|
|
| Temat miesiąca |
Bądź moimi oczami
Osoby niewidome codziennie borykają się z wieloma problemami, o których ludzie zdrowi nawet nie myślą. Jak żyć w wiecznej ciemności? Wszystko wydaje się obce i niedostępne. Pies przewodnik szkolony jest po to, aby tym ludziom nie tylko rozjaśnić świat, ale przede wszystkim dać poczucie niezależności. Jak wygląda ich wspólne życie?
Nie zawsze wszystko układa się tak, jak to sobie zaplanowaliśmy. Świetnie zdana matura, studia, po nich wymarzony zawód. Monice los pokrzyżował plany. Będąc na drugim roku dziennikarstwa, uległa wypadkowi. Pół roku spędziła w szpitalu.
- Najpierw była walka o życie - wspomina Monika Cieniewska. - Na szczęście wygrana. Niestety mojego wzroku nie udało się uratować. Świat nagle przestał istnieć.
Człowiek zdrowy ocenia otoczenie przede wszystkim zmysłem wzroku. To oczy są dla nas wyznacznikiem istnienia. Słuch, dotyk tylko pomagają. Kiedy okazuje się, że inne zmysły muszą zastąpić postrzeganie świata, może okazać się to nadzwyczaj trudne. Zwłaszcza w momencie, gdy nic nie zapowiada takiej radykalnej zmiany, gdy życie dopiero się zaczyna.
W domu Moniki mieszkał pies, wyżeł. Kiedy dziewczyna miała wypadek, zwierzak miał już rok. To zbyt dużo, żeby zacząć szkolenie na psa przewodnika. Rasa ta nie do końca też spełnia wymogi stawiane psom pracującym z osobami niewidomymi. Poza tym Monika wciąż żyła nadzieją, że wcale psa przewodnika nie potrzebuje, że operacje pomogą jej przywrócić wzrok. Złudną nadzieją.
Dziewczyna opuściła jeden semestr, ale studiowanie w ciemności wcale nie było takie trudne. Pięcioletnie studia zrobiła w cztery lata. Później jeszcze skończyła prawo.
Tymczasem ukochany pies rozchorował się. Musiano podjąć trudną i jakże przykrą decyzję o uśpieniu go. Ale pies przewodnik nadal nie był obiektem zainteresowań Moniki. Ona dopiero uczyła się chodzić samodzielnie.
Od wypadku do momentu, kiedy dostała psa przewodnika, minęło osiem lat. Był to czas, w którym uczyła się żyć w świecie ciemności. Decyzja o posiadaniu psa nie była pochopna. Tym bardziej że aby dostać takiego zwierzaka, trzeba spełniać pewne warunki. Najważniejszym z nich jest umiejętność chodzenia z białą laską, co wcale nie jest takie proste. Monika podjęła ten trud. Wiedziała, że zwierzę zmieni jej życie, że dzięki niemu zacznie odkrywać nowe możliwości. Nie myliła się. Fokus jest biszkoptowym labradorem. Ma idealną sylwetkę, bo razem z Moniką prowadzą bardzo aktywny tryb życia. Są dla siebie partnerami, ale i najlepszymi przyjaciółmi. Kobieta jest dziennikarką, do pracy nigdy nie jeździ bez psa. To on dał jej niezależność, to dzięki niemu Monika może pozwolić sobie na prywatność. Już nie potrzebuje nieustannej pomocy innych ludzi. Fokus zastępuje jej oczy.
Postanowiliśmy spędzić z nimi jeden dzień. Chcieliśmy zobaczyć, jak żyją, jak dają sobie radę w pełnym niebezpieczeństw świecie. Spotkaliśmy się w sobotę, w dzień wolny od pracy, w którym można wreszcie poświęcić czas tylko sobie.
Poranek
Monika mieszka w domu rodzinnym, lecz ma dla siebie piętro. To bardzo ważne - może czuć się swobodnie i niezależnie, a jednocześnie przebywa w niedużej odległości od rodziny.
Fokus budzi się pierwszy. Czeka, aż pani wstanie i się ubierze. Wie, że zaraz pójdą na spacer. Podekscytowany czeka przy drzwiach. Najpierw wybiega do ogrodu. Ma tam swoją toaletę. W czasie pracy pies nie załatwia się. Wie, że gdy ma założone specjane szelki (szorki), jest to niedozwolone. W Stanach Zjednoczonych ludzie niewidomi są uczeni specjalnej metody sprzątania po swoim psie. Dotykają pleców zwierzęcia, posuwając się w stronę ogona. W ten sposób można określić miejsce, w którym zwierzę się załatwiło. U nas ta metoda nie jest jeszcze praktykowana. Zresztą jak można wymagać od osoby niewidzącej sprzątania po psie, skoro nie robią tego ludzie zdrowi?
- Ja bym chciała móc sprzątać po Fokusie - mówi Monika. - Jestem absolutnie przeciwna zostawianiu kup. Na razie jednak w Polsce nikt nie uczy, jak to robić. Ja na szczęście nie mam tego problemu, gdyż Fokus nauczony jest załatwiania się w ogrodzie, później ktoś z mojej rodziny to sprząta. Ale sprawa jest ważna i nie możemy tego zbywać milczeniem tylko dlatego, że jesteśmy niewidomi.
Po spacerze pora na śniadanie. Oczywiście dla Moniki, pies dostanie dopiero obiad. O kondycję Fokusa wciąż trzeba dbać, właściciele labradorów doskonale zdają sobie sprawę z tego, jakie to żarłoki.
Przedpołudnie
Umówiłam się z Moniką na 11.00, tak więc, jak wygląda ich poranek, wiem tylko z jej opowieści. Naciskam domofon przy furtce i słyszę w oddali stłumione, ale jednak radosne szczekanie psa. Są już gotowi do drogi. Monika ma dziś wizytę w solarium i u fryzjera. Pierwsze, co mnie zaskakuje, to tempo przemieszczania się. Labrador narzuca krok, Monika podąża za nim, a ja niemal biegnę z tyłu. Jestem zaskoczona tym, że idą tak pewnie, idealnie ze sobą współpracując. Może nie powinnam się dziwić, w końcu są ze sobą już kilka lat.
Solarium i fryzjer znajdują się kilkaset metrów od domu Moniki. Przychodzi tutaj regularnie, wszyscy znają jej psa i nigdy nie zabraniali mu wchodzić do środka.
- Lubię korzystać z zabiegów upiększających - mówi Monika. - Dzięki Fokusowi mogę znów poczuć prywatność, robię to, na co mam ochotę.
Znowu powrócił temat, z którego osoby zdrowe często nawet nie zdają sobie sprawy. Każdy człowiek potrzebuje własnego życia, tajemnic i prywatnych spraw. Bez psa osobie niewidomej bardzo trudno jest poczuć niezależność. Zwierzę sprawia, że można poradzić sobie samemu w wielu sprawach. Wydawałoby się, prostych, a jednak stanowiących problem, jak chociażby znalezienie drzwi do zakładu fryzjerskiego...
Gdy jesteśmy przy budynku, w którym mieszczą się wszystkie gabinety piękności, z naprzeciwka nagle nadchodzi kobieta z małym czarnym pieskiem. Ten rzuca się radośnie na labradora, Fokus zaczyna szczekać i skakać na malca. Sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji. Opiekunka kundelka odciąga go szybko na smyczy, Monika głośno karci swojego pupila.
- Takie sytuacje są bardzo trudne - mówi - bo tak naprawdę miesza mi się wtedy cały świat. Od razu gubię orientację przestrzenną, obrócę się raz i już nie wiem, w którym kierunku mam skierowaną głowę. Wtedy tym bardziej muszę zdać się na psa.
To bardzo istotne, aby nie rozpraszać psa przewodnika - nie głaskać go, nie zaczepiać i oczywiście trzymać z dala od niego swoje czworonogi. Pies niewidomego łatwo się dezorientuje, nie wie, gdzie ma iść, jaką komendę wykonać.
W solarium Fokus czeka na swoją panią przed drzwiami. Nie odchodzi nawet na krok. Gdy ta z powrotem otwiera drzwi, wesoło merda ogonem. Czas na fryzjera. Małym korytarzem trzeba przejść do holu, a stamtąd już prosto na fotel fryzjerski. Droga jednak nie jest prosta. W holu znajduje się ukośny sufit. Jest on w pewnym miejscu bardzo niski, dorosła osoba, nie schyliwszy głowy, niechybnie o niego uderzy. Pies nie zwraca na to uwagi. Prowadzi śmiało swoją opiekunkę, bo sam mieści się pod schodami.
- To, że ma się psa przewodnika, wcale nie oznacza, że można przestać być czujnym. Już wiem, że w tym budynku jest ukośny sufit, i idę powoli, aby go wyczuć. Niestety zdarza się, że Fokus poprowadzi mnie obok drzewa i głową uderzę w liście lub nawet gałąź. Jednak zdaję sobie sprawę, że jest to tylko pies i nie można od niego wymagać, by patrzył jeszcze w górę.
Monika siada na fotelu fryzjerskim. Fokus kładzie się tuż obok niej. Odpoczywa, ale jest w ciągłej gotowości. Krzątająca się wokół fryzjerka nie robi na nim wrażenia. Nie zmienia pozycji ani na chwilę.
Wczesne popołudnie
Wracamy do domu. 13.00 to pora obiadowa dla psa. Poza tym musi odpocząć. Pracując, jest w ciągłym napięciu. Dopiero po zdjęciu szorek rozluźnia się i zaczyna wesołe harce. Najpierw spacer do ogrodu, załatwienie potrzeb fizjologicznych i sprinterski powrót do domu, gdzie zaraz zostanie napełniona micha.
Po posiłku labrador odpoczywa. To duży pies, lepiej nie dopuścić do skrętu żołądka czy chociażby wymiotów. Sadełko musi się zawiązać. W tym czasie Monika włącza komputer. Może sprawdzić pocztę, popracować nad tekstami. Pies niezmordowanie leży u jej stóp. Teraz już bez napięcia, wie, że w domu może pozwolić sobie na błogi relaks.
Z racji zawodu kobieta dużo pracuje przed monitorem. Nie korzysta z myszki, posługuje się tylko klawiaturą, której nauczyła się na pamięć. Specjalny program odczytuje jej wszystko, co się wyświetla na ekranie.
- Gdy kończę pracę, wyłączam komputer - wyjaśnia Monika. - Włącza się wtedy charakterystyczny dźwięk zamykania systemu Windows. Fokus natychmiast na niego reaguje. Zaczyna podekscytowany chodzić po pokoju, cieszy się i obserwuje, co robię. Wie, że zaraz wyjdziemy na spacer.
Opiekun psa przewodnika wcale nie jest zwolniony z obowiązku wychodzenia z nim na łąkę czy do parku. Zwierzę ma takie same potrzeby, jak każdy inny przedstawiciel gatunku. Musi się wybiegać, powąchać nowe miejsca, poprzebywać z innymi psami. To samo dotyczy zajmowania się nim w domu. Fokus ma cały koszyk zabawek. Co jest jego ulubioną czynnością? Wyrzucanie owych zabawek z tego koszyka. Gdy już znajdą się na podłodze, traci nimi zainteresowanie. Gdyby jeszcze umiał posprzątać po sobie ten bałagan...
Popołudnie
Po obiedzie wybieramy się na kawę do pobliskiej kawiarni. Przy okazji chcemy sprawdzić, czy pies ma prawo wstępu do lokalu gastronomicznego.
Aby wejść do środka, trzeba pokonać dwa stopnie. Fokus wchodzi na pierwszy. Monika czuje, że szorki podnoszą się, to znak, że przed nią kolejne stopnie. Kiedy sytuacja jest odwrotna i mają zejść w dół - labrador zatrzymuje się jeszcze przed pierwszym stopniem. Wtedy kobieta sprawdza laską, co jest powodem takiej reakcji psa. Może wyczuć wysokość stopni i odpowiednio dobrać krok. Pies przewodnik zawsze zatrzy-muje się przed przeszkodą - czy są to schody, czy krawężnik i zejście na ulicę, czy cokolwiek innego.
Pytamy kelnerkę, czy możemy wejść z psem. Bardzo sympatyczna pani zgadza się. Zadowolone siadamy przy stoliku. Już nie dziwi mnie reakcja Fokusa. Kładzie się przy nas, a właściwie przy swojej pani.
- W takich sytuacjach on najczęściej wchodzi pod stół - mówi Monika. - Czuje się tam bezpiecznie, nikomu jednocześnie nie przeszkadzając.
W przyjemnej atmosferze rozmawiamy o codziennym życiu z psem przewodnikiem.
W lipcu Monika pojechała na wakacje do Krynicy Morskiej. Nowy hotel, nowe miejsca, sama nie dałaby sobie rady. Pojechała tam z mamą, jednak to dzięki Fokusowi mogła poczuć się beztrosko.
- Uwielbiam przebywać nad morzem. Dopiero tam czuję się naprawdę swobodnie. Plaża jest duża, nie boję się, że na coś wpadnę. Gdy idę ulicą, jestem zawsze spięta, skupiona. Na plaży czuję się naprawdę wolna – opowiada.
Labrador Moniki jest bardzo mądrym psem. W ekspresowym tempie zapamiętuje nowe komendy i zachowania. Podczas wakacyjnego wyjazdu dokładnie nauczył się, którym wyjściem należy opuszczać plażę, tak aby dojście do hotelu było najkrótsze i najbezpieczniejsze.
Wieczór
Późnym popołudniem postanowiłyśmy pojechać na zakupy. Po mieście Monika zazwyczaj jeździ autobusami lub tramwajami. Jak twierdzi, wciąż zdarzają się ludzie, którzy nie akceptują jej psa. W niewybrednych komentarzach stwierdzają, że zajmuje w autobusie zbyt dużo miejsca, że zwierzęta nie powinny jeździć komunikacją miejską.
Problemem jest też stwierdzenie, jaki numer autobusu czy tramwaju właśnie nadjechał. Jednak o to można spytać innych pasażerów czekających na przystanku. Gorzej jest z samym momentem wysiadki. Można liczyć przystanki, ale tylko na dobrze znanej trasie. Pies niestety nie rozpozna, gdzie należy wysiąść.
My mamy samochód, więc wsiadamy do niego. Fokus uwielbia jazdę autem, aż wyrywa się radośnie, aby wskoczyć do środka. Jedziemy do Carrefoura. Czy nas tam wpuszczą?
Kilka miesięcy temu inna niewidoma kobieta, Jolanta Kramarz, chciała pójść z psem do hipermarketu na zakupy. Niestety odmówiono jej wstępu, tłumacząc, że regulamin stanowczo zabrania wprowadzania zwierząt na teren sklepu. Na nic zdały się tłumaczenia, że bez psa kobieta nie wejdzie, bo to przecież "jej oczy". W mediach zawrzało. W efekcie surowe przepisy zastąpiono mniej restrykcyjnymi. Teraz osoba niewidoma nie tylko może wejść do Carrefoura ze swoim psem, ale także sklep zapewnia takiemu człowiekowi widzącego asystenta, który doprowadza niewidomego do odpowiednich półek, wkłada towar do koszyka i prowadzi do kasy. Pies mimo nawet najlepszego wyszkolenia nie jest w stanie zdjąć z półki wody mineralnej czy kawy wybranej marki. Nie wspomniawszy oczywiście o wędlinach, które najchętniej doniósłby do kasy we własnym żołądku. Fokusowi, chociaż jest nauczony maksymalnego skupienia w czasie pracy, trudno było przejść bez wahania koło stoiska mięsnego. Wszechogarniające zapachy bardzo go nęciły. Na szczęście wykazał silną wolę i powstrzymał nawet tak charakterystyczne dla labradorów łakomstwo.
Asystent oprowadził Monikę po sklepie, cierpliwie wyszukując wszystkich produktów, które chciała kupić.
Carrefour mieści się w galerii handlowej. Wokół mnóstwo sklepów, krzyku, kolorów i przede wszystkim obcych ludzi. Monika wydaje komendy: na prawo, w lewo, do przodu, a pies niczym błyskawica mija ławki, donice, słupy informacyjne. Jesteśmy na parkingu podziemnym szybciej, niż gdybyśmy szli bez czworonoga. Zdumiewające.
Odwożę ich do domu. Zapada zmrok. Na psa czeka pyszna kolacja - sałatka z marchewki i jabłka. To jego ulubiony zestaw. Dla Moniki była to relaksująca sobota, dla Fokusa dzień pełen pracy. Pracy, którą uwielbia i za którą dostaje najwspanialszą na świecie zapłatę - wielką miłość i przywiązanie swojej opiekunki.
Anna Czerwińska
Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
Wasze komentarze: Dodaj nowy
| |
|
Clałdia 11:33 | 10-10-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
„Bądź moimi oczami” – październikowy artykuł zamieszczony na łamach „Przyjaciela psa” jest niezwykle wciągający. Zazwyczaj niewidomych spostrzegamy jako osoby nieporadne, bezbronne i wyobcowane. Tymczasem okazuje się, że ludzie pogrążeni w ciemnościach, są wyjątkowo zaradni i niezależni. A wszystko to, dzięki nadzwyczajnie wytresowanym psom przewodnikom, które nie mogą pozwolić sobie na chwilę niefrasobliwości. Widok osoby niewidomej wraz z psem przewodnikiem jest naprawdę oszałamiający. Ostatnio z zapartym tchem obserwowałam właśnie taką parę przechadzającą się po parku. Mimo, iż dookoła spacerowało wielu ludzi z psami, a masa smakowitych zapachów wystawiała na próbę posłuszeństwo biszkoptowego Labradora, pies pozostał niewzruszony. Stałam jak zaczarowana, nie potrafiłam „oderwać” od nich oczu. Byli tak niesamowicie zgrani, szli tak pewnie, że nie dowierzałam temu, co zobaczyłam. Dla tego mężczyzny pies nie był jedynie zwierzęciem – jak dla większości naszej populacji – ale jego wzrokiem, przyjacielem i wreszcie partnerem, któremu bezwarunkowo ufa. Nie wiem czy nadałabym się na przewodnika dla osoby niewidzącej, dlatego więc wzrasta mój podziw i szacunek dla psów pracujących z niewidomymi. Zwierzęta te wykonują szalenie trudną i odpowiedzialną pracę, nie żądając przy tym niczego. Jedyne czego oczekuje w zamian to miska jedzenia, trochę pieszczot i przede wszystkim miłość –to ona jest dla nich wymarzoną zapłatą.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Clałdia 11:31 | 10-10-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
„Bądź moimi oczami” – październikowy artykuł zamieszczony na łamach „Przyjaciela psa” jest niezwykle wciągający.
Zazwyczaj niewidomych spostrzegamy jako osoby nieporadne, bezbronne i wyobcowane. Tymczasem okazuje się, że ludzie pogrążeni w ciemnościach, są wyjątkowo zaradni i niezależni. A wszystko to, dzięki nadzwyczajnie wytresowanym psom przewodnikom, które nie mogą pozwolić sobie na chwilę niefrasobliwości.
Widok osoby niewidomej wraz z psem przewodnikiem jest naprawdę oszałamiający. Ostatnio z zapartym tchem obserwowałam właśnie taką parę przechadzającą się po parku. Mimo, iż dookoła spacerowało wielu ludzi z psami, a masa smakowitych zapachów wystawiała na próbę posłuszeństwo biszkoptowego Labradora, pies pozostał niewzruszony.
Stałam jak zaczarowana, nie potrafiłam „oderwać” od nich oczu. Byli tak niesamowicie zgrani, szli tak pewnie, że nie dowierzałam temu, co zobaczyłam.
Dla tego mężczyzny pies nie był jedynie zwierzęciem – jak dla większości naszej populacji – ale jego wzrokiem, przyjacielem i wreszcie partnerem, któremu bezwarunkowo ufa.
Nie wiem czy nadałabym się na przewodnika dla osoby niewidzącej, dlatego więc wzrasta mój podziw i szacunek dla psów pracujących z niewidomymi.
Zwierzęta te wykonują szalenie trudną i odpowiedzialną pracę, nie żądając przy tym niczego. Jedyne czego oczekuje w zamian to miska jedzenia, trochę pieszczot i przede wszystkim miłość – to ona jest dla nich wymarzoną zapłatą.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
negaiz 10:53 | 10-10-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
"Bądź moimi oczami" - Ten temat miesiąca, bardzo mnie zaciekawił.. Interesowało mnie jak wygląda życie codzienne psa przewodnika i jego opiekuna. Pewnie każdy czasami się zastanawiał jaki jest świat niewidomego.. Ale czy ktoś myśli o psach, które są przewodnikami takich osób ? Kiedy zobaczyłam w miesięczniku Przyjaciel Pies zdjęcia do tego artykułu byłam zadziwiona.. Na pewnym zdjęciu zauważyłam, że pies ma szelki z uchwytem na którym jest napisane - "NIE GŁASKAĆ !! JA PRACUJE !" - Zrobiło mi się smutno, ponieważ taki pies przewodnik idąc ulicą ze swoim właścicielem, widzi inne psy które bawią się z innymi i są przez nich głaskane, dopieszczane bez przerwy..Wiem, że nie można głaskać przewodnika, kiedy pracuje.. Ale nie zapominajmy, żeby okazywać mu tą miłość.. Czym naprawdę różnią się pies przewodnik i zwykły pies?.. Moim zdaniem nie różnią się praktycznie niczym, tyle, że pies, który jest przewodnikiem człowieka niewidomego musi spełniać kilka warunków i być odpowiednio przeszkolony. Jednak pragnie on naszej przyjaźni i miłości tak samo bardzo jak każdy inny pies. Uważam, że powinno się więc, nie tylko wymagać od takich psów, aby były wsparciem dla niewidomych, ale należy im też dać to czego tak bardzo pragną - naszej miłości. Nie należy zapominać o tym, że to też istoty, które czują, a nie roboty służące do pomocy w poruszaniu się niepełnosprawnym. Psy są naszymi największymi przyjaciółmi, naszymi powiernikami, obrońcami, kompanami dnia codziennego, właściwa relacja z czworonogiem jest podstawą harmonijnego życia i satysfakcji dla obu stron. Psy przewodniki mają o wiele cięższe życie od innych psów. Powinniśmy im okazywać naszą wdzięczność za to, że są tak wspaniałymi przyjaciółmi. Niech wiedzą i czują, że są kochane, a nie tylko wykorzystywane.
// postanowiłam napisać jeszcze raz ten sam komentarz tylko, że zalogowana, bo koleżanka powiedziała mi, że wyrażając swoje zdanie moge przecież przy okazji wziąść udział w konkursie :) Pozdrawiam całą redakcje i wszystkich czytelników PP
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Negaiz 10:53 | 08-10-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
"Bądź moimi oczami" - Ten temat miesiąca, bardzo mnie zaciekawił.. Interesowało mnie jak wygląda życie codzienne psa przewodnika i jego opiekuna. Pewnie każdy czasami się zastanawiał jaki jest świat niewidomego.. Ale czy ktoś myśli o psach, które są przewodnikami takich osób ? Kiedy zobaczyłam w miesięczniku Przyjaciel Pies zdjęcia do tego artykułu byłam zadziwiona.. Na pewnym zdjęciu zauważyłam, że pies ma szelki z uchwytem na którym jest napisane - "NIE GŁASKAĆ !! JA PRACUJE !" - Zrobiło mi się smutno, ponieważ taki pies przewodnik idąc ulicą ze swoim właścicielem, widzi inne psy które bawią się z innymi i są przez nich głaskane, dopieszczane bez przerwy.. A czym naprawdę różnią się pies przewodnik i zwykły pies?.. Moim zdaniem nie różnią się praktycznie niczym, tyle, że pies, który jest przewodnikiem człowieka niewidomego musi spełniać kilka warunków i być odpowiednio przeszkolony. Jednak pragnie on naszej przyjaźni i miłości tak samo bardzo jak każdy inny pies. Uważam, że powinno się więc, nie tylko wymagać od takich psów, aby były wsparciem dla niewidomych, ale należy im też dać to czego tak bardzo pragną - naszej miłości. Nie należy zapominać o tym, że to też istoty, które czują, a nie roboty służące do pomocy w poruszaniu się niepełnosprawnym. Psy są naszymi największymi przyjaciółmi, naszymi powiernikami, obrońcami, kompanami dnia codziennego, właściwa relacja z czworonogiem jest podstawą harmonijnego życia i satysfakcji dla obu stron. Psy przewodniki mają o wiele cięższe życie od innych psów. Powinniśmy im okazywać naszą wdzięczność za to, że są tak wspaniałymi przyjaciółmi. Niech wiedzą i czują, że są kochane, a nie tylko wykorzystywane.
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Jagodzianka 09:37 | 29-09-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Uważam, że psy są przewodnicy to wspaniałe zwierzęta, które pomagają niepełnosprawnym na ile tylko mogą. Są z nimi zawsze, wspierają, pomagają udźwignąć ciężar kalectwa. A polskie prawo wcale im tego nie ułatwia! Dlaczego pies przewodnik traktowany jest jako intruz w galeriach, centrach handlowych, zwykłych warzywniakach? Państwa Unii Europejskiej są bardziej wyrozumiałe i przyjazna dla przewodników. Znam dziewczynę, która ma psa przewodnika. Wcześniej nawet wejście po schodach z białą laską było mordęgą, laska nie widziała też sygnalizacji świetlnych, samochodów, słupków. A czworonóg doskonale pokonuje przeszkody i zapobiega zagrożeniom i wypadkom, którym moga ulec niewidomi. Pies i człowiek tworzą zespół, który świetnie współpracuje i daje radość obu stronom. W Polsce powinno się szkolić coraz więcej takich psów, bo wciąż przybywa osób niewidomych, coraz więcej takich, których nie stać na takiego towarzysza. A państwo powinno wspierać finansowo organizacje i stowarzyszenia szkolące pupile. Bo pies przewodnik jest oczami, jest ręką, jest słuchem, jest wszystkim. To on pomaga w codziennym życiu niewidomego, które często staje się uciążliwe...W moim mieście tylko ok. 20 % sklepów wpuściłoby psa przewodnika do środka. Jaki jest tego powód? Wszyscy myślą, że taki zwierzak narozrabia, nabrudzi, będzie szczekał i drapał.
A tak wcale nie jest i takie stereotypy dawno powinny się zatrzeć, bo psują opinię psów przewodników. A psi przewodnik to 100 % przyjaciel!
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
Truskaweczka 06:42 | 27-09-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psy wiele razy dowiodły, że są najlepszymi przyjaciółmi człowieka. A psy przewodnicy są tego przykładem. Spisują się w 100 %. Mimo że w innych krajach pies przewodnik jest traktowany jako "niezbędnik" osoby niepełnosprawnej i wpuszczany nawet do restauracji to w Polsce, w wielu sklepach i firmach krąży stereotyp psa - intruza wnoszącego błoto, śliniącego się, kradnącego ciasteczka, wtykającego wszędzie nos...A prawidłowo wyszkolony czworonóg jest odpowiednio zasocjalizowany i nauczony wymaganych zachowań, więc na pewno nie zje sklepowej kiełbasy czy nie nasika na drogi dywanik. Trzeba iść z duchem czasu i zacząć naśladować inne państwa. Wiele osób sądzi, że przewodnik jest tym samym, co biała laska...a to nieprawda. Laska nie przeprowadzi bezpiecznie przez ulicę, nie poda jakiejś rzeczy, nie zaalarmuje w porę o zagrożeniu, pies natomiast wykona te wszystkie czynności z zawrotną szybkością i precyzyjnie. Ciągle zastanawia mnie fakt, dlaczego niektórzy wręcz nie chcą zrozumieć jak ważną rolę pełni czworonóg i wrogo nastawiają się do psów, które pomagają osobom niepełnosprawnym w codziennym życiu, jakże czasami dla nich trudnym i pełnym przeciwności (choćby przykład głupich krawężników i schodów - błahostka dla zdrowych, zmora niepełnosprawnych). Przekonają się o tym dopiero, gdy sami ulegną wypadkowi czy zachorują i bez pomocy psiego przewodnika sobie nie poradzą. Co wtedy? Zmienią swoje nastawienie, bo bez asystenta będą bezradni?
O wiele mniej liczebna grupa społeczeństwa rozumie doskonale niewidomych i pozwala wejść psu przewodnikowi do sklepu, solarium czy centrum handlowego...i taka postawa zasługuje na pochwałę. Oby więcej było psów przewodników i wyrozumiałych ludzi.
Niedaleko mnie mieszka młody chłopak, który nie widzi. Po ulicy chodzi z rodzicami, trzymając ich za rękę, na działkę jeździ specjalnym dwuosobowym rowerem, dość rzadko widuję go na osiedlu. Jestem pewna, że z psem przewodnikiem byłoby mu o wiele łatwiej...choć organizacje szkolą psy to koszt takiego kursu i psa jest drogi. Na wielkie oklaski zasługują instytucje wychowujące psiaki, pokrywające koszty i przekazujące zwierzaki potrzebującym niewidomym, których po prostu nie stać. Nie będę faworyzować żadnej firmy czy klubu...o nich można poczytać w internecie czy kolorowych pismach, ale trzymam kciuki za owocną pracę tzw. "dobrych duszków osób niepełnosprawnych".
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
sylwus17_90 11:17 | 22-09-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psy naprawde sa rewelacyjnymi przewodnikami ludzi , bez nich połowa niewidomych nie moglaby ruszyc sie na krok z domu bez pomocy czlowieka,teraz tą pomoc zapewniaja im psy, coraz wiecej czytamy w prasie,ogladamy w telewizji o psach przewodnikach,ktorzy pomagaja , urozmajcaja czas niepełnosprawnym,pojawia sie coraz wiecej szkoł,ktore podejmuja sie przygotowania psów na psy asystujace,znam dziewczyne ktora posiada takiego psa, na poczatku trudno bylo jej uwierzyc w to ze ten pies moze odmienic jej zycie , teraz nie wyobraza sobie dnia bez tego psa,jest dla niej opora,przyjacielem a takze najwieksza mobilizacja do tego by wyjsc z domu , poruszac sie wsród ludzi , wczesniej jej wyjscie z domu bylo koszmarem,teraz to sama przyjemnosc a pies - najwieksza duma i szczescie jakie ja spotkało
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~ona 08:48 | 17-09-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Niektórym wydaje sie,że to tylko pies,ale nawet na podstawie tego krotkiego tekstu niejeden moze sie przekonac jak wazna role w zyciu niewidomego odgrywa pies,pies asystujacy rewelacyjnie radzi sobie w kazdej sytuacji , niewidomy ma poczucie bezpieczenstwa,bliskosci kogos zaufanego wiele psów jest szkolonych do tego typu potrzeb najwiecej słyszymy o labradorach i goldenach ktore najlepiej nadaja sie na szkolenia na psy asystujace,duzo osób boi sie tego ze nie edzie moglo przyzwyczaic sie do nowego ''pomocnika'' a pozniej nie moga wyobrazic sobie zycia bez psa mysle ze powinno tworzyc sie coraz wiecej szkoł ktore zajmowalyby sie tresura takich psów, zeby coraz wiecej niepelnosprawnych moglo miec szanse na dostanie od fundacji takiego psa , poniewaz wiele ludzi czeka nawet kilka lat zeby moc dostac takiego psa asystenta,my widzimy swiat naszymi oczami,pozwolmy wiec niewidomym i pomozmy im w tym zeby chociaz pies stal sie ich oczami i nadal kolorów w zyciu niepelnosprawnych
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
| |
|
~Ja 08:36 | 17-09-2008 Odpowiedz |
|
| |
 |
|
 |
| |
 |
Psy naprawde sa rewelacyjnymi przewodnikami ludzi , bez nich połowa niewidomych nie moglaby ruszyc sie na krok z domu bez pomocy czlowieka,teraz tą pomoc zapewniaja im psy, coraz wiecej czytamy w prasie,ogladamy w telewizji o psach przewodnikach,ktorzy pomagaja , urozmajcaja czas niepełnosprawnym,pojawia sie coraz wiecej szkoł,ktore podejmuja sie przygotowania psów na psy asystujace,znam dziewczyne ktora posiada takiego psa, na poczatku trudno bylo jej uwierzyc w to ze ten pies moze odmienic jej zycie , teraz nie wyobraza sobie dnia bez tego psa,jest dla niej opora,przyjacielem a takze najwieksza mobilizacja do tego by wyjsc z domu , poruszac sie wsród ludzi , wczesniej jej wyjscie z domu bylo koszmarem,teraz to sama przyjemnosc a pies - najwieksza duma i szczescie jakie ja spotkało
|
 |
|
| |
 |
 |
 |
|
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |