reklama

reklama

reklama

reklama

    Temat miesiąca
Ach, co to był za ślub!


Najlepsza pora na ślub? Wtedy, kiedy jest słonecznie, ciepło i w miesiącu, który ma literę "r"! A kogo zaprosić? Wiadomo: rodzinę i przyjaciół. Ale każdy wielbiciel psów zapewne dopisałby do listy gości ukochanego pupila. Wielu marzy o tym, by radosne merdanie ogona uprawomocniło początek ich nowej drogi życia. Niektórym udało się to marzenie spełnić...

Kiedy amerykańska aktorka i piosenkarka Jennifer Hudson opowiedziała z detalami, jak miałby wyglądać jej wymarzony ślub, to nikogo nie dziwiło, że sama chce zaprojektować sobie suknię na tę okazję, ale już deklaracja, że najważniejszymi gośćmi tego wyjątkowego wydarzenia będą jej psy, wzbudziła mieszane reakcje internautów. Gwiazda jest przekonana, że to będzie zabawne i urocze. Czworonogi mają mieć na sobie eleganckie ubranka: smoking i sukienkę, co więcej, pies ma przynieść w odpowiednim momencie obrączki w pudełeczku przymocowanym do obroży. "Psiaki należą do naszej rodziny, nie może ich zabraknąć na uroczystości" - orzekła stanowczo Jennifer.

Taki scenariusz nie jest jednak jakąś fanaberią. Biorą go pod uwagę również polskie portale okolicznościowe, które służą inicjatywą w zaplanowaniu oryginalnego ślubu i przyjęcia weselnego. W banku pomysłów strony fajnewesele.pl czytamy: "Jeżeli mamy ukochanego psiaka i nie wyobrażamy sobie spędzić bez niego dnia ślubu, zaprośmy go! Co więcej, zaangażujmy go w obchody ceremonii! (...) Możemy mu też zafundować wizytę u psiego fryzjera. Jeżeli chodzi o strój, to dostępne są już eleganckie, a nawet markowe ubranka wizytowe. Nakrycia głowy, sukienki, smokingi, wielkie ozdobne kokardy czarne lub białe oraz nosidełka dla psów na tak specjalne okazje, jak właśnie ślub. Bezsprzecznie pupil będzie się prezentował nienagannie i wykwintnie". Co prawda prowadząca ten portal Anna Wieruszewska-Puto przyznaje, że jeszcze nikt nie poprosił jej o pomoc w przygotowaniu ślubu, w którym uczestniczyłyby psy, czy to w naturalnej szacie, czy odświętnie przystrojone. To zapewne dlatego, że zainteresowanym nie brakuje własnych pomysłów i zawsze mogą liczyć na pełne zaangażowania wsparcie zaprzyjaźnionych psiarzy. Potwierdzają to historie ślubne różnych par, które w tym wyjątkowym dla nich dniu cieszyły się towarzystwem czworonogów.

Dla idei
Anna i Rafał Perl mają kota. Ale na ich ślubie były dwa malamuty i jedna labradorka. Co więcej, obecność psów nie była dziełem przypadku.

- Stwierdziliśmy, że warto podczas tej szczególnej dla nas uroczystości zamiast kwiatów, które zwiędną, zebrać pieniądze na pożyteczny cel. Chciałam wesprzeć działania ludzi pomagających zwierzętom - mówi Anna. Dla Rafała ważne było to, aby w ten sposób wspomóc terapię dzieci. Szukali więc fundacji, która przeznaczyłaby ich darowiznę na działania terapeutyczne. Rozważali wsparcie dla hipoterapii, felinoterapii, aż natrafili w internecie na Fundację Przyjaźni Ludzi i Zwierząt CZE-NE-KA, która zajmuje się między innymi dogoterapią. Z jej prezes Marią Czerwińską spotkali się kilka razy i choć szybko przekonała ich ona do siebie swoim ogromnym oddaniem działaniom wolontariatowym, to ostatecznie sprawę przesądził jeden z malamutów. Położył łapę na kolanie Rafała i tak decyzja zapadła.

- Potem zaczęliśmy się zastanawiać, jak to zorganizować - wspomina Anna. - Czy wystarczy puszka i naklejona informacja po co i dla kogo?

Z pomocą przyszła jak zwykle nieoceniona w sprawach organizacyjnych pani Maria. - Uznałam, że będzie uczciwie i elegancko, jeśli na ślub przyjdzie kilka osób z Fundacji wraz z psami - wyjaśnia. O celu zbiórki goście zostali poinformowani w zaproszeniach ślubnych, do których dołączane było również czasopismo CZE-NE-KA. Mogli więc odpowiednio wcześnie dowiedzieć się, na co mają być przeznaczone pieniądze, które mieli przekazać państwu młodym zamiast kwiatów.

Ideę Anny i Rafała poparł udzielający im ślubu proboszcz kościoła pokamedulskiego w Lesie Bielańskim w Warszawie, ksiądz Wojciech Drozdowicz, twórca programu telewizyjnego "Ziarno". Ten wielbiciel zwierząt nie tylko pozwolił psom wejść do kościoła, ale serdecznie je powitał. Czworonożni wolontariusze towarzyszyli też parze młodych i ich gościom w przeznaczonym do składania życzeń i wznoszenia toastów Podziemiu Kamedulskim. Psiaki, zahartowane w pracy dogoterapeutycznej, cierpliwie przeżyły szturm rozemocjonowanych dzieci, które kładły się na nich i głaskały je bez końca. Tylko jednemu psu puściły nerwy. Otóż kiedy państwo młodzi wraz z rodziną i wolontariuszami pozowali do zdjęcia, w kadr wsadził swój łeb zaintrygowany sytuacją osioł Franciszek. Jest on rezydentem, wraz z psami i kotami, przykościelnej "arki" księdza Drozdowicza. Malamute, delikatnie mówiąc, nie wykazywał entuzjazmu wobec perspektywy wspólnej fotografii z ciekawskim wielkouchym i trzeba było psa przytrzymać silniejszą ręką.

Rodzina i przyjaciele byli zachwyceni pomysłem. Ponieważ z bliska zobaczyli, jak fantastyczni są psi terapeuci i jak życzliwi są wolontariusze, tym chętniej napełniali przeznaczoną na datki szklaną kulę.

- Ci młodzi ludzie zaczęli wspólną drogę życia od wspólnego dobrego uczynku - podkreśla Maria Czerwińska. Cała zebrana podczas uroczystości kwota została przeznaczona na cele statutowe fundacji, w tym na dogoterapię.

A Anna i Rafał o swoim ślubie opowiadają uśmiechnięci, przekonani z właściwą dla nich skromnością, że psy były ogromną ozdobą ich wielkiego dnia. Są zadowoleni, bo szybko okazało się, że zapoczątkowali wśród znajomych nowy zwyczaj. Kolejna para w podobny sposób uwrażliwiła swoich gości na finansowe wspieranie działalności, innej tym razem, fundacji.

Ich troje
Dla Oli i Dominika Rymerów było oczywiste, że wraz z nimi do ślubu pójdzie ich labrador. Kankan jako pies asystent jest od roku nieodłącznym towarzyszem swojego pana, który od jedenastu lat porusza się na wózku. O ich współpracy i przyjaźni pisaliśmy w poprzednim numerze w artykule "Aby życie znów było proste". Tak perfekcyjnie wyszkolony pies to rutyniarz, dlatego w dniu ślubu nie mógł sobie znaleźć miejsca. W domu tyle gości, zamieszanie, pan podekscytowany, nie prosi go jak co dzień o pomoc w ubraniu się. W dodatku na szyi zawiązano Kankanowi odświętną muchę i zaprowadzono go do budynku, w którym nigdy nie był, czyli do kościoła.

I chociaż pies ten na co dzień zachowuje się niewzruszenie wobec wszelkich nowych dla niego bodźców, tym razem na widok duchownego, który w geście powitania rozpostarł ręce, rozkładając szeroko po bokach swoją szatę liturgiczną, zaszczekał. Kapłan uśmiechnął się tylko, najwyraźniej zgadzając się z psem, że uroczystość czas rozpocząć. - Wszyscy czekali na to, czy Kankan zabierze głos podczas naszego ślubu - wspominają z rozbawieniem Ola i Dominik. Całą uroczystość labrador przespał, leżąc na kościelnej posadzce tuż koło nich. Zawsze tak robi, gdy wie, że jego pan doskonale poradzi sobie bez jego asysty.

Cała trójka wyjechała po ślubie na Kaszuby na spływ kajakowy. Kankan nie płynął jednak w kajaku, gdyż jest trochę za duży, by być trzecim pasażerem, no i jak przystało na labradora, tak uwielbia wodę, że pewnie natychmiast zanurkowałby, zapominając o wyuczonej powściągliwości.

Ola i Dominik planują egzotyczną podróż poślubną, zastanawiają się jednak, czy w towarzystwie labka. Obawiają się, czy nie będzie to dla niego za duży stres. Choć może uda im się połączyć przyjemność wyjazdu z przyjemnością codziennej obecności psa.

Państwo młodzi zadbali na swoim ślubie o bezdomnych kuzynów Kankana i zamiast kwiatów poprosili o karmę. Zebrali jej tyle, że tył samochodu opadł, kiedy wieźli załadunek do podwarszawskiego schroniska Na Paluchu.

Dowód przyjaźni
Również hodowcy i ci, którzy uprawiają sporty wraz z psami, traktują czworonogi jak członków rodziny. I nawet jeśli w jakimś ważnym dla siebie momencie życia pominą swoich pupili, to przypomną im o nich życzliwi przyjaciele.

Ewa Kwiecińska-Kotwasińska i jej mąż Dominik Kotwasiński od lat hodują husky, od niedawna rzadką rasę hokkaido, a przede wszystkim są zapalonymi maszerami mającymi duże osiągnięcia na zawodach. - Robimy wszystko z psami i dla psów - mówi z wielką pasją Ewa. Obecnie mają czternaście husky, dwa hokkaido i jednego kundelka. Na ślub zdecydowali się po latach wspólnego życia w tak wielkim stadzie. I choć bardzo chcieli zajechać przed urząd stanu cywilnego z piskiem kół psiego zaprzęgu, to jednak zdecydowali się tradycyjnie na samochód. - Nie chcieliśmy narażać haszczaków na stres, bo musielibyśmy zostawić je na czas uroczystości pod opieką kogoś obcego, może nawet ktoś zarzuciłby nam, że stwarzamy zagrożenie dla innych - wyjaśnia Ewa.

Państwo młodzi jako "praktykujący" ekolodzy porosili gości o niewyszukany ubiór - sami włożyli proste lniane ubrania, a Ewa miała na głowie wianek upleciony ze świeżo zerwanych stokrotek - i zażyczyli sobie ukorzenionych drzewek w doniczkach zamiast kwiatów ciętych. Zaproszenie na ślub miało oryginalną grafikę i formułę: było kompozycją zdjęć z dzieciństwa Ewy i Dominika i wszystkich ich husky, a do tego to właśnie wszystkie psiaki wymienione z imienia zapraszały na ślub swoich państwa, by rodzina i przyjaciele byli świadkami "nastania końca ich beztroski, swawoli i niezależności". Młoda para zadbała o stosowną oprawę dźwiękową i w urzędzie rozległo się wycie wilków... Przy takich oto odgłosach natury Ewa i Dominik, członkowie łódzkiego Klubu Przyjaciół Wilków i Psów Północy WATAHA, czuli się w pełni swobodnie.

W planach nie było wesela, ale zaprzyjaźnieni klubowicze wzięli sprawy w swoje ręce. Przede wszystkim zaskoczyli parę młodą tym, że odprawili samochód i czekali na nich przed urzędem z zaprzęgiem psów gotowym do przejażdżki. I powieźli Ewę i Dominika na przyjęcie zorganizowane w wielkiej tajemnicy w ogrodzie ich domu pod Łodzią. - W obecności całego stada klubowych psów i przyjaciół zaprzęgowców złożyliśmy drugie ślubowanie - watahowe, w obrożach i łączówkach, takich, jakie zakłada się psom, przypinając je do zaprzęgu. Bawiliśmy się do piątej nad ranem, przez co dzień później pojechaliśmy w podróż poślubną na Huskyfarm z dwoma naszymi najmłodszymi husky. A ślub miał być surowy, cichy, prosty i skromny... - wspomina Ewa zadowolona z takiego obrotu spraw.

Z łezką w oku
Równie dużą niespodziankę sprawili przyjaciele Paulinie Oberhard i Rafałowi Trynkusowi. Paulina jest handlerką nowofundlandów na wystawach kynologicznych, ale jak sama przyznaje, nie przyszłoby jej do głowy, żeby zaangażować psy jako oprawę jej ślubu. Akurat w tym dniu odbywała się międzynarodowa wystawa psów w Warszawie i po niej stawili się przed kościołem św. Katarzyny na warszawskiej Sadybie właściciele wraz z okazałymi niufkami. To była wielka zmowa. Nowofundlandy przystrojono i ustawiono w szpaler, kiedy państwo młodzi i pozostali uczestnicy ceremonii znajdowali się w środku. Co prawda działania te zauważył jeden z księży, ale choć tego z nim nie uzgodniono, ucieszył się z obecności braci mniejszych i nie krył zadowolenia z takiego wyjątkowego wydarzenia. Nawet nowofundlandy czuły dumę z osiągniętego efektu. Państwo młodzi byli bowiem niesamowicie zaskoczeni, kiedy wyszli z kościoła. - Ja już po chwili rzuciłam się, żeby wycałować te kudłacze - nie ukrywa emocji Paulina. - A mojego tatę poruszyło to dogłębnie.

Było to tym bardziej przejmujące przeżycie, że miesiąc przed ślubem Paulina musiała uśpić swojego ukochanego niufka Benka, z którym jeździła na wystawy i który udzielał się w zajęciach dogoterapeutycznych. Na co dzień najwięcej czasu z psem spędzał właśnie ojciec Pauli.

Część gości stanowili psiarze, dla niektórych była to jednak niestandardowa sytuacja i mimo podziwu dla urody psiaków trzymali dystans. Nie wszyscy przecież znają wyjątkowo łagodną naturę nowofundlandów. - Czuli respekt wobec ich potęgi i wielkości - przyznaje Paulina.

Państwo młodzi chcieli, żeby zamiast kwiatów zaproszeni goście przynieśli karmę i inne smakołyki dla psów - okazuje się to coraz powszechniejszym zwyczajem. Mieli zamiar przekazać ją na rzecz przytuliska, które prowadzi pod Warszawą pani Ewa, a w którym dopełnia się pogodna starość między innymi nowofundlandów uratowanych przez stowarzyszenie Terranova. Udało się zebrać kilkanaście kilogramów jedzenia i kilka posłań.

Paulina podsumowała: - Wszyscy obecni na naszym ślubie zapamiętali dwie rzeczy. Po pierwsze te efektowne psy, po drugie to, że pogoda tego dnia była fatalna, iście... nowofundlandzka.

Wszyscy, którzy kochają psy, rozumieją, że przeżywanie wraz z nimi ważnych dla ludzi wydarzeń nadaje tym szczególnym chwilom jeszcze większe znaczenie. Potwierdzają to przedstawione historie. Powody przyprowadzenia czworonogów na ślub mogą być różne, ale cel jest ten sam: wspólnie przeżywać radość.

Joanna Zioło



 
  Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
 
 Wasze komentarze:     Dodaj nowy
 
 
    margarett 03:26 | 01-05-2010   Odpowiedz
 

To piękny ślub....aaaaahhhh ja bym taki chciała nawet


 
 
    ~Psiara 005 10:17 | 29-04-2010   Odpowiedz
 

To jest niczym SEN iść przez środek kościoła a obok pies noszący obrączki. Cudowne!


 
 
    Susanimals 07:12 | 28-01-2010   Odpowiedz
 

Moim zdaniem ślub z psem to bardzo dobry pomysł. Wspaniałe chwile swego życia powinno się przeżywać z przyjacielem u boku :)


 
 
    ~**:asiorek:** 08:38 | 31-12-2009   Odpowiedz
 

Ale to super extra pomysł.. mam 2 psy suczkę Nela i samca Riko. I jak będę brała ślub to ubiorę je jak parę młodą.. będzie cudownie. Pozdrawiam wszystkich ;**


 
 
    ~Jamnik 11:15 | 25-10-2009   Odpowiedz
 

Fajnie gdy idziesz do ślubu a otuchy dodaje ci Twój ukochany psiak.


 
 
    ~Syśka Uu.xdd 10:55 | 08-10-2009   Odpowiedz
 

To zdjęcie jest super w ogóle psy są super !!!!!!:)


 
 
    ~Ola13 09:42 | 03-09-2009   Odpowiedz
 

Ślub z psem jest super


 
 
    ~Ola13 09:41 | 03-09-2009   Odpowiedz
 

Ślub z psem jest super


 
 
    ~joli6667 07:08 | 23-08-2009   Odpowiedz
 

Jak ja będe miała ślub terz wezme na niego psa


 
 
    nataszka11 03:54 | 18-08-2009   Odpowiedz
 

Roxana oszukuje kopiuje nasze komentarze stąd!! http://pies.pl/konkurs_na_komentarz_k367.html


 
 
    nataszka11 03:53 | 18-08-2009   Odpowiedz
 

Ślub z psem? Moje największe marzenie...by ten uroczysty i piękny dzień stał się jeszcze piękniejszy dzięki ukochanemu czworonogowi;) Dlaczego nie chcą wpuścić psa do kościoła? Przecież skoro Bóg chce byśmy byli szczęśliwi i dzięki takiej błahostce nie będziemy mogli być? Bardzo bym chciała by moje marzenie się spełniło;P Już sobie nawet wyobrażałam taki ślub ale wątpię by to było realne...cóż w Polsce mało to prawdopodobne.. może się zmieni... wiele miłośników psów by było uszczęśliwionych...jak na razie pozostaje nam pomóc zwierzakom, prosząc gości by zamiast kwiatów przynieśli karmę... co z kwiatów, które zaraz zwiędną? karma pomoże wielu wygłodzonym zwierzakom..;)to zrobię na pewno... pomogę innym zwierzakom i nie tylko ja będę szczęśliwa z mojego ślubu ale także zwierzęta ;)


 
 
    gryzzli 05:57 | 17-08-2009   Odpowiedz
 

To dobrze, że ludzie zaczęli traktować psy jak prawdziwą rodzinę. Pies na pewno cieszy się z możliwości udziału w tej szczęśliwej ceremonii :)


 
 
         ~roxana 10:16 | 17-08-2009   Odpowiedz
 

Przyznam szczerze, że po przeczytaniu artykułu pierwszy raz w życiu pomyślałam o tym, żeby mój kochany psiak mógł mi towarzyszyć w tak szczególnym dniu, kiedy to stanę przed ołtarzem kościoła. Nie sądzę, żeby był to głupi pomysł. Ale sama zastanawiam się, czy moja Szira (rasy beagle) miała by z tego radochę. Wiem, że niecierpliwi ją parominutowe siedzenie w jednym miejscu, a co dopiero godzinne ślęczenie w kościele. Pewnie spoglądałaby na mnie smutnymi oczkami z zapytaniem - "Kiedy będzie koniec?", a ja nie potrafiłabym się skupić nad celem owego wydarzenia. I choć mój ślub odbędzie się już całkiem niedługo, wiem już teraz, że Szirki na nim nie będzie. Uniknę nie tylko złości księdza, ale także obciążania mojego kochanego beagielka. W zamian za to, otrzyma tego dnia inne niespodzianki, które na pewno spodobają mu się bardziej, niż bezczynne siedzenie i zamartwianie się, iż gapią się na niego całe tłumy. Wystarczy, że ja będę miała taki stres ;-)


 
 
    magda 02:40 | 17-08-2009   Odpowiedz
 

Pies jako członek rodziny ma prawo do uczestniczenia w tej pięknej ceremonii...Jest jedną z naszych najbliższych osób,która jest z nami w tych złych i dobrych chwilach, więc czemu miałoby go zabraknąć akurat teraz? Uważam że takiego przyjaciela jak pies nie może zabraknąć na jednej z najważniejszych dla nas momentów:)


 
 
    ~roxana 01:22 | 17-08-2009   Odpowiedz
 

Ślub z psem? Moje największe marzenie...by ten uroczysty i piękny dzień stał się jeszcze piękniejszy dzięki ukochanemu czworonogowi;) Dlaczego nie chcą wpuścić psa do kościoła? Przecież skoro Bóg chce byśmy byli szczęśliwi i dzięki takiej błahostce nie będziemy mogli być? Bardzo bym chciała by moje marzenie się spełniło;P Już sobie nawet wyobrażałam taki ślub ale wątpię by to było realne...cóż w Polsce mało to prawdopodobne.. może się zmieni... wiele miłośników psów by było uszczęśliwionych...jak na razie pozostaje nam pomóc zwierzakom, prosząc gości by zamiast kwiatów przynieśli karmę... co z kwiatów, które zaraz zwiędną? karma pomoże wielu wygłodzonym zwierzakom..;)to zrobię na pewno... pomogę innym zwierzakom i nie tylko ja będę szczęśliwa z mojego ślubu ale także zwierzęta ;)


 
 
         nataszka11 03:52 | 18-08-2009   Odpowiedz
 

~roxana 01:22 | 17-08-2009 Roxana..dlaczego skopiowałaś mój komentarz? przecież to moje słowa!!! http://pies.pl/konkurs_na_komentarz_k367.html sami zobaczcie!!! i nie tylko mój bo jeszcze kogoś także? jak mogłaś? sama coś wymyśl z nie bierz pomysłów od innych!!!


 
 
    ~Chiuaua 12:16 | 15-08-2009   Odpowiedz
 

Bardzo fajnie mieć wiernego przyjaciele na własnym ślubie :)


 
 
         ~Kawa 10:42 | 12-12-2009   Odpowiedz
 

Czy nie mógł byś pisać "Chihuahua"?


 
 
    ~dog-Tofik 12:15 | 15-08-2009   Odpowiedz
 

to dość fajny pomysł i bardzo śmieszny.


 
 
    Czasowa 12:21 | 14-08-2009   Odpowiedz
 

Byłam na dwóch ślubach, na żadnym z Nich nie zabrakło obecności psów. Pierwszy, mojej kuzynki, odbył się w Październiku 2007 roku, kiedy to chodziłam jeszcze do 3-ciej klasy. Sala weselna mieściła się w jakiejś małej wiosce. Właściciele posiadali stado koni, i psa. Myślałam, że ten piękny kundelek, nie będzie mógł wejść na salę, a jednak się myliłam. Gdy jedliśmy obiad, coś położyło się na mojej nodze. Spojrzałam w dół, i ujrzałam psiaka- imion wszystkich. Dlaczego imion wszystkich? Bo każdy nazywał go inaczej, to Brutus, to Brutal, Maks czy nawet Głupek, a i tak reagował, podchodził i merdał ogonem. Gdy był czas na wystrzelenie fajerwerk, psisko stało koło mnie, merdając ogonem. Do tej pory zastanawiam się, czy odczuwał radość, stres, czy w ogóle to go nie interesowało. Gdy w czerwcu 2008 roku, w Piątek, odbyło się zakończenie roku szkolnego, zaraz w Sobotę jechaliśmy na ślub mojej drugiej kuzynki. Na Weselu było całkiem inaczej. Sala również mieściła się w jakiejś wiosce. Na dworze rosła pszenica, a raczej całe pole było nią zarośnięte. Podczas obiadu, myślałam że tu żadnego psa nie będzie. Ale się myliłam. Gdy tylko przyszła pora na deser, coś nagle wskoczyło mi przednimi łapami na kolana. To był kundelek właścicieli, o imieniu mi nie wiadomym.Sierść miał szorstką bez porównania, bardziej od mojego westika. Przyjacielski, radosny psiak. Kręcił się każdemu pod nogami, może chciał się zaprzyjaźnić. Ślub z psem, to nie jest nic złego, pod warunkiem, ze pies przez to nie dozna stresu. Nie zostanie ubrany w jakiś garnitur, ew. można przyozdobić go jakąś muszką, kokardką. I pod warunkiem, że będzie mógł przebywać z ukochaną(YM) panią/ panem. Większość ludzi ubiera psy na ślub w jakieś białe sukieneczki, czy garnitury. To nie jest dobry pomysł, przecież pies się w tym męczy. Co innego jeżeli jest to ewe ewentualnie coś w rodzaju derki, to już lepiej, jeżeli właścicielowi zależy. Jednak naprawdę, nie opłaca się zakładać psu ubranka, skoro wystarczy muszka/kokardka. Wczujcie się w psa, pomyślcie, ni załatwić się, ni swobodnie biegać. Nie bierzcie też psa jeżeli wiecie że boi się głośnych krzyków, fajerwerk, głośnej muzyki. To tylko niepotrzebny stres... Proszę, przemyślcie to, zanim zrobicie coś, co psu się nie spodoba. Zanim założycie mu ubranko, lub świadomie narazicie go na stres. Nie róbcie psu na złość.


 
 
    ~doggsi 11:43 | 14-08-2009   Odpowiedz
 

Psy przyjaciele człowieka oddane od narodzin aż po śmierć zasługują na to aby z człowiekiem spędzać dobre i złe chwile poświęcają się dla nas i kochają zasługują na to aby uczestniczyć w ślubie ale czy one na pewno tego chcą?Trzeba się nad tym zastanowić czy pies w kościele się nie pośusia z nadmiaru emocji ale myślę ,że psy przed kośćiołem to genialny pomysł.


 
 
    pycia1242 12:56 | 13-08-2009   Odpowiedz
 

Pies na ślubie-bardzo fajny pomysł!Sama chciałabym żeby na moim ślubie był mój psiak;)Tylko czy pies nie narobiłby na tym ślubie zamieszania?Powinien być pod opieką bliskiej osoby,która by go pilnowała np.żeby nie zjadł czegoś niedobrego albo uciekł z sali.Musiałby też być wyszkolony, wtedy mógłby np.przynieść obrączki co na pewno było by fantastycznym widokiem.Zaś pomysł z ubrankami nie podoba mi się ponieważ pies męczyłby się w nich,a ślub długo trwa.


 
 
    daaga13 12:12 | 13-08-2009   Odpowiedz
 

Fajny pomysł ślubu z pupilem lecz żaden ksiądz i wodzirej się tego nie podejmie.


 
 
    daaga13 12:08 | 13-08-2009   Odpowiedz
 

To jest bardzo dobry pomysł. Warto angażować się do takich spraw bo każdy wtedy wie ,że zależy nam na zwierzętach. Nie odpowiada mi tylko kwestia ubrania zwierząt uważam ,że to jest okropne ,bo zwierzęta są traktowane jak jakieś lalki ,a one też mają prawo czuć się komfortowo i bezpiecznie bez myśli ,że ktoś nagle wyskoczy i założy im sukienkę i wepnie kokardki lub założy smoking i muchę. Gratuluję Jennifer Hudson tego pomysłu ,ale niech się poważnie zastanowi nad kwestią ubrania zwierzaków ,bo nikt nie chce być traktowany przedmiotowo.


 
 
    kajtus110 05:35 | 13-08-2009   Odpowiedz
 

Bardzo chciałabym aby mój ukochany wierny przyjaciel towarzyszył mi w tej wspaniałej chwili. Lecz nie wiem jak zachowywał by się w kościele- mógł by nabroic . Ja nie uwarzam to za fanaberię, ale co pomyśleli by sobie goście zapproszeni na uroczystośc- niewiadomo. Był by kłopot jeżeli nasz pupil załatwił by się w kościele... Zazdroszczę Jennifef; jej pupil byl na jej ślubie. Rzyczę powodzenia:)


 
 
    daaga13 03:00 | 13-08-2009   Odpowiedz
 

Chcę Wam powiedzieć, że mnie rozczarowaliście ślub z pupilem to jest coś fajnego, ale może pies będzie się bał obcych, głośnych dźwięków, muzyki. Po co narażać psa na taki stres. Czy chcecie, aby Wasz pies już nigdy nie słyszał, żeby uciekł od Was. Psy nie lubią się przebierać to im przeszkadza w chodzeniu. Czy chcecie mieć posikane stoły i żeby Wasi goście chodzili po psich kupach, bo ja nie. Dlatego stanowczo tego odmawiam! Musicie też o tym myśleć w ten sposób.


 
 
    daaga13 02:55 | 13-08-2009   Odpowiedz
 

Ślub z własny psem to byłoby super wydarzenie, ale każdy z nas wie, że Jenifer weźmie ślub za granicą, a nie w Polsce także trzeba myśleć w tym kierunku. Wiem, źe prawie każdy z Was chciałby mieć ślub ze swoim pupilem, ale niestety w tej sprawie nie da się pozytywnie myśleć tzn. ślub z psem - super, ale Ksiądz, Kościoły nigdy się na to nie zgodzą.


 
 
    daaga13 02:20 | 13-08-2009   Odpowiedz
 

Według mnie ślub z psem to nie jest głupota, może inny pies boi się obcych, ale niektóre psy są przyjazne dla innych ludzi. Ja też bym chciała mieć ślub z moim ukochanym pupilem. To by było coś ekstra, widząc że mój pies jest razem ze mną w tak ważnej dla mnie chwili. Ale jednak w Polsce jest to niemożliwe, gdyż nasz prezydent i wogóle cały kraj nigdy się na to nie zgodzą. Może protest by coś dał, ale wątpie. Możemy sobie tylko o tym pomarzyć. Przykro mi!


 
 
    daaga13 02:17 | 13-08-2009   Odpowiedz
 

Według mnie ślub z psem to nie jest głupota, może inny pies boi się obcych, ale niektóre psy są przyjazne dla innych ludzi. Ja też bym chciała mieć ślub z moim ukochanym pupilem. To by było coś ekstra, widząc że mój pies jest razem ze mną w tak ważnej dla mnie chwili. Ale jednak w Polsce jest to niemożliwe, gdyż nasz prezydent i cały kraj nigdy nie wpuści psów do Kościoła. Możnaby zaprotestować, ale co to da, bardzo mi przykro, ale nie będziemy mogli mieć ślubu ze swoim pupilem.


 
 
    magda333 08:50 | 12-08-2009   Odpowiedz
 

Ślub z psem- fantastyczny pomysł! Bardzo chciałabym aby mój czworonożny przyjaciel towarzyszył mi w tak ważnej dla mnie uroczystości. W Polsce niestety rzadko psy biorą udział w ślubach swoich właścicieli. Na zachodzie jest to częstszy widok. Pies który ma wziąć udział w ślubie musi być dobrze wyszkolony i nie bać się tłumu ludzi. Gdy nasz pupil nie lubi przebywać w towarzystwie zbyt wielu osób ślub z nim możne tylko przysporzyć nam kłopotów i niepotrzebnego stresu psu. Więc jeśli decydujemy się na ślub z psem przemyślmy wszystkie za i przeciw aby nasz uroczystość przez wiele lat była wspominana przez gości jako udana.


 
 
    magda333 08:47 | 12-08-2009   Odpowiedz
 

Ślub z psem- fantastyczny pomysł! Bardzo chciałabym aby mój czworonożny przyjaciel towarzyszył mi w tak ważnej dla mnie uroczystości. W Polsce niestety rzadko psy biorą udział w ślubach swoich właścicieli. Na zachodzie jest to częstszy widok. Pies który ma wziąć udział w ślubie musi być dobrze wyszkolony i nie bać się tłumu ludzi. Gdy nasz pupil nie lubi przebywać w towarzystwie zbyt wielu osób ślub z nim możne tylko przysporzyć na kłopotów i niepotrzebnego stresu psu. Więc jeśli decydujemy się na ślub z psem przemyślmy wszystkie za i przeciw aby nasz uroczystość przez wiele lat była wspominana przez gości jako udana.


 
 
    Pacia566 04:48 | 12-08-2009   Odpowiedz
 

Ja bardzo bym chciała mieć taki ślub zaczełabym trenować z moim psem żeby niusł mi welon albo wniusł obrączki na poduszce. Oczywiscie zaprosiłabym inne psy żeby mój Lacky miał towarzystwo wynajełabym dodatkową salę dla psów z wybiegiem i psie przysmaki napewno by się pojawiły. Ubrałabym (tylko do kościoła) psa w smoking i mucha służyłaby za obrożę (na weselu tylko w muszce;>). Napewno ucieszył by się z mojego szczęścia (oczywiście jego szczęście dla mnie jest najważniejsze) ,ale potem chciałabym zrobić psie wesele to by była głośna imprezka ;D


 
 
         ~ZDEGUSTOWANA 02:02 | 12-08-2009   Odpowiedz
 

ORTOGRAFIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1


 
 
    ~Bałtek 10:20 | 11-08-2009   Odpowiedz
 

Też tak chcę , pewnie kiedys tez taki piękny slub wezmę , na którym będzie moja kochana sunie xD


 
 
    Sockunia 02:13 | 10-08-2009   Odpowiedz
 

Ja też se kiedyś wezmę taki ślub :)


 
 
    ~gosia11164 11:35 | 05-08-2009   Odpowiedz
 

Ślub z psem to napewno zachwyt gości i zapamiętnie ślubu do końca życia, ale i takze dużo problemów. Jeżeli już ktoś decyduje się na taki ślub to powinien zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Po pierwsze pies musi być dobrze wytresowany, po drugie taki ślub to wielkie przeżycie dla psiaka, ponieważ jest kompletnie zestresowany i oszołominy tym ile ludzi jest wokół niego itp. . Moim zdaniem nie powinno mieszać się w to ziwerzęta, ale jeśli ktoś ma takie pomysły...


 
 
    emilcia1095 09:36 | 04-08-2009   Odpowiedz
 

Jeśli ktoś kocha psy to jak najbardziej mogą mu towarzyszyć do ślubu.Gdyby to był zły pomysł z psami w kościele to dlaczego duchowni by się na to zgadzali i byli zadowoleni??? Dla mnie najbardziej spodobały się pomysły na zbieranie pieniędzy na dogoterapię i zbieranie karmy dla psów. Gdy będę brała ślub chciałabym coś takiego zorganizować. Moim zdaniem psy nie powinny się męczyć w ubrankach na ślubie ,przecież zadbany i ładnie wyczesany pies też dobrze wygląda ,czasami lepiej niż ten w ubranku.


 
 
    kama7 06:10 | 03-08-2009   Odpowiedz
 

pies powinien byc traktowany jak członek rodziny , i dlatego powinien byc na tak ważnej uroczystości dla jego opiekuna/opiekunki,niekoniecznie powinny zostawac przebierane w psie smokingi czy w psie suknie ale ładnie uczesane , i wykąpane, będa pełnic piękną ruszającą się ozdobe.Wesele z psimi przyjaciółmi napewno jest o wiele weselsze .


 
 
    paulusia19955 01:55 | 03-08-2009   Odpowiedz
 

Taki ślub jest piękny!;)Pieski, to tak ślicznie wygląda, pieknie:)


 
 
    Drzazga 04:01 | 02-08-2009   Odpowiedz
 

Cieszę się że lubie chcą mieć swoje psy na rodzinnych uroczystościach, że pamiętają o nich. Tylko czy to się podoba psom? Jasne że nie! Stać z dwie godziny przy ławce w smokingu czy sukience? No i pies w kościele...?


 
 
    AGRAFKA134 01:16 | 01-08-2009   Odpowiedz
 

Ślub z udziałem psiaka= miłość * 3 ...A dlaczego?Otóż miłość łączy: Pana i Panią Młodą, psiaka i Pana oraz psiaka i Panią.Ceremonia z psem zaciśnia więzi pomiędzy nim, a jego właścicielami, sprawia, że stają się sobie bliżsi.Niewątpliwie, uroczystość zapadnie w pamięć zarówno ludziom , jak i zwierzkom.Jeżeli nasz pies nie będzie uczestniczył w ceremonii, zapamięta ten wyjatkowy dla jego właścicieli dzień, jako kolejny, nudny dzień spędzony w domu/ na polu bez opieki, bez jego ukochanych właścicieli.Innymi słowy - jako dzień samotny, bo - kiedy jego właściciele będą się wspaniale bawić, on sam będzie saię nudził, tęskniąc za ponownym spotkaniem ze swoim panem i panią.Tak więc pamiętajcie - sprawcie, aby ten dzień był wyjątkowy zarówno dla Was, jak i Waszego psiaka!


 
 
    fairytale 02:25 | 28-07-2009   Odpowiedz
 

Dla mnie pies jest członkiem rodziny. I tak jest traktowany. Ale jednak pies to zwierze(nie mówię tym samym że jest gorszy od człowieka!) i ma swoje zachowania i instynkty których ominąć się nie da. Dlatego ja nie uczłowieczam psa na siłę. Na święta, na urodziny pies jest z nami. W naszym, czy kogoś z rodziny w domu czuje sie dobrze, może sobie siedzieć gdzie chce, biegać, bawić się. Osobiście chciałabym mieć na ślubie moje psy, bo kocham je i chciałabym żeby były ze mną w tym ważnym, żeby nie powiedzieć najważniejszym wydarzeniu. Tylko czy pies tego chce ? Pomijam tu już sprawę kościoła, są księża, którzy zgodziliby się na psa. Ale chodzi o psa. Czy to byłoby dla niego frajdą siedzieć przez dwie godziny przy ławce, jeszcze do tego w ubranku, a w odpowiednim czasie zanieść panci obrączki ? Nie sądzę, żeby psu udzielił się podniosły nastrój i żeby przesiedział w jednym miejscu, nie szczekając ani nie biegając przez dłuższy czas. Pies stresowałby się, a w najlepszym wypadku bardzo nudził. A wiadomo co pies może wymyślić kiedy się nudzi. Może spodobać mu się biały, ciągnący się welon, może różowy kwiatek w wazonie pod ołtarzem, może szata księdza, a może dywan na ołtarzu ? Trzeba być rozsądnym i przemyśleć to od każdej strony. Jeśli miałabym naprawdę wychowanego i usłuchanego psa, ksiądz by się zgodził, a może ślub odbywałby się w jakiejś kapliczce, czy na zewnątrz pokusiłabym się o psa na uroczystości. Ale w normalnych okolicznościach raczej nie, przede wszystkim ze względu o niego samego.


 
 
         zuhol 05:31 | 04-08-2009   Odpowiedz
 

Masz racje zakladanie psu kokardek czy sukienek nie jest dobrym pomysłem. Ja osobiście chciała bym mieć mojego psa na ślubie ale jakim kosztem, tego że biedak ma siedzieć przy ławce całą ceremonioę a potem zanieść obrączki? To troche jest niesprawiedliwe wobec psa, ale jeśli na przyklad psi "orszak" czeka na młodą parę przed kościołem to jestem absolutnie za.


 
 
    enigma 01:22 | 27-07-2009   Odpowiedz
 

Jeszcze kilka lat temu pewnie bym była na nie - pies na ślubie?? Koniec świata! Ale teraz, kiedy sama mam ukochanego psa, inaczej to widzę. Teraz uważam, że świętowanie (jakichkolwiek uroczystości) bez psa jest jakieś takie niepełne. Jeśli pies nie jest strachliwy (nie boi się obcych, głośnej muzyki itp), jest dobrze ułożony (żeby nie pogryzł gości albo nie poskakał po eleganckich kreacjach gości), jeśli jest ktoś, kto w razie czego psem by się zajął i np. odprowadził w spokojne miejsce, gdy pies jest zmęczony - to dlaczego pies by nie miał być na ślubie? Podejrzewam, że wiele osób by wolało na swoim ślubie mieć swojego psa niż niezbyt lubianą ciocię czy nigdy wcześniej nie widzianego wujka;) I myślę, że jeszcze kilka lat - a udział domowych ulubieńców w takich uroczystościach jak chociażby ślub - będzie popularne i nie będzie wywoływać takiej sensacji, jak dziś.


 
 
    kamila24 05:02 | 26-07-2009   Odpowiedz
 

Psy tak jak przysłowie mówi jest najlepszym przyjacielem człowieka.Często psy terapełci pomagają nam wrócić do zdrowia a zwykłe psy z depresji.Dlatego człowiek pomaga tym zwierzętą w schroniskach i kupuje z hodowli by móc mieć przyjaciela.Dlatego ludzie bardzo chcą by ich podopieczny był na ich ślubie.Psy można zabrać na ślub ,ale nie robić z nich kukieł przebierając je w różne ośmieszające je ubrania.Wystarczy symboliczna kokarda.


 
 
         Benio112 12:50 | 26-07-2009   Odpowiedz
 

Zgadzam się z tobą w 100% .


 
 
    psiarabasseciara 03:21 | 26-07-2009   Odpowiedz
 

Ja się nie zgadzam z psiara 7515 owszem kościół to święte miejsce ale ślub nie musi być zawarty w nim a to ,że pies przynosi obrączki to według mnie świetny pomysł ja na przykład bym chciała żeby mój pies zrobił to na moim ślubie a z ubieraniem psów to według mnie różnie ,ja bym ubrała psa jak by mu to nie przeszkadzało ,gdyby czuł się źle w ubranku to bym mu nie zakładała ponieważ uważam ,że najważniejsze jest samopoczucie psa i zdrowie a nie wygląd.


 
 
    werka11 10:31 | 25-07-2009   Odpowiedz
 

Popieram pomysł Jennifer.Pies to też przecież członek rodziny , a nawet bardzo bliski członek rodziny i dlatego , dlaczego miało by go zabraknąć na liście zaproszonych gości? Owszem , możemy założyć psu eleganckie ubranko , ale jak się opiera lub niewygodnie się w nim czuje nie wymuszajmy tego od niego. Niektórym gościom może się nie spodobać , że w takiej ważnej uroczystości uczestniczy pies, ale przecierz nikt nie oprze sie by pogłaskać czystego i pięknego pieseczka. Jestem pewna , że po przeczytaniu tego artykułu własciciele kochający swojego pupila a zarazem nażeczeni chetnie skorzystają z tego pomysłu. Na moim ślubie zresztą też nie zabrakniemojego ukochanego pieska Tygryska.


 
 
         werka11 10:33 | 25-07-2009   Odpowiedz
 

sorki ale zrobiłam błąd na końcu kometarz łącząc dwa wyrazy


 
 
              werka11 10:34 | 25-07-2009   Odpowiedz
 

no widzicie , a teraz zgubiłam ,,a " w wyrazie komentarz


 
 
    Sissy 03:05 | 25-07-2009   Odpowiedz
 

Nie wyobrażam sobie,by na moim ślubie mogło zabraknąć bliskiego członka rodziny. Dlaczego więc nie zaprosić na niego psa,który od zawsze był(i będzie) traktowany jak członek rodziny? Przecież dla psa to żadna męczarnia-ba!nawet przyjemność-czyż każda chwila z ukochaną panią/panem to nie nagroda? Sama marzę o wspaniałym ślubie-ale będzie on taki tylko wtedy,gdy towarzyszyć będzie mi mój pies-najwierniejszy i najkochańszy świadek całej ceremoni.


 
 
    Doggie28 10:54 | 24-07-2009   Odpowiedz
 

Ślub jest dla nas najważniejszym dniem w życiu. Pies natomiast najlepszym przyjacielem. Nie może zabraknąć nam jego merdającego ogonka w dniu ślubu. Tyle że, nie wariujmy! Doczepmy psu małą kokardkę zamiast sukienek i garniturów. Psa to stresuje i jest mu niewygodnie. Powitajmy psa w domu lub w lokalu gdzie będzie przyjęcie, zamiast zabierać go w miejsca, w których czuje się obco. Nie dostarczajmy pupilom stresu w dniu, kiedy mają być szczęśliwe. Pies i tak nie rozumie całej sytuacji. Niech wystarczy nam tylko to, że jest!


 
 
         Benio112 01:51 | 24-07-2009   Odpowiedz
 

Tak to prawda, ubieranie psa w garnitury czy suknie jest przesadą i to nie małą gdyż nie jednokrotnie krępuje to jego ruchy i pies się źle czuje, wystarczy mała kokardka lub nawet bez niej najważniejsze jest by nasz ukochany pupil przyjaciel człowieka na dobre i złe bym z nami w tym dniu. A dowodem że pies jest najlepszym przyjacielem jest to że da On się ubrać właścicelą w garnitur lub suknie (poświęca się dla dobra swoich ukochanych wlaścicieli)


 
 
    Yoanna 05:42 | 24-07-2009   Odpowiedz
 

By mógł odbyć się ślub potrzeba mnóstwo czasu i przygotowań. Jest to w końcu jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu. Dlatego też chcemy, aby wszyscy najbliżsi byli wtedy z nami. Pies praktycznie od zawsze był i jest naszym kompanem. Mimo to jeszcze nie dawno nikomu nie przyszłoby nawet na myśl by zaprosić pupila na ślub. Dziś, jak mogliśmy przeczytać w artykule, coraz więcej par decyduje się na coś takiego. Można przy tym, np. przyczynić się dla dobra potrzebujących zwierząt. Pomysłów jest mnóstwo. W końcu, jeśli się dobrze zastanowić pies zawsze jest wierny i kochający. Zawsze też może nas rozweselić. I zawsze jest z nami. Dlatego myślę, że ślub w towarzystwie pupila ma pokazać, jak wiele psom zawdzięczamy i na jak wiele zasługują. Nawet jeśli zwierze nie rozumie zaistniałej sytuacji- cały czas jest przy właścicielu i to się dla niego liczy. Wyczuwa podekscytowanie pana i chce być przy nim. Poza tym czeka tylu gości, tyle nowych zapachów, tyle smacznych kąsków na weselnym stole...


 
 
    Kaarolcia 02:51 | 24-07-2009   Odpowiedz
 

Bardzo ciekawy temat-to po pierwsze!! Chce wiazać cała swoją przyszłosć ze zwierzetami, bo taka sie urodziłam :)) A teraz chce również w przyszłosci miec taki wspaniały slub,mimo że mam 12 lat, juz o tym pomyślałam :)) Gdyby możnabyło oceniać tematy miesiąca, ten otrzymał by ode mnie najwyższą notę :D Pozdrawiam wszystkich psiarzy =)


 
 
    ~psiara7515 02:47 | 24-07-2009   Odpowiedz
 

Witam! Moim zdaniem ślub to wazna uroczystość więc pomysł z tym aby pies miał garnitur czy suknie i toważyszył nam w kościele w tak ważnym momęcie jest zły! Ja kocham mojego psa ale kościuł to miejsce święte wiec nie zabrałabym tam psa i na dodatek on miał by przynieść mi obrączki to śmiszne! Ja nie wieze w przesądy ze trzeba żenic sie w miesiącu z literą ,,r"! nie spodobał mi sie pomysł z ładnie ubranymi psami na ślubie które poniosą obrączki!


 
 
         Benio112 01:55 | 24-07-2009   Odpowiedz
 

Tak masz racje kościół to miejsce święte lecz moim zdaniem pies dobrze wychowany może wejść do kościoła (za zgodą księdza) a poza tym raz w roku organizowane są msze dla zwierząt w których psy biorą udział, nalezy także pamiętać że psy to też nasi mniejsi bliźni i też powinni mieć możliwość uczestniczyć w dniu naszego ślubu (chodziaż patrzeć)


 
 
    ~Pati 11:29 | 23-07-2009   Odpowiedz
 

Super pomysł.!!!Kocham psy.!Moje psy to:Fąfelek i Maxik są super.!!!!Naprawdę.!!!


 
 
         ~Beagle 11:25 | 23-07-2009   Odpowiedz
 

Widać, że uwielbia swoje psiaki. Zasłużyła na medal!!!!!!!:):):)


 
 
    Benio112 10:49 | 23-07-2009   Odpowiedz
 

Najpierw powiem że ogólnie temat super!!! Z wszystkich wymienionych w nim par najbardziej podobało mi się dobre serce pierwszej pary czyli Anny i Rafała, przy tej parze najlepsze było to że osioł z ciekawości wszedł do kadry zdjęcia (He He He), ślub następnej pary Oli i Dominika też był super, najlepsze było to gdy Kankan (ich pies asystent Dominika) zaszczekał na duchowego, ślub Ewy i Dominika był już nieco mniej interesujący wynika to przede wszystkim z tego że pomysł na wykorzystanie w ślubie psów nie był ich lecz ich przyjaciół (błąd), następny ślub był też nie zły lecz tak jak u Ewy i Dominika to nie pomysłem pary młodej było to by przed kościołem stanęły te przepiękne nowofundlandy. Ogólnie każdy z ślubów był świetny na swój sposób lecz mi najbardziej podobał się jednak ślub numer 1 ( ANNY I RAFAŁA). Pozwoliłem sobie przyznać do każdego z ślubów punktacje od 0 do 6, ślub nr 1 (6) ślub nr 2 (5+), ślub nr 3 (4-) ślub nr 4 (4). Lecz należy pamiętać że każdy ma swoje zdanie powyżej wymieniłem swoje na pewno wiele osób nie zgodzi się z moją opinią. A także bez urazy dla par młodych które dostały punktacje mniejsze niż 5, pamiętajcie że to wasz dzień a nie nasz i to wam się musi podobać a nie nam.


 
 
    ~gosia11164 05:11 | 23-07-2009   Odpowiedz
 

Myślę, że taki ślub to już sprawa pary młodej. Pies na ślubie to napewno wielka radość i zachwycenie gości, lecz również kłopot, jeżeli pies nie jest dobrze wytresowany. Osobiście uważam, że nie powinny być mieszane w to psy, ponieważ jest to dla nich kłopotliwa sprawa, jednak jeśli ktoś kocha psy ponad życie i nie umie się z nimi rozstać, pomysł ten jest dla nich idealny. Napewno goście pamiętaliby ten ślub do końca życia i nie zapomnieli go, gdyż takie śluby są mało miewane.


 
 
    hussa4000 03:16 | 23-07-2009   Odpowiedz
 

Moim zdaniem każdy chce mieć ślub swoich marzeń bo to bardzo ważny dzień , dwoje ludzi decyduje sie na wspolne zycie ,mysle ze Jennifer Hudson do tego stopnia kochala swoje psy ze postanowila by towrzyszyly jej rowniez w tak ważnym dniu , mysle ze to nic zlego i jesli tylko psiaki są dobrze wychowane,umieja zachowac sie w takich momentach to dlaczego nie , mozna wpisac je spokojnie na liste gości :) jesli o mnie chodzi to raczej nie mialabym tyle odwagi by zaangazowac mojego psa do tego by przyniosl do ołtarza obraczki ale to nie dlatego ze nie chcialabym zeby mi towarzyszyl ale poprostu obawialabym sie o to czy te obrączki dostarczy iczy beda cale noi oczywiscie czy beda obie :D poniewaz jest to husky a z huskimi trzeba uważnie :) - maja 100pomyslów na minute ;) ale jesli ktos ma psa szkolonego ktory umie sie zachowac to dlaczego nie sprobowac:)


 
 
    paulusia19955 12:58 | 22-07-2009   Odpowiedz
 

Świetny pomysł;)


 
 
    paulusia19955 01:11 | 22-07-2009   Odpowiedz
 

Świetny pomysł;) Ale zawsze jest to ale...Pieskom jest za gorąco w tych ubrankach szczególnie w upalny dzień. Zbyt głośna muzyka, hałas, tłum ludzi.


 
 
         Benio112 02:01 | 24-07-2009   Odpowiedz
 

Zgadzam się z tobą psom jest za gorącą w ubraniach (garniturach, sukniach) a co do muzyki to już w ogóle należny pamiętać że psy słyszą 4 razy głośniej niż człowiek ( pies słyszy dźwięk oddalony o 80 metrów gdy człowiek dopiero po20 metrach) wystarczy sobie wyobrazić co słyszy pies gdy wchodzi do kościoła gdzie biją dzwonu.


 
 
    ~Doggie28 11:42 | 21-07-2009   Odpowiedz
 

Ja jeszcze nie piszę koma bo dopiero od jutra w kioskach będzie numer. A z zajawki się wiele nie doczytasz.


 
 
    Alka 11:19 | 21-07-2009   Odpowiedz
 

Całkowicie popieram plan Jennifer.Psy są naszymi najlepszymi przyjaciółmi.Nigdy nas nie zawiodą,nie nakrzyczą.O każdej porze dnia i nocy są gotowe nas wysłuchać i patrzeć współczująco na naszą smutną twarz wielkimi,mądrymi oczami. Ślub jest jednym z najważniejszych ceremonii w naszym życiu.Nowożeńcy są bardzo szczęśliwi,że od tej pory będą małżeństwem.Dlaczego nie podzielić się tą euforią z najlepszym przyjacielem?Otacza nas rodzina,przyjaciele ludzcy.Dlaczego nie mielibyśmy zaprosić naszego wiernego kompana czworonożnego?Pies na pewno będzie się cieszył mogąc towarzyszyć swojemu właścicielowi w najważniejszym wydarzeniu życia...


 
 
    ~Oliwia 11:02 | 21-07-2009   Odpowiedz
 

Chciałabym żeby na moim ślubie był mój pies :)Ale na pewno bym go nie ubrała!!! Chciałabym, żeby się czuł dobrze. Ewentualnie zawiązałabym mu kokardkę, ale żeby było mu wygodnie :))To wcale nie głupi pomysł z tym ślubem, tylko bez przebierania...


 
 
    ~jamniczek~~ 09:57 | 21-07-2009   Odpowiedz
 

tak szczerZE to ja sie nie dziwie... bo sama kocham psy i chcialabym zeby towarzyszyly zawsze ^^ ale z tymi ubrankami to przesada..


 
 
    ~karcia00 08:37 | 21-07-2009   Odpowiedz
 

No tak bardzo miło. Myślę, że będzie coraz więcej takich ludzi którzy na swoje śluby zaproszę również sowje psy. ;)


 
 
    ~alexa-ndra 08:31 | 21-07-2009   Odpowiedz
 

Ale szopka!! Widać, że jej odbija. Bez wątpienia cała ta sytuacja nie będzie wymarzonym popołudniem dla psów. Może jeszcze będzie tańczyła ze swoimi czworonogami przy głośnej muzyce? Niech lepiej zadba o ich zdrówko i serduszka. Po co stresować psa zupełnie nieważnymi dla niego pierdołami... Porażka, jestem na nie!


 
 
    ~Ewu$ 08:18 | 21-07-2009   Odpowiedz
 

To miło , że nie zapomniała o pieskach.


 
 
    ~psiooorka 08:00 | 21-07-2009   Odpowiedz
 

fajnie ; ]


 
 
         ~uuu 11:11 | 27-03-2010   Odpowiedz
 

uuuuuuuuuuuuuuuuuu







(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl