|
|
| Aktualności |
Gorące serce to za mało...
Chyba wszyscy czujemy, jak mocno zima daje nam się ostatnio we znaki. Media i służby miejskie cały czas podkreślają, że w tym bardzo trudnym pogodowo czasie należy szczególnie dbać o bezdomnych, starszych i samotnych ludzi. A co ze zwierzętami? Im także można pomóc bez ponoszenia kosztów czy poświęcania ogromnych ilości czasu. Przeczytajcie tych kilka prostych rad i pomóżcie, bo w taki mróz samo współczucie to już za mało, a nawet najbardziej gorące serce nie rozgrzeje zziębniętych.
Do naszej redakcji przyszedł mail, w którym Pani Kasia Pisarska, opiekunka Rokusia, a teraz Hackera, postanowiła podzielić się z Wami naprawdę prostymi, ale skutecznymi radami na to, jak pomóc zwierzętom przetrwać zimę. A że jest to sprawa życia i śmierci, chyba już nikt nie ma wątpliwości - ostatniej nocy temperatura w Warszawie i okolicach spadła poniżej 20 stopni Celsjusza. Przeczytajcie, podajcie dalej i w miarę możliwości wcielcie w życie.
Jeśli trzymamy psa na łańcuchu (oby nie!), ściągnijmy go i zadbajmy o to, by zamienić metalową obrożę na skórzaną. W takiej temperaturze metal zamarza i bardzo boleśnie odmraża kark.
Dokładnie wyścielamy i uszczelniamy psią budę kocami lub słomą i regularnie sprawdzamy, czy nie są wilgotne.
Budę ustawiamy na deskach, cegłach czy paletach, byleby tylko nie dotykała ziemi.
Pozwalamy psu wchodzić do stodoły, garażu lub innego pomieszczenia gospodarczego, szczególnie jeśli ma krótką sierść.
Psa o długiej sierści codziennie szczotkujemy - kołtuny zmniejszają izolację.
W mróz zwiększa się zapotrzebowanie psa na kalorie, dlatego podajemy mu jeden posiłek więcej. Pamiętajmy, aby jedzenie było serwowane w temperaturze ciepłej/letniej, ale nie gorącej. Dbamy również o to, by pies przez cały czas miał dostęp do wody - musimy ją specjalnie podgrzać, inaczej zamarznie.
Jeśli w naszej okolicy kręcą się bezdomne zwierzaki, dobrze wystawić za bramę miskę z karmą.
Gdy widzimy marznące, opuszczone zwierzę, reagujemy natychmiast, zawiadamiając Straż Miejską, lokalną fundację czy schronisko.
Nie tylko bezdomne zwierzęta potrzebują zimą więcej uwagi i troski - tak samo musimy zadbać o naszego kanapowca.
Przed wyjściem na codzienny spacer nasmarujmy łapki wazeliną lub specjalnym preparatem do ich pielęgnacji. O ile nie jesteśmy właścicielami "haszczaka", skróćmy czas przechadzek. Po powrocie do domu dokładnie umyjmy poduszki łap, żeby spłukać z nich sól. Psom pozbawionym podszerstka koniecznie zakładamy kubraczki - to już nie jest kwestia estetyki, tylko zdrowia.
Poza tym możemy poszukać starych, często niepotrzebnych rzeczy, które zalegają nam w domach i zawieźć je do lokalnego schroniska czy fundacji dla zwierząt. Koce, ręczniki, stare budy - to wszystko na pewno się przyda i posłuży jakiemuś zziębniętemu czworonogowi.
Woźmy ze sobą karmę, by w razie napotkania bezdomnego zwierzaka móc go dokarmić. Jeśli mamy czas i chęć, możemy pomóc wolontariuszom w schronisku lub zorganizować wśród znajomych zbiórkę rzeczy.
Od redakcji dodamy jeszcze, że nie tylko psy marzną w taki mróz. Zostawiajmy otwarte okienka w piwnicach, by mogły się w nich schronić wychłodzone mruczki. Dokarmiajmy również ptaki, dla nich zima to najcięższy czas w całym roku. A przede wszystkim nie przechodźmy obojętnie, reagujmy. I pamiętajmy, gorące i współczujące serce to za mało, trzeba działać.
(red.)

Klubowicze, którzy czytali ten artykuł:
|
 |
 |
 |
 |
|
 |
 |
 |
 |