Amerykański sen "azjaty"
Zwycięstwo w Best in Show na wystawie Westminster to dla psa wyróżnienie porównywalne ze zdobyciem tytułu miss world przez ludzką piękność. Konkurencja nie śpi, a żeby w ogóle móc zostać ocenionym w tym finalnym rankingu trzeba pokonać pozostałych uczestników swojej rasy. Później zaś zostaje jeszcze starcie z innymi najlepszymi w swojej "klasie". W tym roku tytuł najlepszego z najlepszych otrzymał pekińczyk Malachy.
W finałowej rozgrywce Malachy zdetronizował między innymi dobermana, setera angielskiego, owczarka niemieckiego, dalmatyńczyka, kerry blue terriera i jamnika szorstkowłosego. Malachy podbił nie tylko serca sędziów, ale także licznie zgromadzonej publiczności, która nagrodziła go gromkimi brawami. Tradycyjnie podczas "Best in show" każdy dopuszczony do finału powinien zrobić duże kółko na ringu. Ze względu na swoje krótkie łapki i potężną warstwę wystylizowanej sierści Malachy zdołał zrobić jedynie pół okrążenia, a na ring dostał doniesiony przez swojego opiekuna, Davida Fitzpatricka.
To nie jest pierwszy triumf pekińczyka w Westminster Dog Show. W ubiegłorocznej edycji również dotarł do Best in Show, ale ostatecznie zajął drugie miejsce. W tym roku szczęście mu dopisało, ale tym wspaniałym zwycięstwem kończy swoją karierę championa i przechodzi na emeryturę. Zamieszka ze swoim opiekunem i będzie codziennie ganiał wiewiórki na przydomowym trawniku. Na pewno zachowa swoje wystylizowane futro, które już stało się jego znakiem rozpoznawczym.
Nagrodą za tytuł najpiękniejszego psa wystawy jest ogromna srebrna misa, w której Malachy chętnie odpoczywał po trudach zwycięstwa i skwapliwie pozował fotografom. Można się spierać, czy pekińczyk faktycznie był ładniejszy i bardziej reprezentacyjny od psów pozostałych ras. Sędziowie uznali, że tak, a co Wy o tym myślicie? Poniżej przedstawiamy kilka zdjęć i film z ostatecznej rozgrywki wystawy. Który pies Waszym zdaniem zasłużył na wygraną?
AŁ