wtorek, 26 września 2017

Maciej z Laponii

6 kwietnia 2017 08:30 Zostaw komentarz

laponia-1Maciej z Laponii

Jeśli czasem w zimny, deszczowy poranek nie chce wam się wyjść z psem na dwór, wyobraźcie sobie codzienne zmagania polarników, wędrujących ze swymi zaprzęgami po śnieżnych pustkowiach. To również chleb powszedni maszera Macieja Słomińskiego, dzięki któremu i wy możecie kiedyś udać się w podróż na koło podbiegunowe…

Każdego roku w marcu, Maciej Słomiński kieruje swym zaprzęgiem gdzieś między Kakslauttanen a Saariselką. On i kilku innych śmiałków uczestniczy w kilkudniowej wyprawie „Arctic Quest”, które pan Maciej organizuje co roku już od dziewięciu lat. Wbrew pozorom w takiej przygodzie może wziąć udział prawie każdy, o ile jest gotowy na spędzenie kilku dni w skutej lodem krainie i samodzielne kierowanie najprawdziwszym psim zaprzęgiem. W takich warunkach obowiązkowy śpiwór polarny staje się luksusowym łożem hotelowym, a jedna z dwóch dziennych racji żywnościowych – wykwintnym posiłkiem. Ale „Arctic Quest” to ekspedycja lekkiego kalibru, dla początkujących. Na bardziej doświadczonych śmiałków czeka „Lapońska Odyseja”. Eksploracja terenów pomiędzy Drogą Arktyczną a granicą z fińsko-rosyjską wymaga już solidniejszego przygotowania i zabrania ze sobą takich sprzętów jak nóż myśliwski, buty polarne, stuptuty czy górskie łapawice. Na miejscu czekają tajemnicze lodowe pustkowia, zorza polarna i stada reniferów. No i niemal 50 psów do opanowania. Jak to się stało, że chłopak z Trójmiasta stał się jednym z najsłynniejszych polskich maszerów, organizatorem wypraw polarnych z psimi zaprzęgami, nominowanym do nagrody National Geographic? Jak to w historiach z psami bywa, wszystko zaczęło się od… wilka.

Prekursor

Miłość Macieja Słomińskiego do psów zaprzęgowych, a później do Laponii, narodziła się ponad dwadzieścia lat temu. Jako miłośnik zwierząt bez wykształcenia kierunkowego dosłownie „wychodził” sobie pracę w zoo w Gdańsku-Oliwie. Młody chłopak zafascynowany wilkami pomagał działaczom z różnych organizacji przyrodniczych w obserwacji i ochronie tych drapieżników. Jeździł, tropił, zakładał nadajniki, a najbardziej na świecie marzył o posiadaniu własnego wilka. – Kiedy pracowałem w ogrodzie zoologicznym, trafił do mnie, w wieku zaledwie kilku tygodni, wilczek Maks – opowiada Maciej Słomiński. – Zajmowałem się nim w sumie przez dwa lata. Do pomocy przy Maksie kupiłem sukę siberian husky Dżelę. Kiedy straciłem możliwość dalszej opieki nad wilkiem, pustkę po nim wypełniła właśnie Dżela i kolejne psy tej samej co ona rasy. Jednocześnie obserwowałem rozwijające się w Polsce od 1993 roku sporty zaprzęgowe, ponieważ uczestniczyły w nich tak lubiane przeze mnie siberian husky. Nawiązałem kontakt ze środowiskiem maszerów, a pasją do sportu zarazili mnie przede wszystkim Andrzej Górowski, ratownik GOPR i mistrz sportów zaprzęgowych Staszek Mlekodaj, a także świętej pamięci Ewa Nowak. Zajmuję się tym już od 1996 roku – wspomina maszer, który zalicza się do prekursorów tej dyscypliny.
Gdy odbył staż w firmie organizującej wyprawy turystyczne z udziałem psich zaprzęgów na Spitsbergenie, zaczął aranżować własne, do Laponii. Tak to się zaczęło. Dzisiaj pan Maciej może pochwalić się tytułem trenera i instruktora psich zaprzęgów, jest właścicielem wzorcowego kenelu dla psów zaprzęgowych w Leźnie na Kaszubach i organizatorem atrakcji turystycznej Kaszubska Alaska. Jest też aktywnym sportowcem: był organizatorem i uczestnikiem największych polskich wyścigów zaprzęgów i założył pierwszy na Wybrzeżu klub psich zaprzęgów.

Pages →  1 2 3

Maciej z Laponii Reviewed by on . Maciej z Laponii Jeśli czasem w zimny, deszczowy poranek nie chce wam się wyjść z psem na dwór, wyobraźcie sobie codzienne zmagania polarników, wędrujących ze s Maciej z Laponii Jeśli czasem w zimny, deszczowy poranek nie chce wam się wyjść z psem na dwór, wyobraźcie sobie codzienne zmagania polarników, wędrujących ze s Rating: 0

Zostaw komentarz

Musisz być zalogowany aby zostawić komentarz.

scroll to top