reklama

reklama

reklama

reklama

    Aktualności
30 metrów strachu


O tym, jak ważna jest uwaga przy wyprowadzaniu pupila na spacery wie pewnie każdy z Was. Jednak historia, którą postanowiliśmy Wam dziś streścić to kolejny dowód na to, że z psem jak z dzieckiem - nie wolno go spuścić z oka nawet na sekundę. Przeczytajcie jak mogła skończyć się plażowa przygoda młodego mieszańca.

Bobby, roczny cockapoo (miks cocker spaniela i pudla) uwielbia nadmorskie rozrywki, a tych nie brakuje w hrabstwie Dorset, gdzie wraz ze swoimi właścicielami mieszka. Jednak codzienny spacer mógł kosztować młodziutkiego psa życie. Właściciele nie spodziewali się niczego złego, gdy Bobby zniknął im z oczu i w najlepsze podziwiali widoki.

Jednak za chwilę pojawiła się para innych, zaniepokojonych plażowiczów, którzy przynieśli smutną wiadomość, Bobby spadł z klifu prosto na skały. Okazało się, że zafascynowany mewami pies, goniąc ptaki stracił równowagę i spadł z wysokości 30 metrów! Kiedy opiekunowie dotarli do stromej krawędzi zbocza ujrzeli wyjącego z bólu psa. Ponieważ Bobby spadł na skalny występ przy samej wodzie dotarcie do niego było możliwe jedynie od strony morza. Natychmiast wezwano ekipę straży przybrzeżnej, która uratowała przerażonego zwierzaka, jednocześnie dokumentując jego przypadek, bo czegoś podobnego ratownicy dawno nie widzieli.

Po dotarciu do weterynarza okazało się, że jedyny uszczerbek, którego Bobby doznał na zdrowiu, to złamany palec u jednej łapy i trochę ukruszone zęby. Pies miał wręcz niesamowite szczęście, ponieważ spadł, gdy akurat fale przypływu się cofnęły, pozostawiając na skałach grubą warstwę wodorostów. To właśnie one uratowały mu życie.

To historia z happy endem, ale dobitnie pokazuje, jak bardzo należy uważać nawet podczas codziennej, wydawałoby się rutynowej przechadzki. Uważajcie na swoich pupili, nie narażajcie ich na niebezpieczeństwo swoją niefrasobliwością. Mogą nie mieć tyle szczęścia co Bobby.







 
  Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
 
 Wasze komentarze:     Dodaj nowy
 
 
    morusia02 09:16 | 26-01-2012   Odpowiedz
 

To szczęście w nieszczęściu - szczęście bo tylko złamał palec - nieszczęście bo to w ogóle nie powinno się wydarzyć! Skoro to był "rutynowy spacer" właściciele powinni wiedzieć o niebezpieczeństwie! Po za tym wszyscy tu mówią, że to "tylko" złamany palec u łapki, a ktoś pomyślał co w ogóle czół ten psiak?! Rany fizyczne się zagoją, ale co z tymi psychicznymi? Piesek może teraz bać się chodzić na spacery w to miejsce i w miejsca do niego podobne. Tak samo źle mogą mu się kojarzyć "nadmorskie rozrywki". Mam nadzieję, że następnym razem jego właściciele trzy razy pomyślą, za nim spuszczą go ze smyczy.


 
 
    ~niezalogowana Mikus05 06:46 | 25-01-2012   Odpowiedz
 

kurde ile sie może wydarzyć kiedy się spusci wzrok chociaż na chwilę... dobrze że żyje ale przecież własciciele chyba wiedzieli o niebezpieczeństwie skoro spuscili psa ze smyczy. Wystarczy trochę logicznego myslenia! przecież wiadomo że pies nie- tak jak człowiek- poleci za mewą i spadnie. i psa nie wolno za nic oskarżać tylko własciciela bo to tylko i wyłacznie jego wina że nie dopilnował psa. Normalni ludzie trzymają psy na smyczy w takich miejscach. A potem jak cos sie stanie to pretensje do całego swiata.


 
 
    Alusia1113 02:03 | 25-01-2012   Odpowiedz
 

Dobrze że nic mu się stało rzeczywiście miał ogromne szczęście.


 
 
         nicusia 02:28 | 25-01-2012   Odpowiedz
 

Uff ... Dobrze że tylko łapka ale, to nie powinno się stać wo gulę ! Nie właściciel więej uwarza na swojego pupila bo jak będzie dalej taki nie uważny to naprawdę się coś może stać dlatego musi więcej uwarzać ! . ; ))







(c) 2008 PIES.PL | reklama w portalu | made by: Webprovider.pl