reklama

reklama

reklama

reklama

    Temat miesiąca
Aktorzy pierwszego planu


Ring wystawowy przypomina scenę teatralną. Często rozgrywają się na nim prawdziwe dramaty, a i komedii, ba, nawet farsy, nie brakuje. Jak potoczy się akcja przedstawienia, zależy od reżysera i głównych bohaterów.

Reżyserem, choć i po trosze aktorem, jest sędzia, który kierując odtwórcami najważniejszych ról spektaklu: wystawcą i psem, buduje napięcie sceniczne, aż w końcu wydaje wyczekiwany przez publiczność w emocjach werdykt. Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca. Tak naprawdę to on w największej mierze jest autorem sukcesu lub klęski czworonożnego podopiecznego, bo występ na ringu to pewnego rodzaju gra pomiędzy nim a sędzią. Arbiter psiej elegancji ma za zadanie wybrać spomiędzy prezentowanych zwierząt te, które są możliwie najbardziej zbliżone do wzorca, dysponując zaledwie kilkoma minutami, kiedy stoją i znajdują się w ruchu. Wystawca w tym krótkim czasie stara się wyeksponować zalety psa, jak również starannie ukryć jego wady. Faworytami wystaw są zgrane duety, które każdy ruch (każdą kwestię sceniczną) dopracowały do perfekcji. Wielka improwizacja, zwłaszcza na dużych, ważnych imprezach, ma marne szanse powodzenia. Skierujmy zatem wszystkie reflektory na wystawców i przyjrzyjmy im się uważniej.

Profesjonaliści
Niegdyś na ring wychodził z psem właściciel i pokazywał go tak, jak umiał. W miarę upowszechniania się wystaw pojawił się nowy zawód - profesjonalny wystawca (ang. professional handler; w języku polskim brakuje odpowiedniego określenia). Na Zachodzie, a zwłaszcza w USA, handlerzy już dawno zdominowali ringi i nieprofesjonaliści nie mają tam czego szukać; w USA jest to na tyle powszechne, że nawet wprowadzono tam specjalną klasę "wyhodowany przez wystawcę" dla tych, którzy mimo wszystko chcą sami zaprezentować pupila. Zawodowy handler metodycznie przygotowuje psa do występu i pojawia się z nim na ringu. Jeśli ma już markę i znaną twarz, szanse na wygraną zdecydowanie rosną, bo sędziowie zazwyczaj zapamiętują, że ten człowiek zawsze pokazuje ładne zwierzęta. I z reguły mają rację, bo prawdziwi profesjonaliści nie wystawią niedobrego psa. W Europie dominacja handlerów nie jest tak widoczna, choć zaczynają oni nabierać coraz większego znaczenia. W Polsce rynek profesjonalistów dopiero raczkuje, bo popyt na ich usługi nie jest jeszcze duży i brakuje kursów przygotowujących do tego zawodu. Wiele można się nauczyć, biorąc udział w konkursach młodego prezentera, ale by zostać wytrawnym wystawcą, przede wszystkim trzeba umieć nawiązywać kontakty z nie swoimi zwierzętami. Usługi handlerów są drogie, a ich cena rośnie wraz z pasmem zwycięstw, więc jeszcze niewielu hodowców stać na takie profesjonalne wsparcie. Pozostaje im zatem zdać się na własne siły.

Amatorzy
Niemniej wystawca amator nie jest pozbawiony szans na wygraną. Potrzeba mu jedynie trochę doświadczenia i odrobiny talentu w pokazywaniu własnego psa. Niestety może się zdarzyć, że występ zakłóci pupil, który, znając na wylot swojego pana i wiedząc, jak daleko może się posunąć, na przykład odmówi przejścia się po ringu (bo jest za gorąco albo po prostu nie ma ochoty), zacznie warczeć na sędziego (bo ten mu się nie spodoba) albo zachowa się w inny sposób nieakceptowany na konkursie psiej urody. Jednak dysponujący już pewnym obyciem amator potrafi sobie dyskretnie z takimi breweriami poradzić. Dyskretnie, gdyż pan i jego pies muszą sprawiać wrażenie zgodnej i zgranej drużyny. Ogromnym grzechem wystawcy, dającym sędziom nawet powód do dyskwalifikacji, jest publiczne szarpanie psa lub, co gorsza, bicie go. W Anglii za takie zachowanie można dodatkowo zostać ukaranym grzywną.

Nowicjusze
Elementy humorystyczne do przedstawienia, w którym toczy się poważna rywalizacja, wprowadzają czasem zupełnie początkujący amatorzy. Często nie potrafią prowadzić psa po ringu, a żeby było zabawniej, to on nimi miota, ciągnąc na smyczy we wszystkie możliwe strony. Nowicjusz bywa zupełnie zdezorientowany. Stoi przy ringu i choć widzi, czego sędzia żąda od każdego wystawcy, jak przyjdzie jego kolej, zupełnie nie wie, co ma robić. Proszony o ustawienie psa do opisu zazwyczaj staje pomiędzy nim a sędzią, który ma przecież ocenić nie nogi wystawcy, ale łapy pupila. Już anegdotyczne stały się historie, kiedy na hasło: "Proszę pokazać zęby", oczom sędziego ukazywała się zawartość jamy ustnej właściciela. I nawet kiedy wyjaśnia się, że chodzi o psa, sytuacja pozostaje niezręczna, bo zwierzę albo się wyrywa, albo kłapie pyskiem na wszystkie strony. Takie zachowanie w klasie innej niż baby czy szczeniąt lub młodzieży robi nie najlepsze wrażenie. Potęguje się ono jeszcze, gdy pies przejawia niechęć do dotykania. Znakomita większość sędziów "ocenia rękami", kontrolując dotykiem, jak ustawione są łopatki czy łokcie, jak głęboka jest klatka piersiowa i czy grzbiet jest aby na pewno tak mocny, jak wygląda. Samcom rutynowo sprawdza się jądra, co muszą znosić bez sprzeciwu. Niechętny, cofający się pies sprawia wrażenie garbatego, odstawia łokcie i ustawia pokracznie łapy. Potem wystawcy dziwią się, że sędzia opisał linię górną jako złą, a łapy jako krzywe, tymczasem pupil tak właśnie się pokazał albo tak został zaprezentowany. Wielu wystawców ma problemy z wykonaniem podstawowych elementów poruszania się na ringu. Wychodzi to na jaw, gdy sędzia nakazuje pobiec po trójkącie, gdyż wtedy może ocenić psa w ruchu z boku, z przodu i z tyłu. Wystawcy prowadzą pupila, kreśląc trapezy, elipsy, wszystko, tylko nie trójkąt! Na pociechę dodam, że każdy, nawet najbardziej wytrawny handler, był kiedyś nowicjuszem. I popełniał te same gafy i śmiesznostki. Dopiero praktyka czyni mistrza.

Spiskowcy
Jest też taki gatunek wystawców, którzy wszędzie wietrzą spisek. Jeszcze nie przekroczyli linek ringu, a już mają stuprocentową pewność, że impreza jest ustawiona, sędzia nieuczciwy, a konkurencja prowadzi z nim zakulisowe rozgrywki. Dla spiskowca uczciwi sędziowie to wyłącznie ci, którzy pozwalają wygrać jego psu. Ma on zepsuty humor już na kilka dni naprzód, na wystawie stopniuje swoją złość, chodzi wokół ringu, intryguje, czasem uda mu się zebrać grupkę sprzymierzeńców i na koniec wspólnie wywołują awanturę. Niestety takie zachowanie można zaobserwować na polskich ringach. Na Zachodzie za jakiekolwiek zakłócanie wystaw grozi zawieszenie w prawach wystawcy na sezon lub dwa, a wszelkie pomówienia na temat sędziego czy konkurencji znajdują finał w sądach cywilnych, które szybko orzekają wysokie kary pieniężne, co znakomicie studzi nastroje. Cóż, z takim spiskowym nastawieniem lepiej zostać w domu.

Gawędziarze
Ci zaś zasypują sędziego potokiem słów już w chwili wejścia na ring. Wylewnie opowiadają, z jakiej hodowli wywodzi się pupil, po jakich rodzicach i jakie ma osiągnięcia. Wymieniane z dumą sukcesy mają oczywiście wywrzeć wrażenie na sędzim i wpłynąć na korzystną ocenę. I wpływają, choć niekoniecznie zgodnie z oczekiwaniami. Sędziowie często w takich wypadkach czują się bowiem osaczeni i albo udają, że nie słyszą, albo starają się zachować pogodny dystans. "Mój pies był w zeszłym tygodniu drugi na wystawie klubowej" - wypaliła pewna pani, patrząc porozumiewawczo na arbitra. "A to dziękuję pani uprzejmie, dzisiaj też jest drugi" - usłyszała.

Karmiciele
Teraz jest moda na szkolenie pozytywne, kładące nacisk na zachęty i nagrody, którymi są najczęściej smakołyki. Dlatego niektórzy wystawcy nerwowo, wręcz kompulsywnie, zaczynają podczas prezentacji karmić swojego pupila. Jeszcze jeden kąsek, żeby tylko ring dobrze mu się kojarzył. Taki spazmatycznie karmiony pies bynajmniej nie wypada korzystnie. Jeśli przerwa miedzy smakołykami choć odrobinę się wydłuża, zaczyna skakać, przysiadać, czasami próbuje wyrwać właścicielowi przysmak z ręki. Może się nieżyczliwie odnieść do sędziego, kiedy ten podchodzi, aby go dotknąć albo obejrzeć mu zęby. Pies warczy, bo broni swoich smakołyków, co jest reakcją naturalną. Pewna leciwa fińska sędzia radziła zawsze: "Karm siebie, nie psa na ringu". Podczas pokazu warto bowiem wykorzystać jego skłonność do żebractwa. Wyczekaj, aż stanie dobrze, i daj mu kawałeczek tego, co sam jesz. Raz-dwa nauczy się przyjmować pozycję wystawową, czekając w bezruchu, aż coś dostanie, i nie będzie pchał na ringu nosa do kieszeni
w poszukiwaniu nagrody.

Szantażyści
Wielu wystawców chce wygrać za wszelką cenę. Uciekają się do opisanych już chwytów gawędziarskich. Ale też znajdują inne sposoby. Na dziecko - kilkuletni maluch nie rozumie, dlaczego jego ukochany pupil nie wygrał albo musi zejść z ringu z oceną inną niż doskonała, więc zaczyna płakać. Niektórzy sędziowie dla świętego spokoju ulegną i dadzą wyższą notę, aby uniknąć scen, ale nie wszyscy są podatni na taką presję, lepiej więc nie angażować dziecka w podobne rozgrywki. Są panie, które mają zwyczaj sprawdzać, kto sędziuje. Jeśli mężczyzna, wkładają wydekoltowane bluzki, krótkie spódniczki, choć takie ubranie uchodzi za niestosowne na ringu. Jeszcze inni starają się cały czas działać. Wyprzedzają idącego przed nimi konkurenta, przekonani, że w ten sposób wepchną się oczko wyżej. Albo kiedy sędzia każe stanąć wszystkim w kółku, wychodzą krok do środka, wszystko po to, by się wyróżnić. To niesportowe zachowanie. Z kolei zbyt nadgorliwi wystawcy jeszcze przed rozpoczęciem pokazu zaczynają pląsać po pustym ringu. Kątem oka sprawdzają, czy sędzia już nadchodzi, i robią kółko, jedno, drugie, a po ukradkowych spojrzeniach rzucanych w kierunku arbitra widać, jak bardzo jest to obliczone na efekt. Zapominają tylko, że sędziowie mają wtedy więcej czasu, aby wypunktować wady psa.

Doubble handling
Ten angielski termin znaczy "podwójne wystawianie" - jeden z wystawiających biega z psem po ringu, drugi zza linek wabi go na różne sposoby. W najbardziej jaskrawej formie takie zachowanie występuje przy prezentacji owczarków niemieckich. Psy wraz z osobami wystawiającymi je biegają po ringu, a wokół uwijają się właściciele, nawołując je gromko. Właściciele innych ras zachowują się nieco spokojniej, ale też wprowadzają zamieszanie. Zjawisko to zostało uznane przez organizacje kynologiczne za na tyle dolegliwe i przeszkadzające w sędziowaniu, że stanowczo zabroniono wystawcom takich praktyk. W Polsce zakaz podwójnego wystawiania obowiązuje od niedawna i ciągle jeszcze zdarzają się próby wołania psa czy przyciągania jego uwagi w inny sposób zza linek ringu. Coraz częściej jednak ten proceder kończy się dyskwalifikacją.

Nastroje i stroje
Powszechnie wiadomo, że psy z czułością radaru odczytują nastroje opiekunów i dostrajają się do tych emocji. Dlatego wystawca może przyczynić się do tego, że występ sceniczny pupila okaże się klapą, jeśli wchodzi na ring zły, zestresowany, podejrzliwie nastawiony do sędziego i konkurencji. Pies jest wtedy przekonany, że znalazł się w okropnym miejscu, więc najlepiej uciekać stąd gdzie pieprz rośnie, albo uzna, że tym strasznym ludziom i innym psom trzeba się postawić. I wszystkie przygotowania na nic, bo pies schodzi z ringu z adnotacją w karcie oceny "tchórzliwy" lub "agresywny". A on wcale taki nie jest, lecz dopasował się do nastawienia wystawcy. Tylko nasze pozytywne emocje mogą pomóc w karierze wystawowej pupila.

A ubiór człowieka? Wydawać by się mogło, że nie powinien być przedmiotem dyskusji, bo przecież oceniany jest pies. Tymczasem strojem możemy pupilowi pomóc lub zaszkodzić, gdyż sędzia dobrze się zastanowi, zanim zakwalifikuje do finału wystawcę w wymiętym, rozciągniętym podkoszulku. Trzeba wyglądać schludnie i stosownie do sytuacji. Elegancka sukienka pasuje na wystawę dużej rangi, organizowaną w hali, ale na niewielkiej stadionowej imprezie będzie zbyt zobowiązująca, tu sprawdzi się ubiór sportowy. Warto pobawić się kolorami. Zsynchronizowanie barwy ubioru z maścią psa nieźle się sprawdza, gdy chcemy ukryć jakiś niedostatek w jego prezencji, na przykład nie najlepszą górną linię. Ale wystawiając zwierzę nienagannie zbudowane, lepiej pomyśleć o kolorach kontrastowych, jak zieleń, błękit czy czerwień, do niektórych umaszczeń biel. Niemniej uwaga! Zbyt starannie, żeby nie powiedzieć nachalnie, skomponowany strój budzi podejrzenia, że albo wystawca chce coś zakamuflować, albo stosuje chwyty socjotechniczne, czego niektórzy sędziowie bardzo nie lubią. No i buty. Muszą być wygodne i pozwalać na swobodne poruszanie się po ringu w dowolnym tempie. Szpilki wykluczone - niejeden sędzia z szelmowskim błyskiem w oku każe pani na obcasach przebiec kilka okrążeń z psem.

Każdy wystawca niezależnie od doświadczenia w prezentowaniu psa musi uwzględniać podstawowe potrzeby, również fizjologiczne (o czym w ferworze występu niektórzy zapominają), a przede wszystkim jego uwielbienie do dobrej zabawy. I człowiek, i pies powinni przyjemnie spędzić czas, biorąc udział w spektaklu dającym szansę na przeżycie wspaniałej przygody. Niezależnie od uzyskanego wyniku już to będzie wielkim sukcesem.

Anna Redlicka



 
  Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
 
 Wasze komentarze:     Dodaj nowy
 
 
    cocker_spaniel 08:22 | 24-12-2010   Odpowiedz
 

Super artykuł!!! W przyszłości chciałabym być sędzią kynologicznym oraz hodować psy (rasy cocker spaniel angielski, dog niemiecki, labrador retriever, golden retriever, american staffordshire terrier, owczarek belgijski malinois, dog niemiecki, shar pei, beagle, owczarek szkocki collie długowłosy, wyżeł weimarski) i koty (rasy kot europejski krótkowłosy, kot perski, maine coon, kot syjamski).Na razie mam bezrodowodową cocker spanielkę angielską imieniem Albi (dla rodziny i znajomych Albisia, Bysia, Brysia, Bryśka, Brynka, Snifka, Snifca, Bryśniok, The Best, The Beściun lub The Bestka). Uczę ją stać w pozycji wystawowej :)


 
 
    kasiulek9004 06:44 | 15-11-2010   Odpowiedz
 

To jest jakiś konkurs na komentarze ja myślałam , że są tylko na zdjęcia ciekawe ciekawe ...


 
 
         ~aga 12:51 | 04-12-2010   Odpowiedz
 

ale artykuł ciekawy i zdjęcia też interesujące.


 
 
    Marysia_1505 06:16 | 15-11-2010   Odpowiedz
 

Heh, dużo komentarzy, pewnie wam chodzi tylko o ten konkurs... Ale mi nie, możecie wierzyć lub nie, ale czytam ten artykuł z zainteresowaniem do tematu, ten komentarz nic nie znaczy. Ale wystawy to ja bardzo lubię. Lubię je ponad wszystko, lubię obserwować swojego faworyta, najpiękniejszego i najsympatyczniejszego czworonoga. Bo na wystawach częso można odkryć niektóre cechy psa, patrzyć na niego z uwagą, czekać na jego występ... Ale powinny występować także kundelki, one mają swój urok i wdzięk. Niektóre piękniejsze od psa rasowego, są jedyne takie na świecie, drugiego takiego psa nie znajdziecie...


 
 
    kasiulek9004 12:36 | 14-11-2010   Odpowiedz
 

Bardzo fajny artykuł...Mam pytanie nie wiecie może czemu nie jestem aktywnym klubowiczem choć konto mam od dawnaa?


 
 
    kalina 12:44 | 12-11-2010   Odpowiedz
 

Czytając ten komentarz bardzo się zdziwiłam. Nigdy nie miałam psa z rodowodem i myślałam o wystawach, że to tylko pokaz psów i to wszystko. Wyszłam z założenia, że wystawiany pies powinien znać podstawowe komendy i nic więcej nie jest potrzebne. I dopiero ten artykuł uświadomił mi jak bardzo się myliłam w osądach na temat wystaw. Oglądałam zdjęcie i filmiki z wystaw, gdzie były ukazane zaledwie parę minut występu. I nie zwracałam uwagi, że wystawca musi przestrzegać regulaminu, że nie powinien stawać między psem a sędzią, że ubiór musi mieć odpowiedni, że dobre zachowanie zależy też od nie zagadywania sędziego i wiele innych. I to co na ringu się dzieje to jest rezultat długiego przygotowywania psa. Wychodziłam też z błędnego przekonania, że wszystkie psy danej rasy są takie same. A jednak nie są, mogą różnie wyglądać w biegu niż podczas oceny sędziego. I na pewno wystawy są dla ludzi kochających psy, ponieważ ktoś kto chce to robić tylko dla pieniędzy nie podołał by temu. Bo wystawa dla hodowcy to możliwość pokazania siebie i psa, ujawnieniu ile czasu zawiera opieka nad nim. Ludzie często nie zdają sobie sprawy ile człowiek chcąc z dobrej strony pokazać psa wkłada to pracy i energii. By pies dobrze wyglądał to potrzeba wielu zabiegów pielęgnacyjnych, że psy wyglądają tak oszałamiająco. I bardzo dobrze, że są tacy ludzie. I ja też za parę lat kupię psa z rodowodem i informacje zawarte w tym cennym artykule na pewno mi pomogą. I wrócę do nich abym ja nie zepsuła występu psa, przez swoją nie wiedzę.


 
 
    pies_98 02:53 | 12-11-2010   Odpowiedz
 

Sukces na wystawie nie zależy tylko i wyłącznie od psa, dużą rolę gra tu też właściciel/handler który musi dobrze zaprezentować swojego pupila i umiejętnie ukryć jakieś niedoskonałości u psa. Pies do wystawy powinien być porządnie przygotowany, w innym razie nie ma szansy na wygranie, bo będzie wyglądał nieefektownie. Osoba wystawiająca nie może strasznie okazywać swojego zdenerwowania i stresu, bo pies to wyczuje i zapewne zaprezentuje się wtedy gorzej. Właściciel nie powinien od samego początku sądzić, że to jego pies ma zapewnioną wygraną w rasie bo jest najpiękniejszy, najcudowniejszy... Moim zdaniem także głupotą jest wrogie nastawienie do innych wystawców, takie zachowanie nie okazuje danej osoby w dobrym świetle. Widać że danej osobie zależy tylko i wyłącznie na wygraniu, a jak nie wygra to jest wielce obrażona na cały świat. Najlepiej jak właściciele psów są nastawieni do siebie przyjaźnie i wystawę uważają za dobrą zabawę. Raz się wygra, raz się przegra. To nic dziwnego. Wiadomo przecież ze jednemu sędziemu spodoba sie twój pies, a innemu nie. Wystawy powinny być dobrym miejscem do nawiązywania znajomości. Właściciele psów powinni z chęcią udzielać rad i odpowiadać na pytania zwiedzających/innych uczestników wystawy. Wystawca gra wielką rolę w wystawie, ponieważ to on prezentuje swojego psa, a od tego jak to zrobi może zależeć sukces. Wystawca musi wiedzieć w jakiej pozycji ustawić psa i jakie niedoskonałości ma dany pies, a także w miarę możliwości próbować je ukryć. Powinien też wczuć się w rytm psa i iść/biegnąc na ringu w tempie dostosowanym do psa. Pies do wystawy powinien być porządnie przygotowany, w innym razie w zasadzie nie ma szansy na wygranie, nawet jeżeli jest najpiękniejszym przedstawicielem rasy bo będzie wyglądał nieefektownie. Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;) Aktorami pierwszorzędnymi "psiego teatru" (czyli wystawy) są właściciele jak i ich pupile. Są niczym yin&yang, wzajemnie się dopełniają. Pies jest wierny i posłuszny swojemu panu, a właściciel uczy "savoir vivre" swojego pupila. Pokaz psich umiejętności jest tak samo wielką zasługą zwierzęcia jak i człowieka. Pies pozwala właścicielowi podejść do siebie, poddaje się nowym naukom. Natomiast człowiek robi wszystko aby jego ulubieniec miał jak najlepiej w swoim psim życiu. Nie ma piękniejszej przyjaźni między psem a człowiekiem. Wystawy są pięknymi wydarzeniami dla wszystkich. Owszem, trzeba dbać o wygląd swojego psa, lecz nie należy przesadzać. Trzeba pamiętać o tym, iż liczy się piękno wewnętrzne psiaka, a nie zewnętrzne. Cóż nam po pięknym wyglądzie psa, kiedy tak na prawdę nie będzie więzi między właścicielem, a pupilem? Przy zmienianiu fryzurki psiaka, należy dobrać odpowiednią do pogody i również taką, żeby było mu w niej wygodnie. Na wystawach jest oceniana elegancja psa, wychowanie oraz więź czworonoga z jego właścicielem.


 
 
    Madzia1001 03:30 | 11-11-2010   Odpowiedz
 

Wystawy mogą przypominać także konkurs tańca towarzyskiego. Wypadniemy dorze jeśli bedziemy współpracować. Wlaściciel pomaga psu wypaść jak najlpiej, a pies bez problemu znosi wszlkie zabiegi wykon ywane przed rozpoczęciem wystawy :) Do każdego turnieju tańca przygotowujemy się długo, tak samo jak psa do wystaw. Kiedy w małym człowieku zrodzi się pasja od najmłodszych lat trenuje na zajęciach. Tak samo, od szczenięcia przygotowujemy do wystaw przyszłych zwycięzców. Do każedego konkursu przygotowujemy się jak najlepij potrafimy... wiadomo.... jednak starajmy się nie przemęczać nim psa. To ma być przyjemność tak jak tanieć. Nie róbmy nic za wszelką cenę.


 
 
    AnnieXD 09:40 | 10-11-2010   Odpowiedz
 

Artykuł w listopadowym Przyjacielu Psie jest moim zdaniem jednym z najbardziej udanych tematów miesiąca. Może dlatego, że temat jest mi bardzo bliski. Przeczytałam go z prawdziwą przyjemnością. Mimo wszystko, nadal zastanawia mnie, w czym tak naprawdę tkwi sedno sprawy. Co jest istotą dog handlingu? Nagle fakty takie jak to, że handler powinien być jak najlepiej zgrany z psem, prowadzić go w delikatny, a zarazem bardzo efektowny sposób, wydały mi się oczywiste. Co jest najważniejsze w sztuce pokazywania psa, co prowadzi do sukcesu? Wydawać by się mogło, że to cecha indywidualna. Zresztą sporo w tym prawdy, ale jednak... psów wystawowych na świecie są miliony, a przecież nawet do połowy z nich nie znajdzie się oddzielnej cechy handlingu, która doprowadzi go do wygranej. Wydaje mi się, jakoby każdy wystawca dąży do znalezienia właśnie tego. Dopasowanie sposobu wystawiania psa, z którym handler mieszka na co dzień, nie wydaje się skomplikowane. Prawdziwą sztuką jest jednak umiejętność wspaniałego poprowadzenia niemal każdego psa. Brzmi nierealnie? Są jednak ludzie, którzy doszli do tego. Znaleźli drogę do prawdziwego sukcesu. Oni naprawdę istnieją. Ostatecznie co może w tej sprawie powiedzieć nasza rodaczka, Aleksandra Szydłowska, mistrzyni świata w konkurencji Młody Prezenter?


 
 
    pies_98 08:06 | 10-11-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;) Aktorami pierwszorzędnymi "psiego teatru" (czyli wystawy) są właściciele jak i ich pupile. Są niczym yin&yang, wzajemnie się dopełniają. Pies jest wierny i posłuszny swojemu panu, a właściciel uczy "savoir vivre" swojego pupila. Pokaz psich umiejętności jest tak samo wielką zasługą zwierzęcia jak i człowieka. Pies pozwala właścicielowi podejść do siebie, poddaje się nowym naukom. Natomiast człowiek robi wszystko aby jego ulubieniec miał jak najlepiej w swoim psim życiu. Nie ma piękniejszej przyjaźni między psem a człowiekiem. Wystawy są pięknymi wydarzeniami dla wszystkich. Owszem, trzeba dbać o wygląd swojego psa, lecz nie należy przesadzać. Trzeba pamiętać o tym, iż liczy się piękno wewnętrzne psiaka, a nie zewnętrzne. Cóż nam po pięknym wyglądzie psa, kiedy tak na prawdę nie będzie więzi między właścicielem, a pupilem? Przy zmienianiu fryzurki psiaka, należy dobrać odpowiednią do pogody i również taką, żeby było mu w niej wygodnie. Na wystawach jest oceniana elegancja psa, wychowanie oraz więź czworonoga z jego właścicielem.


 
 
    Kaja123 07:48 | 10-11-2010   Odpowiedz
 

Mam na imię Karolina.,Od dawna moją pasją są psy , przeczytałam o nich wiele książek i informacji . W przyszłości chciałabym studiować weterynarie. Kocham psy i nie wyobrażałabym sobie życia bez nich . Sama mam psa o imieniu Reksio , to że nie jest rasowy nie oznacza że jest gorszy , moim zdaniem jest wspaniałym psem, kocha się bawić i jest przyjazny .


 
 
    klara09 06:10 | 10-11-2010   Odpowiedz
 

Sukces na wystawie nie zależy tylko i wyłącznie od psa, dużą rolę gra tu też właściciel/handler który musi dobrze zaprezentować swojego pupila i umiejętnie ukryć jakieś niedoskonałości u psa. Pies do wystawy powinien być porządnie przygotowany, w innym razie nie ma szansy na wygranie, bo będzie wyglądał nieefektownie. Osoba wystawiająca nie może strasznie okazywać swojego zdenerwowania i stresu, bo pies to wyczuje i zapewne zaprezentuje się wtedy gorzej. Właściciel nie powinien od samego początku sądzić, że to jego pies ma zapewnioną wygraną w rasie bo jest najpiękniejszy, najcudowniejszy... Moim zdaniem także głupotą jest wrogie nastawienie do innych wystawców, takie zachowanie nie okazuje danej osoby w dobrym świetle. Widać że danej osobie zależy tylko i wyłącznie na wygraniu, a jak nie wygra to jest wielce obrażona na cały świat. Najlepiej jak właściciele psów są nastawieni do siebie przyjaźnie i wystawę uważają za dobrą zabawę. Raz się wygra, raz się przegra. To nic dziwnego. Wiadomo przecież ze jednemu sędziemu spodoba sie twój pies, a innemu nie. Wystawy powinny być dobrym miejscem do nawiązywania znajomości. Właściciele psów powinni z chęcią udzielać rad i odpowiadać na pytania zwiedzających/innych uczestników wystawy. Wystawca gra wielką rolę w wystawie, ponieważ to on prezentuje swojego psa, a od tego jak to zrobi może zależeć sukces. Wystawca musi wiedzieć w jakiej pozycji ustawić psa i jakie niedoskonałości ma dany pies, a także w miarę możliwości próbować je ukryć. Powinien też wczuć się w rytm psa i iść/biegnąc na ringu w tempie dostosowanym do psa. Pies do wystawy powinien być porządnie przygotowany, w innym razie w zasadzie nie ma szansy na wygranie, nawet jeżeli jest najpiękniejszym przedstawicielem rasy bo będzie wyglądał nieefektownie.


 
 
    pies_98 03:11 | 10-11-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;) Aktorami pierwszorzędnymi "psiego teatru" (czyli wystawy) są właściciele jak i ich pupile. Są niczym yin&yang, wzajemnie się dopełniają. Pies jest wierny i posłuszny swojemu panu, a właściciel uczy "savoir vivre" swojego pupila. Pokaz psich umiejętności jest tak samo wielką zasługą zwierzęcia jak i człowieka. Pies pozwala właścicielowi podejść do siebie, poddaje się nowym naukom. Natomiast człowiek robi wszystko aby jego ulubieniec miał jak najlepiej w swoim psim życiu. Nie ma piękniejszej przyjaźni między psem a człowiekiem. Wystawy są pięknymi wydarzeniami dla wszystkich. Owszem, trzeba dbać o wygląd swojego psa, lecz nie należy przesadzać. Trzeba pamiętać o tym, iż liczy się piękno wewnętrzne psiaka, a nie zewnętrzne. Cóż nam po pięknym wyglądzie psa, kiedy tak na prawdę nie będzie więzi między właścicielem, a pupilem? Przy zmienianiu fryzurki psiaka, należy dobrać odpowiednią do pogody i również taką, żeby było mu w niej wygodnie. Na wystawach jest oceniana elegancja psa, wychowanie oraz więź czworonoga z jego właścicielem.


 
 
    flat 12:29 | 09-11-2010   Odpowiedz
 

Od niedawna wystawiam swojego cavaliera. Odwiedziłam już kilka wystaw, spotykałam wystawców i zauważyłam jak ważne jest umiejętne wystawienie psa. Spotkałam również zawodową handlerkę - psy przez nią wystawiane wygrywały. Handler wie jak ma ustawić psa, jak się poruszać po ringu, jak powinien zachowywać się pies ale przede wszystkim jak musi zachowywać się sam opiekun. Handler musi być spokojny i opanowany aby te emocje udzieliły się także i psu. Jak wiadomo psy odczytują doskonale nasze emocje, jeżeli wystawca jest zdenerwowany, nic dziwnego, ze pies również odczuwa niepokój. Dla wielu psów wystawa to nieprzyjemne wydarzenie, gdyż ich wystawcy są zbyt zestresowani. jeśli opiekun jest zrelaksowany i radosny, pies również jest szczęśliwy i dzięki temu wspaniale prezentuje się na ringu. Dlatego myślę, że wystawiając swojego psa należy myśleć o jego dobrym samopoczuciu i ,,wrzucić na luz". W końcu najważniejsze żeby i właściciel i pies świetnie się bawili. :)


 
 
    Voute 09:08 | 09-11-2010   Odpowiedz
 

Wystawy to nie tylko okazja do zaprezentowania wspaniałego wyglądu psa. To również świetna szkoła współpracy między człowiekiem a psem. By wypaść jak najlepiej para musi być idealnie zgrana. Pies musi ufać człowiekowi i go słuchać, stać spokojnie, wykonywać każde polecenie. Człowiek zaś uczy się cierpliwości i odkrywa, jak wspaniały i grzeczny może być jego pupil. Dlatego nie podoba mi się wystawianie psów przez obce osoby. W żadnym stopniu nie wpływa to na więzi między właścicielem a psem, a o to też chodzi. Bo gdyby na wystawach chodziło jedynie o zaprezentowanie wyglądu, to zapewne takie pokazy byłby męczące dla psa. Stanie bezczynnie by dać się obejrzeć sędziemu. Ale by wypaść jak najlepiej sędziowie muszą zobaczyć "to coś", tę idealnie zgraną parę zasługującą na BiS. Tak samo jest z pielęgnacją. To co, że będziemy mieć idealnie błyszczącego, czyściutkiego i pachnącego psa, jeżeli jest on nieposłuszny, a my nie potrafimy go opanować? Wygląda jest ważny, gdyż to "pokaz psich piękności", ale równie ważna jest współpraca psa i człowieka. I mam nadzieję, że profesjonalni, wynajmowani wystawcy nigdy nie przejmą polskich pokazów, jak stało się to w Ameryce.


 
 
    Voute 08:41 | 09-11-2010   Odpowiedz
 

Wystawy to nie tylko okazja do zaprezentowania wspaniałego wyglądu psa. To również świetna szkoła współpracy między człowiekiem a psem. By wypaść jak najlepiej para musi być idealnie zgrana. Pies musi ufać człowiekowi i go słuchać, stać spokojnie, wykonywać każde polecenie. Człowiek zaś uczy się cierpliwości i odkrywa, jak wspaniały i grzeczny może być jego pupil. Dlatego nie podoba mi się wystawianie psów przez obce osoby. W żadnym stopniu nie wpływa to na więzi między właścicielem a psem, a o to też chodzi. Bo gdyby na wystawach chodziło jedynie o zaprezentowanie wyglądu, to zapewne takie pokazy byłby męczące dla psa. Stanie bezczynnie by dać się obejrzeć sędziemu. Ale by wypaść jak najlepiej sędziowie muszą zobaczyć "to coś", tę idealnie zgraną parę zasługującą na BiS. Tak samo jest z pielęgnacją. To co, że będziemy mieć idealnie błyszczącego, czyściutkiego i pachnącego psa, jeżeli jest on nieposłuszny, a my nie potrafimy go opanować? Wygląda jest ważny, gdyż to "pokaz psich piękności", ale równie ważna jest współpraca psa i człowieka. I mam nadzieję, że profesjonalni, wynajmowani wystawcy nigdy nie przejmą polskich pokazów, jak stało się to w Ameryce.


 
 
    lara50 12:33 | 08-11-2010   Odpowiedz
 

Nigdy nie interesowały mnie psie wystawy. Dlaczego? Może dlatego, że wymogi są za duże. Pies musi, być skupiony tylko na właścicielu, są zasady, których trzeba surowo przestrzegać. A jakby tego było mało, dla nas i psa to wielki stres,a przecież wiadomo, że przez niego nie wychodzi nam wiele rzeczy. Trzeba także zachować pokerową twarz w każdej sytuacji, ale wiemy, że czasem trudno jest opanować emocje. Pies musi wykazać się idealną postawą, pozycją wystawową, sposobem poruszania się a także perfekcyjnym wyglądem. Pozostaje jeszcze wywrzeć odpowiednie wrażenie na sędzim, co zazwyczaj jest bardzo trudne.Wnioskując z przeczytanego artykułu, zawody nie są rzeczą dla mnie. Nie potrafiłabym się tym zajmować. Jednak kto wie, może kiedyś zmienię zdanie, i wezmę udział w tym psim widowisku.


 
 
    AnnieXD 08:58 | 07-11-2010   Odpowiedz
 

Wystawy psów są moją największą pasją. Od jakiegoś czasu startuję w konkursie Młody Prezenter, polegającym na profesjonalnym pokazaniu psa na ringu wystawowym. Od kiedy poważnie zainteresowałam się wystawianiem psów, zaczęłam zdobywać coraz większą wiedzę. Z zapartym tchem czytałam relacje z konkursów Młodego Prezentera, rady i wskazówki dotyczące wystawiania oraz odpowiedzi na pytania. Z każdą kolejną informacją coraz lepiej rozumiałam ideę konkursu oraz czym tak naprawdę jest handling. Wiem, wystawienie czworonoga nie polega tak naprawdę na zwyczajnym przebiegnięciu z nim po ringu. Każdy, kogo pasjonują wystawy, widzi różnicę między psem skaczący wesoło po wybiegu, a zwierzęciem biegnącym posłusznie u boku handlera z dumnie uniosioną głową, pokazując przy tym wszystkie swoje zalety. Bo taki właśnie futrzak jest marzeniem każdego wystawcy. Handler jest osobą, która ma za zadanie poprowadzić psa do oceny najlepiej jak tylko potrafi. Reszta zależy tylko i wyłącznie od doświadczenia wystawowego i urody psa. Człowiek i zwierzę, jaki zgrany duet dobrze prezentujący się razem mogą bez większej obawy poddać sie ocenie. W końcu głównie oni są mile widziani na ringu wystawowym.


 
 
    Mija 04:23 | 07-11-2010   Odpowiedz
 

Według nas to pies jest głównym tematem wystaw. Ale tak naprawdę to my -właściciele przygotowujemy pupila do występu. To dzięki nam jest zadbany i rozumny. Bez nas nie dałby sobie rady. Rozproszyłby się prez inne psy i przez nawoływanie widowni.


 
 
    pies_98 09:42 | 04-11-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;) Aktorami pierwszorzędnymi "psiego teatru" (czyli wystawy) są właściciele jak i ich pupile. Są niczym yin&yang, wzajemnie się dopełniają. Pies jest wierny i posłuszny swojemu panu, a właściciel uczy "savoir vivre" swojego pupila. Pokaz psich umiejętności jest tak samo wielką zasługą zwierzęcia jak i człowieka. Pies pozwala właścicielowi podejść do siebie, poddaje się nowym naukom. Natomiast człowiek robi wszystko aby jego ulubieniec miał jak najlepiej w swoim psim życiu. Nie ma piękniejszej przyjaźni między psem a człowiekiem. Wystawy są pięknymi wydarzeniami dla wszystkich. Owszem, trzeba dbać o wygląd swojego psa, lecz nie należy przesadzać. Trzeba pamiętać o tym, iż liczy się piękno wewnętrzne psiaka, a nie zewnętrzne. Cóż nam po pięknym wyglądzie psa, kiedy tak na prawdę nie będzie więzi między właścicielem, a pupilem? Przy zmienianiu fryzurki psiaka, należy dobrać odpowiednią do pogody i również taką, żeby było mu w niej wygodnie. Na wystawach jest oceniana elegancja psa, wychowanie oraz więź czworonoga z jego właścicielem.


 
 
    pies_98 09:42 | 04-11-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;) Aktorami pierwszorzędnymi "psiego teatru" (czyli wystawy) są właściciele jak i ich pupile. Są niczym yin&yang, wzajemnie się dopełniają. Pies jest wierny i posłuszny swojemu panu, a właściciel uczy "savoir vivre" swojego pupila. Pokaz psich umiejętności jest tak samo wielką zasługą zwierzęcia jak i człowieka. Pies pozwala właścicielowi podejść do siebie, poddaje się nowym naukom. Natomiast człowiek robi wszystko aby jego ulubieniec miał jak najlepiej w swoim psim życiu. Nie ma piękniejszej przyjaźni między psem a człowiekiem. Wystawy są pięknymi wydarzeniami dla wszystkich. Owszem, trzeba dbać o wygląd swojego psa, lecz nie należy przesadzać. Trzeba pamiętać o tym, iż liczy się piękno wewnętrzne psiaka, a nie zewnętrzne. Cóż nam po pięknym wyglądzie psa, kiedy tak na prawdę nie będzie więzi między właścicielem, a pupilem? Przy zmienianiu fryzurki psiaka, należy dobrać odpowiednią do pogody i również taką, żeby było mu w niej wygodnie. Na wystawach jest oceniana elegancja psa, wychowanie oraz więź czworonoga z jego właścicielem.


 
 
    Palemka12 08:04 | 04-11-2010   Odpowiedz
 

Od zawsze interesuję się kynologią. Rodzice solidnie zaopatrzyli mnie w różne książki o tej tematyce. Mając 8 lat pojechałam na moją pierwszą wystawę do Opola. Byłam oczarowana. Dookoła mnie przechadzało się mnóstwo psów, o których przecież tyle razy czytałam. Czułam się jak w raju. Sprawdzałam swoje znajomości odgadywania danych ras. W miarę dorastania zrozumiałam, że wystawy to nie jest do końca taka dobra rzecz. Patrząc na niektóre umęczone, ufryzurowane psy zaczęłam dostrzegać różne wady. Część wystawców za wszelką cenę stara się wygrać kosztem swojego pupila trzymając go w klatce. Z przykrością czytałam także doniesienia o tym, że osoby będące na wystawie zostawiły swojego psa w samochodzie, który z powody upału zdechł na udar. Jednak na szczęście takie przypadki to mniejszość. Częściej można zaobserwować zażyłą więź między właścicielem, a pupilem pogłębiającą się z każdym takim wydarzeniem. Cieszę się, że istnieją jeszcze ludzie którzy potrafią czerpać z tego przyjemność, dbając jednocześnie o potrzeby czworonoga.


 
 
    pies_98 06:43 | 04-11-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;) Aktorami pierwszorzędnymi "psiego teatru" (czyli wystawy) są właściciele jak i ich pupile. Są niczym yin&yang, wzajemnie się dopełniają. Pies jest wierny i posłuszny swojemu panu, a właściciel uczy "savoir vivre" swojego pupila. Pokaz psich umiejętności jest tak samo wielką zasługą zwierzęcia jak i człowieka. Pies pozwala właścicielowi podejść do siebie, poddaje się nowym naukom. Natomiast człowiek robi wszystko aby jego ulubieniec miał jak najlepiej w swoim psim życiu. Nie ma piękniejszej przyjaźni między psem a człowiekiem. Wystawy są pięknymi wydarzeniami dla wszystkich. Owszem, trzeba dbać o wygląd swojego psa, lecz nie należy przesadzać. Trzeba pamiętać o tym, iż liczy się piękno wewnętrzne psiaka, a nie zewnętrzne. Cóż nam po pięknym wyglądzie psa, kiedy tak na prawdę nie będzie więzi między właścicielem, a pupilem? Przy zmienianiu fryzurki psiaka, należy dobrać odpowiednią do pogody i również taką, żeby było mu w niej wygodnie. Na wystawach jest oceniana elegancja psa, wychowanie oraz więź czworonoga z jego właścicielem.


 
 
    klaudzia66 06:23 | 04-11-2010   Odpowiedz
 

Tak. Pies to prawdziwy aktor! Miło się ogląda psa na wystawie który jest pięknie uczesany, często wystrzyżony. Ale zasługą nie jest tylko pies ale i jego właściciel....musiał poświęcić na jego pielęgnację dużo czasu a większość osób zapomina o tym i ich pieski są często zakołtunione i brudne co prowadzi do chorób takich jak -podrażnienie i stan zapalny skóry pupila. Pies na wystawach jest piękny i musi całym sobą pokazać ,że jest naj lepszy.....,że musi wygrać-heh Czasem też to prowadzi to pseudo hodowli bo ludzie kupują piękne psy które widzieli na wystawach ale niestety nie potrafili się nimi zająć, psy rozmnażały się i powstała pseudo hodowla.... To raczej tyle...to wszystko co chciałam powiedzieć. Miło mi ,że sa osoby którym zalezy nie tylko na wygranej ale na tym aby pokazać prawdziwe piękno psa którego zwykle nie dostrzegamy np. w grzywaczu chińskim Pozdrawiam :D


 
 
    pies_98 12:53 | 03-11-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;) Aktorami pierwszorzędnymi "psiego teatru" (czyli wystawy) są właściciele jak i ich pupile. Są niczym yin&yang, wzajemnie się dopełniają. Pies jest wierny i posłuszny swojemu panu, a właściciel uczy "savoir vivre" swojego pupila. Pokaz psich umiejętności jest tak samo wielką zasługą zwierzęcia jak i człowieka. Pies pozwala właścicielowi podejść do siebie, poddaje się nowym naukom. Natomiast człowiek robi wszystko aby jego ulubieniec miał jak najlepiej w swoim psim życiu. Nie ma piękniejszej przyjaźni między psem a człowiekiem. Wystawy są pięknymi wydarzeniami dla wszystkich. Owszem, trzeba dbać o wygląd swojego psa, lecz nie należy przesadzać. Trzeba pamiętać o tym, iż liczy się piękno wewnętrzne psiaka, a nie zewnętrzne. Cóż nam po pięknym wyglądzie psa, kiedy tak na prawdę nie będzie więzi między właścicielem, a pupilem? Przy zmienianiu fryzurki psiaka, należy dobrać odpowiednią do pogody i również taką, żeby było mu w niej wygodnie. Na wystawach jest oceniana elegancja psa, wychowanie oraz więź czworonoga z jego właścicielem.


 
 
         ~agussia 04:11 | 04-11-2010   Odpowiedz
 

ja, jak będę dorosła, będę mieć hodowlę takich ślicznych psów jak:owczarek szkocki collie, papillon, może golden.Chciałabym też z nimi jechać na wystawy, bo to moje największe marzenie.


 
 
    rasti95 10:22 | 03-11-2010   Odpowiedz
 

Aktorami pierwszorzędnymi "psiego teatru" (czyli wystawy) są właściciele jak i ich pupile. Są niczym yin&yang, wzajemnie się dopełniają. Pies jest wierny i posłuszny swojemu panu, a właściciel uczy "savoir vivre" swojego pupila. Pokaz psich umiejętności jest tak samo wielką zasługą zwierzęcia jak i człowieka. Pies pozwala właścicielowi podejść do siebie, poddaje się nowym naukom. Natomiast człowiek robi wszystko aby jego ulubieniec miał jak najlepiej w swoim psim życiu. Nie ma piękniejszej przyjaźni między psem a człowiekiem. Wystawy są pięknymi wydarzeniami dla wszystkich. Owszem, trzeba dbać o wygląd swojego psa, lecz nie należy przesadzać. Trzeba pamiętać o tym, iż liczy się piękno wewnętrzne psiaka, a nie zewnętrzne. Cóż nam po pięknym wyglądzie psa, kiedy tak na prawdę nie będzie więzi między właścicielem, a pupilem? Przy zmienianiu fryzurki psiaka, należy dobrać odpowiednią do pogody i również taką, żeby było mu w niej wygodnie. Na wystawach jest oceniana elegancja psa, wychowanie oraz więź czworonoga z jego właścicielem.


 
 
    pies_98 03:00 | 01-11-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;)


 
 
    psiara_wercia 08:11 | 31-10-2010   Odpowiedz
 

Osobiście nie mam psa, lecz wiem, że psy najładniejsze są naturalnie piękne. W magazynie zamieściliście zdjęcie zwycięzce pewnej wystawy. Nie znoszę pudli z taką fryzurą. Przeczytałam także o tym jak nieuczciwi oszukują wychodząc na ring zanim pokaz się zacznie, jest to okropne , ale nie zawsze wychodzi na ich korzyść. Nowicjusze mają prawie równe szanse co doświadczeni wystawcy, a więc uważam że wszyscy chętni właściciele psów powinni brać udział w pobliskich , nawet małych wystawach. Ale pamiętajcie nie denerwujcie się, bo pies zareaguje podobnie i nic z tego nie wyjdzie ! Sprzątajcie po swoim pupilu i nie przekarmiajcie go, nie bijcie i nie szarpcie , to by źle o was świadczyło. Nie przedobrzajcie go bo będzie źle wyglądał !


 
 
    pies_98 03:05 | 31-10-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;)


 
 
         psiara_wercia 08:08 | 31-10-2010   Odpowiedz
 

Osobiście nie mam psa, lecz wiem, że psy najładniejsze są naturalnie piękne. W magazynie zamieściliście zdjęcie zwycięzce pewnej wystawy. Nie znoszę pudli z taką fryzurą. Przeczytałam także o tym jak nieuczciwi oszukują wychodząc na ring zanim pokaz się zacznie, jest to okropne , ale nie zawsze wychodzi na ich korzyść. Nowicjusze mają prawie równe szanse co doświadczeni wystawcy, a więc uważam że wszyscy chętni właściciele psów powinni brać udział w pobliskich , nawet małych wystawach. Ale pamiętajcie nie denerwujcie się, bo pies zareaguje podobnie i nic z tego nie wyjdzie !


 
 
    psiara011 06:50 | 29-10-2010   Odpowiedz
 

Psie wystawy od dawna budziły we mnie duży podziw...Sam fakt że właściciel podejmuje się tego wyzwania jest rozrywką ale i wymaga dużego poświęcenia.Osobiście nigdy nie brałam udziału w pokazach psiej mody,ale śledzę każdy postep w dziedzinie psich wystaw oraz każdą psią imprezę.Kontrowersje budzi we mnie jednak to,że sędzia przywiązuje również wagę do wyglądu....człowieka.Chociaż zgadzam się z tym,że na taką uroczystość wymagany jest strój stosowny-wizytowy.Dużo czasu zajmuje przygotowanie psa do wystawy-pod względem wyglądu i...psychiczne nastawienie również zależy od udanego występu.Uważam że psie wystawy są idealnym sposobem na pokazanie psiego piękna.Niecierpliwie czekam na okazję w jakiej będę mogła uczestniczyć w takim psim pokazie mody!


 
 
         psiara_wercia 02:46 | 31-10-2010   Odpowiedz
 

Według mnie każdy powinien mieć równe szanse. Wystawy psów powinny być czymś co zadowoli nie tylko pupila, ale także właściciela. Przeczytałam ten artykuł i nie podoba mi się jak ludzie oszukują. Wychodzą pierwsi i popisują się przed jury. Ja bym to nazwała bezczelnością. Psy powinny byś naturalne i grzeczne. Amatorzy mają prawie równe szanse co profesjonaliści. Wszystko zależy od nich. A więc polecam właścicielom rasowych psów wybierać się czasami na takie wystawy. Pozdrawiam !


 
 
    pies_98 12:44 | 27-10-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;)


 
 
    ~Adula 12:01 | 27-10-2010   Odpowiedz
 

Pytanie do redakcji: Będzie kiedyś w "przyjacielu psie" opisywany Barbet. Zapraszam do czytania mojego bloga www.piesek-mydog.blog.onet.pl !!!


 
 
         ~pies_98 12:43 | 27-10-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;)


 
 
    Marysia_1505 10:50 | 27-10-2010   Odpowiedz
 

Ja osobiście bardzo lubię wystawy. Obserwuję wtedy mojego faworyta, jak zawsze najlepiej ułożonego psa. Wygląd się dla mnie mniej liczy, choć na wystawach m.in. chodzi o świetny wygląd psa. Ja bym chciała, by na wystawach też mogły występować kundelki.Wyobrażam sobie mieszańca, ulubieńca widzów, o oryginalnym wyglądzie. Kundelki też są śliczne, niekiedy mieszańce ładniejsze od rasowych. Moim marzeniem jest by kiedyś chodzić z psem na liczne wystawy. Nie po to by wygrać. Po to, by się świetnie bawić.


 
 
    ~owczareksofi 09:35 | 27-10-2010   Odpowiedz
 

Ja uważam że wystawy są spoko! Ludzie którzy na nie przychodzą mogą wiele zobaczyć jak i również znalaeźć hodowce danej rasy jaką chcieliby zaadoptować. Fakt faktem co do uczestników każdy ma inny cel; jeden żeby wygrać drugi żeby być sławnym inny zaś chce aby kupowano pieski z jego hodowli a jeszcze inny żeby po prostu mieć uczucie że się wygrało i motywację do dalszych decyzji w tego typu zabawach. Na wystawach są psy różnych ras i maści co pokazuje ludziom że nie tylko ich ulubiona ukochana rasa jest wspaniała ale również inne też. Myślę że warto organizować wystawy bo ludzie i ich pupile poprostu to lubią.


 
 
    pies_98 02:15 | 27-10-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;)


 
 
    WiktoriaHuski22 05:21 | 26-10-2010   Odpowiedz
 

Branie udziłu w pokazach jest korzystne dla człowieka i psa. Uczymy się nowych rzeczy jak np.pokazywac psa na ringu jak i w codzienności. Mamy większą wiarę w siebie i pokonujemy tremę oraz stres.Mamy także świetną zabawę z psem i przybliżamy swoje więzi do pupila oraz to świetna zabawa do poznania przyjaciół i znajomych.Na początku, każdy nie umie się poruszac, zachowywac ale po kilku pokazach ,każdy umie więcej i ma pewnośc siebie, bo najważniejsze jest to,że mamy fajną zabawę razem i możemy spędzac wolny czas z pupilem, a nie denerwowac się bo ktoś dostał nagrodę a my nie. Może kiedyś to ty będziesz wygrywac? Wszystko zależy od ciebie!


 
 
    pies_98 03:11 | 24-10-2010   Odpowiedz
 

Wydawać by się mogło, że głównym aktorem jest na ringu pies. Ale przecież nie poradziłby sobie bez człowieka: partnera, przewodnika i suflera, który pomaga mu zaprezentować się jak najkorzystniej. Czyli niezbędny jest wystawca.Wystwca to nie tylko partner psa...przeciez pies nie nauczy się sztuczek sam;)Właściciel podtrzymuje tak jakby psa na duchu:)Przy właścicielu pies czuje się jak w raju;)Dlatego uwazam że wystawy to wcale nie jest coś złego;)Moim zdaniem na wystawie między psem a właścicielem nawiązuje się większa więź,bo kiedy razem trenują to widać że wspólpracują ze sobą a wystawy jeszcze bardziej przybliżają ich do siebie;)


 
 
    emis 01:54 | 22-10-2010   Odpowiedz
 

Mimo pozorów,każdy właściciel psa na wystawach,ma inny cel.Ten ,który myśli tylko o wygranej,mimo zakazów zużyje na psa pełno upiększających kosmetyków,na wystawie będzie zachowywał się jakby już wygrał.Zdarza się też czasami,że przychodzi tam pies z właścicielem,którzy już kiedyś wygrali.Nie warto wtedy liczyć na to,że będą się zachowywać jak amatorzy. Profesjonaliści często udają ,że najważniejszy jest pies,ale w głębi duszy wiedzą,że to oni są gwiazdami uroczystości. Niestety na wystawy przychodzą także ludzie,myślący,że się na wszystkim znają,a gdy potem przez dziwne zachowania psów przegrywają,obrażają się na cały świat i kończą z wystawami. Na szczęście przychodzą też ludzie , którzy starają się,żeby pies wypadł jak najlepiej,cieszą się z wygranej ,a z przegranej nie rozpaczają,mają szacunek dla innych uczestników i potrafią zapanować nad swoim psem. Widocznie w takich miejscach spotykamy wiele typów właścicieli psich gwiazd,ale wiedzmy,że my jesteśmy tylko tłem dla naszych czworonogów.


 
 
    owczareksofi 10:20 | 21-10-2010   Odpowiedz
 

Z wystawy psów mogą skorzystać w sumie wszyscy; hodowca,bo miło jest brać udział w wystawach, pies, bo wie że właściciel się o niego troszczy i ma z tego frajde, widownia, bo może zobaczyć coś czego nigdy nie widzieli. Wystawy są ogólnie fajne i myśle, że warto je organizować.;)


 
 
    ola_love_dog 12:01 | 20-10-2010   Odpowiedz
 

Moim zdaniem tego rodzaju wystawy są korzystne zarówno dla człowieka jak i dla psa. Pies uczy się wtedy przebywania z większą ilością kibicujących ludzi oraz światłem reflektorów, natomiast właściciel umacnia swe relacje między psem a człowiekiem. Pies jest pierwszoplanowy, ponieważ to on reprezentuje człowieka- to, jak go wychował będzie widoczne na ringu i w życiu człowieka.







(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl