czwartek, 19 października 2017

Burzliwa przeszłość Sandry

18 kwietnia 2017 08:40 2 komentarzy

(Przy)wołanie o pomoc

Po roku nauki przychodzenia na zawołanie doczekałem się pierwszych efektów swojej pracy. Postrzegam to jak ogromny sukces, bo nawet gdy dobermanka zobaczyła w lesie sarnę, natychmiast reagowała, gdy ją wołałem. Osiągnąłem cel, znowu postępując intuicyjnie i ćwicząc komendę „do mnie”. Teraz wiem, że pomogły mi także codzienne zabawy, systematyczny trening, a przede wszystkim – konsekwentne zachowanie. Niestety, uczono mnie, by przywoływać pupilkę w sposób zdecydowany, „dominujący”. W konsekwencji Sandra często podchodziła po łuku, stosowała więc podstawowy sygnał uspokajający, mówiący – „hej, stary, ochłoń, daję ci na to trochę czasu”. Bynajmniej nie oznaczał on lekceważącego stosunku do komendy czy opiekuna. Pies uznając, że groźnego głosu trzeba się bać, postanowił zminimalizować strach i stres. Wybrał opcję „fiddle about” czyli flirtowanie, którego celem miało być ochłonięcie i uspokojenie przynoszące ulgę. Zwierzę kojarzyło reakcję, która następowała bezpośrednio po zdarzeniu, a brak nagrody odbierało jako karę. I dlatego każde jego podejście nagradzałem. Co ciekawe, smakołyki w przypadku Sandry nie odgrywały specjalnej roli. Natomiast pochwała i aprobata czyniła z niej pawia. Niemal widać było, jak po słowach „dobry pies” rośnie w oczach, jakby chciała powiedzieć wszystkim – „Patrzcie, to ja! Jestem wspaniałym psem!” Niektórzy ludzie też wolą uścisk dłoni i słowo „dziękuję” niż słodycze czy inne dowody wdzięczności. Zawsze dążyłem do tego, żeby pies kojarzył moją osobę z czymś pozytywnym, przyjemnym. Teraz wiem, że to strategia, która przynosi długofalowe efekty. W swojej pracy stosuję różne gry z wykorzystaniem zabawek, aportu. Z moimi podopiecznymi trenuję przywołanie w mieszkaniu, w różnych pomieszczeniach, oraz na zewnątrz, np. podczas zabawy w chowanego. Znikam za krzakiem i wołam psa po imieniu. Nie dość, że zwierzak szuka, używając wszystkich zmysłów, to reaguje również na przywołanie. Przetestowane, sprawdzone i polecane. Dzisiaj nie oczekuję już, że psiak przybiegnie od razu na komendę, gdy w zasięgu wzroku i nosa ma uciekające wiewiórki, biegające koty czy fruwające ptaki. Świadomie wprowadzam elementy utrudniające i stopniowo komplikuję ćwiczenia, zaczynając od spokojnego pokoju lub mieszkania, wychodząc na zaciszne podwórko, by ostatecznie trenować w terenie, w sąsiedztwie ludzi i zwierząt.

Zamieszanie ze smyczą

Za swoją porażkę uważam spacery z Sandrą. Szczególnie na początku były prawdziwym utrapieniem i nie lada wyzwaniem. Dobermanka niczym parowóz ciągnęła mnie za sobą i nie pozwalała ani na chwilę poluzować smyczy. To ona decydowała, dokąd mamy iść i w jakim tempie. Szarpanie się czy zmiana kierunku nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Bywało, że pies przyspieszał, więc i ja ruszałem szybciej, co jest kardynalnym błędem. Powodem ciągnięcia jest chęć psa, by jak najszybciej dotrzeć do wybranego przez niego miejsca. Jeśli coraz szybciej biegnie i nic mu w tym nie przeszkadza, prędzej osiągnie cel. W ten sposób sam się nagrodzi. Gdy teraz o tym myślę, widzę wyraźnie, że problem tkwił nie tylko w samym spacerze. Już w domu przed wyjściem niepotrzebne pobudzałem Sandrę częstymi pytaniami i zmianą intonacji głosu: „Idziemy na spacer? Na spacerek, idziemy…”. To powodowało, że suka stawała się podekscytowana już w mieszkaniu, wybiegnięcie na zewnątrz wywoływało radość, natomiast możliwość szybkiego dotarcia do wybranego przez nią miejsca potęgowała jeszcze uczucie przyjemności. Gdy ktoś zakłócił „lot” tej rakiety, był obszczekiwany (emocje musiały znaleźć ujście). Takie zachowanie nie było jedynie efektem nadmiernej ekscytacji. Sandra chodziła idealnie przy nodze bez smyczy, nawet gdy na widnokręgu pojawiały się różne „atrakcje” – inne psy, ludzie czy pojazdy. W chwili zapięcia smyczy automatycznie uruchamiał się mechanizm agresyjno-awersyjny. Dzisiaj wiem, że problem był bardziej złożony. Oczywiście, emocje należało w pełni kontrolować, a więc smycz założyć szybko jeszcze w mieszkaniu, bez zbędnych słów i dodatkowych czynności. Dzięki temu pies nie kojarzyłby jej wyłącznie ze spacerem. Szarpanina po wyjściu sprawiała, że moja podopieczna na chwilę przystawała, po czym znowu wyrywała się do przodu. Przez takie sytuacje nabrała tylko niechęci do smyczy, to właśnie ona eskalowała negatywne zachowanie. Szarpanina prowadziła do tego, że Sandra przenosiła agresję na inne psy. Cóż, trudno się dziwić – spójrzmy na to oczami czworonoga. „Pojawia się pies, podbiegnę bliżej (choćby z ciekawości). Nagle szarpnięcie. Stop! Oj, bardzo nieprzyjemnie. Każdy intruz na horyzoncie oznacza ból, bo pojawia się równocześnie z szarpnięciem – więc lepiej go pogonić, np. szczekając i pokazując kły. Ponadto to ciągnięcie zdarza się wtedy, gdy jestem przywiązana do opiekuna”. Zdecydowanie więcej czasu należało poświęcić pokazaniu psu, że smycz to nic złego. Ale podręczniki mówiły, że należy go zdominować…

Każde zachowanie można modyfikować

Smyczowe ekscesy doprowadziły do tego, że Sandra po wyjściu zaczynała się rozglądać w poszukiwaniu innego psa. Gdy tylko ujrzała go w odległości kilku metrów, jeżyła sierść na grzbiecie, napinała mięśnie i szczekała, a przy tym wyrywała się i kłapała zębami. Przyczyną takiego zachowania mogła być nieprawidłowa socjalizacja w okresie szczenięcym. Być może Sandry nie nauczono interakcji z innym psami lub też miała za sobą negatywne doświadczenie w okresie wrażliwości. Nie bez znaczenia był też czas spędzony w schronisku i długotrwały stres. Jednak ja za taki stan rzeczy winię przede wszystkim mój brak umiejętności w obchodzeniu się z psem na smyczy i nerwową reakcję w chwili pojawienia się innych zwierząt. Te dwa elementy mogły przyczynić się do skojarzenia widoku innego psa z szarpnięciem smyczy i dyskomfortem. Proces naprawczy powinien obejmować zarówno naukę chodzenia na smyczy, jak i ćwiczenia  mające na celu skupienie uwagi psa na właścicielu, a odwrócenie jej od czynników wywołujących agresję. Sandra doskonale koncentrowała się na pokazanym przeze mnie patyku, a w miesiącach zimowych na śnieżce, którą się bawiliśmy. Wówczas nawet inne psy pozostawały niezauważone. Nad kontaktami z innymi czworonogami trzeba było jednak popracować. Dlatego też wybrałem się z Sandrą w zupełnie neutralne miejsce, w którym umówiłem się z zaprzyjaźnionym i co ważniejsze – przewidywalnym – owczarkiem niemieckim. Pierwsze minuty wypełnione były szczekaniem i warczeniem ze strachu, jednak z czasem udało się doprowadzić do tego, że psy się ze sobą bawiły. Oczywiście był to efekt wielu spotkań. Widząc, że Sandra zmienia się na lepsze, organizowałem je częściej z różnymi psami wielu ras, w zróżnicowanym wieku, na znanym terenie, na osiedlu, jednak w późnych godzinach wieczornych (by wyeliminować nadmiar „atrakcji”). Przeważnie po kilku szczeknięciach i niepewnych obwąchaniach Sandra zaczynała tolerować drugiego psa. Przy kolejnym spotkaniu, szczeknięć było już mniej. Obecnie zastosowałbym również obrożę uzdową. Natomiast sam proces odwrażliwiania przeprowadziłbym w sposób stopniowy. Wykonałbym zaplanowane spotkania z różnymi psami, zaczynając od dystansu 20 m i zmniejszając go następnym razem. Metodę przeciwwarunkowania (wypracowanie u psa pożądanego zachowania w momencie kontaktu z czynnikiem powodującym stres) stosuję obecnie wobec wszystkich psów, które z wielu powodów czują lęk lub dyskomfort.

Pages →  1 2 3

Burzliwa przeszłość Sandry Reviewed by on . (Przy)wołanie o pomoc Po roku nauki przychodzenia na zawołanie doczekałem się pierwszych efektów swojej pracy. Postrzegam to jak ogromny sukces, bo nawet gdy do (Przy)wołanie o pomoc Po roku nauki przychodzenia na zawołanie doczekałem się pierwszych efektów swojej pracy. Postrzegam to jak ogromny sukces, bo nawet gdy do Rating: 0

komentarze (2)

  • Eliszka

    Eliszka

    Wiele cennych rad znalazłam w tym artykule. O niektórych sposobach na poskromienie dominanta nawet nie pomyślałam – dziękuję!

  • meteora_fadora

    meteora_fadora

    Bardzo przydatny artykuł. Pouczający. Bardzo mi się spodobał i na pewno wykorzystam te porady na codzień z moim Fadem.

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top