|
|
| Temat miesiąca |
Chwała bohaterom
Ratują, bo kochają ludzi, bo chcą być przydatne, bo tak im nakazuje instynkt, bo zostały tego nauczone. Niezależnie od motywacji, jaka nimi kieruje, bohaterskie psy spieszą z pomocą, gdy zagrożone jest ludzkie życie. Niektóre z ich wyczynów są tak niezwykłe, że najpierw budzą niedowierzanie, by potem ustąpić pola wdzięczności i szacunkowi.
Jurorzy drugiej edycji Plebiscytu na Psa Bohatera, organizowanego przez program "Pomóżmy razem", mieli trudny wybór. Każda historia z psem w roli głównej nadesłana w zgłoszeniach do nagrody była jedyna w swoim rodzaju. Wszystkie budziły szczere uczucia szacunku i podziwu. Dla niezawodnego instynktu, dla profesjonalnego wyszkolenia, dla umiejętności współpracy z człowiekiem, dla konsekwencji w działaniu, wreszcie dla radości z codziennego służenia ludziom. W tym roku utworzono dwie kategorie: Pies Bohater Roku - ten tytuł przysługiwał czworonogowi amatorowi, nieszkolonemu w kierunku ratowania ludzi, któremu udało się ocalić człowieka dzięki instynktowi, i Pies Bohater Profesjonalista. Laureatem tej nagrody mógł zostać psi zawodowiec, który przeszedł specjalistyczne szkolenie z ratownictwa. Werdykt ogłoszono na początku grudnia, podczas uroczystej gali. Psem Bohaterem Roku została czarna labradorka Rumba, ponadto w tej kategorii wyróżniono wilczurowatego kundelka Cypka. Natomiast w kategorii Psa Bohatera Profesjonalisty przyznano zwycięstwo owczarkowi niemieckiemu Rzepie, a wyróżnienie - także owczarkowi, Irze.
Na co dzień, nie tylko od święta
Czerwiec 2007 roku, Gdańsk Sobieszewo, przed sezonem, nie ma jeszcze ratowników. Ojciec siedmioletniego Krzysia spokojnie leżał na plaży, nie wiedząc, że fale odpychają jego syna od brzegu, uniemożliwiając mu dopłynięcie. Chłopiec jeszcze nie tonął, ale zapewne poddałby się żywiołowi wody, gdyby nie szybka reakcja czarnej labradorki.
- Moja bardzo posłuszna Rumba nagle zniknęła. Myślałam, że ją straciłam - wspomina jej opiekunka Wanda Wajda. - Tymczasem pies wyczuł zagrożenie, którego nie zauważył nikt z dorosłych ludzi.
Siedmiolatek coraz bardziej oddalał się od brzegu i zaczynał tracić siły, ale mimo dramatycznej już sytuacji ucieszył się, kiedy zobaczył płynącego ku niemu labradora. Uznał rezolutnie, że ktoś wysłał go na pomoc. Nie utrudniał więc akcji ratowniczej, która na początku przebiegała niewprawnie, bo Rumba chwyciła Krzysia za spodenki, przez co zaczęła go wciągać pod wodę. Ale szybko zorientowała się, że trzeba zmienić technikę działania, i opłynęła chłopca dookoła, po czym zaczęła go popychać do brzegu. Dzięki błyskawicznej akcji psa nie doszło do tragedii. Rumba uratowała dziecku życie instynktownie, bo nie była szkolona na ratownika.
Już od szóstego tygodnia życia była przygotowywana do pracy psa serwisowego osoby niepełnosprawnej. I choć ostatecznie nie zdobyła wymaganych uprawnień, w takiej roli znakomicie spełnia się na co dzień jako bohaterka niezwykłej historii nastoletniej Scholi i jej mamy. Scholastyka Anna jest poważnie chorą nastolatką, niewidomą, z niedosłuchem, z nierozwiniętą mową, w dodatku jej organizm nie toleruje glutenu i produktów mlekopochodnych. Dziewczynka ma jednak duszę sportowca. Uwielbia wszelkie aktywności ruchowe - spacery, szaleństwa na huśtawce, jazda konna, pobyty nad morzem to jej żywioł. Z możliwości beztroskiej zabawy i dobrodziejstw wyspecjalizowanych form rehabilitacji dziewczynka może korzystać dzięki niezłomnemu uporowi swojej mamy.
Wanda Wajda pracowała w Bangalurze w ośrodku dla dzieci niewidomych z bardzo biednych rodzin w Indiach, założonym przez siostry franciszkanki z Lasek. Wtedy to pod jej opiekę trafiła ośmiomiesięczna dziewczynka z Kalkuty. Jej stan był beznadziejny, lekarz dawał jej zaledwie tydzień życia. Choć zajmowanie się dziewczynką było skrajnie wyczerpujące, pani Wanda zdała sobie sprawę z tego, że jest jedynym ratunkiem dla maleństwa, które pokochała jak własne dziecko. Postanowiła Scholę adoptować i zabrać do Polski.
Żmudną i skomplikowaną procedurę adopcyjną obie mają już za sobą. A cztery lata temu ich rodzina powiększyła się o Rumbę. Ponieważ Schola świetnie reaguje na zwierzęta, a pani Wanda wiedziała o zdolnościach terapeutycznych psów, marzyła o takim czworonożnym pomocniku. Po długich poszukiwaniach trafiła do fundacji Pomocna Łapa, do Sylwii Gajewskiej, od której otrzymała labradorkę. Tak na próbę - bo Rumba mimo profesjonalnego szkolenia została uznana za niezdolną do pracy psa asystenta. Była zbyt ruchliwa i nadpobudliwa, a więc nieodpowiednia dla człowieka poruszającego się na wózku. Ale wprost idealna dla aktywnej Scholi!
- Od razu zdobyłyśmy jej serce - mówi zadowolona Wanda Wajda. - Rumba nie sprawia żadnych problemów. Znosi różne niedogodności, jak na przykład podróże pociągami, autobusami i komunikacją miejską.
Szybko zmieniła niektóre swoje nawyki. Otóż kiedy zorientowała się, że pani Wajda niedowidzi, przynosi jej aportowaną piłeczkę wprost do ręki, bo wie, że jej opiekunka nie nachyli się w tym celu do jej pyska. Tę zdolność psa do podawania różnych przedmiotów mama Scholi uważa za wyjątkowo cenną.
- Rumba jest uzależniona od rzucanej jej piłeczki - stwierdza Wanda Wajda. Nietrudno się domyślić, że Schola i labradorka znakomicie się w ten sposób bawią. Co więcej, dzięki kontaktowi z psem dziewczynka, mająca również cechy autystyczne, pokonała swoją fobię do dotykania mokrych przedmiotów - teraz spokojnie rzuca swojej pupilce mokrą piłeczkę, i do pluszowych zabawek - teraz nawet śpi z nimi. No i mają swoje konszachty, bo kiedy Schola nie chce już czegoś zjeść, oddaje to Rumbie - talerz pusty i mama nie powinna mieć pretensji.
Każdy dzień upływa Rumbie bardzo pracowicie, ku zadowoleniu wszystkich.
- To absolutny pracoholik - chwali ją Wanda Wajda. - Jest szczęśliwa, kiedy ma zajęcie. Schola jest szczęśliwa z towarzystwa Rumby. A ja jestem szczęśliwa, że naszą labradorkę nagrodzono nie tylko za wspaniały czyn, ale przede wszystkim za jej codzienną obecność z nami.
Jeden bohater, ale wielu twórców sukcesu
Jej imię rodowe brzmi Nathalie Traho. Wołają na nią Rzepa. Pochodzi z czeskiej linii roboczej owczarków niemieckich. W maju 2004 roku otrzymała licencję na ratowanie. Specjalizuje się w poszukiwaniu zaginionych ludzi w terenie otwartym, na lawinisku, w gruzach. Ma na swoim koncie 70 akcji, odnalazła pięć osób, w tym trzy żywe. Wraz ze swoją opiekunką Martą Gutowską działa w Stowarzyszeniu Cywilnych Zespołów Ratowniczych STORAT. Kiedy komenda wojewódzka w Rzeszowie zadzwoni z prośbą o pomoc w akcji, są gotowe w ciągu godziny.
16 sierpnia 2007 roku o godzinie 21.48 pani Marta odebrała zgłoszenie od policji, że w Rudawce Rymanowskiej trwają poszukiwania Rafała. Chłopiec, 13-latek, pokłócił się z mamą i uciekł do lasu. Najprawdopodobniej zabłądził, bo nie znał tych okolic; przyjechał z rodzicami z Sanoka na wypoczynek. Szukało go 60 policjantów, Ochotnicza Straż Pożarna, Straż Graniczna i inni wolontariusze. Bez rezultatu. Było już ciemno, zapowiadała się zimna sierpniowa noc. Sytuacja zaczynała być coraz poważniejsza.
STORAT w składzie: dwoje przewodników, dwóch nawigatorów oraz dwa owczarki: Rzepa i Platon, włączył się do akcji około pierwszej w nocy. Szacuje się, że za dnia istnieje 50 proc. szans na to, że ludzie odnajdą kogoś w terenie, ale nocą zaledwie 35 proc. Pies o każdej porze doby ma tych szans 75 proc., jednak nie można było zwlekać ani minuty. Rzepa i Platon rozpoczęły szukanie od drogi, na której zgubił trop pies Straży Granicznej. W pewnym momencie trzeba było się rozdzielić - Rzepa poszła w prawo, a Platon w lewo. W ciemnościach migotały tylko niebieskie światełka na kapotce suki, która poruszała się w tych warunkach z precyzją wysoce wyspecjalizowanego urządzenia zdalnie naprowadzającego do celu.
Dokładnie o 2.52, po godzinie aktywnej pracy, Rzepa odnalazła Rafała. Spał na polu, zmarznięty, bo przytulił się do bala słomy, z którego udało mu się wyskubać zaledwie kilka garści źdźbeł do przykrycia. I nawet się nie zorientował, że nie jest sam. Profesjonalistka od ratowania działa bowiem niezwykle dyskretnie. Protokół akcji wręcz zabrania jej szczekać na zaginionego - by go nie przestraszyć lub nie wywołać w nim agresji, którą mógłby wyładować na psie. Kiedy Rzepa kończy zadanie, komunikuje przewodnikowi: "znalazłam", biorąc do pyska bringsel (rzemyk trwale przyczepiony do obroży). Po czym prowadzi do poszukiwanej osoby i zadowolona kładzie się obok niej.
Na ten moment czekają zawsze wszyscy uczestnicy akcji. - Nie da się przełożyć na słowa spojrzenia uratowanego człowieka - mówi Marta Gutowska. A jeszcze trudniej chyba wyrazić radość i ulgę rodziców, których dziecko zostało szczęśliwie odnalezione. Opiekunka Rzepy definiuje także wydawałoby się prostą, ale nie zawsze oczywistą prawdę: - Żeby pies odniósł sukces, musi się znaleźć w tym samym miejscu i w tym samym czasie, co zaginiony. Choć podkreśla, że praca ratownicza jest wysiłkiem całej grupy specjalistów i często o powodzeniu danego psa decyduje zbieg okoliczności, to Rzepa jest bezkonkurencyjna.
Długi staż stróża i jeden medialny czyn
Prawdopodobnie bezpański albo się zabłąkał. W każdym razie dobrze trafił. Od 12 lat ma etat: w nocy pracuje, za dnia odpoczywa. W pakiecie dostał opiekę weterynaryjną, solidną budę i gotowane specjalnie dla niego jedzenie w zakładowym bufecie. Dobre traktowanie go należy co prawda do obowiązków służbowych dozorców Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Legnicy, ale stanowi dla nich prawdziwą przyjemność. Wilczurowaty Cypek szybko bowiem zjednał sobie sympatię dziesięcioosobowej ekipy dozorców, z którymi na zmianę pilnuje rozległego terenu. A od roku pies jest dumą całej firmy...
Noworoczna noc 2008-2009 była bardzo mroźna. Cypek jak zwykle biegał po 7-hektarowej posesji między północą a piątą rano, potem został zamknięty w dużym kojcu. Już wstawał dzień, kiedy zaczął uporczywie ujadać - wyraźnie dając coś do zrozumienia pełniącemu wtedy służbę dozorcy. - Zachowywał się inaczej niż zwykle - wspomina Edward Bartczak, który postanowił sprawdzić, co zaniepokoiło psa. Ten wskazywał na znajdujące się za ogrodzeniem na tyłach MPK działki. Teren jest tak porośnięty krzakami, że nawet zimą niewiele widać. Ale ponieważ Cypek nie ustawał w donośnym szczekaniu, a ma opinię czujnego, niepodnoszącego alarmu z byle powodu, dozorca oświetlając teren latarką przejrzał go dokładnie, patrząc przez lornetkę. I zauważył leżącego człowieka z zakrwawioną twarzą...
Wieść tak o czynie Cypka, jak i o całym wydarzeniu rozeszła się szybko w lokalnych mediach. Okazało się, że znalezionym był młody mężczyzna, którego napadnięto, ciężko pobito i porzucono w cienkim ubraniu. Jak stwierdził lekarz pogotowia, gdyby poleżał nieprzytomny jeszcze z pół godziny - zamarzłby. Przeżył dzięki czujności i uporowi Cypka, a także jego wspaniałej współpracy z ludźmi i zaufaniu, jakim się wśród nich cieszy.
- Wszyscy jesteśmy z niego bardzo dumni - zapewnia Ewa Dragońska, kierownik działu legnickiego MPK, której podlegają pracownicy ochrony mienia - bo uratował ludzkie życie.
Edward Bartczak przyznaje, że wszyscy dozorcy doceniają obecność psa w nocy. W minionego sylwestra znowu obaj pełnili służbę. Dzielny Cypek - jak zwykle - bał się tylko wtedy, kiedy rozległy się wystrzały fajerwerków na powitanie Nowego Roku, ale opiekun oszczędził mu stresu, zabierając go do budki strażników i włączając radio z przyjemną muzyką. Wilczur zasłużył sobie na specjalne względy. I to nie tylko akcją sprzed roku, on od 12 lat pracuje na szacunek i sympatię otoczenia.
Ironia Losu, ale piękna karta życia
Choć ma na swoim koncie wiele wygranych w prestiżowych zawodach międzynarodowych, sukcesy w pracy ratowniczej i sławę medialną, z wyróżnienia w Plebiscycie na Psa Bohatera Profesjonalistę za całokształt dokonań jej opiekunowie są dumni szczególnie.
- To dla nas bardzo ważne, że została nagrodzona w tym konkursie, bo jest już chorą emerytką - mówi Agnieszka Szalc. A Michał Szalc, trener suczki i jej partner we wszystkich akcjach, dodaje ze smutkiem: - Należy do pierwszej generacji psów poszukiwawczo-ratowniczych, które niestety już odchodzą.
Gwiazda pokazów edukacyjnych, mistrzyni posłuszeństwa, licencjonowana ratowniczka, "misjonarka" uczestnicząca w akcjach poszukiwania ludzi przysypanych gruzami w trzęsieniach ziemi w Algierii i Pakistanie. Przez lata była pracownikiem kontraktowym Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej Ochotniczej Straży Pożarnej w Gdańsku, ale też w wakacje współpracowała z tamtejszą sekcją wodną Straży Miejskiej, ratując tonących. A jak nadarzyła się okazja, to i zatrzymała uciekających przestępców albo nakryła grupę uczniów zażywających narkotyki. Wszechstronna, wytrzymała, czujna, niezawodna. Tytan pracy. Owczarek niemiecki Ira. Pies, który był u prezydenta.
Kiedy w 2006 roku Lech Kaczyński dziękował wolontariuszom ratownikom za ich odwagę i profesjonalizm, wyraził też uznanie dla ich nieodłącznych towarzyszy - psów, które również przybyły na uroczystość. Michał Szalc poprosił wtedy prezydenta o wspólne zdjęcie, oczywiście z Irą. Dziennikarze, którzy polują na każde niecodzienne i nieprzewidziane zachowanie głowy państwa, tylko czekali na taką okazję. Opiekun suczki chciał, by usiadła przy jego nodze, więc wydał komendę: "Ira, siad", ale kiedy wokół nich skłębił się tłum pokrzykujących reporterów i błysnęły flesze, ona zaczęła szczekać. Radośnie - tak jak często witała się z całą szkołą podekscytowanych jej widokiem dzieci. Prezydent, który nie znał nawyków psa, a w dodatku nie zapamiętał jego płci, zażartował: "Irasiad jest bardzo zdenerwowany".
No i poszła ta wypowiedź w Polskę. Jedni śmiali się z lapsusu słownego prezydenta, inni... z Iry.
- Byłem zirytowany - wspomina Michał Szalc. - Wszyscy mnie pytali: "Dlaczego pana pies jest taki nieposłuszny?". A przecież ona zdobyła tyle nagród za posłuszeństwo!
Cóż, złośliwość losu. Nomen omen, bo znajomi państwa Szalców nazywają też Irę Ironią. To jej drugie imię: Ironia Losu.
I jak na ironię ten niezwykle aktywny, niebywale sprawny pies zaczął mieć problemy zdrowotne. Najpierw były to kontuzje wynikające z intensywnej pracy w trudnych warunkach. Diagnoza: syndrom końskiego ogona. Ból, cierpienie, operacje. Ale jeszcze w kwietniu 2009 roku Ira uczestniczyła w zdobyciu przez Polskę certyfikacji ONZ dla ciężkiej grupy poszukiwawczo-ratowniczej Państwowej Straży Pożarnej. Uzyskanie jej poświadcza wysoki poziom wyszkolenia i wyposażenia jednostek ratownictwa, przynależność do światowej elity. Te ćwiczenia znowu były dużym obciążeniem dla kręgosłupa suczki i musiała odejść już na emeryturę.
Tym bardziej że u tej zaledwie 10-latki równolegle zaczęła się coraz wyraźniej objawiać inna podstępna choroba - postępująca zwyrodnieniowa degeneracja rdzenia kręgowego powodująca niedowład tylnych łap. Zdiagnozowano ją dopiero w klinice neurologicznej w Brnie. - Co trzy, cztery tygodnie następuje pogorszenie - wyjaśnia Agnieszka Szalc i przyznaje, że odkąd Ira nie czuje już bólu, pogodzili się z mężem z tym, co niedługo nieuchronnie nastąpi. Ale widzą, że dają swojej wiernej towarzyszce jeszcze dużo radości.
Pomógł im pan, który przekazał psu wózek. To tak jakby podarował jej drugą wolność. - Ona rozgląda się tylko: "gdzie mój mercedes" - mówi z uśmiechem pani Agnieszka - i kiedy jest już do niego zaprzężona, biegnie bawić się z innymi psami, nawet aportuje. Na początku była zła, że nie może się samodzielnie poruszać, teraz ma dobre samopoczucie.
Opiekunowie stwierdzili, że bohaterska i pracowita Ira może zrobić jeszcze wiele pożytecznego... Jako symbol. Wydawałoby się niefortunne spotkanie u prezydenta tak naprawdę rozsławiło jej imię na cały kraj, co Agnieszka Szalc postanowiła wykorzystać. W szlachetnym celu. Po latach współpracy ze schroniskiem, w którym opiekowała się zwłaszcza starymi, nieuleczalnie chorymi psiakami, postanowiła wraz z innymi wolontariuszkami zalegalizować tę działalność. I założyły fundację, którą nazwały Irasiad – zagubionym.
- Ira całe swoje pracowite życie pomagała ludziom, teraz jako rozpoznawalna ikona fundacji sprawia, że stare psy, z małymi szansami na adopcję, znajdują nowy dom, choćby tylko na dożycie ostatnich miesięcy w godnych warunkach - podsumowuje wzruszona pani Agnieszka. - Nawet spoczywając na kanapie, potrafi jeszcze tyle z siebie dać - potwierdza pan Michał.
A więc bohaterska do końca. I skromna, jak jej pan. Nie dowiedziałam się, ilu ludziom Ira uratowała życie, odnajdując zaginionych w terenie, przysypanych pod zwałami gruzu czy wyławiając tonących. Ratowników obowiązuje "zmowa milczenia", bo za sukcesem jednego psa stoi praca innych czworonogów i całego sztabu świetnie wyszkolonych ludzi.
Joanna Zioło
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
sajla 02:50 | 15-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Bohater- cóż to słowo znaczy?Ludzie myślą:-"Takim tytułem może oznaczać się strażak,policjant ale żeby PIES?!",lecz ja jestem innego zdania.W temacie miesiąca wzruszyły mnie historie psów, którym dopisuje odwaga i inteligencja.Ich celem jest niesienie ludziom pomocy,którzy nie zawsze są dla nich tacy mili..Rozmyślałam o Irze, Rumbie,Rzepie, Cypku i o wiele innych psów ze szczerym szacunkiem i podziwem..Wiem że te psy były szkolone do ratowania ludzi, ale one robią to w tak wzruszający sposób.Ich instynkt by nie pozwolił, aby nie pomóc człowiekowi potrzebującego pomocy.Narażają życie dla nas,a niektórzy ludzie tego nie widzą lub nie chcą widzieć.Tytuł"CHWAŁA BOHATEROM PSOM"-to jest olbrzymia satysfakcja, że są na świecie psy, które czuwają nad ludzkim życiem,idą żwawo z pomocą gdy jest potrzebna..I cóż z tego chcą? Chcą tylko opiekę i szczerą miłość.Może w dzisiajszym dniu Mój, albo Twój pies, zostanie tym bohaterem?
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
silvermoon 04:44 | 14-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Myślę, że takie konkursy to strzał w dziesiątkę.Wszystkie psy zasługują na nagrodę, czy uratowały komuś życie, czy nie, ponieważ te wspaniałe czworonożne istoty są nam wdzięczne za wszystko. Za to że je karmimy, głaszczemy, wyprowadzamy. Myślę, że te psy nie do końca rozumieją tą cała galę wręczania nagród, ale dla nich samą nagrodą jest uśmiech uratowanego człowieka. Bardzo się cieszę że temat "Chwała bohaterom" może otworzyć oczy na świat niektórym ludziom. Ten temat jest przykładem prawdziwego poświęcenia i oddania. Psy są nam wdzięczne za wszystko, niestety ludzie, nie zawsze są wdzięczni im. Każdy już pewnie słyszał o przypadku psa dryfującego w mrozie na karze. Jak on tam trafił ? Dlaczego jego ratowanie tak długo trwało ? Nie wiemy, czy ten pies sam się w to wpakował, czy pomógł mu w tym jakiś człowiek.....ale inni za to okazali także wielkie bohaterstwo chociaż próbując go uratować. I ich starania nie poszły na marne bo piesek przeżył. Więc taka jest kolej rzeczy : psy ratują ludzi, ludzie ratują psy. I oby tak zostało na zawsze.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Max007 11:39 | 13-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Temat miesiąca był strzałem w dziesiątkę! "Chwała bohaterom" to temat, na który czekałam od dość dawna.Zawsze myślałam,że psy to zwykłe zwierzęta,ale odtąd kiedy przeczytałam ten temat to wiem że psy to nie zwykłe zwierzęta.Niby to bez radne zwierze,a bohaterem zostać może!Nawet nie wyszkolony pies wie,że coś się strasznego dzieje i wie że może pomóc!Można wierzyć lub nie,ale psy są większymi bohaterami od ludzi, ponieważ ludzie mają większe możliwości a psy zdecydowanie mniej,choć mają lepszy węch i słuch.Dzięki naszym bohaterom, wielu ludzi żyje,bo jak by ich nie było świat inaczej by się potoczył.Tego inaczej nie da się opisać "Chwała bohaterom"!I to jest dowód, że bohaterem każdy może zostać!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
psiara011 11:38 | 13-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psy.To właśnie one zasługują na miano bohaterów.
Służą ludziom,aby im nie stało się nic złego,mimo że ludzie nie odwdzięczają się psom.Nikt nie dokonał tego co psy.Są wyjątkowe!Po prostu wyjątkowe!Prawdziwy bohater może być owczarkiem,,terierem,a nawet kundelkiem,psem małym albo dużym.Rasa i wzrost nie mają znaczenia.Ten kto dobrze zna psy jest pewien że każdy pies jest gotów oddać życie za właściciela.I nie ważne czy go głodzi czy daje mu nie wygodne posłanie,czy też głaszcze go raz do roku,pies kocha swojego właściciela i wszystkich ludzi za to że po prostu są.Ratują życie ludziom których nawet nie znają.Powiedzmy wspólnie,,chwała bohaterom'!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
silvermoon 12:44 | 12-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Takie psy można nazwać skarbem narodowym. I może nie wiem tak wiele na ten temat, ale ten artykuł bardzo mnie zaciekawił. Wiele słyszymy o psach-bohaterach ratujących ludzi w potrzebie, aczkolwiek na świecie jest jeszcze masa ludzi nie doceniająca istot żyjących na co dzień wśród nas.Te psy, oprócz tego, że bohaterskie są też bardzo dzielne. Poza tym psy, niby małe zwierzęta nie dorównujące ludzkiemu umysłowi na pierwszym miejscu stawiają życie człowieka, potem swoje. Niektórzy sądzą , że psy ratownicy to zazwyczaj wyszkolone i posłuszne psy. Ale z tym się nie zgodzę. Wiele było już artykułów o zwykłych psach ratujących życie swojego pana lub pani. Czytając ten artykuł moje usta powoli zaczęły coraz bardziej się uśmiechać, a łzy napływać do oczu, ponieważ jestem dumna i szczęśliwa, że ktoś potrafił docenić ciężką pracę i poświęcenie tych wspaniałych istot, najlepszych przyjaciół człowieka- psów.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Misia93 07:23 | 09-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psy opisane w temacie miesiąca są prawdziwymi bohaterami, przede wszystkim dla opiekunów. Zrobiły coś wielkiego, niektóre tylko raz, inne co chwilę ratują ludzkie życie - bo taka ich praca. Dla mnie każdy pies jest na swój sposób bohaterem, nie chodzi tutaj o jakiś wielki wyczyn (na przykład uratowanie tonącego dziecka) ale o codzienne wnoszenie do rodziny tyle radości i uśmiechu. Pojawienie się w domu psa to tak jak by zacząć żyć od nowa, na nowo i na pewno o wiele ciekawiej. Teraz nie wyobrażała bym sobie życia beż mojego psa, bez jego machania ogonem, uśmiechniętej mordy i tych maślanych oczek. Dla mnie mój pies jest bohaterem, co z tego że nie uratował komuś życia, zrobił coś więcej - zmienił moje życie o 360 stopni, dzięki niemu każdy w domu jest uśmiechnięty, nawet jak czasem mam gorszy dzień przytulam mojego psa i o wszystkim zapominam, dodaje mi siły, nie wyobrażam sobie życia bez niego. Każdy pies całkowicie oddaje się swojemu opiekunowi, nie zwracając uwagi na to czy jest biedny czy bogaty, mieszka na ulicy czy w willi z basenem, nawet jak właściciel odda psa do schroniska czy wyrzuci bo uzna że się mu znudził jak zwykła zabawka, pies zawsze będzie gotowy mu wybaczyć i zaufać na nowo, na takie poświęcenie gotów jest tylko czworonożny przyjaciel. Uważam że każdy pies w jakiś sposób jest prawdziwym bohaterem.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Psiunio19 07:03 | 07-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psi bohaterzy... Jest ich wielu. Są znani, jak słynny bernardyn Bary. Tacy którzy byli opisywani w lutowym temacie miesiąca,czyli Rumba,Cypek,Rzepa i Ira. Ci którzy zostali nagrodzeni w poprzednich plebiscytach ,,Pies Bohater' oraz tacy bohaterzy, prawie całkiem nie znani, którzy ostrzegli swoich właścicieli o pożarze, czy też kiedyś wykonali jakiś bohaterski czyn, który nie został specjalnie zauważony.Gdy zaczniemy ich liczyć,wychodzą nam tysiące psów.A ludzie? Ludzie,którzy uratowali życie psom, ile ich jest? Stosunkowo mało,jeśli porównać tą liczbę z psami, które ratowały ludzi.O wiele więcej jest ludzi,którzy psom życie ODEBRALI lub się do tego przyczynili.
Wszystkie historie o psich bohaterach są wzruszające.O psiej miłości,przywiązaniu.Weźmy na przykład labladorkę Rumbę.Instynkt,zaangażowanie,miłość,tymi słowami można opisać historię o uratowaniu chłopca przez nieszkolonego do tego celu psa,oraz opiekę nad niepełnosprawną Sholą.A Ira,całe życie poświęciła ratowaniu ludzi,czyż można się nie wzruszyć czytając tą historię?
Mało kto oddał życie za swojego psa.A Lampo, pies który jeździł koleją,uratował ceną swojego życia córkę kolejarza.O Lampo powstał film i książka.Jak widać, psia wierność i miłość jest tak wielka,że powstają o niej książki i filmy: ,,Lassie', ,,Czterej pancerni i pies', ,,Scooby Doo' i wiele innych.
A więc: Chwała bohaterom!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AGRAFKA134 04:30 | 06-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Powiem tak- z bohaterstwem, jest jak z sikaniem na nowy dywan. Byc może wyda się to absurdalne, ale tak właśnie jest. Tak samo z karaniem, tak samo z nagradzaniem. Kiedy po paru dniach ukaramy naszego pupila za to, że załatwił swoja potrzebę na podłogę, nie będzie wiedział o co nam chodzi. Kiedy nagrodzimy go za uratowanie życia, równiez nie będzie świadomy z jakiego powodu jest tak wychwalany. Wyobraźmy sobie taką sytuacje-gwar,śmiechy, uśmiechy. Uczta. Wśród tego wszystkiego PIES. Średnio zadowolony, onieśmielony, może nawet przestraszony. Drzwi zamknięte, kuwety nigdzie nie ma. Nasz ulubieniec załatwia się po cichu w rogu sali. Nagle rozbrzmiewają oklaski, psiaczek jest głaskany, otrzymuje najlepszą karmę. I dziwi się dlaczego. Przecież on zrobił cos, czego nie wolno, załatwił się na podłogę. Uczy się, by robic tak zawsze. Później jest karany, tez nie wie za co. A bohaterowi wystarczy tylko troszkę miłości.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
paulinka1997 04:06 | 06-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Kiedy przeczytałam temat miesiąca ,,Chwała bohaterom" byłam pełna wrażeń i podziwu dla tych psów. Zawsze interesowałam się historiami ludzi, którzy zostali ocaleni przez psich bohaterów.
Nigdy nie zwątpiłam we wszechstronność tych zwierząt, jednak uratowanie człowieka to czyn, który godny jest nagrody. Każdy pies nieważne czy wyszkolony, czy nie czerpie z tego jakąś satysfakcję. Radość z tego co robi, z pracy. Nieważne czy wyszkolony w tym celu czy nie- ratują bo kochają, są wierne, czują więź emocjonalną i rozumują abstrakcyjnie więc wyczuwają zagrożenie. Chcą być kochane więc kochają. Chcą zasłużyć na miłość więc porywają się nawet na czyny tego typu.
Uważam, że niektórzy ludzie powinni brać przykład z psów w takich przypadkach. Psy nie dbają o własne dobro w takich sytuacjach. Ludzie czasem reagują za późno dla ofiary.
Podziwiałam, podziwiam i podziwiać będę te cudowne zwierzęta, ponieważ nigdy nie przestaną mnie zaskakiwać walorem inteligencji.
Na koniec wypadało by dodać jeden zwrot, aby oddać to jak bardzo je podziwiam...
... Chwała bohaterom!!!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Labradorka 09:13 | 01-02-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Z wielką ochotą przeczytałam artukuł o psach ratownikach. Są one wspaniałymi towarzyszami i pomocnikami człowieka. Całkowicie oddają się swojej pracy w ratowaniu ludzi. Są niezastąpione. Psy te jak najbardziej są przydatne, gdyż mają lepszy węch, słuch i wzrok niz człowiek. Potrafią perfekcyjniej określić gdzie może znajdować się zagubiona osoba. Zazdroszczę ludziom, którzy mogą z nimi pracować. Wspaniali towarzysze, którzy zrobią dla swojego przewodnika wszystko, aby tylko był zadowolony. Do są końca oddane swojemu opiekunowi. Jak tylko przeczytałam ten artykuł byłam zdumiona, że potrafią być takie wytrzymałe, "nie narzekają", tylko pracują. Pracują po to, bo kochają ludzi i chcą im pomagać. Wspaniałe jest to, jak taki pies współpracuje ze swoim przewodnikiem. Na początku są długie i ciężkie treningi, aby wyszkolić takiego psiaka, a później radość z każdej spędzonej godziny ze swoim opiekunem. Na zakończenie dodam, że uwielbiam patrzeć na uradowane psiaki, które cieszą się z tego, że mogą pomagać ludziom.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Martynaa13 09:19 | 31-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ratują ludzkie życie, są najlepszym przyjacielem człowieka... Jak im to wynagradzamy? Nie zapominajmy, o tych psach, których spotykają wielkie okrucieństwa. Przykładem mogą być walki psów, brutalne zabijane ich dla mięsa w Korei Południowej czy testowanie na nich kosmetyków... Nie zapominajmy także o samotnych i porzuconych psach w schroniskach... Czy jak dziecko staje się duże i dorasta też je wyrzucacie bo wam się znudziło? Czemu więc skazujecie psy na takie traktowanie. Dzięki nim wiele osób, np. wcześniej wykryło swoją chorobę, powróciło do zdrowia, a przede wszystkim nadal żyje. Nie należy zapominać również o psach, które pomagają osobom niepełnosprawnym. Te psy wykazują się niezwykła inteligencją, dowagą i wytrwałością, której według mnie możemy im często pozazdrościć...
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~pies 02:25 | 30-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Ratują, bo kochają ludzi, bo chcą być przydatne, bo tak im nakazuje instynkt, bo zostały tego nauczone. Niezależnie od motywacji, jaka nimi kieruje, bohaterskie psy spieszą z pomocą, gdy zagrożone jest ludzkie życie. Niektóre z ich wyczynów są tak niezwykłe, że najpierw budzą niedowierzanie, by potem ustąpić pola wdzięczności i szacunkowi.
Jurorzy drugiej edycji Plebiscytu na Psa Bohatera, organizowanego przez program "Pomóżmy razem", mieli trudny wybór. Każda historia z psem w roli głównej nadesłana w zgłoszeniach do nagrody była jedyna w swoim rodzaju. Wszystkie budziły szczere uczucia szacunku i podziwu. Dla niezawodnego instynktu, dla profesjonalnego wyszkolenia, dla umiejętności współpracy z człowiekiem, dla konsekwencji w działaniu, wreszcie dla radości z codziennego służenia ludziom. W tym roku utworzono dwie kategorie: Pies Bohater Roku - ten tytuł przysługiwał czworonogowi amatorowi, nieszkolonemu w kierunku ratowania ludzi, któremu udało się ocalić człowieka dzięki instynktowi, i Pies Bohater Profesjonalista. Laureatem tej nagrody mógł zostać psi zawodowiec, który przeszedł specjalistyczne szkolenie z ratownictwa. Werdykt ogłoszono na początku grudnia, podczas uroczystej gali. Psem Bohaterem Roku została czarna labradorka Rumba, ponadto w tej kategorii wyróżniono wilczurowatego kundelka Cypka. Natomiast w kategorii Psa Bohatera Profesjonalisty przyznano zwycięstwo owczarkowi niemieckiemu Rzepie, a wyróżnienie - także owczarkowi, Irze.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
homerka 09:52 | 29-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Czy pies wykonujący polecenia przewodnika na pewno jest prawdziwym bohaterem? Rzepa z artykułu wskazała gdzie się znajduje zaginiona osoba, ale dla niej była to zwykła zabawa/zadanie, które jest dla niej wyćwiczoną czynnością. Taki pies nie ratuje przypadkowo spotkanej osoby tylko pomaga innym na komendę. Tak samo Ira. A Cypek? Czy on czasem nie obszczekiwał po prostu intruza, którego zobaczył/wyczuł. Pewnie go niepokoiła obecność nieznajomego czającego się w krzakach i chciał go odstraszyć, a nie pomóc. Bohaterami w tych przypadkach byli także ludzie. Osoby szkolące/przewodnik Rzepy, bez których ten pies nie mógłby zrobić tyle dobrego, pomagać ludziom. W przypadku Cypka również wykazał się pies i człowiek pomagający rannemu mężczyźnie. Uważam, że nagroda powinna nosić nazwę nie Pies Bohater Roku ale Człowiek i jego Pies - Bohaterowie Roku. Rumba jest również profesjonalnie szkolonym psem chociaż bez licencji. Ale uratowała życie chłopcu bez wydania jej komendy. Sądzę, że to właśnie ona ze wszystkich przedstawionych psów zasługuje na nagrodę Psiego Bohatera Roku bo się wyróżniła. Szkolone psy również są bohaterami ale na równi z ich przewodnikami, tak samo jak bohaterami są wszystkie zwierzęta i ludzie pomagający innym, zwłaszcza Ci, którzy robią to bezinteresownie. Bezinteresownie czyli z własnej chęci, nie dla smakołyka, zabawki czy pieniędzy.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
bond1 02:10 | 28-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Na co dzień zwyczajny czarny pies uganiający się za piłeczką, to w końcu labek, więc nikogo to nie dziwi. Trochę nadpobudliwy, w bardzo ekspresyjny sposób wyrażający swoją radość. Po godzinach ćwiczy, by pomagać swojej pani na wózku. Nigdy nie zostanie prawdziwym psem asystującym, jest zbyt rozkojarzony i ma za dużo energii, której nie potrafi spożytkować w taki sposób, w jaki byśmy sobie życzyli. Jednak dla swojej właścicielki, która jako jedyna potrafi nad nim zapanować, jest całym światem, ona zdaje sobie sprawę, że to jeszcze szczeniak i, że ma wiele wad (jak choćby brak posłuchu przy wracaniu), ale nigdy nie zamieniła by tego łobuza na najlepiej wyszkolonego psa. On nadał jej życiu sens, kiedy idzie z nim na spacer, wszyscy widzą dziewczynę z uroczym psiakiem, a nie „biedną dziewczynkę na wózku”. Pies sprawił, że chętnie rano wstaje, z myślą o tym, że punktualnie o 18.30, jej pies będzie najukochańszym labradorem na świecie, wtedy przychodzi czas na ćwiczenia i zabawę. Idealne skupienie, chęć współpracy, oboje pracowali na to miesiącami.
Trudno powiedzieć, czy ten pies jest bohaterem, wiele innych psów uratowało ludzkie życie, skoczyło za człowiekiem w ogień, czy poświęciło dla niego swoje zdrowie. Wiem jedno, gdyby nie ten pies, nie miałabym chęci do nauki, codziennego pokonywania barier, takich jak schody, krawężniki. Dla mnie ten pies jest największym bohaterem, choć on może nie zdaje sobie z tego sprawy i po części udało mu się uratować jedno ludzkie istnienie – moje.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~delayla 06:53 | 26-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psiakowi można dać medal za odwagę, urządzić wielką uroczystość, karmić po królewsku i ,,wytłumaczyć’’ jak wspaniale się zachował. Ale on tego nie zrozumie. Za to Pan Bóg dał mu coś, czego nie ma nikt inny – wrodzony instynkt pomocy ludziom. Pies jest wyjątkowy właśnie dlatego – nie będzie oczekiwał pochwał ani nagród, nie będzie się czuł nawet z siebie dumny – bo on wie, że zrobił co należało i że ktoś go kocha szczerą i skrytą miłością. Nie za to, że jest znany, że jest bohaterem – za to, że tak wspaniale wypełnił swój psi obowiązek. Pies jest ważniejszy od człowieka, a przecież to on jest często bity i poniżany, głodzony, a nadal kocha tę rasę – rasę ludzką. Naszym psim bohaterom należy się taka sama miłość jak znanym ratownikom, bo każdy pies jest ratownikiem i bohaterem na miarę Supermena i innych fantastycznych bohaterów – nawet znajda z ulicy, którą zobaczymy raz i nigdy więcej. Wszystkie psy są bohaterami, bo ratują człowiekowi nie tylko życie – ratują ich dusze przed zatraceniem w czarnej rzeczywistości.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
ela0799 12:28 | 25-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Tym psom wiele ludzi zawdzięcza życie.W miesięczniku 'Przyjacielu psie' można znaleźć różne historie związane z psimi bohaterami.Te psiaki są nieporównywalne.Robią to z miłości czy instynktownie.Ale o wiele bardziej fascynują mnie psy które nie są profesjonalistami,bo psy profesjonaliści są szkolone do tego,wiedzą co mają robić,a takie kundelki robią to instynktownie,instynkt im podpowiada co mają robić.Wcześniej nikt nie szkolił tych kundelków,one to wiedzą.Instynkt im podpowiada:
-Twój właściciel jest zagubiony,dzieje mu się krzywda,poszukaj go.
A psy profesjonaliści nie słyszą instynktu,one to wiedzą,mają zakodowane.Ale wszystkie psiaki i kundelki i profesjonaliści bardzo pomagają ludziom,ratują im życie.Nie da się w to uwierzyć,ale to całkowita prawda.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Pani Aresa 09:45 | 25-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Powinniśmy pamiętać o tym, że to nie jest ważne czy mamy rasowego psa, który zdobywa złote medale, czy też kundelka. Każdy pies jest inny w środku to nie jest powiedziane, iż np. Rottweiler jest złym i agresywnym psem z natury to zależy tylko i wyłącznie od tego jakiego ma właściciela.Pod opieką odpowiedzialnej, opiekuńczej oraz szanującej zwierzęta osoby pies nie będzie uczony agresji, czy też dominował nad swoim opiekunem. Jak można dostrzec w wielu czasopismach psimi bohaterami nie są tylko rasowe psy, są to również kundelki,które potrafią wykazać się odwagą.Pies, który nosi miano psa bohatera wykonuje swoją "pracę" z pasją, zaangażowaniem i on dobrze wie, że ratuje w ten sposób ludzi i dla niego to jest już nagroda sama w sobie.Wiem, że psy rasowe kiedy są malutkie są takie puchate, ładne ale zadajmy sobie pytanie czy nie lepiej dać drugą szanse psiakowi ze schroniska? Pieskowi, który traci nadzieje, że ktoś go pokocha? Nawet psa ze schroniska, czy też przygarniętego z ulicy można wyszkolić na pomocnika, który będzie niósł pomoc kiedy będziemy tego potrzebować, czy też pomoże innym osobą. Moim zdaniem psi ratownicy są bardzo potrzebni na świecie z dnia na dzień ratują życie ludziom.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
daaga13 01:35 | 25-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Nie mogłam się już doczekać, aż napiszecie o tym artykuł, a mianowicie dwa lata temu miałam labradora - był on bardzo mądrym psem. Pewnego dnia, gdy szłam z nim uliczką jechało jakieś szybkie auto, które nawet się nie zatrzymało, a mój pies od razu pchnął mnie, a sam... niestety nie przeżył. To był dla mnie ogromny wstrząs, stwierdziłam, że napiszę aby mój Reks otrzymał tytuł psiego bohatera roku. Teraz chodząć z moim teraźniejszym psem Rufikiem, unikam takich uliczek. Reks był moim bohaterem i dzięki niemu żyję i mogę teraz pisać swoje komentarze na waszym serwisie. Dziękuję mu za to, tylko czy ktoś przywróci mu życie? Czu Reks musiał tak cierpieć? To są pytania, na które nikt nigdy nie znajdzie odpowiedzi.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AnnieXD 07:04 | 24-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Z wielką radością zabrałam się do lektury Tematu Miesiąca.Już sama myśl o bohaterskich czynach naszych czworonożnych przyjaciół wzbudziła we mnie same pozytywne emocje.Psy, te cudowne istoty, które uczestniczą w naszym codziennym życiu, są wspaniałymi towarzyszami spacerów i przyjaciółmi w trudnych chwilach...własnie tym stworzeniom tak często zawdzięczamy życie, właśnie one potrafią ocalić człowieka od...czasami nawet od śmierci, gdy wydaje nam się, że już nie ma nadziei...gdyby nie one, wielu ludzi skończyłoby swój żywot być może w bardzo młodym wieku.Te zwierzęta pozwalają im cieszyć się życiem dłużej, o wiele dłużej...a my - jak im się odwdzięczamy?Ile to było doniesień o znęcaniu się nad nimi, ile psów bezdomnych, cierpiących z powodu braku odpowiedzialności człowieka?Często nie doceniamy naszych czworonogów, mimo, że one darzą nas wielką miłością, są wierne i oddane na całe życie...nie doceniamy ich, a powinniśmy być z nich dumni.Osoby, które nie są wielkimi miłośnikami psów, nie potrafią zrozumieć, że taki zwierzak jest prawdziwym skarbem, nie darzą ich zazwyczaj taką wdzięcznością, jak powinni...bo nie widzą powodu?Musimy być wdzięczni zwierzakom, wdzięczni za to, że są z nami każdego dnia, za ich wierność i miłość do nas.Kto wie - może kiedyś nawet kogoś uratują?
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
daaga13 01:51 | 25-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psy może i robią to dla przyjemności, ale chcą ją sprawić nam abyśmy przy nich byli. One nas kochają i może dlatego są gotowe do takich poświęceń. Każdy człowiek powinien to cenić i pamiętać, że ich życie w każdej sytuacji może uratować pies. Wszyscy twierdzą, że np. pies rasowy taki jak Owczarek Niemiecki bardziej nam pomoże niż jakiś kundelek ze schroniska. Uważam, że tak nie jest, ponieważ gdybyśmy mieli Labradora, którego byśmy głodzili to napewno by nas nie uratował, a taki kundelek, którym się opiekujemy napewno by to zrobił, choć może nie dał by sobie rady, ale i tak pies robi to z miłości do właściciela.Nie twierdzę, że gdybyśmy głodzili Labradora to by nas nie uratował, ale to był tylko przykład jakby mogło być, bo i tak uważam, że pewnie by to zrobił, bo jest przystosowany do tego, aby ratować ludzkie życie. Każdy pies jest naszym codziennym bohaterem, ponieważ gdy się nudzimy np. w ferie to możemy zawsze się z nim pobawić i uśmiech na twarzy od razu do nas "przyjdzie". Twierdzę, że Psi Bohater Roku musiał naprawdę zrobić coś czeko nie dokonałby nawet człowiek.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
silvermoon 05:29 | 23-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Tak, to prawda że psy dzięki instynktowi gotowe są pomóc człowiekowi, nawet jeżeli mogą podczas tej akcji zginąć. Dlaczego ? Zapewne dlatego, że dla ludzi zrobiłyby wszystko. Psy, które żyją w naszym otoczeniu mają do nas zaufanie i oczekują tego samego od nas. Lecz ludzie nie zawsze okazują zaufanie swoim czworonogom. Szczególnie owczarki, duże i silne psy często uważane są za agresywne i ludzie odrzucają ich pomoc, a na pewno, gdyby znaleźli się w zagrażającej życiu sytuacji zaufaliby nawet mordercy. Wszyscy znamy psy pasterskie, które pomagają nam w zaganianiu i obronie owiec, psy niosące pomoc w górach i te, które ratują nas w wodzie. Takie psy to po prostu chodzący skarb. Bardzo cieszę się że zostały docenione i mam nadzieję, że wreszcie ludzie nie będą oceniali psów po ostrych zębach czy długich pazurach, bo w końcu w każdym człowieku kryje się zwierzę.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
AnnieXD 08:45 | 22-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Z wielką radością zabrałam się do lektury Tematu Miesiąca.Już sama myśl o bohaterskich czynach naszych czworonożnych przyjaciół wzbudziła we mnie same pozytywne emocje.Psy, te cudowne istoty, które uczestniczą w naszym codziennym życiu, są wspaniałymi towarzyszami spacerów i przyjaciółmi w trudnych chwilach...własnie tym stworzeniom tak często zawdzięczamy życie, właśnie one potrafią ocalić człowieka od...czasami nawet od śmierci, gdy wydaje nam się, że już nie ma nadziei...gdyby nie one, wielu ludzi skończyłoby swój żywot być może w bardzo młodym wieku.Te zwierzęta pozwalają im cieszyć się życiem dłużej, o wiele dłużej...a my - jak im się odwdzięczamy?Ile to było doniesień o znęcaniu się nad nimi, ile psów bezdomnych, cierpiących z powodu braku odpowiedzialności człowieka?Często nie doceniamy naszych czworonogów, mimo, że one darzą nas wielką miłością, są wierne i oddane na całe życie...nie, nie doceniamy ich...w powinniśmy być z nich dumni.Osoby, które nie są wielkimi miłośnikami psów, nie darzą ich wdzięcznością, a przynajmniej nie tak, jak powinni...musimy być wdzięczni zwierzakom, wdzięczni, za to, że są z nami każdego dnia, za ich wierność i miłośc do nas.Kto wie - może kiedyś nawet kogoś uratują?
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
michi 02:36 | 22-01-2010 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Takie psy to naprawdę na wagę złota.Chociaż niektórzy,niestety,uważają je za agresywne,to dlaczego ratują innym życie?
Powód:Instynkt.Psy żyją w zgodzie z ludźmi już od wieków,kochają ich.My też kochajmy psy,należy im się!!!
Ten temat to tylko kolejny dowód,że pies,chociaż mały ciałem,to wielki sercem,on potrafi zrozumieć,pokochać do szaleństwa,jest wierny do śmierci.
Niestety,niektórzy ludzie tego nie rozumieją.Wyrzucają psy,traktują je z "bata",znęcają się albo oddają do schroniska.
Niektóre już tam umierają.
Wspaniały temat.Gdyby tak każdy z nas dał cząstkę siebie,żyłoby się lepiej i nam, i czworonogom...
Ten temat to jeden z tysięcy dowodów,jak wspaniały jest piesek. Kochajmy je.Kto wie... Może kiedyś i Nam taki psi bohater ocali życie?
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |