30 metrów strachu
O tym, jak ważna jest uwaga przy wyprowadzaniu pupila na spacery wie pewnie każdy z Was. Jednak historia, którą postanowiliśmy Wam dziś streścić to kolejny dowód na to, że z psem jak z dzieckiem - nie wolno go spuścić z oka nawet na sekundę. Przeczytajcie jak mogła skończyć się plażowa przygoda młodego mieszańca.
Bobby, roczny cockapoo (miks cocker spaniela i pudla) uwielbia nadmorskie rozrywki, a tych nie brakuje w hrabstwie Dorset, gdzie wraz ze swoimi właścicielami mieszka. Jednak codzienny spacer mógł kosztować młodziutkiego psa życie. Właściciele nie spodziewali się niczego złego, gdy Bobby zniknął im z oczu i w najlepsze podziwiali widoki.
Jednak za chwilę pojawiła się para innych, zaniepokojonych plażowiczów, którzy przynieśli smutną wiadomość, Bobby spadł z klifu prosto na skały. Okazało się, że zafascynowany mewami pies, goniąc ptaki stracił równowagę i spadł z wysokości 30 metrów! Kiedy opiekunowie dotarli do stromej krawędzi zbocza ujrzeli wyjącego z bólu psa. Ponieważ Bobby spadł na skalny występ przy samej wodzie dotarcie do niego było możliwe jedynie od strony morza. Natychmiast wezwano ekipę straży przybrzeżnej, która uratowała przerażonego zwierzaka, jednocześnie dokumentując jego przypadek, bo czegoś podobnego ratownicy dawno nie widzieli.
Po dotarciu do weterynarza okazało się, że jedyny uszczerbek, którego Bobby doznał na zdrowiu, to złamany palec u jednej łapy i trochę ukruszone zęby. Pies miał wręcz niesamowite szczęście, ponieważ spadł, gdy akurat fale przypływu się cofnęły, pozostawiając na skałach grubą warstwę wodorostów. To właśnie one uratowały mu życie.
To historia z happy endem, ale dobitnie pokazuje, jak bardzo należy uważać nawet podczas codziennej, wydawałoby się rutynowej przechadzki. Uważajcie na swoich pupili, nie narażajcie ich na niebezpieczeństwo swoją niefrasobliwością. Mogą nie mieć tyle szczęścia co Bobby.
AŁ
