi sobie z taką stratą powinien udać się do lekarza. To naprawdę zaburza normalne życie i funkcjonowanie w społeczeństwie. Zwierzaki są fajne, ale jeśli decydujemy się je wziąć to musimy się liczyć także z tym, że nie będą żyć one wiecznie. Czas płynie i nie młodniejemy. Nasze zwierzaki tak samo. Wszyscy kiedyś umrzemy i myślę, że nie powinniśmy się tym martwić. To normalna kolej rzeczy. Niektórych żegnamy młodo innych później, ale wszystkich w końcu. Jeśli sobie pomyślimy, że serio kochamy tego psa czy kota i on też nas kocha, to nie powinniśmy się martwić i rozpaczać tylko myśleć o tym, że jest on już w lepszym świecie. Jest smutno i przykro, ale trzeba myśleć racjonalnie i nie dać się ponieść zbytnio emocjom.

  • Czaki

    Czaki

    Już dawno miałam napisać komentarz do tego tekstu… Cóż, ból związany ze stratą zwierzęcia jest tak samo mocny jak ból po stracie kogoś bliskiego z rodziny. Wiem to bo niedawno musiałam podjąć decyzję o rozstaniu się z moim kotem, smutku dodawał fakt, że Mufin miał dopiero 8 miesięcy, a już rozwinął się u niego złośliwy nowotwór wątroby, dodatkowo kilka miesięcy przed jego śmiercią pożegnałam jeszcze młodszego znajdkę, Dudusia, zabił go koci wirus :(. Myślę, że każdy ma pełne prawo do przeżywania żałoby po swoim ukochanym przyjacielu. Przyznam się, że podczas czytania reportażu po moich policzkach płynęły łzy strumieniami. Wyobraziłam sobie, co to będzie gdy dni Czaksa dobiegną końca? Jesteśmy razem już 7lat, a wiadomo nikt z każdym rokiem nie młodnieje… Przeraża mnie ta myśl, że kiedyś będę musiała go pochować, staram się wyobrazić ten moment, sam moment śmierci, nie wiem, czy odejdzie sam, czy ‚trzeba będzie mu pomóc’. Niektórzy zapewne zastanawiają się, dlaczego już myślę o tym momencie rozstania? Ponieważ mój pies ma chore serce, codziennie bierze leki, a mimo to wada postępuje… Weterynarz twierdzi, że Czaki dożyje maksymalnie 10 lat… Wiem ile bólu przysporzyła mi śmierć tamtych kociaków, ale… przecież były ze mną o wiele krócej, niż moje psisko, nie zdążyłam, aż tak się do nich przywiązać… Staram się wyobrazić co będzie po TYM momencie, czy dam radę wziąć kolejnego psa na jego miejsce? Czy będę przechodzić wszystkie etapy żałoby? I najgorsza z moich myśli, czy dam radę nieść jego martwe ciało do miejsca, w którym będzie musiał zostać już na zawsze? Dodam jeszcze, że wolę mieć swoje zwierzęta w pobliżu, dlatego uważam, że pochówek w ogródku, czyli przy domu, którego pilnowały, w którym żyły i były kochane, jest dla mnie zdecydowanie kuriozalny. I pomimo tego, że jest to nielegalne moje koty i w przyszłości pies, będzie spał tam, gdzie czuł się najlepiej, czyli w ogrodzie…

    • Czaki

      Czaki

      Rzecz jasna, w mój wpis wkradły się liczne chochliki, tak to jest jak pisze się na prędce 😛 Oczywiście chodziło mi, że zakaz pochówku w ogródku jest dla mnie kuriozalny 😉

  • Martju

    Martju

    Ból, jaki przekazuje śmierć ukochanegojest z pewnością jedną z najgorszych chwil, które przeżyliśmy. Za czasów życia psa, który odszedł wpoiliśmy sobie wszystkie czynności z nim związanie. Czy były to spacery, wycieranie psich łapek po deszczowym spacerze, zakupy albo dawkowanie karmy. Po śmierci pupila oczywiste jest, że będzie nam tego brakować. Będzie nam brakować ukochanego przyjaciela i rutyn, które wykonywaliśmy za jego życia. Artykuł i jego treść wywołuje łzy zapewne u niejednego czytelnika. Należy spędzać każdą wolną chwilę ze swoim psiakiem, troszczyć się o niego, aby na starsze lata czuł się kochany i bezpieczny. Kto wie, może nasz pupil, który nie jest przy nas swoim ciałkiem jest u nas duszą?

    • Martju

      Martju

      *Ból, jaki przekazuje śmierć ukochanego pupila jest z pewnością jedną z najgorszych chwil, które przeżyliśmy. wkradł się błąd na początku tekstu 🙂

  • Piesovelove

    Piesovelove

    Temat miesiąca porusza tym razem bardzo trudną sprawę – śmierć naszych czworonożnych przyjaciół. Wielu właścicieli starszych i schorowanych psów zastanawia się ,,kiedy będę wiedzieć, że to już, że nadszedł ten moment w którym powinienem pozwolić mojemu przyjacielowi odejść?”. Na to pytanie nie ma jednej, szablonowej odpowiedzi. Oczywistym jest, że każdy z nas chciałby aby jego kudłaty kompan żył jak najdłużej. Czasem powoduje to jednak, że nieświadomie zaczynamy działać na jego szkodę – bo walka o przedłużenie życia psa ma sens tylko dopóki walczymy razem z nim, a nie przeciw niemu. Niestety, utrzymywanie na siłę i za wszelką cenę przy życiu cierpiącego zwierzęcia, które nie ma perspektyw na to, by jego zdrowie poprawiło się na tyle, by mógł żyć w miarę normalnie, nie jest dobre… Ciężko jest się z tym pogodzić, zdaję sobie z tego sprawę. Jednak jeśli przez te kilka czy kilkanaście lat staraliśmy się zapewnić psu godny byt, nadchodzi moment kiedy również odejść trzeba mu pozwolić z godnością… Nikt nie jest w stanie nam dokładnie określić kiedy powinniśmy to zrobić. Dziś, jutro, za tydzień, miesiąc…? Powinniśmy przede wszystkim mieć na uwadze dobro psa – sądzę, że to właściciel zna go najlepiej i sam z czasem zauważy moment, kiedy ,,tych gorszych” dni jest już zdecydowanie więcej niż ,,tych dobrych”… Opierajmy się jednak na samopoczuciu psa w chwili obecnej, a nie tylko na tym co podpowiadają nam cyferki – zdarzało się bowiem nie raz, że zwierzę wciąż było pełne woli życia, mimo iż jego wyniki badań wskazywały, jakoby już dawno miał sam przekroczyć Tęczowy Most. W życiu każdego psiarza ten moment jednak prędzej czy później nadchodzi – bo psy ranią nas tylko raz, kiedy umierają… Różni ludzie mają całkowicie odmienne sposoby radzenia sobie z bólem po stracie przyjaciela, nie powinniśmy w tej materii nikogo oceniać czy pouczać. Jedni bowiem potrzebują o tym mówić, rozmawiać, wyżalić się, inni natomiast wolą przezywać swoją żałobę w ciszy i nie chcą o tym rozmawiać. Żaden z tych sposobów nie jest zły ani lepszy od drugiego. Wszystko zależy od osobowości danego człowieka. Tak samo część osób po stracie jednego psa zarzeka się, że już nigdy nie chcą mieć żadnego innego, druga część jednak po prostu nie wyobraża sobie już życia bez czworonoga i szuka kolejnego przyjaciela od razu po śmierci poprzedniego. Nie oznacza to wcale, że tego pierwszego nie kochała i o nim zapomina! Wiele osób komentuje osoby nabywające nowego psiaka w stylu ,,szybko się pociesza!”. To przykre, bo nie rozumieją oni uczuć tej osoby, która po prostu bez czworonożnego kompana przy boku nie potrafi funkcjonować już normalnie. Trzeba jednak uważać, kiedy poznajemy nowego członka rodziny wciąż nosząc w sercu ból po utracie jego poprzednika – nie powinniśmy porównywać go do zmarłego zwierzęcia, ponieważ każdy osobnik jest inny i musimy zdawać sobie z tego sprawę. Inaczej nasza frustracja z powodu braku 100% klona poprzedniego przyjaciela odbije się negatywnie na nowym domowniku. Pozostaje jeszcze kwestia pochówku zmarłego pupila. W artykule wspomniano o cmentarzach dla zwierząt – nie mnie oceniać taki sposób pożegnania, każdy ma prawo chować zwierzę wedle swoich przekonań, jeśli potrzebuje do tego odróżniającego się miejsca – nie ma w tym nic złego. Nie oznacza to jednak, że osoby decydujące się na spopielenie ciała zmarłego zwierzęcia go nie kochały czy też ,,kochały mniej”. Podsumowując – śpieszmy się kochać nasze psy, tak szybko odchodzą…

  • latina_papillon

    Mam zaledwie 12 lat i nie wyobrażam sobie mojej kochanej suczki Latinki za Tęczowym Mostem. Pustka jaką po sobie by zostawiła była by ogromna. Miałam kiedyś pekińczyka i przez długi czas nie mogłam się pogodzić z jego odejściem za TM. Życie co prawda toczyło się dalej, ale to nie było już to samo. Nikt mnie nie witał po powrocie ze szkoły, a pozostała mi tylko jej piszcząca piłeczka i pluszowy miś. Życie nie miało wtedy sensu, ale trzeba było się podnieść i iść dalej. Kiedy czytałam ten artykuł to wszystko powróciło. powróciła strata, tęsknota, żałoba. Wywołał on we mnie szczery płacz po moim pupilu, przypomniałam sobie powstrzymywanie od płacz. Brzmiało ono ,, nie płacz, kropka nie chciałaby żebym płakała” chcąc nie chcąc i tak kończyło się na płaczu. Teraz po kilku latach mam papillona i szerze nie wyobrażam sobie rozstania z nim. Kiedy widziałam te piękne pamiątki po pupilu, żałowałam, że jak odchodziła kropka ja nie umiałam jeszcze czytać. Na pewno sprawiłabym sobie jedną z nich. Artykuł ten porusza wszystkie serca, nawet te silne i wytrwałe. Każdy przygarniając psa myśli tylko o tych dobrych chwilach, myśli o wyjeździe z psem na wakacje, o codziennych jesiennych spacerach. Lecz pies to nie tylko ciepłe miłe chwile, ale i częste rozstania, przeżycia i troski. Nie myślimy o tym na codzień. Życie jest za piękne, więc nie możemy żyć ciągle w żałobie.Trzeba się wziąć w garść i iść dalej przez życie. Gdyby zmarły pies nadal żył nie chciał by abyśmy byli smutni i przygnębieni. Każdy z nas zaspakaja smutek inaczej, lecz każdy przeżywa w sobie tak samo. Bardzo miło, że redakcja pomyślała również o ludziach w żałobie, którzy niedawno stracili pupila i nie wiedzą jak zapełnić tą pustkę, co robić dalej. Artykuł jest na prawdę wzruszający i przywołuje wspomnienia, ukazuje realia związane z utrata psiaka. Nie tylko plusy lecz i minusy, refleksje. Myślę że każdy czytając ten artykuł zamyśli się na chwilę i wybiegnie w przyszłość, zada sobie pytanie jak to będzie jak mój pies odejdzie za TM ? czytając ten artykuł również zadałam sobie te pytanie. nie znałam na nie odpowiedzi, bo nie wyobrażam sobie odejścia mojej małej suczki. Przykre jest, że pies z którym spędziliśmy kilka lub kilkanaście lat nagle odszedł, nie ma go.

  • AgaiRa

    AgaiRa

    Odejście Naszego pupila na pewno jest bardzo bolesne. Artykuł ten, ma trochę na celu podtrzymanie na duchu ludzi rozpaczających po utracie swojego pupila. Nie ważne czy był to pies, kot, chomik czy nawet ukochana myszka, ból po utracie każdego zwierzaka którego tak kochaliśmy jest taki sam. Myślę że, dobrym pomysłem na zmniejszenie bólu po pupilu, jest zbudowanie cmentarza dla psów. W Polsce jest już kilka cmentarzy dla psów, ja na szczęście jeszcze z nich nie korzystałam. Jedynym, według mnie minusem cmentarzy dla psów jest zanieczyszczanie środowiska. Ale oprócz minusów, jest też kilka plusów: możemy odwiedzić pupila i czujemy się trochę jak by nasz piesek był w śród nas, gdy pochowamy psiaka na cmentarzu, może zmniejszy się nasz ból. Tak czy inaczej, czy pupil będzie na cmentarzu czy nie, świat się nie kończy. Trzeba się wziąść w garść i żyć dalej. Jeśli ból się nie kończy, warto zapisać się do specjalisty. Ból minie, ale pustka po ukochanym pupilu zostanie. Można ją „zakleić” drugim psem. Niestety nie ma już takiego samego psa czy kota, nie będzie miał takiego samego charakteru, nie będzie tak bardzo lubił kurczaka i nie będzie miał dwóch łat czarnych, dwóch łat białych i trzech łat brązowych, po prostu, będzie to już inne zwierzę, inny pies, inny kot i nawet inna mysz. Niestety drugi pies niesie razem z sobą śmierć, więc musimy być rozważni i sobie przemyśleć, czy na pewno chcemy drugiego psa. Dobrą metodą na zmniejszenie bólu może być pomyślenie sobie tak „Rafil przecież nie chciał by, żebym płakała.” Jednym słowem, artykuł ten jest bardzo wzruszający, ale też uświadamia nam nieco trudniejsze sprawy, o których nie lubimy rozmawiać ani myśleć.

  • Wikson

    Ten artykuł wywołał we mnie płacz już od samego początku. Wymusza w czytelnikach wyobrażenie sobie lub przypomnienie jak to jego pies odchodził lub odchodzić będzie za Tęczowy most… Ja jestem osobą, która jeszcze nie zdążyła przeżyć śmierci bliskiej mi osoby czy zwierzęcia. Ale zdaje sobie z tego sprawę, że to wszystko jest jeszcze przede mną… Do zwierząt zawsze szybko się przywiązywałam, nawet do zwierząt moich sąsiadów, koleżanek, kolegów. Przywiązałam się też do mojego malutkiego chomika i jak sobie przypominam, że niewiele czasu mu jeszcze zostało od razu chce mi się płakać… Dlatego nie wiem sama co bym zrobiła, jak bym się zachowała gdyby mój 9 letni kundelek nagle odszedł za TM… Nie jestem za tym aby swojego zmarłego psa zastąpić innym psem… Chodzi mi tu bardziej o to jak ludzie kupują/adoptują nowego psa tej samej rasy, nadają mu to samo imię, najlepiej też jakby wyglądał prawie identycznie jak poprzedni pupil i ogólnie żeby był jak jota w jotę jak tamten psiak… Rozumiem zastąpienie sobie pustki po stracie tamtego pieska, ale nie ma, nie będzie i nigdy nie było dwóch takich samych psów. Więc zgadzam się w 100% z tym co było opisane w artykule, że dobrze zastąpić sobie zmarłego pupila, ale nie na taka skalę, że nowego psa chce się upodobnić do poprzedniego niego jak tylko można. Nowy lub drugi pies zawsze umili i załagodzi ten czas po stracie pupila, dlatego to jest naprawdę dobre rozwiązanie. Spodobały mi się również pamiątki jakie można sobie zrobić aby zawsze pamiętać i mieć przy sobie swojego psa. Ja planuję zrobić sobie tatuaż z pyszczkiem mojego Logana, ale uważam, że diament z prochów czworonoga lub odcisk jego nosa jako zawieszka na łańcuszek to również dobry pomysł. Podsumowując to co napisałam, choć nie wiem jak to jest jak ktoś bliski odchodzi na zawsze, to mogę sobie to tylko wyobrazić. Jakbym tylko mogła nie chciałabym czyjejś śmierci przeżyć nigdy, ale niestety to niemożliwe… Jednak wiem, że z tym trzeba się pogodzić, nie można przecież do końca życia być przygnębionym i zatracać się w smutku i żałobie, sam pies na pewno nie chciałby żeby jego właściciel ciągle po nim płakał i był smutny, przecież psy nie lubią gdy jego pan jest smutny 🙂

  • latina_papillon

    Artykuł jest bardzo wzruszający, nie pokazuje tylko tych plusów opieki nad psem, ale również ukazuje minusy. Żałobę i smutek z jakim trzeba się zmierzyć. Po stracie pupilka czujemy się jakby ktoś oderwał cząstkę naszego życia, nie możemy się z tym pogodzić. lecz dzięki temu artykułowi na pewno choć trochę powrócimy do normalności, ponieważ pies z którym przeżyliśmy kilka lub kilkanaście jest dla bardzo bliski. Każdy ma prawo do przeżywania tego zdarzenia,żałoby, każdy z nas radzi sobie po swojemu. Trzeba jednak pamiętać, że życie toczy się dalej, a ty musisz się z tym uporać. ukazano również bardzo ważną i potrzebną opinie psychologa, który spotyka się z tymi smutkami na codzień. Strata pupila to nic przyjemnego , ale prędzej czy później musimy sę z tym pogodzić. Artykuł udowadnia nam, ludziom w żałobie po utracie pupila realia związane z jego utratą.

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top